Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyjąca Gwiazda †. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyjąca Gwiazda †. Pokaż wszystkie posty

23 listopada 2019

Nawłoć i Howling Red umierają


Nawłoć i Howling Red zmarli, zaatakowani z zaskoczenia w trakcie omawiania warunków sojuszu. Ich ciała znaleziono leżące obok siebie na wyschniętej trawie. Żegnajcie, dzielni wojownicy. Polujcie z Gwiezdnymi!

11 listopada 2019

Altere, Nawłoć i Howling Red zostają NPC

Alter, Nawłoć i Howling Red z powodu nieaktywności zamieniają się w postacie NPC. Wszystkie wątki z nimi zostają zamknięte.
Jeśli autorzy tych postaci nie wrócą na bloga w przeciągu dwóch tygodni, trafią one do Coelum.

20 października 2019

Od Howling Red'a CD Nawłoci

Howling został zaskoczony propozycją liderki. Pomimo swojego antypatycznego i szorstkiego zachowania, samica wysunęła godziwą ofertę, lekceważąc wcześniejsze sytuacje. I pomimo tego, że Industria stanęła na nogi, klanowe partnerstwo wydawało się przydatne w związku z zaistniałymi okolicznościami.
- Nikt nie mówił na poważnie o zamachu na Gwiezdnych.
Mimika Szarej pozbawiona była jakichkolwiek emocji, a oczy jakby wyssane z przeżyć, które nadawałyby im błysku. W milczeniu oczekiwała na decyzję rudawego psa, który wkrótce przemówił, symbolicznie ucinając napiętą atmosferę.
- Ale teraz mówią, więc rozejm to dobry pomysł. W końcu wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.
Red uchylił mediacyjnie łbem, lecz w środku wyrażał niemałą dezaprobatę wobec tego układu. Niemniej, charakterek Nawłoci utwierdził go w przekonaniu, że jest właściwą sojuszniczką. Silną, ciętą, a przede wszystkim dumną i słowną, dzięki czemu był już niemal pewien jej autentyczności. Być może wciąż pozostawał w nim element podejrzliwości, ale odsunął swoją niepewność na bok, aby nie sprowokować przeciwnego zamysłu współpracy, którym byłaby honorowa konfrontacja.
Zgodnie z umową, oprowadził sukę po skromnym terytorium swojego klanu. Pokazał z perspektywy przechodnia najważniejsze obiekty bez zapuszczania się w głąb nich, gdyż nie widział w tym potrzeby na ówczesnym etapie aliansu. Odwzajemniając się dozą zaufania, wspomniał nawet, w jakim budynku znajdują się zapasy. Ponadto, obeszli wspólnie forty, których okolice były uznawane za siedzibę Płomiennych. W godzinach wieczorny za murami odbywały się raporty z minionego dnia, które pod nieobecność Howling’a przeprowadzał zastępca. Nie chciał dezorientować członków obecnością obcego psa, toteż tego dnia nie zdecydował się wejść do środka z Wodną u boku.
Jak już wcześniej wspomniano, terytorium Ognistych nie było obszerne w porównaniu do ziem Flumine. Red już wcześniej obmyślał strategię na przejęcie sąsiadujących terenów, więc propozycja rozejmu tylko ułatwiła mu decyzję. Nie musiał bowiem obawiać się natarcia z północy, kiedy Ogniści przejmowaliby tereny Tenebris. Industria w spokoju natarłaby na wschodnie tereny  Ciemnych, którzy w przypadku porażki byliby zmuszeni przesunąć swoje granice. Wprawdzie wraz z Szarą podejmowali się drobnych negocjacji w czasie obchodów, lecz nie sfinalizowali swoich przemyśleń w sposób klarowny. Po zakończeniu części obserwacyjnej udali się w ustronne miejsce z widokiem na panoramę rozjarzonej przez latarnie aglomeracji, żeby przejść do decyzyjnych postanowień.
- Mam zarzuty co do wielkości waszego terenu – zaczął śmiało pies. – Zajmujecie dużo więcej niż ćwierć miasta.
- Nikt nie będzie od linijki wyznaczał swoich granic. I tak nie zajęliśmy wszystkich terenów, które napotkaliśmy na swojej drodze.
- A my zajęliśmy wszystkie – parsknął ironicznie. – Płomienni wyeksplorowali prawie całe miasto wraz z peryferiami, gdy poszukiwaliśmy pożywienia, a nasza mapa jest szlifowana w coraz to bardziej precyzyjne elementy.
- Nie rozumiem, jakie to ma znaczenie w związku z naszym terytorium.
- Takie, że jeśli oddacie nam część terenów przy północnej granicy, możemy zaoferować wam część swojego pożywienia. Słyszałem, że nie jest wam z tym lekko.
- To źle słyszałeś – uciszyła go, po czym dodała po chwili zastanowienia. – Zwolnimy Wam tę część, która obejmuje tereny wzdłuż południowej granicy strumyka uchodzącego do rzeki.
- Tak to możemy rozmawiać.
- Za informacje o miejscach, gdzie znajduje się dużo zwierzyny – dodała błyskawicznie z przenikliwym uśmieszkiem na pysku. – Pożywienie to możecie jedynie dorzucić.
- Zgoda.
<Nawłoć?>
[498 słów: Howling Red otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

13 października 2019

Howling Red [zadanie #1]

Dziękujemy Howlingowi za kolejne bannery! W nagrodę otrzymuje on 50 Punktów Doświadczenia.

Od Howling Red'a CD Nawłoci

Howling kiwnął łbem ze stoickim spokojem. Zafrapowanie wpatrywał się w samicę, pozbawiając swojej mimiki jakichkolwiek emocji. Czuł się wewnętrznie zbyt skonfundowany, by podjąć się negocjacji, której rezultat ważyłby o losie całego klanu, toteż arbitralnie zaproponował odsunąć spotkanie w czasie.
- Na tyłach komendy straży pożarnej o zachodzie słońca.
- Przy bramie sadu. I masz być sam.
Stanowczość suki był imponujący, niemniej warunek niepokoił, zważywszy na okoliczności, w jakich słowa te zostały wypowiedziane. Jeszcze krew nie zdążyła dobrze zastygnąć na jej wargach, a ta już wypaliła z tak stronniczą propozycją.
- Zgoda, ale mamy być tylko we dwoje.
Szara skinęła łbem, lecz Red nie wierzył w jej szczerość. Aprobata wcale go nie uspokoiła i pozostawiła czujność na niezmiennym poziomie. Zastępczyni Flumine odwróciła się beznamiętnie, po czym odeszła wolnym, ospałym krokiem. Pies wrócił uwagą do swojej siostry, której widok wprawił go w niemałe osłupienie. Jej ślepia błyszczały się euforycznie, gdy wzrokiem podążała za nieznajomą, a żuchwa opadła bezsilnie i ciągnęła miarowo do ziemi.
- Czemu się tak patrzysz?
Red nie mógł powstrzymać się przed zadaniem tego pytania. Również nurtowała go istota Szarej, ale nieświadomie dał sposobność Reinheart do wylania swoich bezdennych opinii.
- Ona jest cudowna – wykrztusiła w końcu z siebie i podekscytowana skierowała oczy na brata. – Widziałeś, jak go powaliła? Jejku, ile trzeba mieć siły! Strasznie szkoda, że jest we Flumine! Przydałaby się tutaj.
Prawdzie mówiąc, nie był szczególnie rozgoryczony zachowaniem Szarej, ponieważ już poznał się na jej krzepie podczas bitwy z Piątymi, lecz nadal pozostawała w nim pewna rezerwa. Poprzedni lider miał bliskie stosunki z jego ojcem, ponieważ wyznawali wspólne idee. Nieuchronnie, zostały one wpojone również Howling’owi, więc ten nie pojedynkował się śmiertelnie z napastnikiem Rein, pomimo świadomości swojej wygranej. Być może brak mu szacunku do wielu rzeczy, ale cudze życie nie było jedną z nich. Odczuwał jednocześnie uprzedzenie w stosunku do Szarej, jak i ogromną wdzięczność, bo chcąc czy nie chcąc, popędziła za nim i wstawiła się za istotę, która była wówczas w jego życiu najważniejsza.
I jeśli karciły go pewne wątpliwości co do oceny Wodnej, to ekspresyjny zachwyt, który czarno-biała husky wyrażała nieprzerwanie w czasie żmudnego powrotu do Indsutrii, konsekwentnie zniechęcał go do niej. Zazdrość wręcz w nim buzowała, lecz nie dał tego po sobie poznać i w milczeniu kierował się w stronę grupy, wysłuchując tego, jak suka, z którą nawet Reinheart nie zamieniła słowa, stała się jej nową inspiracją. Potok słów przerwał widok Płomiennych na horyzoncie, wybawiając tym sfrustrowanego lidera.
***
Zgodnie z umową, husky pojawił się przed bramą sadu, kiedy Słońce chowało się za horyzontem. W oczekiwaniu na Szarą delektował się hipnotyzującym widokiem rozpromienionego nieba. W tym samym czasie jego sterczące uszy, co chwilę drgały w powietrzu, wyłapując najmniejsze szelesty. Za życia w lesie, nie brakowało mu węchu tak, jak obecnie, ponieważ wyróżniał się niebywale dokładnym słuchem i precyzyjnym, dalekim wzrokiem, który był jego asem w rękawie podczas polowań czy bitew. W mieście zmysły te straciły swoją wartość, gdyż ilość bodźców jest tak niesłychanie wielka, że trudno wyłowić istotny element wśród tej skomplikowanej układanki. Jeszcze nie opanował tej cennej umiejętności, niemniej nie oznacza to, iż jej nie nabędzie. Do tej pory jednak musiał obejść się niesmakiem, gdyż skuteczny węch w tak tłocznym miejscu wydawał się najbardziej pożądaną cechą.
- Widzę, że zaczynasz się nudzić.
Zza metolowego pręta, obrośniętego winoroślami wyłoniła się szara suka, która filigranowym krokiem podeszła do Red'a. Husky podniósł się z siadu i delikatnie trzepnął łbem na boki, by odzyskać werwę.
- Mam wrażenie, że zaraz się to zmieni – rzucił niefrasobliwie. – Będziemy przekrzykiwać się na chodniku czy gdzieś indziej? Znasz te tereny chyba lepiej niż ja.
<Szara?>
[588 słów: Howling Red otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

