24 marca 2022

Od Agatowej Łapy CD Jaśminowej Łapy

Od pamiętnego dnia, podczas którego Agatka po raz pierwszy porozmawiała z Jaśminką, a Jaśminka z Agatką, obie suczki nie spędzały ze sobą za wiele czasu. Miały pełne łapy roboty; ćwiczyły ruchy bitewne, polowały i doglądały starszyzny. Zwykle przez cały dzień krzątały się po obozowisku, wykonując swoje obowiązki. Jaśminowa Łapa robiła to z uśmiechem na pysku i żywym zaangażowaniem, a Agatowa, widząc jej zapał, czuła buzującą w niej zazdrość. Nie mówiła jednak jej kąśliwych komentarzy, a zamiast tego zdecydowała się na bezczelną ignorancję.
Więc gdy pewnego razu Jaśminka sprawnie czyściła legowiska wojowników, a do pomieszczenia weszła Agatka z całą toną wyściółki, w oczach starszej suczki zamigotała nadzieja.
— Jeju, Agatowa Łapo! — sapnęła z wrażenia. — Gdzie znalazłaś tyle materiałów?
Córka rządzących klanem, tak jak sobie obiecała, minęła Jaśminkę bez słowa, ignorując malujące się na pysku złotej uczennicy niemiłe zaskoczenie.
Podobne sytuacje miały miejsce wiele razy. Motorem napędowym działań Agatowej była przede wszystkim wyżej wspominana zazdrość i chęć bycia najlepszą. Irytowało ją to, że Jaśminowa była na jej poziomie — co od razu powodowało, że stawała się jej rywalką.
Pewnie zachowywałaby się tak dalej i dalej, aż do zakończenia treningu (a może i dłużej, zależy od tego, kiedy by zmądrzała), jednakże, ku swojej rozpaczy i pewnemu rozczarowaniu, złamała swoją zasadę, zanim od jej postawienia upłynął chociaż jeden księżyc.
Suczka przesiadywała późnym wieczorem w legowisku uczniów, przygotowując się powoli do zakończenia dnia. Raz za razem drapała się tylną łapą, z rozdrażnieniem zdając sobie sprawę, że pchły, na które skarżyli się Płomienni wojownicy, odkąd zaczęła się pora nagich drzew, dopadły również ją. Mimo że zaczęła się właśnie pora nowych liści, te paskudztwa nie chciały jej opuścić. Denerwowało ją to znacznie bardziej, ponieważ wydawałoby się, że wszyscy już nie mają tego problemu. Przewróciła gałkami ocznymi, cicho powarkując z frustracją.
Już miała się podnosić, by pójść do medyka, z nadzieją, że Szara Skała  poleci jej jakieś lekarstwa, gdy usłyszała ciche, jak gdyby ociężałe kroki.
Wyprostowała się, natychmiast wlepiając wzrok w wejście do pomieszczenia. Uniosła ogon i głowę, wyciągając pysk w stronę źródła dźwięku.
Klap, klap, plask… klap… klap… klap…
Gdy w nozdrza załaskotał ją zapach Jaśminowej Łapy, automatycznie zmarszczyła nos. Z jej oczu zniknęły żywe iskierki, zastąpione złością. Napięła swój ogon niczym strunę i rozcapierzyła palce.
W takim oto stanie zobaczyła ją wchodząca do pomieszczenia złota uczennica. Jaśminka jednak jak gdyby tego nie zauważyła, bez słowa mijając Agatkę. W odpowiedzi na to dziwne przygaszenie, które można było zaobserwować u uczennicy Kolorowego Wiatru, Agatowa poczuła naraz satysfakcję i zadowolenie, lecz także… Zdziwienie? … Litość?
Sama tym zaskoczona, stała przez dłuższą chwilę bez ruchu, gapiąc się niezbyt inteligentnie na Jaśminową Łapę; zwykle emanująca optymizmem suczka oklapła na swoje posłanie, patrząc się załzawionym, tępym wzrokiem w podłogę.
— Uh… Ekhem…? — chrząknęła głośno czarnowłosa uczennica. Mimo że wcale tego nie zamierzała, jej ton przypominał w najlepszym razie wściekłą karmicielkę wrzeszczącą na swoje dzieci.
Jaśminowa Łapa nawet nie uniosła głowy. Jej barki zaczęły trząść się spazmatycznie, a oczy robiły się coraz bardziej mokre. Po chwili z jej gardła wydobył się szloch.
Agatka na ten odgłos rozluźniła swoją posturę, a także nerwowo rozglądnęła się po otoczeniu. Wolałaby, żeby nikt teraz nie wszedł do legowiska, ponieważ mógłby pomyśleć, że to ona jest powodem smutku Jaśminowej Łapy.
Zaraz. Może to ja jestem tym powodem naprawdę? Ale chyba nie beczałaby tylko dlatego, że się do niej nie odzywałam przez parę dni, co nie?
Biła się z myślami, nie wiedząc, co powinna teraz począć. Już miała się zdecydować na wymamrotanie czegoś i szybkie odejście, gdy złapała kontakt wzrokowy z Jaśminką. Poczuła skurcz w żołądku, na myśl, że teraz miałaby ją tak zostawić.
— Jaśminowa Łapo? — wyszeptała, podchodząc do suczki. Cała zesztywniała z nerwów usiadła obok niej. W odpowiedzi usłyszała głośne pociągnięcie nosem. — Masz jakiś pro- — zamilkła, zdając sobie sprawę, że zabrzmiałoby to za szorstko. Przełknęła ślinę. — Coś… Coś nie tak?
Wlepiła w złotą ten jej spokojny, stanowczy wzrok.
 
<Jaśminkoo?>
[636 słów: Agatowa Łapa otrzymuje 6 PD i 2 punkty treningu]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz