Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechowa Gwiazda †. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechowa Gwiazda †. Pokaż wszystkie posty

21 stycznia 2021

Orzechowa Gwiazda umiera


Orzechowa Gwiazda, liderka Ventus została zabita przez zastępczynię własnego klanu, o czym można przeczytać w tym opowiadaniu. Mimo iż jej klan niekoniecznie mógł na niej polegać, trafia do Coelum. Problemy, które dosięgły jej pod koniec jej życia, sprawiły że nie była w stanie efektywnie sprawować władzy. Poluj wraz z Gwiezdnymi, Orzechowa Gwiazdo!

25 listopada 2020

Od Orzechowej Gwiazdy CD Złotego Popiołu

Powłóczywszy łapami, pobiegłam dalej. Nowe podziały terenów zdawały się być drugoplanową sprawą przy tym, co nas czekało. Z pyska zszedł mi ramowy uśmiech, chociaż zdarzało się to bardzo rzadko: bycie liderem ostatnio nieco mnie przytłaczało. Być może przez brak bezpośredniej więzi pomiędzy mną a zastępczynią, znałyśmy się tylko formalnie: tereny, wyślij patrol, zapoluj, zdaj raport, dziękuję, proszę, do widzenia; nie było żadnej ciepłej relacji, zwroty jedynie grzecznościowe, a nie przyjacielskie. Zaczęłam zastanawiać się, czy tak naprawdę w czarnej godzinie byłabym w stanie zaufać suczce. Niewątpliwie była praktycznie niezawodna, jednak: czy powierzyłabym jej życie klanu? Czy powierzyłabym jej swoje życie? W środku wszystko zaczęło się we mnie kotłować, łącznie z poczuciem winy i chęcią zbudowania czegoś, co mogłoby być siłą naszego klanu. Ventus dopiero rósł w siłę, więc być może powinnam posłuchać jej opinii co do nowego podziału terenów? Westchnęłam cicho i rozgarniając łapami suche liście, weszłam do obozu, przeczesując go wzrokiem w poszukiwaniu odpowiedniej duszy. Nagle zza gałęzi wychylił się znajomy, czarny nos, a po chwili cała głowa suczki. Rozmawiała z poszczególnymi psami, prawdopodobnie przekazując nowiny i wydając rozkazy na następny dzień. Zwolniłam do żwawego marszu i zawołałam z daleka:
— Złoty Popiele!
Zastępczyni czujnie zastrzygła uszami, zamieniła ostatnie słowa z Płomiennym Zachodem i podbiegła do mnie. Na moim pysku znów zagościł uśmiech, machnęłam krótko ogonem na znak, by podążała za mną. Bez wahania spełniła moją prośbę i poruszała się cicho przy moim boku; zaprowadziłam ją do swojego legowiska, po czym usadowiłam się wygodnie i ruchem głowy zachęciłam ją do tego samego.
— Coś się stało Orzechowa Gwiazdo? Chcesz mi coś powiedzieć? — zaczęła, lekko zniecierpliwiona.
Zmierzyłam ją wzrokiem, po czym się odezwałam:
— Nie sądzisz, że w Ventusie jest coś nie tak? — zapytałam ostrożnie, czekając na jej opinię. Byłam szczerze ciekawa, co przyjdzie mi usłyszeć: w naszej wcześniejszej rozmowie w drodze do domu ze zgromadzenia zdawała się być czymś wyraźnie zaniepokojona. Nie chciałam sugerować jej odpowiedzi, dlatego użyłam tak ogólnikowego pytania; może chodziło jej o mnie? Może o nowy podział ziemi, albo o zbliżającą się Porę Nagich Drzew? Ta niepokoiła również mnie, w tym roku nie mamy czasu na słabości, głód, czy też choroby. Zielony kaszel, zmora każdego klanu dopadała zawsze i niemal co roku zbierała ze sobą jakiegoś psa, jednak tym razem nie możemy się tak łatwo dać. Pierwsze zadanie na jutro - wysłanie medyka z eskortą na poszukiwania i miejmy nadzieję duże zbiory kocimiętki (o ile w tym ludzkim bagnie nie została zabita normalna roślinność). Zamyśliła się na chwilę, jednak po chwili odpowiedziała.
<Złoty Popiele?>
[411 słów: Orzechowa Gwiazda otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

30 marca 2020

Od Ashby

Moje łapy zaczęły protestować już dobre parę godzin temu. Coraz bardziej bolą mnie nogi. To był zdecydowanie bardzo pracowity, ale i przyjemny dzień. Co prawda słońca było dziś jak na lekarstwo, ale wiosenne zapachy i ptasie trele prawie całkowicie mi to wynagrodziły.
Uznałam, że to dobry moment, żeby zacząć rozglądać się za jakimś sensownym miejscem na noc. Spojrzałam w stronę starego blokowiska. Szare, opuszczone budynki dumnie pięły się ku niebu, niewzruszone biegiem czasu. Teren wygląda na bezpieczny - pomyślałam.
Dotarłam tam wraz z zachodem słońca. Ciekawskie, pomarańczowe smugi światła zaglądały w nawet najmroczniejsze zakamarki. Nie było tu kompletnie nikogo od wielu dni. Nie wyczuwałam żadnego zapachu. Przyjemna cisza i spokój. Wspięłam się na betonową pozostałość po fontannie. Niegdyś po tej betonowej półce spływały strumienie zimnej wody, po której dziś nie było nawet najmniejszego śladu. Zaciągnęłam się chłodnym powietrzem. Było tu tak cichutko i przytulnie...
Z nagrzanej słońcem kostki brukowej miejscami wystawały kępki trawy targane lekką wiosenną bryzą. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Zapowiadała się piękna noc.
Dokładnie przeczesałam wzrokiem okolice. Wejście do starej klatki schodowej wydawało się dobrym miejscem. Boczne ściany dobrze chroniły przed wiatrem. Dodatkowo na beton prawdopodobnie cały dzień padały promienie słońca, dzięki czemu teraz był cieplutki.
Wyciągnęłam się mlaskając z rozkoszą. Jeszcze chwilę patrzyłam na horyzont delektując się każdą cudowną chwilą, aż w końcu zasnęłam.
*następnego dnia*
Obudziłam się. Było mi strasznie gorąco. Musiałam spać odrobinkę za długo...
- Aghh... - jęknęłam leniwie otwierając jedno ślepie.
Słońce świeciłoby mi prosto w pysk. Na szczęście jakaś psia sylwetka stojąca przede mną uchroniła mnie przed doszczętny wypaleniem oka.
- Dzień dobry. - usłyszałam na powitanie
<Ktoś? Coś?>
[263 słowa: Ashby otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia]

"I niech każdy to widzi co znaczy szczęśliwym być tak"

[kliknięcie przeniesie do karty postaci]