Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biała Tęcza × Mleczne Oko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biała Tęcza × Mleczne Oko. Pokaż wszystkie posty

6 sierpnia 2021

Od Mlecznego Oka cd Białej Gwiazdy

Wiedziała, że padnie to przeklęte pytanie o jej zdanie. Wiedziała, ale i tak czuła się nieprzygotowana.
— Musimy znaleźć kogoś odpowiednio młodego, by mógł rządzić przez długi czas, a jednocześnie doświadczonego — zaczęła. To były oczywistości, ale musiała je wypowiedzieć. Chciała, żeby Biała wiedziała, że bierze to na poważnie. To nie były tylko puste słowa. Naprawdę chciała ułatwić samicy zadanie i pomagać, jak tylko mogła.
Mieli w klanie ponad czterdzieści psów. Nawet jeśli ktoś był samotnikiem, musiał porozmawiać z każdym, chociaż raz w życiu. Wojna jednak zostawiła w nich sporą wyrwę. Nikt o tym nie mówił, ale na wojnie ginęli młodzi. Ginęły psy niewiele starszy od Mlecznej, które nigdy nie miały szansy dorosnąć. Dlatego teraz zostały im prawie same psy starsze i dzieciaki, które narodziły się w nowym świecie. Zastępca Białej musiał być młodszy od niej, ale też doświadczony, stabilny. Pies, który zna już życie, ale on jeszcze go nie wykończyło. To nie było proste zadanie.
— Widzę, że chcesz coś powiedzieć, nie musisz się powstrzymywać — powiedziała liderka. Mleczne Oko wzięła wdech i spróbowała uporządkować myśli.
— Uważam, że nieodpowiednim byłoby dawać zastępcę komukolwiek, poniżej trzydziestu księżyców. Co najmniej. — Biała pokiwała łbem. — Nawet jeśli nie zamierzasz odchodzić od razu, to wciąż te psy pozostają dzieciakami narodzonymi w mieście. Lepiej, by przynajmniej na razie, był zastępcą ktoś, kto pamięta jeszcze las. I trochę młodszy od ciebie.
— To nie zostawia za wiele opcji — stwierdziła samica. Oczywiście, że nie. 
— Wybrałabym Jasne Serce — powiedziała w końcu. — Nie tylko dlatego, że jest moją rodziną — dodała szybko. — Znam go, też go znasz. Jest spokojny, odpowiedzialny, honorowy. Rozumiem jednak, że możesz mieć inne opinie. Mogę myśleć, że wypowiadam się obiektywnie, ale uczucia na pewno na mnie wpływają. Są też oczywiście inni, jak Drewniany Pazur na przykład. Ma podobne zalety. Jest bardzo dobrym wojownikiem, spokojnym, przywiązanym do klanu. Ewentualnie jest jeszcze Żółty Pomruk. Wiem, że jego siostra odeszła do Bezgwiezdnych, ale to nic nie znaczy o jego wartości. Może Jaszczurzczy Ogon, on też zachowuje zimna krew, ale…
— Czy to jest dla ciebie najważniejsze? — zapytała Biała, przerywając jej paplanie, zanim na dobre się rozkręciła.
— Hm? 
— Spokój. Wymieniłeś tę cechę parę razy. 
— Po prostu… wydaje mi się niezbędny na tym stanowisku — odpowiedziała. — W końcu nasz klan jest dość skomplikowany. Mamy dużo psów o nie ciekawym charakterze, które trzeba pilnować.
A oprócz tego jeszcze utrzymywać równowagę i poprawne stosunki ze wszystkimi. Nie dać się sprowokować. To jest też jeden z tych powodów, dla których ja nie mogę być liderem — dodała ciszej. Biała była dla niej zdecydowanie za dobra, uśmiechnęła się i pokiwała głową. Musiała mieć ten uśmiech już wyćwiczony po tak długiej służbie klanowi. 
— Zastanowię się nad twoimi sugestiami. Dziękuję ci za nie.
— Nie ma za co — odpowiedziała. Kiedy wreszcie mogła opuścić pomieszczenie, wcale nie czuła się lepiej. Ciężar, zamiast spaść jej z serca, jeszcze bardziej się powiększył. Teraz odejście ze stanowiska przestało być tylko jej problemem, przekazała odpowiedzialność Białej Gwieździe.
Nie mogła spać, jej pysk nieustannie sprawiał ból. Rano usłyszała od jednego z dzieciaków Jasnego, że wygląda na bardziej czerwoną niż zwykle. Widziała, że mówi to w trosce, ale i tak miała ochotę go uderzyć. Ostatnie, czego w tej chwili pragnęła, to udawać się do Liska z podkulonym ogonem. Niestety, zdawała sobie sprawę, że jej skóra jest bardzo delikatna. Nie chciała znowu skończyć z podrażnieniem lub otwierającymi się strupami.
Medyk fuknął na nią, ale przygotował odpowiednią maź. Nie obchodziło ją, z czego ona jest, tylko żeby działała. Kiedy ona siedziała, czekając, aż Lisek skończy działać, przyszła Biała. Jej syn poskarżył się, że niepotrzebnie zabiera jej czas, ale i tak opatrzył zadrapania.
Samica siedziała po jej prawej. Ten jeden raz czuła, jakby ślepota była błogosławieństwem, bo nie musiała patrzeć na jej minę. Medyk zniknął na chwile, każąc jej siedzieć na tyłku, póki nie wrócę. Gdy zostały same, usłyszała cichy głos przywódczyni. 
— Podjęłam decyzje.

<Biała Gwiazdo?>
[628 słów, Mleczne Oko otrzymuje 6 punktów doświadczenia]

23 lipca 2021

Od Białej Gwiazdy CD Mlecznego Oka

Gdy Biała Gwiazda była młodsza — przypuszczalnie w wieku, w którym psy, które od urodzenia należały do klanu, były jeszcze uczniami — uważała, że wieczne życie na pewno byłoby świetną sprawą. No cóż, wtedy nie zdawała sobie sprawy z tego, jak okropne były nieznikające obecnie ani na chwilę bóle stawów, problemy z trawieniem czy, w mniejszym lub większym stopniu, wszystkimi zmysłami. Teraz zaś, gdy, za sprawą niezbadanych wyroków Gwiezdnych, dożyła poważnego wieku i nadal jako tako trzymała się na łapach, czasami żałowała, że nie umarła w młodym wieku. Jak cudownie musiało być odejść, nie zaznawszy smaku tych wszystkich niedogodności...
Nie. Nie mogła tak myśleć. Jednej ze swych powinności dotrzymała — jej potomkowie byli już wojownikami i medykiem, źródłem dumy dla swojego klanu — lecz wciąż miała przed sobą kilka rozdziałów życia do pozamykania. Było tyle miejsc, które powinna odwiedzić, tyle psów, które powinny usłyszeć od niej jeszcze kilka słów... Najważniejsza jednak była przyszłość jej klanu — wszystkich wojowników, uczniów, szczeniąt i starszych (oraz tego jednego nienawidzącego ją zapewne całym sercem medyka, który, prawdopodobnie dlatego, by dodać jej jeszcze więcej zmartwień, był również jej synem). 
Ciemni potrzebowali silnego, młodego przywódcy. Oto nastąpił — czy, jak postanowiła, miał nastąpić, gdy upłynie kolejny cykl księżyca — ten moment, w którym musiała już oddać swe stanowisko Mlecznemu Oku, którą wiele księżyców wcześniej wybrała na swego zastępcę.
Gdyby jednak liderka Ciemnych była człowiekiem i nosiła starannie dobrane ubrania, na któreś urodziny sama podarowałaby sobie koszulkę z napisem „jebać Gwiezdnych” czy raczej „tak, wiem, Gwiezdni, jebać mnie” (a może obydwoma, tylko że jednym z przodu, a drugim z tyłu?), bo oto oni postanowili znowu kopnąć ją w tyłek. Z półobrotu.
— Chcę zrezygnować z bycia zastępcą — wyjawiła Mleczna po chwili nerwowej paplaniny, przez którą i Biała zaczęła się stresować.
Odjęło jej mowę. Rozszerzyła jedynie oczy skierowane prosto na jej zastępczynię (byłą zastępczynię?) i w milczeniu wysłuchała jej dalszych wyjaśnień.
— Rozumiesz mnie, Biała Gwiazdo?
Nie, nie rozumiała. Choć ona sama stała się jednym wielkim kłębkiem nerwów, gdy Ciemna Gwiazda poinformował ją, że życzeniem jego i Gwiezdnych jest uczynienie z niej nowego zastępcy ich klanu, nie wahała się zbyt długo. Zgodziła się prawie bez mrugnięcia okiem, bo gdzieś w głębi siebie przez cały czas tego pragnęła. Nawet wtedy, gdy śmierć jej poprzednika przyszła nagle i nieoczekiwanie, a ona sama w jednej chwili stała się nowym liderem, otrząśnięcie się z tego nie zajęło jej stosunkowo dużo czasu. Miała zobowiązania wobec tych wszystkich psów, z którymi dzieliła obóz, liczyły one na nią, dlatego też nie mogła skupiać się na swojej żałobie i na tych wszystkich wątpliwościach, które do tej pory podtykał jej głosik z tyłu jej głowy.
Teraz również miała ważne zobowiązanie wobec swego klanu. Musiała pozwolić Mlecznemu Oku zstąpić z podwyższenia, na które została wyniesiona przez swoją liderkę i na którym najwyraźniej nie czuła się komfortowo, a na jej miejsce znaleźć kogoś, kto zaopiekuje się jej ukochanym klanem, jej jedną wielką rodziną.
Jej plany związane z szybkim odejściem na emeryturę zostały rozszarpane przez los, jak przez stado wściekłych włóczęgów, ale nie mogła się teraz nad sobą użalać. (Ten moment mógł jednak nadejść, gdy znajdzie się w zaciszu swego legowiska, w którym zacznie rozszarpywać kłami stare poduszki i przeklinać cicho los).
Odchrząknęła, wyprostowała się i przybrała najbardziej spokojny i uprzejmy wyraz pyska, na jaki teraz było ją stać. Nie winiła Mlecznej o nic. Nie każdy urodził się po to, by zostać liderem klanu. 
— Nie masz za co przepraszać, Mleczne Oko. Podjęłaś decyzję, którą uważasz za słuszną. Owszem, jest to teraz źródłem pewnych... — zawahała się, lecz już po chwili odnalazła odpowiednie i wystarczająco grzeczne określenie — ...niedogodności, lecz nie jest to nic, z czym sobie nie poradzimy. Dziękuję ci za te wszystkie księżyce, przez które służyłaś mi pomocą. Mam teraz do ciebie jedną, ostatnią prośbę. Pomożesz mi podjąć decyzję, kto powinien zostać twoim następcą i przekazać mu wszystko, co powinien wiedzieć? Nasze punkty widzenia różnią się od siebie i właśnie to było jedną z rzeczy, które najbardziej ceniłam w naszej współpracy. Właśnie to może mi się też teraz przydać. Wiesz, muszę zostawić nasz klan w dobrych łapach, bo sama niedługo powinnam przenieść się do legowiska starszych. — Uśmiechnęła się delikatnie, z odrobiną smutku, i wyczekująco spojrzała na stojącą przed nią suczkę. Nie wiedziała, jak sama podejmie tę decyzję, jeśli jej prośba zostanie odrzucona, nie chciała jednak również naciskać na wojowniczkę, która i tak zrobiła już dla niej dużo. — Oczywiście masz prawo odmówić i w żadnym przypadku nie odbiorę tego osobiście.
<Mleczna?>
[729 słów: Biała Gwiazda otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia]

20 lipca 2021

Od Mlecznego Oka do Białej Gwiazdy

Krążyła wokół ruin od wschodu słońca. Nie była gotowa. Nie mogła tego zrobić. Wszyscy na nią patrzyli. Miała wrażenie, że nawet psy odwrócone tyłem ją oceniały. Jakby wszyscy wiedzieli, co siedziało jej w głowie. Miała ochotę warknąć na nich, syknąć, kazać się odwalić. A oni nic nawet nie robili, tylko zajmowali się swoim dniem, jakby nic złego się nie działo. Westchnęła i podrapała się po uchu.
Podjęła decyzje tygodnie temu, a wiedziała o tym jeszcze wcześniej, gdzieś w głębi siebie. A mimo to, nawet jeśli była pewna, to i tak nie potrafiła wypowiedzieć tych słów nawet przed samą sobą. Nie rozumiała, dlaczego tak czuła. Robiła dobrze. Doskonale wiedziała, że jest to odpowiednia decyzja, nawet jeśli żałosna.
Przysiadła na moment na ziemi, pyskiem tuż przy ścianie. Dziś czuła, że jej zniszczona połowa jest jeszcze bardziej krwaworózowa niż zwykle. Jakby wszystkie strupy się na nowo rozerwały, a mleczna powłoka jej oka jest jeszcze jaśniejsza. To była bzdura. Nie powinna się tym przejmować, wiedziała, że nie. Nie mogła jednak przestać myśleć, wyczuwać każdy fragment skóry.
W końcu nie mogła dłużej siedzieć. Ktoś w końcu zapytałby ją, co się dzieje. Wzięła głęboki wdech i wypuściła powietrze dopiero przy wejściu do pomieszczenia.
— Mleczne Oko, co cię tu sprowadza? — zapytała przywódczyni. Mleczne Oko czuła swędzenie po prawej stronie pyska. Z trudem powstrzymała się przed podrapaniem się.
— Chciałam z tobą porozmawiać, poważnie — odpowiedziała. Zastanawiała się, czy samica już coś podejrzewa. Czy już szykuje odpowiedź?
— Co się stało? 
Mleczne Oko miała już wymyśloną całą wypowiedź, ale wszystko nagle uciekło z jej głowy.
— Ja… Biała Gwiazdo, posłuchaj, jestem ci bardzo wdzięczna, że postanowiłaś mi zaufać. Nigdy nie sądziłam, że będę mogła zostać zastępcą. To… dziękuje. Naprawdę. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mogła dostatecznie mocno ci przekazać, jak wiele to dla mnie znaczyło.
— Nie ma za co? — powiedziała Biała, brzmiąc niepewnie. Nie mogła jej się dziwić. Czemu nie mogła wytłumaczyć tego poprawnie? Cholera.
— Chodzi mi o to… nie chcę zrzucać na ciebie odpowiedzialności. I żebyś wiedziała, że nie chodzi o przygniecenie obowiązkami, po prostu nie jestem odpowiednia. Będę pomagać do momentu, gdy będę musiała. Znaczy, gdy mi powiesz…
— Mleczne Oko, nie mam pojęcia, o co ci chodzi.
— Chcę zrezygnować z bycia zastępcą.
Widziała, jak oczy Białej rozszerzają się i już chciała ją przepraszać. Zagryzła język i wyprostowała się, unosząc łeb jeszcze wyżej. Nie zauważyła nawet, gdy go pochyliła.
— Zostanę nim do momentu, aż nie znajdziesz kogoś odpowiedniego. Nie nadaje się do ewentualnego przekazania mi władzy, dlatego chce uniknąć takiej sytuacji. Rozumiesz mnie, Biała Gwiazdo? Będziesz musiała znaleźć kogoś na moje miejsce. Przepraszam.

 <Biała Gwiazdo?>
[punkty niewpisane]