Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciemna Gwiazda †. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciemna Gwiazda †. Pokaż wszystkie posty

29 stycznia 2021

Ciemna Gwiazda umiera


Ciemna Gwiazda, lider Tenebris, przegrał walkę z nienazwaną chorobą, konając na oczach pozostałych klanów podczas zgromadzenia. Więcej o jego śmierci można przeczytać w opowiadaniach o samym zgromadzeniu (tu opowiadanie jego zastępczyni). Śmierć Ciemnej Gwiazdy jest dopiero początkiem problemów, z jakimi już wkrótce będzie się zmagać nie tylko klan Ciemnych podczas trwającej epidemii. Posadę lidera Tenebris od tego momentu obejmuje Biała Tęcza (Biała Gwiazda), zaś jej zastępczynią została Mleczne Oko. Poluj z Gwiezdnymi, Ciemna Gwiazdo!

12 listopada 2020

Miot w Tenebris! [Biała Tęcza x Ciemna Gwiazda]

Dziś mamy wyjątkowy dzień w historii bloga, ponieważ otwieramy zapisy do pierwszego miotu!
historia
Biała Tęcza, zastępczyni klanu Ciemnych, przeżyła jednonocną przygodę z liderem, a efektem tego jest właśnie poniższy miot. Jeśli was ciekawi, jak do tego doszło, zapraszamy do przeczytania oneshota.
Suczka nie planowała szczeniąt, nie chce ich, a jednak urodzi się ich aż pięć, o ile wszystkie miejsca w miocie zostaną zajęte.
Co ważne, szczeniaki będą żyć bez wiedzy, że ich ojcem jest przywódca klanu, przynajmniej na początku. Co będzie później, pokaże czas. Ich matka nie chce, aby dowiedziały się, kto ich spłodził i planuje wychować je sama.
aparycja
Tak naprawdę jest duża dowolność, bo nie znamy wyglądu przodków zarówno ojca, jak i matki. Zmieśćcie się po prostu w poniższych kryteriach:
Wielkość psa:
○ duża
○ (ewentualnie) średnia, raczej wielkości tollera niż beagle
Długość sierści:
○ krótka
○ długa/półdługa (po rodzicach)
Kolor sierści:
○ czarny (po ojcu)
○ biały (po matce)
○ czarny z białymi znaczeniami
Uszy:
○ stojące (po rodzicach)
○ oklapnięte trójkątne
Oczy:
○ ciemnobrązowe (po rodzicach)
○ odcienie brązu
formularz
Aby zarezerwować miejsce w miocie, należy wypełnić poniższy formularz i wkleić go w komentarzu pod postem lub na przeznaczonym do tego kanale na serwerze. Miejsca zależą od kolejności zapisu.
W przypadku braku jakiegokolwiek kontaktu/aktywności na serwerze po rezerwacji, miejsce zwalnia się trzy dni przed porodem.
Imię szczeniaka:
Płeć:
Kontakt: (discord, ewentualnie mail/howrse)
zapisani
1. Borsuczek, piesek
BeRightBack#4508
2. Stokrotka, suczka
•floweryheart•#7579
3. Sreberko, suczka
LurisitrAinerenanen#0987
4. Deszczyk, pies
||Kajson||#0573
5. Lisek, pies
kurczak#0551

2 marca 2020

Od Aragorna CD Rysy

Rozejrzał się uważnie, strzygąc uszami. Próbował zorientować się, w jakim miejscu aktualnie się znajdują, co przyszło mu dość szybko.
- Za chwilę... Chyba będziemy musieli się rozstać - stwierdził, spoglądając na rudą suczkę.
 W oddali dostrzegł, jeszcze niewyraźną, jasną plamę. Zmrużył oczy, chcąc rozpoznać, co to jest.
- Em... Chodź... - mruknął niepewnie, przyśpieszając nieco. Nie oglądał się na Rysę, w jego świadomości pojawiały się coraz to gorsze możliwości. Spełniła się jedną z najgorszych...
 Jasną plamą okazał się pies. Nie byle jaki pies - był to Praxidike, choć poznać go można było jedynie z pyska. Aragorn z przerażeniem spoglądał na rozszarpane ciało lidera klanu. Nie był pewien, co tu się stało, i chyba wolał tego nie wiedzieć.
 Skierował wzrok na Rysę.
- To... Praxidike... Jak... - jąkał się. W klanie był od niedawna, jednak zdążył polubić i przyzwyczaić się do towarzystwa lidera. Dodatkowo, był zastępcą, a to wydarzenie oznaczało, że na jego barkach spoczywać będzie odpowiedzialność za cały klan. Przysiadł, przymykając oczy. W jego sercu odezwały się odległe geny dzikich przodków, wywołane smutkiem, zaskoczeniem oraz - musiał to przyznać - lekkim strachem. Położył uszy po sobie, nabrał powietrza i uniósł pysk. Z jego gardła wydobyło się niskie, potężne, głośne wycie. Wycie, jakie mało kto mógł usłyszeć. Pies przelał w nie wszystkie swe uczucia, całą bezradność, strach i rozpacz.
 Ze zdziwieniem przyjął obecność drugiego, zdecydowanie wyższego głosu. Najwyraźniej ruda suczka postanowiła się do niego dołączyć.
Po dłuższym czasie wył coraz ciszej, aż w końcu z jego gardła wydobyło się ostatni, delikatny warkot.
- Dlaczego on?... - spytał cicho, jakby sam siebie. Nie był pewien, co powinien zrobić. Skierował szare tęczówki wprost w oczy Rysy. Naszła go nagła potrzeba otworzenia się choć trochę przed kimś innym. Nim dołączył do klanu jedynie jego najbliższą rodzina nie bała się jego towarzystwa, zdobył sobie złą sławę. A ta oto suczka, nieświadoma jego przeszłości, z własnej woli spędzała z nim czas.
- Ja... Przepraszam... Nie wiem, co powinienem zrobić. Wcale nie jestem tak obeznany w tradycjach a teraz... Mam zostać liderem... Nie nazywam się Darkness, Nightmare, Specter czy Fallen Angel, Jak możesz się spodziewać, to jedynie przydomki. Moje imię brzmi... Aragorn... - szepnął cicho...
<Rysa?>
[345 słów: Aragorn otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

