Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biała Tęcza × Ciemna Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biała Tęcza × Ciemna Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

18 czerwca 2020

Od Białej Tęczy do Ciemnej Gwiazdy

   Gdy Biała Tęcza się obudziła, drzewo, w którego cieniu zasypiała kilka godzin wcześniej, przestało być już źródłem ochrony przed promieniami słonecznymi. Choć śnieżnobiały kolor jej sierści był istnym błogosławieństwem zesłanym jej przez Gwiezdnych teraz, gdy słońce z dnia na dzień świeciło coraz mocniej, nie mając litości dla psów o ciemnym futrze. Podniosła się i przeciągnęła, gdzieś w trakcie tego wydobywając z siebie kilka urywanych ziewnięć. Wtedy zaś, jak na zawołanie, poczuła głód.
   Nie zwlekała długo, sprawnie opuszczając teren parku i kierując się w stronę znajdującego się stosunkowo niedaleko od niego targu. Wiedziała, że jeśli sama zajęłaby się polowaniem w tak krótkim odstępie czasu od końca drzemki, która może i ją zregenerowała, ale również nieco otumaniła, nie miałaby dużych szans, nawet jeśli zaczaiłaby się na najbardziej spasionego gołębia, jakiego by znalazła. Oczywiście zgarnięcie czegoś zdatnego do spożycia z jednego ze stoisk w tym stanie również było trudniejsze, lecz, jak się zdawało Białej, miało większą szansę na ucieczkę z tego miejsca z tarczą zamiast na tarczy.
   Już w samym momencie, gdy przekroczyła bramę odgradzającą targowiska od całej reszty miasta, uderzyła ją cała gama przepięknych zapachów. Dokładnie w tej samej chwili jej żołądek głuchym mruknięciem upomniał się o zapełnienie go, a pysk co rusz napełniał się śliną, którą Tęcza musiała raz za razem przełykać. Ostrożnie, czasami wręcz ryjąc brzuchem po ziemi, przemieszczała się pomiędzy straganami, szukając tego, z którego najłatwiej by jej było coś ukraść.
   W końcu dojrzała ją — wędzoną kiełbasę, całe pęto, wiszącą na haku za plecami jednego z Dwunożnych. Był to rosły mężczyzna i, choć planowała raczej uprowadzić coś z pod nosa starszej dwunożnej samicy, wiedziała, że nie mógł on jej w tej chwili przeszkodzić, stanąć pomiędzy nią, a cudownie pachnącym mięsem. Poczekała, aż zajął się głośną rozmową z innym przedstawicielem swego gatunku i weszła za stragan, a także za niego. Wędlina wisiała poza jej zasięgiem, lecz wystarczyło jedynie skoczyć...
   Już po chwili całe pęto spadło z dość głośnym hukiem na ziemię, alarmując dwunożnych o próbie kradzieży. Biała Tęcza nie traciła czasu, chwyciła jedną z kiełbas i rzuciła się szaleńczym biegiem, spowalnianym przez ciągnący się za nią sznur wędzonego mięsa, w stronę bramy, którą zaledwie chwilę wcześniej tu weszła. Gdy ją przekroczyła, za swym ogonem wciąż słysząc pokrzykiwania kolejnych Dwunożnych, na plecach wciąż czując ból od uderzenia czymś ciężkim i twardym, biegła dalej, nie oglądając się za siebie.
   Do starego blokowiska dotarła z jedynie około połową mięsa, które pierwotnie za sobą ciągnęła, lecz i tak był to całkiem imponujący wynik. Goniący ją Dwunożni albo się poddali ze zmęczenia, albo zgubili się gdzieś w plątaninie ulic, które sama Biała musiała pokonać, by móc tu dotrzeć. Mogła więc znaleźć jakiś zacieniony kawałek chodnika i położyć się na nim, rozpaczliwie dysząc, lecz także z nieskrywanym zadowoleniem zerkając co chwila na leżącą u jej łap zdobycz.
   — Ładna zdobycz. — Usłyszała nagle głos, bez wątpienia należący do samca. Spięła się, lecz już po chwili rozluźniła, widząc nadchodzącego w jej stronę lidera jej klanu.
   — Dziękuję, Ciemna Gwiazdo. — Mruknęła, mając nadzieję, że przekąs nie był aż tak bardzo wyczuwalny w jej słowach. Choć darzyła swego lidera szacunkiem, nie wyobrażając sobie zresztą, by, ze względu na jego stanowisko, mogło być inaczej, w pamięci wciąż miała moment, w którym się poznali i w którym przedstawił się jej fałszywym imieniem. — Zechcesz posilić się razem ze mną? — Usiadła i przesunęła wędlinę nieco bardziej w jego stronę.
<Ciemna Gwiazdo?>
[553 słowa: Biała Tęcza otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

28 października 2019

Od Aragorna do Carmen

Nocne, rozgwieżdżone niebo wisiało wysoko nade mną. Do dyspozycji miałem jedynie nikłe światło gwiazd, gdyż tego dnia wypadał nów.
- Ciemno jak w Morii... - prychnąłem. W tym samym momencie przed oczami mignął mi biały cień.
- Kim jesteś? - warknąłem w stronę, niewątpliwie, psa. Zatrzymał się.
- A ty? - mój rozmówca niewątpliwie był suczką.
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie... - mruknąłem.
- Należę do jednego z klanów, jak sądzę, ty też, choć nigdy cię tu nie widziałam. Mało kto z własnej woli się tu zapuszcza. Me imię brzmi Carmen - powiedziała. Zamyśliłem się na chwilę.
- Tak, należę do klanu, choć ledwie od dzisiaj. Niegdyś mój ojciec tu należał, lecz został złapany przez ludzi. Jeśli bardzo ci zależy na moim mianie, mówią na mnie... Specter - wybrałem jedno z moich ulubionych mian.
- Miło poznać, Specter... - westchnęła.
- Należysz do klanu Ciemnych, prawda? - upewniłem się. Suczka skinęła głową.
- Cóż, może wróćmy? - zaproponowałem i postawiłem jeden krok w stronę miejsca, gdzie chciałem się udać. Carmen zgodziła się na to.
- Czyli mówisz, że dzisiaj dołączyłeś do klanu... Co wcześniej się z tobą działo? - spytała.
- Urodziłem się u ludzi, a potem z własnej woli wędrowałem po mieście. - odparłem wymijająco. Nie zamierzałem nic więcej mówić, a suczka nie zamierzała drążyć tematu, za co byłem jej wdzięczny.
Po chwili ujrzałem lidera klanu.
- O, widzę, Aragornie, że spotkałeś Carmen. Gdzie ty byłaś? - skierował do niej pytanie. Spojrzałem wrogo na Praxidike'a.
Carmen spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Aragorn? - zmrużyła oczy.
- Sądziłem, że wywnioskowałaś z tego, co powiedziałem, że Specter jest jedynie pseudonimem... Tak, stoi przed tobą Aragorn. Mało co zapewne byś wywnioskowała z historii tego imienia, choć niewątpliwie jest ciekawa. - westchnąłem.
- Czy ty uważasz, że jestem ułomna? - warknęła w moją stronę
- Nie, w żadnym wypadku... Po prostu moje imię pochodzi z ludzkiego dzieła... - poinformowałem, a suczka wyprostowała się. Mimo wszystko, była ode mnie niższa.
- Jakiego? - spytała po chwili ciszy.
- Władca Pierścieni, choć nie wiem, czy coś ci to mówi... - odparłem.
<Carmen? Mam nadzieję, że wybaczysz długość>
[313 słów: Aragorn otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]