Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaber †. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaber †. Pokaż wszystkie posty

17 grudnia 2021

Chaber umiera


Bezgwiezdni mają pecha, a dzisiaj przekonał się o tym Chaber. Podczas jego samotnego polowania, przygniotły go śmieci z wysypiska, zabijając go na miejscu. Ciało biedaczka zostało znalezione dopiero pare godzin później.
Chaber umie, trafiając do Vanity.

30 kwietnia 2021

Od Chabra CD Rudzika

— Nie, nie wiedziałem. — Rozpromienił swój wcześniej zmartwiony pyszczek. Czyżby obcy mu, czarny uczeń chciałby wejść w nim w milszą relację? Podbiegł do niego, z głową uniesioną w górę, byle by nie stracić ptaka z oczu. Trzeba przyznać, dziwnie biega się z głową uniesioną w górę. Czerwono brzuchy odleciał spłoszony, czując, że wielki i potężny Chaber nadbiega. Biedak, nie wiedział, że nie powinien się tyle trudzić, w końcu Chaber to naprawdę dobrotliwy maluszek. Cóż, nie można mu mieć tego za złe, niemożliwe byłoby przemówienie do tego ptasiego móżdżka. Chaber mógł sobie pozwolić jedynie na wyobrażenie, jak to karci ptaka za to, że nie poznał go za pierwszym razem.
Starszy jednak nie przejmował się tak błahymi sprawami, jak myśli i wyobrażenia. Wściekły, obwinił i obwarczał Chabra za to, że ptaszyna odleciała, po czym oburzony siadł kilka długości lisa dalej. Chaberek przekrzywił łebek, nieco zdziwiony spoglądając na uczniaka. Szkoda, naprawdę sądził, że uda mu się urzec twarde serce starszego. Po kilkunastu, dłuższych chwilach, niebieskooki nieśmiało zbliżył się do ucznia.
— Jak... Jak masz na imię? — wymamrotał, siadając plaskaczem przy nim.
— A co ci do tego? Spadaj — odfuknął i obrócił się tak, że Chaber mógł co najwyżej podziwiać jego grzbiet.
— Czemu jesteś taki niemiły...? — mruknął, grzebiąc łapą w ziemi i bawiąc się kamyczkiem. No czemu do jasnej cholery on był taki niemiły?!
 <Rudzik?>
[217 słów: Chaber otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

12 kwietnia 2021

Od Chabra CD Cienia

Spojrzał pytająco na brata. Z jednej strony, wolał go nie zostawiać samego, ale z drugiej strony matulka zawsze powtarzała, że medyka należy się słuchać. Naprawdę nie mógł na przykład zostać tutaj i wspierać brata? Mimo wszystko wolał nie spierać się z medykiem. Jeszcze Szałwia go za to skarci, czego wolał uniknąć. Westchnął i liznął jeszcze szybko Cienia na pożegnanie.
— Do jutra! — Posłał mu ostatni uśmiech i odbiegł do żłobka.
Następnego dnia od razu pomaszerował żwawym krokiem w stronę legowiska medyka, sprawdzić co u swego boga. — Witaj! — Od razu rozweselił się i rzucił się biegiem na jego widok. Wyhamował tuż przed jego łapami. — Jak na obserwacji?
— Dobrze — odparł Cień, ziewając z wyraźnie niewzruszony.
— Co powiedział Leonis? Boli cię to? Wszystko w porządku? — Ułożył się wygodnie obok niego, wtulając pysk w jego miękka sierść.
— Jak już mówiłem, tylko trochę szczypie, nic wielkiego. Naprawdę nie rozumiem, na co mam tu siedzieć na jakiejś obserwacji — parsknął niezadowolony. Fakt, ta cała obserwacja wydawała się niezmiernie nudna, nawet jak dla Chabra. — Swoją drogą, czy nie powinieneś traktować swojego Boga z większym szacunkiem? — dodał, odsuwając się nieco od niebieskookiego.
— Ah, racja, wybacz, zapomniałem! — Skoczył na równe łapy, zakłopotany. — Najmocniej przepraszam... — skarcił się w myślach. Jak mógł o tym zapomnieć?
<Cień?>
[202 słowa: Chaber otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

31 marca 2021

Od Chabra do Rudzika

Szara kula puchu spoczywała niedaleko drzewa, gdzie to siostra ów kuli puchu, nakazała mu zostać. Oczywiście, spełni życzenie kochanej siostrzyczki, za którą mógłby skoczyć w ogień. Nie. On by nie pozwolił jej skoczyć w ogień. Jednak, gdyby już była w katastrofie, byłby w tej katastrofie wraz z nią. Mógłby się poświęcić również dla Cienia, który również powinien być gdzie w pobliżu.
Skulił się, czując, jak to pojedyncze krople deszczu spływają po jego sierści. Czy naprawdę wyglądał teraz tak mizernie? Rzeczywiście przypominał teraz bardziej porzuconą przytulankę młodego Dwunoga niż szczeniaka? Tak. Na pewno tak, ale czy go to teraz interesowało? Czy zwracał na to uwagę? Nie, nie myślał teraz o stanie swojego futra i nie dbał o swój dobry wizerunek. Po prostu słuchał się tego, co miało mu to powiedzenia rodzeństwo. Jego umysł znajdował się w znacznie innym miejscu. Nikt dokładnie nie wie gdzie, może nawet sam Chaber tego nie wie. Po prostu tam był, ale też nie musiał wiedzieć, gdzie zabłądził swoimi myślami. Może siedział na zielonej łące z dala od deszczu i zmartwień albo powoli tonął w oceanie, czując, że z każdą chwilą traci na siłach i opuszcza go duch? Być może, ale równie dobrze mógłby być gdzieś zupełnie indziej.
— Ey, mały kundlu? Co ty tu robisz? Z legowiska dla szczyli spieprzyłeś? — Do jego uszu dotarł nieprzyjemny głos. 
Uniósł nieśmiało łebek, spoglądając niebieskimi ślipiami na czarnego uczniaka. W tym deszczu mógł zobaczyć jedynie jego sylwetkę, w dodatku nie miał nawet sił, czy chęci, by bardziej wytężyć wzrok i lepiej przyjrzeć się nieznajomemu, jednak już po zarysie jego ciała można było wywnioskować, że do silnych i potężnych wojowników nie należy. Był to raczej uczniak, starający się na swoich treningach, jednak ledwo nadganiający za resztą. W Chabrowym serduszku pojawiła się iskierka współczucia. Podświadomie myślał, że ów uczeń dużo przeszedł w swoim życiu, mimo młodego wieku i w środku nie umie zaakceptować siebie i swojego nędznego losu. Szary przeleciał wzrokiem po okolicy, jakby spodziewając się, że lada moment pojawi się Szyszka i pomoże mu wykaraskać się z tej niezręcznej sytuacji. Cóż, nie wiedział zbytnio, co odpowiedzieć. W końcu, czarny nie wydawał się przyjaźnie nastawiony, a Chaberek obawiał się, że palnie jakąś głupotę i obcy go wyśmieje. 
— Czyli nie dostanę odpowiedzi? Świetnie — parsknął czarny, śmiejąc się cicho. Szczeniak spiął mięśnie, zażenowany samym sobą. Jak nie mógł nic odpowiedzieć przez tak długi czas? Idiota. Głupek.
Wtem poczuł, że staje koło niego inne ciało. Z początku myślał, że to uczeń coś kombinuje i znacznie się przeraził, jednak ów ciało znacznie różniło się od marnego, ale wyższego ciała czarnego. Już z samego poczucia.
— Czego chcesz od mojego brata?! — warknęła niewiele większa od brata sunia. 
Uczeń zdawał się z początku zdziwiony obecnością drugiego szczeniaka, którego w końcu tu być nie powinno, jednak szybko pokazał, że kpi również z białej suczki.
— Wracajcie lepiej do swojej mamusi, łajdaki!
— Łajdaki?! Ja ci dam łajdaki! — Szyszka wyszczerzyła białe kiełki, szarżując na czarnego. 
Szary poczuł, jak serce podskakuje mu do gardła, przed oczami miał już scenę, jak to Szyszka zostaje brutalnie odepchnięta i poraniona albo to bezimienny uczniak obrywa od ostrych kiełków małej suni.
— STOP! — Niewiele myśląc, wydobył z siebie dźwięk. 
Z początku, jakby jedynie jego pyszczek się otworzył i zamarł bez ruchu, tak przynajmniej wydawało się naszemu Chaberkowi. Mimo jego obaw, po okolicy odbiło się echo krzyku, a Szyszka gwałtownie wyhamowała i spojrzała nieco zdziwiona na brata. Niebieskooki zgadywał, że będzie na niego zła, w końcu ktoś ją obraził, a ten zabronił jej zemsty. — Nie możecie teraz się kłócić! Szyszko, wracajmy już lepiej do żłobka. O-on... — Kątem oka spojrzał na ucznia, jakby próbując przypomnieć sobie jego imię, którego i tak nie znał. Mniejsza o to. Zapewne jeszcze dowie się, jak nazywają tego młodego samca. — On ma rację.
Biała już rwała się, by ostro zaprzeczyć, jednak brat pchnął ją w stronę opuszczonego budynku, chcąc jak najszybciej oddalić ją od niebezpieczeństwa i uniknąć problemów. Gdy był już pewny, że ta zostawiła nieznajomego w spokoju i poczłapała w swoją stronę, wrócił szybkim krokiem do ucznia, narażając się na przemoczone futro, jednak nie zważał na to.
— J-ja... — Uniósł niebieskie ślipia na młodego wojownika. On był... Ciekawy. Interesujący. Chciał bliżej go poznać i dowiedzieć się, co kryje się za jego brązowymi oczyma. Był... Naprawdę piękny. Na swój sposób. — Przepraszam za Szyszkę.
<Rudziku?>
[707 słów: Chaber otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia]

27 marca 2021

Od Chabra CD Cienia

Szczeniak przeciągnął się leniwie, trącając przy tym łapą rodzeństwo, smacznie śpiące obok. Chaber nie czuł jeszcze potrzeby, by wstawać, nawet Szałwia wciąż leżała w objęciach Morfeusza, więc miał jeszcze okazję, by skorzystać z ostatnich chwil spokoju. Jednak nie zapowiadało się na to, by jego oczy chciały zamknąć się ponownie do snu. Szczeniak leżał spokojnie, z powoli unoszącym się brzuchem w oddechu. Może i leżałby tak jeszcze sporo czasu, gdyby nie fakt, że nagle skulił się z bólu, zaciskając ząbki, by nie pobudzić wszystkich żałosnym jękiem bólu. Nogi same zaczęły kopać i przebierać nerwowo, jakby miało to jakkolwiek pomóc na ból. Szary czuł, jak dziwne i nieprzyjemne uczucie powoli słabnie i daje szczeniakowi odetchnąć i zastanowić się nad powodem tego niespodziewanego ataku bólu. Zatrucie? Nie, nie jadł nic, co by mogło mu zaszkodzić. Cóż, cokolwiek by to nie było, będzie trzeba zgłosić to matce i udać się do medyka. Skrzywił się na myśl o przyjmowaniu niesmacznych leków, których smak sprawia, że na pysku pojawia się grymas i z trudem połyka się medykamenty. Co prawda, sam nigdy u medyka nie był, najzwyczajniej w świecie nie było takiej potrzeby, aczkolwiek słyszał od innych, że taka jest bolesna prawda. Co, jeśli... Umrę? Parsknął cicho, chowając łebek pod łapami. Głupku, przecież nie umrzesz od byle bólu brzucha! Mimo próby odgonienia od siebie tych pesymistycznych myśli i wizji, coraz bardziej się zamartwiał. Miał już wielką ochotę wystawić nosa poza żłobek i skupić swoją uwagę na rodzeństwie. Zawsze mógł przecież nie mówić o tym Szałwii, racja? Zawsze jest możliwość, że to było tylko takie jednorazowe, a ból już więcej nie będzie mu przeszkadzać. Racja?
Powłóczył nogami za Cieniem, kręcąc się przy bracie jak ostatni kurdupel i kleszcz na zadzie. Nie wiedział za wiele co z sobą począć. Ból, który co chwila się nasilał i słabł, nie pozwalał mu na bieganie i inne aktywności ruchowe. Najedzenie się również nie pomogło, więc na pewno nie było to tylko dziwne burczenie w brzuchu z głodu. Chodził zmartwiony i jakby zaraz miał paść omdlały, co można było zauważyć po nim od razu.
— Wszystko z tobą w porządku? — zagadnął Cień, spoglądając na brata z nutą pogardy i niezadowolenia w oczach. Niebieskooki lekko się zmieszał, unosząc zmęczony wzrok na czarnego.
— Tak, nie musisz się martwić — uśmiechnął się słabo.
Tak, nikt nie musi się nim martwić. Jest tylko kolejnym uciążliwym pyskiem do wykarmienia, a klanowi dobrze zrobi, gdyby padł w męczarniach, nawet nie marnując na niego ziół. Może i była to prawda, ale Chaber trochę bardziej wolał żyć w przekonaniu, że zaraz mu przejdzie i tylko niepotrzebnie się sobą zamartwia.
Reszta dnia minęła na zasadzie „rób co w twojej mocy i nie wadź innym". Cóż, ów mocy za wiele nie było, Chaber wręcz się nadwyrężał, chodząc jak najszybciej ze swoim bólem brzucha, tylko po to, by inni nie zauważyli, że coś mu dolega. Chodził wciąż za Cieniem lub Szyszką, co jakiś czas sprawdzając, czy siostra nie odniosła żadnych obrażeń w potyczce, czy wychwalając wspaniałość Cienia. Prawdziwe piekło zaczęło się, gdy już słońce zaszło. Nie dosyć, że ten wieczór z powodu świeżo przybyłej Pory Opadających Liści był szczególnie chłodny, to w dodatku Chabra ponownie zaatakował ból brzucha, jednak ze zdwojoną siłą. Teraz gdy już usiłował zasnąć i nie miał na czym skupić swojej uwagi, ból wydawał się jeszcze silniejszy i bardziej uciążliwy. W końcu nie mógł dłużej hamować nasilającej się chęci rozpłakania i wrzaśnięcia. Z jego niebieskich oczu od razu poleciały łzy, które wytarł o futro matki. Piszczał przy tym, niczym noworodek, usiłujący dostać się do matki, jedynej osoby, która uśmierzy jego ból. Rzecz jasna, pobudził przy tym całe rodzeństwo, które zdążyło już zasnąć, a Szałwia zaczęła wypytywać o powód tych jęków i łez. Chabrowi nie pozostało nic innego jak powiedzieć o swoim problemie, który dręczył go od rana. Oczywiście, skończyło się na tym, że matulka od razu nakazała udać się do medyka, jednak nim jej życzenie się spełniło, szary zwrócił się do czarnego brata:
— Cieniu, pójdziesz ze mną do legowiska medyka i będziesz mi towarzyszyć?
<Cieniu?>
[661 słów: Chaber otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

21 marca 2021

Od Chabra CD Szyszki

Już otwierał pyszczek, by coś dopowiedzieć, jednak ostatecznie nie pisnął ani słówka. Zaczynał powoli rozumieć, że Szyszkę należy szanować, traktować specjalnie i nie zważać na to, że taki Cień jest ważniejszym bóstwem od niej. Nie, żeby Chaber widział jakiekolwiek wady w siostrze, była ona dla niego idealna, podobnie z resztą tak jak reszta rodzeństwa. Jeśli ona tego chce, tak też i zrobi. Poczłapał za białą, niepewnie unosząc wzrok na schody. Czyżby jego siostra miała zamiar zwiedzenia obcych dla szczeniąt terenów? Co, jeśli matka ich za to skarci? Cóż, nie sądził, by dla Szyszki istniały jakiekolwiek przeszkody.
— Jesteś pewna, że chcesz tam iść? — zaczął nieśmiało, wbijając w sunię zmartwiony wzrok. Wolał nie ryzykować, jednak jeśli Szyszka tam idzie, on także.
— Oczywiście. Co może się stać? Boisz się? — parsknęła, łypiąc na niego pogardliwie. 
Rzeczywiście, może i się bał. Opuścił łebek, dając znać suczce, by robiła to, co zrobić chce. Z początku niepewnie postawiła jedną łapkę na pierwszym stopniu. Schody były zimne, wykonane z gładkiego kamienia. Chabra naprawdę zachwycały te cuda Dwunożnych. Jak to w ogóle możliwe, by kamień był tak nieskazitelnie gładki? W dodatku, łapy się na nim nie ślizgały, stały równo i stabilnie, co było jeszcze bardziej zadziwiające. Gdy tylko Szyszunia poczuła się pewniej na nowej powierzchni pod jej łapami, zaczęła zręcznie podskakiwać gu górze, ze stopnia na stopień. Chaber spróbował naśladować jej ruchy, jednak nie wychodziło mu to tak zgrabnie, jak Szyszce.
Niedługo i postawili łapę na ostatnim stopniu, a im oczom ukazały się wejścia do następnych pokoi. Siostra machnęła uradowana ogonem i krótko się zaśmiała.
— No, Chaber, gdzie idziemy najpierw? — posłała w stronę brata szeroki uśmiech i spojrzenie rozweselonych oczu.
— Myślę, że... — zaczął, siadając przed wrotami do obcego świata. Czuł się boleśnie drobny, chociaż od żłobka dzieliło ich zaledwie kilka, czy kilkanaście stopni schodów. Mimo to nie uważał, by to co, teraz robili, byłoby odpowiednie. Cóż, co poradzić? Dla siostry byłby w stanie nawet duszę sprzedać. — Zadecyduj ty…

<Szyszko? Wybacz, ze tak krótko i nędznie>
[319 słów: Chaber otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

10 marca 2021

Od Chabra do Drzazgi

— Teraz, gdy już poznałeś miejsce naszych spotkań, możesz iść rozpowiedzieć wiernym o naszym dzisiejszym spotkaniu — mruknął czarny szczeniak, wkraczając do pomieszczenia bloku. Wracali właśnie z wizyty w miejscu spotkań ich sekty, tak, tak to już chyba można było nazwać. To była sekta. W każdym razie ów miejsce nie było zbyt specjalne. Nora w okolicach bloku, w której można było wyczuć stary zapach kota. Teraz gdy na świecie zawitała Pora Zielonych Liści, Chaber jeszcze chętniej wystawiał nosa poza żłobek, angażując się w życie cieniastwa. Liczył na to, że uda mu się zdobyć zaufanie i przyjaźń Cienia, chociaż ten nadal wydawał się traktować go z chłodem. Nie, żeby szczególnie przeszkadzało to szaremu, jednak pokładał on nadzieję w tym, że brat zacznie się częściej śmiać, czy z nim bawić.
— Oczywiście. — Posłał w jego stronę urokliwy uśmiech, po czym pogalopował do Szyszki, która obecnie znajdowała się najbliżej. Nim zdążył wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk, siostra już rzuciła się na Chwasta, powalając nieco starszego na ziemię. Nie obyło się bez ciągania go za uszy, czy ogon. — Szyszko, Chwaście! — fakt, szary zagadywał już do współlokatora ze żłobka i oczywiście rozpowiadał mu dobrą nowinę, mimo że ten nie zwracał na to większej uwagi, jednak w tamtej chwili najwidoczniej zapomniał o jego odmowie oferty dołączenia do sekty i zwrócił się także do Chwasta. — Dziś o zachodzie słońca, wszyscy spotykamy się w norze pod obozem! — szepnął, wystarczająco głośno, by usłyszeli, gdy biała już zeszła z pół brata. Chwast zdawał się również usłyszeć tajemnicze polecenie. Szyszka już wiedziała, o co chodzi, w końcu jako bóstwo również musiała być aktywnym wierzącym.
— Jasne! — Uśmiechnęła się od ucha do ucha. — Chaberku, pójdziemy jutro wytarzać się w kwiatach? — Wbiła w niego wzrok maślanych oczu, spodziewając się oczekiwanej odpowiedzi. Propozycja ta brzmiała naprawdę kusząco. Szary chętnie podziwiałby z siostrą mrówki, które zagnieździły się pod ich blokiem albo nasłuchiwał tego, co w trawie piszczy. Zdarzało się im kilka razy wymykać z obozu, by posprzątać ich norkę. Gdy już kończyli swoją robotę, w zwyczaju mieli odpoczywać, leżąc na trawie, czy biegając wśród niej. Szyszka szczególnie chętnie ją gryzła i rzucała się na wygodnie leżącego Chabra. Promienie letniego słońca padały na jego futro, przyjemnie je ocieplając. Uwielbiał te błogie chwile, gdy był wolny od zaduchu żłobka. Ostatnio miał też parę sprzeczek z Szyszką, więc wolałby się teraz jej nie sprzeciwiać, by utrzymać ich dobrą relację.
— Jeśli tylko przyjdzie ku temu okazja, to obiecuję, że to zrobimy! — Machnął ogonem, czując, jak w jego sercu gotuje się ekscytacja i zniecierpliwienie. Spojrzał przelotnie na Chwasta. — Ciebie też się to tyczy! Dziś o zachodzie słońca w norze! — Liznął go czule po uchu, po czym odbiegł na środek pokoju, rozglądając się po bokach. Podążył jeszcze wzrokiem za Szyszką, która uznała, że teraz pozaczepia Cienia. Zaśmiał się cicho, widząc, jak na czarnym pysku brata pojawia się grymas, a siostra popycha go, przy tym świetnie się bawiąc. Zawiesił wzrok na Drzazdze, która właśnie uwolniła się z uścisku troskliwej matki i kroczyła w bliżej nieokreślonym kierunku. Przypadek podobny do Chwasta. Drzazga nie interesowała się podejrzaną sektą, jednak Chaber zapomniał i o tym, był święcie przekonany, że należy ona do wierzących i powinna zjawić się na spotkaniu. W przeciwnym razie Cień by się zezłościł i mógłby nawet wyrzucić ją z grupy wiernych. Tak przynajmniej myślał, w rzeczywistości suczka nawet nie nie myślała dołączyć do szeregów zgrupowania. — Drzazgo! — zakrzyknął, podchodząc truchtem do suni. Ta zatrzymała się, mierząc uważnie brata wzrokiem. Chaber znał ją chyba najsłabiej z całego rodzeństwa. Cóż, nie ma co się dziwić, skoro znaczną część czasu spędzał teraz z Cieniem i Szyszką, reszta rodzeństwa, ciocia Ikra, jej dzieci, a nawet jego własna matka, zeszły na drugi plan. — Spotkanie. Dziś o zachodzie słońca w norze — oznajmił spokojnym tonem głosu, gdy na jego futro padły promienie słońca. Jego wzrok powędrował na okno. — To już nie długo. — Uśmiechnął się, a jego futro pofalowało na wietrze, po czym odszedł bez słowa, by przekazać Cieniowi, że wszyscy już wiedzą o spotkaniu. Tymczasem pomieszczenie wypełniło zimne powietrze zbliżającego się wieczoru. Szałwia przystępowała do drzemki, wiedząc, że to jeszcze nie pora, by zbierać dzieci do snu. Niech się jeszcze wybiegają i korzystają z ostatnich godzin dnia. Suka poprawiła swój koc i zwinęła w kłębek, by po chwili zmorzył ją sen. Chaber życzył jej kolorowych snów i tego, by nie zauważyła, że jej dzieci na pewien czas zniknęły.
 <Drzazgo?>
[714 słów: Chaber otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia]

9 marca 2021

Od Chabra CD Szyszki

Szczeniak otworzył delikatnie pyszczek, chcąc stanowczo zaprotestować, jednak po chwili ciszy, jedynie westchnął. Co jej powiedzieć? Może i rzeczywiście bardziej lubił Szyszkę niż Cienia, ale równie mocno zależało mu na bracie i nie chciał go zawieść. Jest w końcu prorokiem. W takim wypadku... Czy nie powinien zupełnie oddać się swojemu bogu? Z drugiej, lecz strony, nie chciał narażać siostry na smutek. Mógłby ją urazić, mówiąc, że Cień jest dla niego ważniejszy. Nieśmiało uniósł na nią wzrok pełen troski. Kochał ją swoim małym, ale całym serduszkiem.
— Nie, Szyszko, myślę, że wolę bardziej ciebie niż Cienia, ale... Proszę, spróbujmy! Będzie ciekawie! — Liznął ją czule swoim szorstkim, aczkolwiek ciepłym języczkiem po policzku, na zachętę. Lubił czuć na sobie ciepło innych. Czuł się wtedy bezpiecznie, czuł, że ma kogoś przy sobie. — I wcale Cień nie jest cieniasem! Może i nasza religia nazywa się cieniastwo, ale cieniasami nie jesteśmy! — fuknął, uciekając gdzieś spojrzeniem, zmieszany. Rzeczywiście, nazwa ta na pewno dobrze nie reprezentowała ich religii i zapewne będzie musiał jeszcze wiele razy tłumaczyć, że to tylko nazwa i nie oznacza nic, poza tym, że ich bogiem jest Cień. Przebiegł wzrokiem po pomieszczeniu. Jak mógł jeszcze zachęcić Szyszkę...? Cóż, bardzo lubił swoją siostrę i zależało mu na tym, by znaleźć coś, co ich łączy, jakąś ścieżkę, którą mogliby wspólnie podążać. Musiał udowodnić jej, że jest dla niego ważna na równi z Cieniem, a nawet bardziej... Tak, to jest to! Eureka! Nie czekając ani chwili dłużej, zerwał się na równe łapy, posyłając w stronę suni szeroki uśmiech. — Szyszko, mam pomysł, musisz go wysłuchać, za mną! — Popędził, omal nie potykając się o własne łapy. Zatrzymał się, a właściwie upadł dopiero przy Cieniu. Zaciekawiona biała poczłapała za nim i usiadła obok nich, spoglądając wyczekująco na szarego brata.
— No, jaki to pomysł? — Zadarła dumnie łebek do góry, jakby gardziła brakiem elegancji w chodzie swojego brata. Cóż, Chaber nie skupiał się teraz na tym, jak wygląda, jego głowę zakrzątała znacznie ważniejsza myśl.
— Cieniu, co myślisz o tym, by Szyszka została bogiem?! — wydyszał w pośpiechu. Z początku zastanawiał się, czy piesek w ogóle zrozumiał jego bełkot. Ten tylko przekrzywił łeb, zdziwiony. Milczał przez chwilę, gdy w międzyczasie Chaber usiadł, otrzepując swoje futro z kurzu.
— Właściwie... Czemu nie, ale musicie pamiętać, że mimo wszystko to ja jestem głównym bóstwem. Chabrze, ty też chciałbyś zostać bogiem? — mruknął po chwili, oplatając zgrabnie ogon wokół łap, a właściwie tylko spróbował, gdyż jego czarne przedłużenie kręgosłupa nie było jeszcze wystarczająco długie, by sobie pozwolić na taką dostojną pozycję. Szary chłystek uśmiechnął się z ulgą i uniósł dobrotliwy wzrok na Szyszkę.
— Sam wolałbym pozostać prorokiem, jednak, czy ty, Szyszko, chciałabyś być bogiem?
<Szyszko?>
[433 słowa: Chaber otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

7 marca 2021

Od Chabra do Szyszki

Wiara? Prorok? Świetnie! Co prawda, trochę się obawiał, bo jednak to wszystko brzmiało dla niego bardzo oficjalnie i nie zauważył w tym ani krztyny zabawy, czy żartu. Czy jego braciszek naprawdę został... Bogiem? Tak, tak to chyba mógł nazwać. On sam natomiast został prorokiem. Gdy tylko się na to zgodził, poczuł na plecach ciężar obowiązku, który właśnie przyjął. Czy podoła temu zadaniu? Czy da radę? Musi dać z siebie wszystko, by nie zawieść Cienia, który ewidentnie to wszystko wziął sobie mocno do serca. Zatrzymał się, wzdychając. Nie był pewien swoich czynów, ale już nie było drogi wyjścia. Przebiegł wzrokiem po pokoju. Zauważył, że kawałek dalej, w drugiej części opuszczonego mieszkania, jego kochana siostrzyczka, Szyszka, skacze na Bobra. Piesek natomiast nie wyglądał na chętnego do zabaw i próbuje pozbyć się z siebie energicznej kuli białego puchu. Chaber podbiegł do nich na bezpieczną odległość, nie chcąc ryzykować zadrapaniami i obserwuje ich poczynania.
— Szyszko, nie mam teraz czasu na zabawy — mruknął brązowy, przyszpilony do podłogi przez ciężar ciała suni. Co chwila obrywał od jej wijących się, tylnych nóg.
— Nie zaszkodzi ci się trochę pobawić! — Uśmiechnęła się od ucha do ucha w jego stronę, po czym wróciła do gryzienia ogona Bobra. Chaber zaśmiał się cicho na ten widok, po czym pobiegł do nich, już otwierając pysk, by przemówić, jednak w ostatniej chwili, mocno oberwał kopniakiem w pysk, zadanym przez jego siostrę, nieświadomą, że ten się zbliża. Gdy tylko zauważyła Chabra, kulącego się z bólu, zeszła z Bobra i usiadła koło niego.
— Przepraszam, nie zauważyłam cię! Wszystko w porządku? — Spojrzała na niego zmartwiona, a poszkodowany powoli otworzył oko.
— Dostałem w oko, ale tak, wszystko w porządku... — Uśmiechnął się do niej i wyprostował się z dumą, zmierzając przekazać jej dobrą nowinę. — W każdym razie, nie jest to teraz najważniejsze, najważniejsze jest to, że zbawiciel przybył! — Bóbr podszedł do nich, spoglądając pytająco na szarego.
— Co? Jaki zbawiciel? Brzmi idiotycznie — oznajmił szczeniak, po czym przystąpił do wylizywania swojego zmierzwionego futerka.
— To nie jest żaden idiotyzm! To bardzo, bardzo, bardzo poważna rzecz! Chcecie przyłączyć się do nowej i niesamowitej wiary? Nie będziecie żałować! — wytłumaczył pośpiesznie. Musi dobrze reprezentować wiarę Cienia, musi być dobrym prorokiem! Zgoda, może i z początku mogło brzmieć to głupio, ale głupie nie było. To było na bardzo, bardzo, bardzo poważnie i Chaber dobrze o tym wiedział.
— Wiara? Nie, nie interesuje mnie to — mruknął brązowy i odszedł w swoją stronę. Chaber spojrzał na siostrzyczkę maślanym wzrokiem pełnym nadziei. Ona na pewno się zgodzi! Jakby się zgodziła, byłoby wspaniale!
<Szyszko?>
[412 słów: Chaber otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

Szałwia rodzi

Szałwia rodzi sektę zdemoralizowanych szczeniaków.