Pokazywanie postów oznaczonych etykietą •Spadający Promyk•. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą •Spadający Promyk•. Pokaż wszystkie posty

15 września 2021

Od Spadającej Łzy (Spadającej Łapy)

Test na wojownika to był dokładnie ten dzień. Dlatego Spadająca Łapa była zadowolona. W końcu po tych księżycach dostanie swoje wymarzone imię wojownicze! Kiedy ukazał się przed nią jej mentor w samej osobie, uśmiechnęła się do niego i zamerdała ogonem.
— Wiesz, gdzie idziemy. - oznajmił mentor.
Suczka ucieszyła się i od razu popędziła z Krzemiennym Pazurem.
Gdy tylko opuścili obóz, nauczyciel spojrzał na uczennicę.
— Twoim zadaniem będzie przyniesienie jak najwięcej zwierzyny. Będę obserwował Twoje polowanie od boku, a Ty masz nie zwracać na mnie uwagi.
Spadająca Łapa kiwnęła posłusznie głową, a gdy tylko usłyszała, że może biec, od razu to zrobiła.
Dajesz szczeniaku! Gdzie możesz znaleźć zwierzynę. To były myśli zestresowanej Spadki. W końcu wpadła na idealny pomysł. Pobiegła od razu do miejsca, o którym pomyślała. Gdzie wylądowała? W sadzie rzecz jasna! Tutaj musiało coś być! Była pora opadających liści. To utrudniało minimalnie zadanie Spadającej Łapy. Nie oszukujmy się, bardzo jej to utrudniało. Liście wszędzie latały pod jej łapami. Nie mogła znaleźć żadnej nory. W tym momencie już myślała, że lepiej zawrócić do sadu. Postanowiła się nie poddawać i zanurzyła nos w liściach. Wzięła głęboki wdech, ale zamiast zapachu do jej nosa wpadł liść! Krzemienny Pazur miał mieć niezły ubaw, oglądając, jak ona tarza się w suchych liściach. Podniosła wzrok, chcąc już opuszczać sad. Jednak ku jej oczom ukazała się wrona, która grzebała coś w liściach. Może i wrona nie była za dobrym przysmakiem, jednak zwierzyna to zwierzyna! Próbowała się skradać do wrony, aby nie nadepnąć na żaden liść. Gdy już niestety nastąpiła na niego, skoczyła na wronę. Złapała ją, jednak to był bolesny upadek.
Po tym wypadku poleciała od razu do pola, próbując coś znaleźć.
Wróciła do mentora z kilkoma zwierzątkami. Spojrzała na niego ze skruchą. A ten tylko kiwnął głową. Czyżby Krzemienny Pazur po prostu miał jej dosyć jako uczennicy?
 
Niedługo potem już zebrali się na zgromadzenie klanu. Zgadnijcie po co? Po mianowanie Spadającej Łapy na wojownika.
— Wszystkie psy zdolne do samodzielnego polowania mają się zebrać! - krzyknęła Bryzowa Gwiazda na cały obóz, a po chwili pojawiały się psy.
Brązowa Blizna, Wilczy Cień, Dmuchawcowy Lot, ogólnie wiele wojowników mogła wymieniać. A teraz będzie równa z nimi! Niesamowite uczucie!
— Ja, Bryzowa Gwiazda, liderka Ventus, wzywam naszych wojowniczych przodków, by spojrzeli na tę uczennicę. Ciężko pracował, by zrozumieć wasz szlachetny kodeks, więc polecam go wam jako wojownika. Spadająca Łapo, czy obiecujesz przestrzegać kodeksu wojownika, chronić i bronić go nawet za cenę życia?
Powiedziała swoją formułkę Bryzowa Gwiazda. Spadka niemal podskoczyła, kiedy usłyszała, jak to mówi. Prawie się nie zorientowała, że teraz to ona ma mówić!
— Obiecuję. - odpowiedsziała po chwili z radością.
— A zatem mocą Coelum nadaję ci imię wojownika. Spadająca Łapo, od dziś będziesz znana jako Spadająca Łza. Gwiezdni honorują twoją odwagę i niezależność, a my witamy cię jako pełnoprawnego wojownika Ventus.
Wszystko super, prawda? Właśnie nie! Jak to Spadająca Łza?! Nowo mianowana wojowniczka, zanim liderka zdążyła ją dotknąć po głowie, cofnęła się. Nie mogła wymyślić innego imienia?!
— Jak to Spadająca Łza?! — szczeknęła ze smutkiem do liderki.
Jednak odpowiedziała jej cisza, a dalej już tylko dokończyła swoją ceremonię i wróciła do swojego legowiska.
Już lepsze było Spadająca Łapa! - pomyślała suczka niezadowolona.

[527 słów: Spadająca Łapa otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia oraz 2 Punkty Treningu + niefajne imię od Bryzowej]

Od Spadającej Łapy CD Jaśniejąca Łapa

Jaśniejąca Łapa okazał się jednak bardzo marudny! Większej marudy nigdy nie widziała. Myślała, że będzie super! Jednak nie! Oczywiście musiał tutaj jeszcze jęczeć ,,Och! Jak to daleko! Ile jeszcze?'' Oszaleć można było. Myślała już, że jej brat to był maruda, ale nie znała jeszcze od tej strony Jaśniejącej Łapy. Na gwiezdnych! Ona chciała super spędzić czas z nowym kolegą, ale musiał narzekać!
— Oj! Panie marudo! Już nie marudź! - parsknęła suczka, nie odwracając się za siebie.
Spadająca Łapa bardzo chciała znaleźć tego potwora. Był taki głośny, a zarazem intrygujący. Rozmyślanie o pociągu przerwał jej pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy i uśmiechów dzieci.
— Panie marudo? — parsknął niezadowolony.
Uczennica trzepnęła tylko ogonem w jego stronę i tylko przyspieszyła.
Ciuchcia (ciuch, ciuch) popędziła w stronę terenów Flumine, jak już dobrze wiemy. Dlatego suczka chciała przemknąć tam niespostrzeżenie. Zapytacie jak? Jeszcze tego nie wiedziała, gorzej będzie z Jaśniejącą Łapą, który tutaj tylko marudził. Nigdy mu tego nie zapomni. Następnym razem jak coś będzie od niej chciał, też będzie marudzić. Tak! To był dobry plan!
Przekroczyli granicę Ventus i w tym momencie dokładnie suczka przypomniała sobie, że uczeń może nie chce opuszczać terenów naszego klanu. W końcu może użyć najłatwiejszego wytłumaczenia, jakie jest ,,A co jeśli nas nakryją?''.
— To co? Idziemy czy tchórzysz? — powiedziała młodsza do starego.

<Panie marud- znaczy Jaśniejąca Łapo?>
[216 słów: Spadająca Łapa otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia oraz 1 Punkt Treningu]

Od Spadającej Łapy CD Burzowej Łapy

 Miał rację, mogli zawrócić. Dopiero w wodzie jak widać, Spadająca Łapa to zrozumiała. Miała to być super przygoda! Jednak myliła się. Tak nie powinno być nigdy. Nie lubiła się mylić, chociaż działo się to często. Byli jeszcze szczeniakami, a ona już mogła zginąć. Ciekawie się umiała bawić. Tak czy siak, gdy trafiła do medyka, zajęli się nią. Wielkie podziękowania wędrują do jej ukochanego brata, który ją uratował, oby tak dalej.

 ***

Minęło już paręnaście księżyców. Ciężko zliczyć już ile. Wtedy ile mieli księżyców? Z 7 na pewno! Teraz już 20 księżyców stuknęło! Administracja PON nie była z tego powodu zadowolona. Ciekawe, kiedy zrozumieją, że dzieci uczą się w swoim tempie... Tak czy siak, na pewno suczka nauczyła się wiele. Nie tylko od swojego brata, jednak też i od Krzemiennego Pazura. Uspokoiła się, to fakt. Jednak nadal jej czynności były chaotyczne. W końcu to Spadająca Łapa! Jak mogło być inaczej?
Trzeba wiedzieć, że suczka próbowała najbardziej pokazać to, że jest już gotowa na zostanie wojownikiem. Co wiązało się ze zwracaniem większej uwagi na swoje bezpieczeństwo, jak i klanu. Przez jej wybryki mogła nie tylko ona oberwać. Tego nauczyła już się wiele księżyców temu. Akcja z Burzową Łapą i rzeką. Nigdy nie wyleci jej to z głowy. Jednak spokojnie, suczka teraz organizuje spokojne wyprawy i to tylko z na tyle dojrzałymi psami (chociaż sama nigdy nie dorośnie), że potrafią sobie poradzić na wszelki wypadek. Można porównać ją do tego typa nastolatka, który ucieka z domu na noc tylko po to, aby ''zaszaleć'' i pokazać, jaka jest super. Jednak czy to zawsze wychodzi? Ona po prostu kocha zabawę. Trudno jej tego nie odmówić. Potrafi być wtedy nawet słodka.
Interesowanie się klanem? Tak, wróćmy do tego tematu. A więc nasza kochana i wspaniała liderka Bryzowa Gwiazda bardzo dziwnie mówiła oraz piszczała. Nie mógł nikt tego przegapić. W końcu to liderka i zajmuje się (jak może) całym klanem. Każdy to widział. Jednak czy ktoś odważyłby się spytać, czy coś jej jest? Spadająca Łapa była tym psem. Dlatego podskoczyła do swojej liderki i pojawiła się u jej boku, kiedy ona kierowała się do medyka.
— Witaj Bryzowa Gwiazdo! W czymś może pomóc? - zapytała przyjaźnie, jednak zamiast równie przyjaznego tonu otrzymała niezbyt przekonującą odpowiedź.
— Mam się świetnie. A teraz zejdź mi z drogi. — po czym warknęła na naszą uczennicę.
Liderka była już u boku naszych lekarzy. W tym momencie została co prawda szok na pysku uczennicy, jednak czy to ważne? Liderka teraz będzie pod opieką medyków.

<Braciszku?>
[410 słów: Spadająca Łapa otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia oraz 1 Punkt Treningu; Bryzowa wyleczona przez Cynamonke]
 
notka od kleja: oczywiście, że administracja PON nie jest zadowolona ze spóźniania się z treningiem, bądźcie jak angel i zróbcie cały zaległy trening w jeden dzień

14 września 2021

Od Spadającej Łapy CD Krzemiennego Pazura

Spadająca Łapa mogła już twardo stwierdzić. Jej mentor wydawał się super gościem! Lepszego nie mogła sobie wyobrazić. Pomimo jego złośliwego tonu i tego wszystkiego. Po prostu wiedziała, że w pewnym sensie jest dobry. Po prostu to czuła. Chociaż wszyscy wiedzieliśmy, że tak nie jest, to Spadka próbowała znaleźć w każdym dobro. Była jeszcze dzieckiem, dla niej świat był kolorowy i pełen przygód gotowy tylko by je odkryć. Ach! Ta magia dzieci. W pewnym sensie miała rację, jednak jako dorośli już zdawali sobie zwykle sprawę z niebezpieczeństw na tym świecie. Możesz być marzycielem, który chce również zwiedzić świat lub po prostu zwykłym osobnikiem, który boi się spojrzeć na ten kolorowy świat z innej perspektywy. Czemu? Jak było mówione wcześniej, zdają sobie sprawę z zagrożeń i to ich boi się najbardziej lub samych konsekwencji przygody. Potrafili gardzić przygodami tylko dlatego, że nie chcieli się cofnąć do czasu dzieciństwa, gdzie większość była ciekawa świata? A może po prostu nie lubili zmian albo boją się reakcji innych? Opinia innych to jest coś, czego większość z nich się bała lub nawet boi. Odrzucenie jest i było jednym z gorszych scenariuszy. Niektórzy boją się wyśmiania? Na szczęście uczennica nie jest tą osobą. Kochała przygody i mówiła otwarcie o swoich planach, może również nie myśleć, jak inni mogli zareagować? Każdy ma inny charakter i powinniśmy się z tym pogodzić. Spadająca jest po prostu odważną suczką często niemyśląca o konsekwencjach, ale i tak ją niektórzy kochali całym serduszkiem. 
Następnego dnia została obudzona przez swojego mentora. Ruszyli na trening, na samym początku Krzemienny Pazur nie mówił swojej uczennicy, gdzie ruszają ani po co. Dlatego ciekawość Spadającej Łapy była coraz większa. No ile można było czekać! W końcu musiała zapytać.
— Krzemienny Pazurze! Gdzie my tak idziemy? Ile można iść! Ja już chcę trening! Trening, trening! — parsknęła jak naburmuszona księżniczka.
Była jeszcze młoda dobrze? Ona ogólnie była zawsze energiczna. Jednak po prostu przyznajcie, że wtedy nawet 12 księżyców nie miała! Energia ją rozpierała.
Mentor spojrzał na nią, odwracając głowę za siebie. Chwilę milczał, jednak gdy w końcu zebrał słowa, od razu powiedział.
— Idziemy sadu, gdzie poćwiczymy Twoją umiejętność polowania.
Oznajmij, po czym odwrócił pysk przed siebie.
Na łebku suczki pojawił się uśmiech. Bardzo się cieszyła, że mentor zauważył jej umiejętności! Chociaż w rzeczywistości chciał ją tego nauczyć, a nie ''doszlifować'' tę sprawność. Jednak Spadająca Łapa była zbyt szczęśliwa, aby pomyśleć o tym.
Gdy przekroczyli ''próg'' sadu suczka od razu zatrzymała się i wzięła wdech. Chciała znaleźć jak najszybciej zwierzynę. Jednak wojownik lekkim ruchem ogona opanował (a przynajmniej tak mogło się wydawać po mowie ciała suczki) jej entuzjazm.
— Spadająca Łapo zaczniemy od teorii, jak i od czegoś łatwego. Na przykład myszy. — zaczął Krzemienny Pazur. — Trzeba pamiętać, że mysz najpierw Ciebie poczuje, dlatego trzeba uważać, aby wiatr był dobrze ustawiony.
Samiec nie zdążył dokończyć, kiedy młoda osobnicza płci żeńskiej się odezwała.
— Ustawiony? Czyli jak?
Wziął głęboki wdech, po czym jak wypuścił powietrze, był gotowy, aby wytłumaczyć swojej uczennicy z ADHD, co to znaczy dobrze ustawiony wiatr (geniusz).
— Dobrze ustawiony wiatr to znaczy, że wiatr musi wiać w naszą stronę.
— Czyli aby powiewały nasze futerka?
— Tak, dokładnie, jednak nie zawsze aż tak powiewają, jednak tak.
Uczona kiwnęła głową, pozwalając mu mówić dalej. Chrząknął.
— Do tego trzeba się powoli skradać i uważnie.
— Mhm. Tak, tak. A króliki?
Jak widać, Spadka nie wykazała prawie zainteresowania tym, co mówił do niej nauczyciel, o ile nie liczymy ciągłych pytań. To był dosyć gadatliwy trening.
Skończył się dzisiaj jedynie na teorii. Tym faktem suczka była zawiedziona, jednak zadawała tyle pytań, że sama sobie była winna. 

***

Minęło kilka księżyców. Suczka powinna już dawno skończyć trening. Miała już ponad 20 księżyców! A ona nadal tkwiła w legowisku uczniów. Tak nie powinno być! Spadająca Łapa przez to nie lubiła swojego imienia, uczniowskiego. Jako młoda uczennica była dumna, że je nosi, jednak teraz? Powinna już mieć dawno wojownicze! Czemu ona nie była gotowa? Jest bardzo gotowa! Bardziej niż nigdy. Jednak co się zmieniło przez te księżyce? Na pewno się uspokoiła, dzięki swojemu spokojnemu mentorowi, z którego brała przykład. To trzeba było przyznać, jednak jej nutka chaotyczności nadal w niej pozostała. Wykonywała polecenia bardzo spontanicznie. Nie tylko kogoś, ale nawet swoje. Potrafiła robić kilka rzeczy naraz. Niestety nie zawsze jej to wychodziło, jednak było widać, że suczka trochę dorosła. Nauczyła się dużo rzeczy.
W ten dzień ruszyła na patrol. Były one wzmocnione, jak i... nie dziwmy się. Wojownicy mieli o kilka uczniów więcej, niż powinni. Dmuchawcowy Lot miała jeszcze jednego szkraba. Jednak nie tylko ona. Między innymi sam zastępca Brązowa Blizna miał dwójkę uczniów, czyli na przykład jej przyjaciela Jaśniejącą Łapę. Na szczęście oni już byli starsi, to nie trzeba było ich tak pilnować (Spadającą Łapę jednak trzeba zawsze pilnować), dlatego mogli zająć się młodszymi uczniami. Nie rozumiała również, czemu patrole miały być wzmocnione. Czy coś się wydarzyło na zgromadzeniu, na które nie przybyła? Na pewno tak jak widać. Jednak co będzie robić na patrolu wraz z Krzemiennym Pazurem, Dmuchawcowym Lotem, Wilczym Cieniem oraz Kaczym Pluskiem?

<Krzemienny Pazurze?>
[834 słów: Spadająca Łapa otrzymuje 8 Punktów Doświadczenia oraz 2 Punkty Treningu]

26 maja 2021

Od Spadającej Łapy do Jaśniejącej Łapy

Spadająca Łapa, jak to ona, zawsze się nudzi. W ten dzień nie było inaczej. Jednak to był kolejny dzień, kiedy Krzemienny Pazur, ten dobroduszny wojownik postanowił zabrać ją w ten nudny dzień na trening. Na tym treningu był trening polowania. Krzemienny Pazur jak widać, zaczynał od początkowych rzeczy zamiast od razu walki. W sumie bardzo mądrze jednak Spadająca Łapa chciała się jak najwięcej nauczyć. Walka była ważna według uczennicy. A co innego? Przecież to oczywiste! Wojownik walczy, czyli walka jest najważniejsza.
— Zaczniemy od polowania na kury — zaczął Krzemienny Pazur zwyczajnym tonem, kompletnie nie zachęcając Spadającej Łapy do polowania na gołębie.
— Nie chcę polować na kury! — powiedziała niezadowolona Spadająca Łapa. Mentor westchnął cicho. Nic dziwnego, raczej każdy po jakimś czasie miałby jej dość.
— Kury dla nas są bardzo ważne — mruknął mentor, zaczynając — Jest też je bardzo trudno upolować, gdyż sami dwunożni ich pilnują. Nie można zaprzeczyć, że tylko prawdziwi wojownicy umieją upolować kurę.
Jak to mówił, to oczywiście aż zabłysły oczy Spadającej Łapie. Naprawdę? W takim razie ona nie wiedziała! A skoro tylko prawdziwi wojownicy potrafią upolować kury, to ona musi pokazać, że będzie wspaniałą wojowniczką! Przecież to takie oczywiste, czemu na to wcześniej nie wpadła. Jednak niestety biedna, nie wiedziała, że to tak nie działa.
— Oczywiście, że jestem prawdziwą wojowniczką! Upoluję ją raz-dwa! — zapewniła mentora, podskakując w miejscu, po czym ruszyła w stronę kurnika, gdzie aktualnie jeszcze nie było nikogo poza jej zwierzyny. — O tak? — zapytała cicho, skradając się do kury.
Mentor nie odpowiedział, nie chcąc płoszyć zwierzyny. W końcu upolowała ją! Tak! Ona będzie prawdziwą wojowniczką!
 
Po treningu Spadająca Łapa wróciła do obozu z kurą w pysku. Oczywiście była dumna z siebie jak nigdy. Było to bardzo łatwe zadanie, można powiedzieć, że trochę za łatwe niż na takiego wielkiego przyszłego wojownika jak ona. Jednak nie wątpiła w słowa mentora, że to zadanie było tylko dla prawdziwych wojowników. Rozglądając się po obozie, dostrzegła białego wojownika… a nie zaraz. Nie wojownika, jeszcze nie przesadzajmy. To był Jaśniejąca Łapa, uczeń Migoczącego Światła. Odłożyła swoją zdobycz na stertę ze zwierzyną i podbiegła do ucznia, z którym dzieli legowisko.
— Hej! Chcesz ze mną pójść na polowanie? Mówię Ci, będzie fajnie! Upolujemy kury! — powiedziała szybko suczka, machając uradowana.
Jednak zanim Jaśniejąca Łapa zdążył cokolwiek powiedzieć, Spadająca Łapa dostrzegła Pstrokate Skrzydło, czyli siostrę tego ucznia. Już wojowniczka… szybko jej poszło. Jednak widać było, że coś jej się działo. Nie wiedziała co, jednak, jak i też trochę nie chciało jej się podchodzić do niej i pytać co się stało. Widziała, że idzie do medyka, czyli jednak coś się stało. W końcu spojrzała ponownie na Jaśniejącą Łapę.
— Polowanie? — powiedział chyba trochę zawiedziony.
Możliwe, że polowanie było trochę nudne, jednak sama tak myślała! Naprawdę! Jednak Krzemienny Pazur odciągnął ją od tego złego kłamstwa i teraz wie, że to bardzo ważne i trudne zdanie.
— Uwierz mi! Będzie fajnie! A może jakąś przygodę będziemy mieli? — Na wzmiankę o przygodzie starszemu uczniowi się oczy lekko zamigotały. — Mówię Ci! Krzemienny Pazur mówił, że to bardzo ważne! Zobaczysz!
Bez chwili zastanowienia, ruszyli na polowanie, oczywiście Jaśniejąca Łapa sam też się zgodził. A przynajmniej na samym początku miało to być polowanie. Tak czy siak, musieli się wymknąć z obozu, gdyż uczniom nie można samym wychodzić. Typowe. Tak czy siak, ruszyli w stronę miejsca potencjalnego do polowania na te mistyczne stworzenia, znane jako kury.
Doszli w okolice torów. Już wtedy było słychać głośny hałas. Spadająca Łapa nie była nim przestraszona, czy zaniepokojona. Prędzej to chciała zobaczyć co to takiego. Dlatego też ruszyła w stronę torów wraz z Jaśniejącą Łapą. Odgłos był coraz głośniejszy, aż po uszach dzwoniło. Jednak w końcu doszli do torów, aby zobaczyć wielkiego potwora biegnącego w stronę terenów Flumine. Uczennica stanęła pośrodku torów, patrząc na potwora, który zadzwonił, nawet Jaśniejąca Łapa obok niej stanął, taki odważny uczeń, w końcu kogoś takiego spotkała na swojej drodze życia, które jest dosyć krótkie, jednak nadal według niej samej imponujące. Kiedy zobaczyła, że to zbliża się coraz bliżej niej i jej towarzysza, odskoczyła momentalnie, wraz z właśnie starszym samcem. Przecież nie chciała, aby to coś ją zabiło! Wylądowała obok Jaśniejącej Łapy. A ten potwór był strasznie długi. Z przodu, wydawał się bardzo malutki, a tym bardziej, kiedy był dalej. A tak z bliska? To taki… wielki. Długo czekali, aż pobiegnie cały.
— Mówiłam, że będzie przygoda! — powiedziała zadowolona z tego, że spotkali potwora. — Biegnijmy za nim! Proszę! — powiedziała suczka, pokazując głową na potwora, który już odbiegał od nich w stronę Flumine. 
<Jaśniejąca Łapo?>
[734 słowa: Spadająca Łapa otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]

Od Spadającej Łapy CD Burzowej Łapy

Suczka skrzywiła się lekko, spróbowała go uderzyć łapą, na wzmiankę o „księżniczko” jednak oczywiście brat musiał uniknąć ataku.
— Nie jestem księżniczką! — odpowiedziała niezadowolona. — Ja będę wspaniałą wojowniczką, a nie księżniczką — powiedziała, odwracając pysk nimi obrażona.
— Tak, tak wielka wojowniczko — szczeknął Burzliwa Łapa, przygniatając ją jedną łapą do ziemi, za to nosem szybko „poczochrał” jej sierść między uszami.
— Ej! Puszczaj mnie! — parsknęła się prawie śmiechem suczka, próbując się wydostać pod jego uścisku.
Burzliwa Łapa jeszcze przez chwilę ją trzymał, kiedy chyba znalazł litość dla suczki, puszczając ją. Wtedy Spadająca Łapa akurat przygotowywała się do zamachu, aby wydostać się z uścisku. Oczywiście nagłe puszczenie jej spowodowało odskoczenie od ucznia, uderzając w ziemię z impetem.
— Nic mi nie jest! — zawołała suczka, gdy tylko się podniosła.
Oczywiście, przecież raczej nikomu nic się nie stało od tego, że walnęła w ziemię. Co innego, gdyby została zaatakowana przez kogoś! O! Wtedy przynajmniej byłaby akcja.
— To dobrze — powiedział, nadal mając ubaw ze swojej siostrzyczki.
W końcu rodzeństwo postanowiło spokojnie zjeść. Chociaż nie tak spokojnie, gdyż jak patrzeli tylko na siebie, to się śmiali, z nie wiadomo czego. Jednak w końcu udało im się zjeść. Wtedy akurat Spadająca Łapa miała zaproponować wspaniałą przygodę Burzliwej Łapie, jednak zjawił się jej mentor, Krzemienny Pazur. Skrzywiła się na chwilę. Jednak i tak musiała z nim iść na ten trening. Nie miała wyboru, jednak jeszcze przed wyjściem z obozu, zobaczyła, jak jej własna mamusia kaszle. Biedaczka. Od razu do niej podbiegła pytając czemu? Umrze? Jednak na szczęście tak nie powiedziała i ruszyła do Manaciego Olbrzyma.
Ten trening nie okazał się do końca treningiem. Została posłana na patrol. Jednak ku jej szczęściu, na patrol przybył również Burzliwa Łapa ze swoją mentorką. Od razu suczka się uśmiechnęła do niego. Krzemienny Pazur prowadził patrol. A Spadająca Łapa już miała wrażenie, że to będzie ciekawy patrol… Ruszyli w stronę rzeki, czyli w przeciwną stronę do torów. Było przynajmniej większe bezpieczeństwo, że Spadająca Łapa nie postanowi sprawdzić, czy ten potwór, co biegnie po torach, ją zabije. Jednak… no cóż. Żyć nie umierać. Burzliwa Łapa wraz ze swoją siostrą szli z tyłu, gadając oczywiście. Krzemienny Pazur jak widać, chyba postanowił przepytać swoją uczennicę, wtedy kiedy akurat była zbyt zajętą rozmową. Czy on naprawdę nie potrafi normalnie zapytać? A nie, wcina się. Niestety, Spadająca Łapa nie znała odpowiedzi na to pytanie, a wtedy jej ukochany braciszek powiedział jej do ucha po cichu odpowiedź. Oczywiście, Krzemienny Pazur to widział, jednak chyba nie chciał użerać z tą uczennicą, skoro już widzi, że nie znała odpowiedzi na to pytanie.
— Dzięki… — mruknęła do Burzliwej Łapy suczka. Jednak zanim odpowiedział, już zaczęła mówić. — Co Ty na to? Przepłyniemy rzekę? — powiedziała uradowana.
Czekała na odpowiedź, znaczącą „Tak”. Jednak z uderzenia serca na kolejne czuła, że po prostu odpowiedź będzie inna.
— Zwariowałaś!? Przecież tam jest Quintus… — odpowiedział brat, jak widać, kompletnie nie był przekonany co do tego pomysłu.
— A widziałeś ich kiedyś? Nie. Masz pewność, że oni tam są? Nie. A więc spróbujmy! — powiedziała, nie tracąc entuzjazmu. — Proszę! — Zamrugała kilka razy.
Burzliwa Łapa przez chwilę patrzał na nią, jednak i tak nic nie powiedział, prawie że. Spadająca Łapa, widząc, że odwraca pysk od niej, zamerdała ogonem.
— Super! — powiedziała, po czym skoczyła do wody.
Niestety (lub na szczęście) Burzliwa Łapa zatrzymał swoją siostrę przed dalekim oddaleniem się od grupy. Spadająca Łapa na niego fuknęła niezadowolona.
— Nudziarz! — fuknęła.
— Są tutaj wojownicy i… — Burzliwa Łapa nawet nie zdążył dokończyć, kiedy Spadająca Łapa już sobie dopowiedziała resztę.
— I wrócimy tutaj sprawdzić, co jest za rzeką! Dziękuję! Dziękuję! — powiedziała uradowana.
— Co to za krzyki? — zawołał za nimi Krzemienny Pazur.
— Już idziemy Panie mentorze! — powiedziała zadowolona suczka, po czym w podskokach ruszyła w stronę wojowników.
 
Gdy już minął patrol Spadająca Łapa, jak było umówione, miała się wymknąć z obozu, wraz z Burzliwą Łapą. Jednak ten ciągle nie był do tego przekonany.
— No chodź! — powiedziała, próbując go zachęcić, jednak i tak się to nie udawało. — Będzie fajnie.
Zamerdała kilka razy ogonem, uśmiechając się do brata. Oczywiście, nadal próbowała go zachęcić, jednak jej się to nie udawało. Burzliwa Łapa stał nad nią, czekając, aż się uspokoi.
— A to ja sobie pójdę sama — powiedziała obrażonym tonem, po czym wyruszyła z obozu.
 
Przez chwilę jeszcze słyszała, jakieś szmery za sobą, jednak w końcu Burzliwa Łapa pobiegł za swoją siostrzyczką. Najprawdopodobniej tylko dlatego, że musi jej pilnować i nie chce, aby coś jej się stało, a nie z powodu chęci do super przygody, jednak zawsze coś. A więc ruszyli, zadowolona z wyprawy razem z niezadowolonym Burzliwym. Cóż za wspaniała drużyna. Po marszu, w którym jeszcze Burzliwa Łapa próbował ją odtrącić od tej podróży, dotarli. Rzeka w końcu jest przy granicy z terenem Ventus. Spadająca Łapa jeszcze nie rozumiała, czemu jej klan tak po prostu nie weźmie sobie tych terenów poza rzeką. Jednak nie mogła wybrzydzać, to przecież Bryzowa Gwiazda decyduje, gdzie są ich tereny. Odetchnęła głęboko w końcu.
— No to jak? Idziemy?
Ciągle merdając zadowolona ogonem, suczka patrzyła z pełnymi nadziei oczami na swojego brata, oczekując odpowiedzi „Tak! Oczywiście! Ahoj przygodo!’’ Jednak tak się nie stało, a zamiast tego okrzyku otrzymała zwykłe:
— Rzeka wydaje się dosyć głęboka — stwierdził, przyglądając się jej.
Czy naprawdę Burzliwa Łapa chce ją takim tekstem odciągnąć od tej wspaniałej przygody? — pomyślała niezadowolona suczka.
— Umiesz pływać? Umiesz, a więc pokaż! — powiedziała Spadająca Łapa już biegnąć w tę stronę, jednak oczywiście braciszek ją zatrzymał.
— Nadal nie jestem przekonany co do tego pomysłu — mruknął, rozglądając się na około.
Spadająca Łapa zrobiła skwaszoną minę. Co prawda, sama na samym początku nie była przekonana do tego pomysłu… jednak jakie będzie szczęście! Frajda! No po prostu więcej plusów niż minusów prawda?
— Ale ja jestem! Zaufaj mi… ten kolejny… i kolejny raz. Jednak fajnie było! Pamiętasz, jak zrobiliśmy psikusa Bananowej Skórce? Przecież to było fajne!
Spadającej Łapie aż poruszyły się uszy na tę wzmiankę. Nie mogła odmówić, było to wspaniałe przeżycie. A najlepsze jest to, że ona nadal nie wie, że to oni!
— To Ty to zrobiłaś, ja Cię od tego odciągałem — przypomniał.
A no tak, no dobrze, niech będzie. Uch! Ale to był taki wspaniały żart, a on tak po prostu odsuwa się od niego. Nie lubi jej pomysłów?
— Nie lubisz moich przygód? — zapytała w końcu, robiąc maślane oczy suczka.
<Burzowa Łapo?>
[1021 słów: Spadająca Łapa otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia i 3 Punkty Treningu]

11 maja 2021

Od Spadającej Łapy CD Krzemiennego Pazura

Spadająca Łapa miała wspaniały sen! Śniło jej się, że biega wśród drzew, goniąc zająca! Niestety nie złapała go, jednak wierzyła, że ten nudny Krzemienny Pazur nauczy ją jak polować na zające. Tak czy siak, suczka była naprawdę zadowolona przez to, że mogła biegać, skakać, wykorzystać całą swoją energię. Krajobraz się coraz bardziej się zmieniał. Obok niej było coraz mniej drzew, a suczka wracała ze swojej wymyślonej krainy na tereny Wietrznych. Przybiegła w miejsce, którego szczerze mówiąc, się trochę bała, czyli właśnie tory, po których biegają większe potwory. Suczka obejrzała się szybko, próbując zobaczyć czy coś biegnie. Z tego co zauważyła od strony terenów Flumine nic nie biegło, dlatego postanowiła przebiec przez tory. Kiedy właśnie nagle poczuła, że coś ją tyka od boku.
Suczka się momentalnie obudziła ze snu, widząc, jak Krzemienny Pazur stoi nad nią. Jak mogła się spodziewać, mentor obudził ją! Uch!
— Tak Krzemienny Pazurze? — powiedziała, głośno ziewając.
— Idziemy na trening.
— To wspaniale! — krzyknęła od razu, wstając. — Co będziemy dzisiaj robić? Może w końcu polowanie? Proszę! Proszę! — powiedziała Spadająca Łapa, po czym zrobiła wielkie oczy.
Miała nadzieję, że przebłaga mentora. No przecież w końcu to ona chciała robić! Zostać jak najlepszą wojowniczką, a żeby niż być, trzeba też umieć walczyć, jak i polować! Mama jej opowiadała, że tacy „łowcy” karmią cały klan, aby nie wymarł! To jest bardzo odpowiedzialne zadanie, również dlatego, że trzeba pilnować, aby ich nie przekarmić. Nie chcemy grubych psów w klanie! Ona też powinna jeszcze dbać o siebie, aby nie być taką grubą pyrką.
— Zaraz pójdziemy na trening, a wszystkiego się dowiesz na miejscu — zaczął Krzemienny Pazur, kompletnie nie odpowiadając na jej pytanie. — Poczekam na Ciebie przed wyjściem do obozu.
I wyszedł, tak samo szybko jak przyszedł. Jednak zanim mogła się nacieszyć, że znowu idzie na trening ze swoim mądrym i nudnym mentorem, ciągle słyszała jak jedna z jej koleżanek w legowisku, ciągle się drapie. Co ona pchły ma?
Po krótkiej rozmowie z Pstrokatą Łapą (pomijając fakt, że nawet nie dała jej prawie nic powiedzieć) uczennica ruszyła do medyka. A ona ucieszona jakby nagle została super bohaterką ratującą dzisiejszy dzień, w końcu może wyjść z legowiska uczniów i stanąć obok starszego wojownika.
Ruszyła więc za swoim mentorem poza obóz. Ruszyli w stronę pola.
Suczka popatrzyła na złote kłosy, które poruszały się dzięki wiatrowi, był prawie niewyczuwalny dla nich, dzięki ich sierści. Jednak przy silniejszych podmuchach można było poczuć tę zimną bryzę.
— Dzisiaj Spadająca Łapo będziemy się uczyć jak nie zgubić się w polu — oznajmił.
— Ale jak to? Nie lepiej polować?
Krzemienny Pazur westchnął cicho, było to bardziej westchnięcie rozczarowania, jednak i tak Spadająca Łapa zrozumiała to jako potwierdzenie swoich słów.
— Nie. — Tu się pojawił grymas na pysku suczki — Najpierw się nauczysz, aby nie gubić się w tym polu. Do tego właśnie będziemy używać naszego węchu, aby wiedzieć, jak wrócić z tego pola, jak i aby coś złapać. Jak pokaże… — od tego momentu Spadająca Łapa przestała słuchać.
Myśli suczki zajęła bardzo łatwa analiza. Skoro ma pokazać, jak potrafi idealnie, wytropić siebie samą, aby wrócić z tego pola, oznaczało, że jak pokaże Krzemieniowemu Pazurowi jak wytropiła jakąś zwierzynę to na pewno będzie z niej dumny! Oczywiście, że tak będzie.
— Słuchasz mnie? — upomniał się.
— Tak oczywiście! — odparła szybko. — Nie mogę się doczekać! — powiedziała podekscytowana.
Po czym ruszyli. Szli z wiatrem, przez co na pewno zwierzyna, na którą się czaiła suczka, nie mogła jej wyczuć. Tego się nauczyła od Sosnowej Łapy. A przynajmniej tak jej powiedziała.
— Co czujesz? — zapytał w końcu mentor, wyrywając z zamyślenia Spadającą Łapę.
Czy to był zamierzony efekt i mentor chciał ciągle sprawdzać, czy suczka jest skupiona na treningu?
Uczennica wzięła wdech. Pierwsze co wyczuła, to był… gołąb! Albo nie… kura? Nieważne ptak! Nie informując mentora, postanowiła ruszyć w pogoń za ptakiem. Na pewno zdenerwowała tym Krzemiennego Pazura, jednak suczka myślała teraz tylko o tym, aby był z niej dumny! Przecież jak złapie tego ptaka, to nie może być niezadowolony... Prawda?
Suczka biegła prosto na swoją zdobycz. Już słyszała trzepot skrzydeł, przez co była pewna, że złapie ptaka. Po chwili skoczyła na zdobycz. Okazało się, że skoczyła na małą przepiórkę. Czyli bardzo małego ptaszka. Źle upolowanego ptaszka przyniosła mała suczka zadowolona do Krzemiennego Pazura. Jednak ona nawet nie musiała wiele iść, gdyż gdy tylko postąpiła jeden krok, już ukazał się przed nią mentor.
<Krzemienny Pazurze?>
[708 słów: Spadająca Łapa otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]

15 kwietnia 2021

Od Spadki

Spadka po tym jak nie mogła spać, w końcu się obudziła obok swoich braci. Jednym z nich był Rozmaryn, tak już się nauczyła jego imienia, który raczej się źle czuł. Nie podobało jej się to. Dlatego zmęczona wstała i poczłapała do swojego brata. Który nie spał. Właśnie po tym zobaczyła, że się źle czuje. Szturchnęła go nosem w bok.
— Rozmarynie? — powiedziała Spadka szturchając go ponownie. Chciała zapytać, czy się źle czuje, jednak po co jak ona to widzi? — Idziemy do Ma… mana… do medyka! — powiedziała trochę za głośno, po czym spojrzała na śpiącą mamę oraz Burzka.
— Noc jest Spadko… — powiedział zmęczony Rozmaryn.
— Trudno. Idziemy i koniec! Nie możesz się sprzeciwiać! — zaprotestowała, po czym poczłapała do legowiska medyka. Cóż… Chcąc czy nie chcąc, Rozmaryn musiał za nią iść. Chyba.
Ruszyli więc wolnymi krokami przez obóz. Konie tutaj spały, czego również też się bała Spadka, że zaraz jeden na nich skoczy! Ale tego nie powinna się bać, bo przed nią stanął jej własny ojciec, który miał wartę w nocy.
— Idźcie spać. Dobrze wam radzę. Noc jest, rano będziecie chodzić po obozie — odparł Kaczy Plusk. Na co Spadka przewróciła oczami.
— Gadanie! Lepiej nam powiedz, gdzie jest legowisko medyka! Proszę tatusiu! — nalegała, przeskakując z łapy na łapę, jednak zanim zdążył odpowiedzieć, sama się rozejrzała. Spojrzała na jedno z miejsc, które było właśnie siodlarnią. Czyli tam, gdzie trzymają jakieś wielkie skórzane rzeczy, które później nakładają na konie (siodła). Uśmiechnęła się szeroko. — Czyli tam! Dzięki! — po czym ruszyła, człapiąc w stronę legowiska medyka.
Niestety, nie mogło być tak pięknie i Kaczy Plusk poszedł za nimi trochę dalej i chwycił Spadkę za kark podnosząc ją.
— A po co wy idziecie do tego medyka? — powiedział troszeczkę niewyraźnie, ale dało się go zrozumieć.
— Rozmaryn się źle czuje! Idziemy go ratować! — powiedziała zła, po czym zaczęła się wiercić.
Zanosi Spadkę do żłobka, po czym rusza w stronę Rozmaryna.
— Odprowadzę Rozmaryna do medyka, a ty idź spać — powiedział w końcu przez ramię jej tata.
Zrezygnowana Spadka musiała się pogodzić z tym iż znowu jej zepsuli przygodę, więc ruszyła grzecznie spać… 
[339 słów: Spadka otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia, Rozmaryn zostaje wyleczony]

26 marca 2021

Od Spadki do Burzka (i Rozmarynu)

— Wrrrr! — warknęłam, a prędzej pisnęłam. Gryząc i szarpiąc ogon Bluźka!
I tak według mnie to był warkot. Jak ktoś jej powie, że nie to go rozszarpie! Jak prawdziwa wojowniczka! No, a przynajmniej tyle było z szarpania ogona Bluźka, dopóki właśnie on mnie nie przewrócił.
— Bluźku! — powiedziałam niezadowolona, po czym spróbowałam ugryźć jego łapę, co niestety się nie udało.
— Jestem Burzek — poprawił mnie. Skrzywiłam się.
— Dobrze Burzku… A poza tym Bluźku! Rozminie! Idziemy gsieś? — powiedziałam dosyć szybko, przez co sama może nie zrozumieli mnie. Chociaż jak już mi mówili, podobno seplenię, ale to nieprawda. Nawet nie czekałam na ich odpowiedź, po co mi? — Yey!
Po czym poczłapałam, stawiając bardzo wysoko łapy. Aby przecież niczego nie dotknąć! A sumie… jak pójdą na przygodę, to może od razu zostanę wojowniczką! Oczywiste to! Obejrzałam się za siebie. Czy idą za mną? Jednak nie szli! Jak mama mówiła… mysie móżdżki!
— Chodzsie mysie móżgsi! — powiedziałam, groźnie! Oczywiście, że tak! — Idzisiemy zostać wojownikami! — popędziłam ich, po czym jednak wróciłam do nich, do żłobka.
— Idzisiemy! — Spojrzałam na Rodzynka. — Rodzynek! Idzisiemy! — powiedziałam szybko, po czym szturchnęłam go w kark.
Spojrzał na mnie z zaciekawieniem. Czyli chce iść!
— Gdzie? — zapytał.
— Na psigodę! — odpowiedziałam. — Zostaniemy wojownikami! — dopowiedziałam, żeby zbudzić jego ciekawość. — Dawaj! Wiem, że chsiesz! — Nie czekając na odpowiedź, ruszyłam więc w stronę Burzka.
— Buźlek! — krzyknęłam w końcu, machając ogonem na boki. — Idziesz z nami na psigodę! — Nie czekając na sprzeciw, ruszyłam, człapiąc w stronę wyjścia.
Ruszyłam więc, człapiąc ze żłobka. Człap, człap, człap! Ha! Szkoda, że moje łapy tego dźwięku nie wydają. Oglądam się za siebie, na swoich braci.
— Pasiowie! Zostaniemy wojownikami!
Spojrzałam znowu przed siebie, po czym ujrzałam czarnego psa, jak on miał?
— Gdzie idziecie? — zapytał pies, na którego właśnie spojrzałam. Jakiś taki czarny, i ogólnie chudy.
Przyjrzałam mu się, jednak widząc jego wzrok, moja odwaga zniknęła.
— Msy… Msy… — wydukałam zdezorientowana. No genialne.
Nie wiele nawet myśląc, cofnęła się o kilka kroków chowając się za Burzka i Rozmaryna. Teraz ogólnie już wiedziałam, że to jest Borsucze Wzgórze! Zastępca. Oczywiście, że tak się nazywa, tym razem nie pomyliłam jego imienia! Przecież on tak się nazywa, na pewno.
— Rodzynek i Bluźek panu powiedzą — powiedziałam szybko, po czym machnęłam z raz, czy dwa ogonem, albo w sumie… wyszłam zza swoich braci. — Idzisiemy na psigodę! Zostaniemy wojownikami! — pochwaliłam się dosyć lekkomyślnie. Jednak nadal byłam zadowolona z siebie.
— Co? Nie zostaniecie wojownikami. — Nie umiałam nawet określić jego tonu głosu, kiedy od razu tupnęłam mocno łapką o ziemię.
— Zostaniemy! Koniec! — powiedziałam, marszcząc groźnie nos.
 <Burzku?>
[409 słów: Spadka otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]