26 listopada 2019

Aragorn awansuje na lidera!


Po śmierci Praxidike'a, Aragorn musiał pożegnać się z rangą zastępcy i objąć zaszczytne stanowisko lidera klanu Tenebris. Od tej pory do niego należy moc decyzyjna w klanie.
Życzymy powodzenia klanowi Ciemnych pod nowym przewodnictwem!

17 listopada 2019

Od Aragorna do Rysy

Dzień zapowiadał się po prostu pięknie. Tak, wyczucie ten sarkazm. Od rana padało, a niebo co jakiś czas przeszywały błyskawice. Siedziałem na brzegu jaskini, w której tej nocy spałem i zastanawiałem się, kiedy pogoda postanowi puścić mnie wreszcie w stronę klanu. Poprzedniego dnia wybrałem się na spacer i jak na razie, nie miałem jak wrócić.
W końcu, po kolejnych dwóch godzinach oczekiwania, stwierdziłem, że nie będę tutaj dłużej bezczynnie siedział. Wyskoczyłem z jaskini, a w tym samym momencie gdzieś niedaleko trzasnął piorun. W pierwszym momencie zaskoczony, skuliłem uszy. Po chwili jednak wyprostowałem się i wykonałem następny skok. Jak najszybciej ruszyłem w wybraną stronę. Już po chwili moja sierść zrobiła się kilka razy cięższa, przez wciąż padający deszcz oczywiście. Mięśnie musiały pracować ciężej, już po kilku minutach zacząłem odczuwać zmęczenie. Jednak wytrwale biegłem przed siebie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie przewidziałem jednej rzeczy. W pewnym momencie położyłem łapę przed siebie, jednak nie wyczułem podłoża. Automatycznie do przodu poszła kolejna łapa, a za nią całe ciało. Wpadłem do rzeki. Zaskoczony nie umiałem wykonać radnego ruchu, do pyska wlała mi się woda. Rozpaczliwie próbowałem zapanować nad ciałem, kiedy udało mi się wyciągnąć pysk oraz wypluć wodę, spróbowałem przeciwstawić się nurtowi rzeki. Złapałem się wystającego korzenia i zaparłem o niego łapami. Tym sposobem wyczołgałem się na brzeg. Sił starczyło mi już tylko na wyjście z koryta rzeki oraz schowanie się pod obalonym pieniem. Zanim zasnąłem, uświadomiłem sobie jeszcze, że znajduję się poza terenami jakiegokolwiek z klanów. Albo rzeka tak daleko mnie poniosła, albo to ja nieco zboczyłem z drogi...
*kilka godzin później*
Obudziło mnie szturchanie w bok. Zanim otworzyłem oczy, spróbowałem przypomnieć sobie, co działo się wcześniej. Burza, bieg, rzeka... Otworzyłem oczy, jednak zaraz je zmrużyłem, oślepiony słońcem. Kiedy przyzwyczaiłem się do światła, stwierdziłem, że obok mnie stał jakiś pies, suczka, tak dokładniej. Była zdecydowanie mniejsza ode mnie, jej futro miało ciemnozłoty, wręcz rudy odcień. Nie należała do mojego klanu, przynajmniej tak sądziłem.
- Co tu robisz? - zapytała, kiedy zobaczyła, że się obudziłem. Zawahałem się chwilę
- Nie miałem wczoraj szczęścia, wykroczyłem dość daleko poza granice, a akurat rozpętała się burza... - mruknąłem
- Może więc inaczej... Jak ci na imię? I do jakiego klanu należysz? - spojrzała na mnie wyczekująco
- To drugie tajemnicą nie jest, jestem jednym z Ciemnych. Ci do pierwszego, wiele mian już posiadałem, możesz mi mówić Nightmare, czy jak wolisz, Darkness - powiedziałem - A ty? - dodałem po chwili
- Rysa - odparła suczka - Należę do klanu Flumine - powiedziała widząc mój naglący wzrok. Zadowolony, skinąłem głową.
- Cóż, powinienem wracać do klanu, jak sądzę ty również. Miło było poznać, Ryso - odparłem nie do końca szczerze, po prostu nie czułem się zbyt pewnie w towarzystwie nowo poznanej członkini innego klanu. Nie było jednak widać tego, że była to zwykła wymówka.
Ku mojej uciesze, suczka zgodziła się ze mną, jednak stwierdziła, że przez jakiś czas mi potowarzyszy. Musiałem się zgodzić, aż tak wredny i nieczuły nie jestem.
Kawałek drogi przebyliśmy w milczeniu, jednak po chwili zacząłem mruczeć cicho pod nosem wiersz z Władcy Pierścieni, który szczególnie utkwił mi w pamięci.
W końcu zakończyłem go słowami:
"Złamany miecz swą moc odzyska
Król tułacz wróci na stolicę"*
Rysa spojrzała na mnie zdziwiona
- Co to było? - spytała
- Wiersz o postaci z książki ludzkiej, po której otrzymałem prawdziwe imię... - westchnąłem, pokazując tym Rysie, że miana, które jej podałem, są jedynie pseudonimami.
Rysa chyba jednak była bardziej zaciekawiona słowami wiersza, wymienione były tam rzeczy, o których psy nie miały pojęcia. Nie dziwiłem się jej, sam nie wszystko z cytatów takich rozumiałem. Może kiedyś jej to wytłumaczę, o ile spotkamy się jeszcze, a może nie. Na razie jednak czekałem na jej reakcję, wciąż zmierzając przed siebie w stronę terytorium mojego klanu. Ciekawiło mnie, co powiem liderowi o mojej nieobecności, chyba pierwszy raz od dość dawna, dokładniej od dołączenia do klanu zdobędę się na prawdziwą szczerość. Cóż, w stosunku do Praxidike'a muszę, jest przecież moim... Władcą? Zaśmiałem się głośno.
<Rysa?>
[644 słowa: Aragorn otrzymuje  6 Punktów Doświadczenia]

28 października 2019

Od Aragorna do Carmen

Nocne, rozgwieżdżone niebo wisiało wysoko nade mną. Do dyspozycji miałem jedynie nikłe światło gwiazd, gdyż tego dnia wypadał nów.
- Ciemno jak w Morii... - prychnąłem. W tym samym momencie przed oczami mignął mi biały cień.
- Kim jesteś? - warknąłem w stronę, niewątpliwie, psa. Zatrzymał się.
- A ty? - mój rozmówca niewątpliwie był suczką.
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie... - mruknąłem.
- Należę do jednego z klanów, jak sądzę, ty też, choć nigdy cię tu nie widziałam. Mało kto z własnej woli się tu zapuszcza. Me imię brzmi Carmen - powiedziała. Zamyśliłem się na chwilę.
- Tak, należę do klanu, choć ledwie od dzisiaj. Niegdyś mój ojciec tu należał, lecz został złapany przez ludzi. Jeśli bardzo ci zależy na moim mianie, mówią na mnie... Specter - wybrałem jedno z moich ulubionych mian.
- Miło poznać, Specter... - westchnęła.
- Należysz do klanu Ciemnych, prawda? - upewniłem się. Suczka skinęła głową.
- Cóż, może wróćmy? - zaproponowałem i postawiłem jeden krok w stronę miejsca, gdzie chciałem się udać. Carmen zgodziła się na to.
- Czyli mówisz, że dzisiaj dołączyłeś do klanu... Co wcześniej się z tobą działo? - spytała.
- Urodziłem się u ludzi, a potem z własnej woli wędrowałem po mieście. - odparłem wymijająco. Nie zamierzałem nic więcej mówić, a suczka nie zamierzała drążyć tematu, za co byłem jej wdzięczny.
Po chwili ujrzałem lidera klanu.
- O, widzę, Aragornie, że spotkałeś Carmen. Gdzie ty byłaś? - skierował do niej pytanie. Spojrzałem wrogo na Praxidike'a.
Carmen spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Aragorn? - zmrużyła oczy.
- Sądziłem, że wywnioskowałaś z tego, co powiedziałem, że Specter jest jedynie pseudonimem... Tak, stoi przed tobą Aragorn. Mało co zapewne byś wywnioskowała z historii tego imienia, choć niewątpliwie jest ciekawa. - westchnąłem.
- Czy ty uważasz, że jestem ułomna? - warknęła w moją stronę
- Nie, w żadnym wypadku... Po prostu moje imię pochodzi z ludzkiego dzieła... - poinformowałem, a suczka wyprostowała się. Mimo wszystko, była ode mnie niższa.
- Jakiego? - spytała po chwili ciszy.
- Władca Pierścieni, choć nie wiem, czy coś ci to mówi... - odparłem.
<Carmen? Mam nadzieję, że wybaczysz długość>
[313 słów: Aragorn otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]