11 października 2019

Howling Red [zadanie #1]


Dziękujemy za kolejne sześć bannerów, tym razem autorstwa Altai, której postacią jest Howling Red. Wszystkie bannery możecie znaleźć i obejrzeć na stronie Grafika
Howling Red otrzymuje 60 Punktów Doświadczenia.

9 października 2019

Od Howling Red'a CD Nawłoci

Zatraciwszy się w myślach, wpatrywał się w jedną z mętnych kałuż porozrzucanych po betonowych deptakach. Nie był w stanie oderwać wzroku od niestabilnego obrazu, który odbijał się od falującej tafli wody. Bynajmniej, nie było w tym ani krzty narcyzmu. Błądził refleksjami, co chwilę ingerując w zwierciadło swoimi pazurami, lecz poczuwszy powiew chłodu, za chwilę impulsywny dreszcz przeszył całe jego ciało. Otrząsnął się.
Howling nie pozwalał sobie na sentymentalne wycieczki do minionych wydarzeń. Atak Piątych sparaliżował wystarczającą liczbę psów i wyrył zbyt dużo traum w ich szaleńczo zdolnych umysłach. Sam był wewnętrznie zobowiązany, by nie poszerzać tego grona i nie zostawiać klanu zdezorientowanego. Przeciwnie, starał się dawać przykład, nie nagłaśniając zaistniałej sytuacji, a w zamian szukał środków, które pomogłyby przystosować się Płomiennym do nowej rzeczywistości.
To nie jest tak, że się z tym pogodził. Po prostu zaakceptował stan rzeczy. Nie mógł dopuścić do tego, że wiecznie spoglądanie w przeszłość odebrałoby im potencjał na zbudowanie nowej przyszłości. Sprawnie skoordynował działanie Industrii, dzięki czemu wśród innych klanów nabrali wizerunek tych, co „szybko się pozbierali”. Racje nie są obfite, lecz już nie głodują. Niedawno, gdy wyrównali bilans łowny do minimalnego pułapu normy, część psów rozpoczęła eksplorację miasta w poszukiwaniu terytorium. Do tego czasu prowadzili koczowniczy tryb życia i niemal codziennie zmieniali miejsce noclegu. Wobec tego wyznaczył z grupy wojowników kilka psów, które równolegle z nim szukały bezpiecznego miejsca, gdzie mogliby się zatrzymać. Był świadomy, że niektóre klany już próbowały sobie zawłaszczać tereny, więc potrzebowali się sprężyć, żeby uniknąć kolejnych, obciążających konfrontacji.
Często przechodził koło lasu, pomimo że wprowadził zakaz samowolnego zbliżania się do niego. Nieprzerwanie ciągnęło go do tego, by wejść tam i wrócić po swoje. Złość, a zarazem frustracja wypełniały jego klatkę piersiową i wołały wręcz o odwet. Niemniej, próbował okrzesać żar jarzący się w sercu. Wiedział, że nie może narazić klanu na kolejne straty, gdyż jego członkowie zasługiwali na odpoczynek oraz poczucie bezpieczeństwa. Ponadto, pozostało kilka osobników, które nie wróciły do pełni sił fizycznych, a wobec wrodzonej odporności psychicznej Ognistych był bezsilny. Niemniej, bez wątpienia udało mu się nakręcić morale grupy oraz pokazać światełko w tunelu, które są w stanie osiągnąć. Odczuł nawet wrażenie, że w ciągu kilku ostatnich, forsownych tygodni zdołali wyrwać się z żałoby. Miał tylko nadzieję, że nie obserwacje te nie były złudzeniem.
Przez ostatnich kilka tygodniu, Industria poruszała się głównie po zachodniej części miasta, więc jej członkowie zdążyli poznać te tereny. Granice wciąż były ruchome, więc można było jedynie oszacować terytorium któregoś z wybranych klanów. Świadomie je sprawdzał, żeby wybadać grunt, na którym się poruszali. Podobnie działał, gdy kierował się na północ. Utraciwszy za młodu węch, zmuszony był szukać alternatywnych opcji rozpoznawania obcych siedlisk. Uznał, i to nawet słusznie, że wilgotna zawiesina może być symptomem obecności Flumine, ponieważ to oni zajmowali niegdyś podmokłe tereny w lesie oraz byli przyzwyczajeni do takiego typu powietrza. Podążał za tym tropem, w międzyczasie zastanawiając się, w jaki sposób zostały wyznaczone nieoficjalne granice. Jeszcze niedawno świadczyła o tym polana, strumień wody czy nawet miejscowe rozrzedzenie sosen. W mieście było zbyt wiele bodźców zewnętrznych, powtarzających się miejsc oraz przypadkowych rzeczy wyrzuconych na ulicę, żeby sensownie oznaczyć swoje terytorium. Wiedział, że będzie to jego piętą achillesową w najbliższym czasie, ponieważ zaczną kreować się poszczególne, klanowe sfery, a on pozbawiony jest jednego z kluczowych zmysłów, który pomógłby je wyczuć.
Niedługo czekał, nim jego wyobrażenia nabrały realistycznych skutków. Wypatrzywszy zielony skwer, udał się w jego kierunku głodny nowych informacji. Starał się jak najbardziej rzetelnie i precyzyjnie zobrazować sobie całokształt miasta, w którym Wybrani się aktualnie znajdowali. Słyszał obce ruchy oraz odgłosy w oddali, ale zignorował je. Był pewny, że nie były to rozpraszacze Dwunożnych, lecz nie czułby się dobrze, wycofując się. Nie był również zaskoczony, gdy wkrótce zza gąszczy wparował jakiś pies z krwiożerczą miną. Początkowo nie przykuł do tego większej uwagi, gdyż był przejęty łapaniem obślizgłej, starej ropuchy, która umykała mu między łapami. Jako szczeniak nie umiał ominąć tego płaza bez zainteresowania, toteż do dzisiaj pozostał w nim ten nawyk. Mimo wszystko był świadomy, że nic nie wiedział o nastroszonym ze złości psie, który za nim podążał i wymawiał szlachetne kazania. Z uwagi na narastającą presję, zdecydował się na ostateczny atak. Naskoczył na bufo i spróbował złapać je w swoje sidła. Po nieudanym zamachu gwałtownie zwrócił się w stronę przypuszczalnego oponenta, odwzajemniając się równie zawistnym warknięciem. Już po pierwszej chwili domniemał sobie jego płeć, zwróciwszy uwagę na muskulaturę, posturę i wzrok, który wręcz kipiał od chłodnej nienawiści. Nagle, w krótkiej chwili rozluźnił całe swoje ciało, nawet lekko uśmiechnął i dał upust swojemu kostycznemu języku:
- O co Ty się wściekasz?
- Stoisz na nieodpowiedniej ziemi, a jeśli nie chcesz wrócić kulawy do swojej nory, to radziłabym Ci się stąd wynosić.
Howling odruchowo odchrząknął drwiąco, usiłując zrozumieć tę parodię, którą suka ujęła w swojej oziębłej i stanowczej wypowiedzi. Nie miał zamiaru usunąć się w cień z podkulonym ogonem, ale też nie zależało mu szczególnie na szczenięcych kąśliwościach. Jako lider, powinien dumnie reprezentować swój klan.
- Czyli rozumiem, że teraz zawłaszczyliście sobie już całe miasto? Stoję na takiej samej ziemi, którą zastałem. I nie zamierzam się z niej ruszać na Twoją komendę.
Samica miała już odpowiedzieć, lecz niespodziewanie napiętą atmosferę przerwał głośny krzyk, podrywający ich do góry. Nasycone ekspresją oczy Red'a wytrzeszczały. Znał ten głos, usłyszałby go nawet przez sen. Momentalnie rzucił się w krzaki, zza których dochodził hałas, nie zważając na badyle i patyki, które kiereszowały jego ciało. Nowa towarzyszka, która jeszcze przed chwilą była skłonna rzucić mu się z zębami do gardła, pogoniła za nim, nawołując czyjeś imię. Howl nie odstąpił jej tego czynu, również wołając desperacko swoją małą siostrzyczkę.
<Szara?> 
[922 słowa: Howling Red otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia]