Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kroplowa Bryza × Brązowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kroplowa Bryza × Brązowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

26 stycznia 2021

Od Kropelki (Kropelkowej Łapy) CD Brązowej Blizny

— Przecież widzę, że się stresujesz, ale nie masz czym! Naprawdę! Moja mama jest fajna! I tata też! Może chcesz ich poznać? I moje rodzeństwo? Ich nie ucz tak biegać, tylko ja będę umieć tak biegać i mój przyszły mentor będzie zdziwiony, kiedy mu to pokażę jako uczennica! — Kropelka szła dalej przed siebie wesolutka, trochę zmarzła, ale co tam, najważniejsze, że udało jej się przeżyć przygodę, i to jaką! Poznała wspaniałego wojownika i to nie z jej klanu, który nauczył ją biegać!
Nie mogę się doczekać kiedy pokażę to rodzeństwu, na pewno będą zazdrośni, że ja tak umiem, a oni nie.
Szła przed siebie, nagle wykrzyknęła:
— Hej, poznaję to miejsce, to mój dom! Mieszkam tu! — Wskazała łapką na magazyn.
Czyli to koniec przygody? On sobie pójdzie do swojego klanu, a ona do swojego? I już nigdy się nie spotkają? Nie, to nie może tak być, ona przecież bardzo lubi tego psa, mimo że go mało zna! Stanęła przed psem i popatrzyła na niego słodkimi, błagalnymi oczami.
— Brązowa Blizno? Spotkamy się jeszcze? Bardzo cię lubię... — Patrzyła na niego i czekała na odpowiedź. Tak! Powiedział, że też ja lubi i że jeszcze się spotkają, i to nie raz! Zaczęła skakać w kółko i wesoło szczekać i merdać ogonem, była bardzo szczęśliwa! Po chwili trochę się uspokoiła, podeszła do psa i się przytuliła, ten się schylił, a gdy to zrobił ona stanęła na tylnych łapkach i polizała go krótko w pysk. Po czym znów stanęła na cztery łapy.
— Dziękuję za super przygodę! Do widzenia Brązowa Blizno! — I pomaszerowała w stronę magazynu. Weszła przez wejście, którym wyszła i zniknęła w środku. W magazynie poszła w stronę kartonu, w którym była jej mama i rodzeństwo dalej smacznie spali. Nie zauważyli, że jej nie było? Cóż, może to lepiej? Położyła się koło mamy i rodzeństwa i zasnęła zmęczona po tej wspaniałej przygodzie.
[305 słów: Kropelkowa Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

14 stycznia 2021

Od Brązowej Blizny CD Kropelki

Brązowa Blizna, widząc jej oczka tak proszące… jak miałby się nie zgodzić w takiej sytuacji? Do kiedy nie ma własnego ucznia, to nauczy szczeniaka z innego klanu. A co mu tak szkodzi? Przecież nie można zostawiać szczeniaka w potrzebie. A skoro to jej potrzeba to będzie mógł jej pomóc. A równie dobrze jej potrzebą jest zdobywać wiedzę, więc nie zrobi chyba nic złego. Uśmiechnął się i prawie podskoczył w miejscu. Jak szczeniak po prostu. Tylko taki przerośnięty szczeniak, ale jak szczeniak. Wzruszył po chwili ramionami.
— Sekretem jest to, aby wyciągać jak najdalej łapy! — powiedział dumny z siebie. W końcu ktoś chce być taki szybki jak on! Jaki on zadowolony w tym momencie jest. Uśmiecha się od ucha do ucha. Można by było powiedzieć, że jest z siebie dumny, jakby był on sam szczeniakiem, ale raczej przywykliśmy do tego, że ten wojownik potrafi zachowywać się jak szczeniak. Chociaż potrafi być też bardzo poważny, to mu trzeba przyznać. Kiedy chce oczywiście, co się też nie zdarza często, bo według niego trzeba być uśmiechnięty.
— Patrz — powiedział tylko i ruszył wielkim krokiem do przodu, jak najbardziej próbując wyciągnąć łapy do przodu. I tak zrobił przez kilka kroków. Chociaż to był bardziej bieg. Zatrzymał się i podszedł do niej. — Widzisz? Przy starcie jeszcze musisz się dobrze wybić od ziemi… jak trochę przy skoku nawet... — powiedział, zamyślając się przez chwilę czy jego słowa mają sens. No ale widząc Kropelkę, ona słuchała uważnie. Co mu się podobało. W końcu ktoś słuchał jego mądrości! Chociaż on sam wiedział, że w bieganiu to on dobry jest, ale na przykład w polowaniu? Dobrze, za królikiem czy zającem pobiegnie i złapie go z łatwością, ale myszy czy inne takie małe? Do których się trzeba skradać. Ich to by na pewno nie chciał łapać. To po prostu nie jest w typie Brązowej Blizny, chociaż i tak by to zrobił. W tę porę jest mało zwierzyny. Wziął wdech i wydech. Mimo tego, że nie zmęczył się przecież po tym biegu. Przy pysku psa pojawiła się biała smuga. No czyli to już był wystarczający dowód, że było zimno. Co prawda dla wojownika niezbyt aż tak, bo miał te swoje futro. Ale Kropelka? Przecież ona nie ma tego aż futra jak on! No właśnie! Pewnie dla niej jest zimno! Gdyby może była większa, to może by jej futro urosło choć trochę, ale teraz? Pewnie tu zamarza a on tutaj na tym mrozie z nią stoi! Zaraz będzie mu się tu trząść. Brązowo-biały wojownik spanikował. Wziął ponownie zimne powietrze do pyska, aby się uspokoić. Co zrobić, aby było jej cieplej… Nie przytuli jej, bo przecież to mogło się wydawać trochę dziwne. Mogą iść właśnie biegać! Rozrusza się i będzie dobrze! Tak, geniusz Brązowa Blizna. Schylił głowę, aby szturchnąć ją po klatce piersiowej.
— Dawaj, robimy tak. Ty pójdziesz pierwsza, dam Ci chwilę, a potem zacznę Cię gonić dobrze? — powiedział. Oczywiście, że się zgodzi! Widać to po niej. Lubił jej energię… Podobna do niego! Super! Czemu nie ma więcej takich psów? Świat byłby piękniejszy.
— Oczywiście panie wojowniku! — powiedziała, powtarzając oczywiście te Panie wojowniku. No dobrze, on rozumiał, że jest wojownikiem, i oczywiście starszy, oraz większy itp. Ale niech go jeszcze nie postarza! Nie jest aż tak stary, aby mówić do niego pan. Ogląda się za siebie, gdzie już suczka odbiega od niego.
— Brązowa Blizna, a nie panie wojowniku — rzucił za nią śmiejąc się. Widział, że Kropelka odwróciła się do niego w biegu i dała znak, że usłyszała, ale oczywiście wtedy suczka nie uważała, co jest przed nią i próbując wysunąć jak najdalej łapy, potknęła się o coś. Brązowa Blizna od razu jeszcze bardziej spanikował i podbiegł do niej, i w dwóch uderzeniach serca pojawił się przy niej. No oczywiście, Brązowa Blizna będzie złym ojcem jak już, nie umie zadać o szczeniaka, który już umie większość rzeczy. A tym bardziej jakim on będzie mentorem? Na Gwiezdnych przez jego uczeń zrobiłby sobie coś na pierwszym treningu. Złapał ją za kark i podniósł, po czym postawił znowu na ziemi.
— Nic Ci nie jest? — zapytał spanikowany, mając ciągle przy niej pysk. Jejciu widać po niej, że ją boli klatka, no przecież to logiczne. No czemu akurat on?
— Nic mi nie jest! — powiedziała dumnie Kropelka i ruszyła dalej, co zdziwiło psa. To on tu tak się martwi, a tą nic nie boli? No oczywiście, czyli jego nerwy są na nic. Wzdycha ciężko i po kilku uderzeniach serca rusza za suczką, którą nadal widział przed sobą. Ruszył za nią szybkim krokiem, aby dać jej przynajmniej poczucie, że jest szybka. Szybko się uczyła! Zazdrościł jej przyszłemu mentorowi. Jak się dowie, kto nim będzie… albo kto nim został. Od razu miałby o nim jakieś zdanie. No chyba, że byłby to pies, który jest strasznie wredny, wtedy by współczuł Kropelce, a zazdrościł z drugiej strony temu komuś. Po chwili dogania Kropelkę i zwalnia krok, co było naprawdę ciężkie przy nim, i idzie z nią w krok w krok.
— Dobrze sobie radzisz! — pochwalił ją, jakby była jego uczennicą. Naprawdę, mógłby ją uczuć. Mimo swoich napadów paniki dobrze mu by wychodziło takie trenowanie, chyba. No przynajmniej tak twierdził. W polowaniu jak wspomniał, dużo by nie nauczył, a polowanie to podstawa! Ale jak z walką...? Do tego nie był jakoś przekonany. Jego styl walki polega na tym, aby unikać ciosów przeciwka. A gdyby ona miała więcej siły niż zwinności? Wtedy byłby problem. A przecież Brązowa Blizna nie lubi problemów.
— Dzięki Brązowa Blizno! — powiedziała dosyć głośno suczka. Energiczna! Chyba… no raczej tak. Uśmiechnął się jeszcze bardziej pies i rozejrzał się. Kierowali się w stronę jej klanu, czyli do magazynu… Do magazynu po prostu niee... Im bliżej ich obozu, tym gorzej. Naprawdę nie chciał, aby jakiś wojownik z ich klanu go złapał. Co by powiedzieli na zgromadzeniu? Oczywiście pies się znowu zestresował, a to było po nim widać. Jak też ogólnie jego emocje, przecież już było mówione, że każdą emocję po nim widać. Spojrzał znowu na Kropelkę, próbując mieć opanowany wyraz pyska, co mu się oczywiście nie udało, nie jest przecież jakimś aktorem.
— Coś się stało? — zapytała Kropelka, no pewnie zauważyła po jego pysku to, że się zestresował.
— Jasne, a żaby latają… — parsknął, używając swojego ulubionego powiedzenia, aby pokazać komuś, że coś jest niemożliwe. — Przecież nic mi nie jest, nie masz o co się martwić. — Przewrócił oczami i odwrócił od niej pysk. Jeszcze tego by brakowało, aby Kropelka go przepytywała, co to, przesłuchanie? 
<Kropelko?>
[1074 słowa: Brązowa Blizna otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia]

13 stycznia 2021

Od Kropelki CD Brązowej Blizny

Hmmm, skąd przyszłam? Ja sama nie wiem, wszystko wygląda podobnie, nie ma to jak wyjść sobie zwiedzać i się zgubić, no po prostu świetnie — myślała sobie Kropelka, nie wiedząc nawet gdzie jest. Zachciało jej się przygody, co nie? No to teraz ma przygodę, w sumie to fajnie. I to nie jest sama, lub z kimś z klanu, o nie, to z wojownikiem z innego klanu! Ale super!
No to może skoro już tu jesteśmy, zapytam go czy mi coś pokażę, albo nauczy. A może lepiej nie, przecież jestem straszną ciamajdą.
— Nie wiem, Panie Wojowniku, ale możemy poszukać jak wrócić, będzie super przygoda! A może i przy okazji nauczy mnie pan coś? — powiedziała do wojownika Kropelka.
On się zdziwił, ale wydawał się wesoły i zestresowany? A niby czym? Ona jest takim samym psem jak on, no może poza tym że są z innych klanów, ale co z tego? Pies to pies, nieważne skąd. Pobiegła w przed siebie, krzycząc.
— Łap mnie, Panie Wojowniku! — Dobrze, wrócą, ale najpierw trochę się pobawią. Ten szybko złapał ją, no tak, mogłam się tego spodziewać, przecież on jest dużo większy, ale on biegł szybko!
— Hej, nauczysz mnie tak biegać, tak szybko jak ty? Proszszszę… — I zrobiła słodkie oczka, by się zgodził.
<Brązowa Blizno?>
[204 słowa: Kropelka otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia]

1 stycznia 2021

Od Brązowej Blizny CD Kropelki

Brązowa Blizna biegł tak szybko jak wiatr przez ten śnieg. Nie wyczuł szczeniaka początkowo który się do niego zbliżał. Był zbyt bardzo zajęty bieganiem. On to tak kochał! W dodatku przecież był taki szybki, że trudno by go przegonić. Na tych starych terenach, na tych równinach jego klan miał bardzo dużo miejsca do biegania i wszystko było widać. A teraz? W sadzie się potrafił zgubić. On po prostu nie potrafił się przyzwyczaić do polowania między drzewami. On musi mieć ewidentnie więcej miejsca. Oglądał się za siebie, w tył. No ale widząc, że nic go nie goni, spojrzał przed siebie. Od razu zobaczył szczeniaka przed sobą który na niego patrzy. Pies ledwo co wyhamował przed nim! Mało brakowało. Spojrzał na ową suczkę. Z jego klanu nie była, a widać było również po jej wyrazie pyska, że z jednej strony się zdziwiła, że tu jest, a z drugiej może trochę przestraszyła. Akurat na to nie poradzi. Uśmiechnął się do niej, aby się aż tak nie bała. Jak mu tu w panikę wpadnie, to jeszcze będą kłopoty. A poza tym przecież to nie jej teren! Albo ją odniesie, albo co się stanie? No nie może zostawić szczeniaka, w dodatku nie swojego. Brązowa Blizno co robić? Pobawić się z nią jeszcze, oczywiście. Poruszył ogonem i schylił do niej głowę. A suczka się momentalnie cofnęła. Nie zdziwił się. Jest od niej przecież o dużo większy. No miała również szczęście, że to on ją znalazł, a nie na przykład… hm. Weźmy pod uwagę na przykład Wilczego Cienia… Tak, on to by ją jeszcze przestraszył, niż pomógł. On to jej na pewno pomoże. No jak nie ucieknie… znaczy i tak jak by uciekła, to by ją złapał w jedno uderzenie serca. To było pewne.
— Spokojnie tylko — rzucił szybko pies. No jasne, bo jak się mówi spokojnie, to się uspokaja, a nie. Jeszcze bardziej tylko denerwuje. — Wiesz, że to tereny klanu Ventus? — powiedział już spokojniej. Może przynajmniej ton głosu ją uspokoi. Podniósł głowę. Od razu widział, że suczka zaczęła machać ogonem. Może lubiła przygody? Byłoby to możliwe. Uśmiechnął się i aż sam pomachał ogonem.
— Teraz już wiem — odpowiedziała dosyć szybko suczka, no ale widać było po niej, że się zmęczyła. Nic dziwnego. Trochę musiała przejść, aby tu dotrzeć. Widać było, że jej strach chyba minął. — Jak się nazywasz? Jesteś wojownikiem? — rzuciła kilka pytań ona. Jak to szczeniaki. Czyli wiele pytań. Brązowej Bliźnie spodobał się jej charakter. Widać, że nie była dosyć wybredna, bo przecież są z innych klanów. A ona nadal była ciekawa.
— Jestem Brązowa Blizna, i jak wskazuje moje imię to tak, jestem wojownikiem — powiedział uśmiechnięty. Widać było, że suczka chce jeszcze kolejne pytanie zadać. No ale przecież nie będzie tylko na jej pytania odpowiadać. — Ale, ale — zastopował ją i znowu schylił pysk. — Jak Ciebie zwą? I poza tym, co tu robisz? — gdy skończył mówić, podniósł głowę i znowu spojrzał na nią z góry.
— Kropelka! Jestem Kropelka. — Suczka się rozejrzała. No ale nikogo nie zauważyła chyba. Nie wiedział Brązowa Blizna do końca, po co, ale tak jakoś wyszło. Widząc, że jej oczka spojrzały znowu na niego. Kiwnął głową, a ona jeszcze mówiła. — Wiesz, ile jest tu zapachów? A ja chciałam wszystko zbadać! — No i wtedy Brązowa Blizna się zaśmiał. Widać było, że chciała, ale jej siły zabrakło. Dusza podróżnika. W sumie ma trochę charakter jak on. Co go trochę ucieszyło.
— A z jakiego klanu jesteś Kropelko? Raczej daleko Ci się trochę poszło — powiedział pies, widząc jej brudne łapy. Ubrudziła je sobie trochę w tej podróży. Może też jest głodna. No ale też przynajmniej jest duża na tyle, aby gdzieś iść. A może też umie tak szybko biegać jak on? Mógłby ją nauczyć! Byłby wspaniałym mentorem przecież, pf. Czemu jeszcze przywódca mu ucznia nie dał? Nauczyłby go biegać jak prawdziwy wojownik.
— Um… — w końcu odezwała się Kropelka i się rozejrzała. No super, to jeszcze są problemy. Nie wie, z jakiego klanu jest. No to jak ma ją odnieść? Przecież nie wie, gdzie jest ich teren. Lisie łajno!
— No dobrze, no to inaczej, skąd przyszłaś? — powiedział, próbując sam siebie trochę uspokoić. No sam teraz spanikował no! Co miałby zrobić! On nie wie, gdzie może są obozy klanów, więc bez sensu byłoby ją o to pytać! No na wielki Klan Gwiazdy. Brązowa Blizno opanuj się, opanuj się… Będzie dobrze. Widząc, że suczka na niego spojrzała, i jak by się zastanawiał. Niech tylko nie mówi, że nie wie skąd przyszła. Wtedy to tym bardziej spanikuje. Jeszcze się okaże, że przyjdą wojownicy z jej klanu, aby ją szukać a go oskarżą o porwanie jej. Po prostu super scenariusz. No ale akurat w głowie Brązowej Blizny pojawiały się tylko takie scenariusze, czyli najgorsze. No czyli kiedy panikował. No a te wszystkie rozmyślenia trwały z kilka uderzeń serca. A dla niego? Jak by trwało to już wieczność! Kiedy Kropelka odpowie? Kiedy się zdecyduje? Przecież aktualnie nie wiedział co robić! A równie dobrze Brązowa Blizna nie umie ukrywać emocji więc chyba to też wiadome, że było po nim widać najmniejszą emocję. Czemu on?! Nie mógł to inny wojownik? Przecież on przejdzie do starszyzny i będzie miał spokój. Tak, to dobry pomysł. Będzie miał spokój. Ile to on przeżył. Czas odpocząć. Nie no, oczywiście myślał tak spanikowany. Tak mu się nie śpieszy do starszyzny. Nie wytrzymałby tam z nimi. Musiałby się rozleniwić, aby się tam przyzwyczaić. A on? Prędzej rozbudzi wszystkich tamtych, niż się sam rozleniwi i do nich się przystosuje. Rozejrzał się za siebie czy nikt nie idzie. Co by pomyślał inny wojownik? Że jest jakiś nienormalny?! Przecież to jest poważna sprawa. Spojrzał znowu na suczkę. Tak… wziął wdech i się trochę opanował. I również jak było wiadomo, trwało to wszystko trzy czy dwa uderzenia serca. Ale tyle emocji przy tym było! Popatrzał na nią spokojnie i poczekał na odpowiedź. Jejciu, musi ją jeszcze odnieść na te tereny jej… Po prostu super. Wkopał się w przygodę, której raczej nie zapomni. Przynajmniej tyle. Będzie miał co opowiadać później. Da się znaleźć plusy. Oczywiście, że się da. Pfff… kto jak kto, ale żeby Brązowa Blizna nie znalazł plusów? Przecież to on. Dziwne by było to. 
<Kropelko?>
[1008 słów: Brązowa Blizna otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia]

31 grudnia 2020

Od Kropelki do Brązowej Blizny

Kropelka obudziła się w magazynie, w kartonie który robił za żłobek. Wstała i się przeciągnęła, po czym umyła sobie futerko. Trochę za bardzo jej to nie wyszło, ale nie przejmował się tym. Rozejrzał się po żłobku i stwierdziła, że wszyscy śpią, nudno było, bo nie miała się z kim bawić, więc postanowiłam wymknąć się poza obóz. Wyszła ze żłobka i skierowała się do centrum.
Kiedy doszła do centrum rozejrzała się i stwierdziła że wszyscy są zajęci i nikt nie zwraca uwagi na szczeniaka chcącego się wymknąć. Więc skorzystała z okazji i wybiegła, biegła przed siebie nie zatrzymując się, czuła się wspaniale że idzie zwiedzać park! Dotarła do miejsca gdzie rosła trawa, drzewa i inne rośliny.
— Ach jak tu pięknie, mogłabym tu zostać — stwierdziła i poszła przed siebie podziwiając przyrodę.
Zatrzymała się w pewnym momencie.
— Chyba nic się nie stanie jak trochę tu powęszę — i zaczęła węszyć w okolicy.
Węszyła i zauważyła norkę, podeszła do niej i wsadziła tam pyszczek węsząc.
— Tu na pewno jest mysz — po czym próbowała wyjąć pyszczek, ale utknęła. Siłowała się długo by wyciągnąć pyszczek, aż w końcu jej się udało. Otrzepała się i stwierdziła że ma cały pyszczek w ziemi, próbowała zmyć brud z pyska ale jej się nie udawało. Poszła zwiedzać dalej zmęczona, i już nie taka ciekawska. Dotarła do miejsca, gdzie drzewa były otoczone kratkami. Węszyła tam, było dużo zapachów: psów, ludzi, ptaków, i jeszcze jakiegoś dziwnego zwierzęcia. Poszła za zapachem.
<Brązowa Blizno?>
[237 słów: Kropelka otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia]