Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosnowe Światło x Cynamonowa Pestka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosnowe Światło x Cynamonowa Pestka. Pokaż wszystkie posty

31 października 2021

Od Sosnowej Łapy CD Cynamonowej Pestki

akcja odbywa się przed zimą
Sosnowa Łapa obudziła się. Zauważyła nad sobą jej siostrę Cynamonową Pestkę. Uniosła głowę z posłania. Czyżby siostra już znalazła coś, co pomogłoby jej znowu stanąć na łapy?
— Witaj — oznajmiła.
— Witaj. — przywitała się uczennica medyczki. Na jej pysku widniał szeroki uśmiech. — Mam chyba pomysł, dzięki któremu znowu będziesz mogła biegać!
 — Naprawdę? — spytała suczka. — Słyszałam od pewnego wojownika, Wojowniczego Mrozu, że był jeden pies i mu pomogli dwunożni, dając mu takie śmieszne coś na kółkach…
 — Słuchaj — przerwała jej uczennica medyczki z błyskiem w oku. — Nie mówię tu o jakiś mrzonkach dalekich dwunożnych, tylko o czyś, co jest na wyciągnięcie łapy! I to całkiem niedaleko! To znaczy niedaleko dla mnie. Ale na pewno dam radę cię tam zaciągnąć. — dodała z nadzieją.
Sosnowa Łapa z trudem wstała. Jej zastane po nocy mięśnie powodowały, że jej biodra bolały jeszcze bardziej. Jęknęła. 
— Dobra, to gdzie mnie zaprowadzisz? — wizja poprawienia jej stanu, spowodowała, że wstąpiły w nią nowe siły.
Cynamonka podparła ją swoim grzbietem i zaczęły powoli iść w stronę wyjścia z obozu. Uczennica czuła na sobie zaciekawione spojrzenia klanowiczów. Pewnie się zastanawiają, dlaczego medyczka ciągnie ze sobą tą kalekę — pomyślała ze smutkiem. — Nie, już za niedługo nią nie będziesz!
Szły przed teren klanu.
 — Gdzie mnie zaprowadzisz? — spytała, zerkając na siostrę.
 — Pamiętasz jezioro, w którym pływałaś z tym wojownikiem z innego klanu? — spytała Cynamonka. Siostra kiwnęła głową. — Zauważyłam, że łatwiej w nim chodzić. Spróbujemy wzmocnić twoje biodra.
 — Ale teraz? — spytała uczennica. Kiedy siostra oznajmiła jej, gdzie idą, aż zjeżyła się z niepokoju. — Przecież teraz nadchodzi pora bez liści.
 — Jeszcze woda nie zamarzła i jest jeszcze ciepło — odparła. Cynamonce bardzo zależało na tym, żeby siostra rozpoczęła treningi jeszcze przed śniegiem. — Im wcześniej zaczniemy, tym szybciej uda ci się znów stanąć na nogi.
Dwie suczki doszły do jeziora. Sosnowa Łapa stanęła nad brzegiem. Przełknęła ślinę i spojrzała w toń wodną. Już czuła chłód. Zadrżała. Zauważyła, że siostra zaczęła wchodzić do wody.
 — No dalej! — zachęciła ją. — Nie jest aż tak zimno!
 — Ale ja się boję — odparła suczka, drżąc. Podniosła jedną łapę i zanurzyła ją w wodzie. Nawet nie była tak chłodna, jak myślała. Powoli weszła do wody. Jej biodro bolało, ale szła dalej.
 — Cynamonko poczekaj na mnie! — zawołała rozpaczliwie, czując, że jej tylne nogi odmawiają posłuszeństwa. Poczuła przy sobie ciepłe futro siostry.
 — Chodź powoli razem ze mną — oznajmiła ciepło. Sosenka kiwnęła głową. Po chwili zorientowała się, że kiedy jest w wodzie, nie dokucza jej tak bardzo ból bioder. Mogła chodzić! Po raz pierwszy od wielu księżyców poczuła się wolna! Na jej pysku zagościł uśmiech. Nie pamiętała kiedy czuła się tak dobrze. Na pewno jeszcze przed wypadkiem!
 — Będziemy szły do celu małymi kroczkami — odparła medyczka. — Lepiej od razu nie nadwyrężać twojego biodra — dodała.
Wyszły z jeziora. Sosnowa Łapa uśmiechnęła się do siostry. 
— Dzisiaj po raz pierwszy poczułam się prawie jak przed wypadkiem — oznajmiła. — Dziękuję ci. Jesteś najlepszą medyczką — przytuliła się do futra siostry.

<Cynamonowa Pestko?> 
[516 słów: Sosnowa Łapa otrzymuje 5PD]

20 września 2021

Od Cynamonowej Pestki CD Sosnowej Łapy

Minęła dosłownie chwila od mianowania Żałobnej, a ona już musiała biegać z nosem w ziołach. Na ich granicy znaleźli uczennice Flumine, która wpadła we wnyki. Patrol postanowił zabrać ją do medyków Ventusu, było po prostu bliżej niż ciągać ją przez cały teren Wodnych do ich obozu. Teraz Leszczynowa Łapa, z opatrunkiem na swojej łapie, spokojnie spała, lekko odurzona ziółkami przeciwbólowymi.
"Wow, dobrze ją opatrzyłaś" zza rogu powoli wyszedł pies z długim futrem o tysiące iskier. Miał na pysku zawadiacki uśmiech. "Manaci Olbrzym mimo wszystko się przyłożył do twojej nauki."
— Wiem — Cynamonka się zaśmiała, zerkając na niego. — Przecież uczyłam się od najlepszego, nie? Manacik jest genialny!
"Nie przeceniaj go, jesteś lepsza niż on. A wciąż traktują cię jak tylko jego ucznia. Bryzowa ma gdzieś to co robisz."
Owsianka zmarszczyła brwi.
— Wcale nie, Manat jest dla mnie jak ojciec... Przesadzasz! Jest specyficzny, ale go kocham cały sercem, nauczył mnie tak wiele, bez niego bym nic nie wiedziała. 
Gwiezdny pies miał już otworzyć pysk, jednak kolejny się pojawił. Chudy i wysoki.
"Przestań ją nękać dziadku, jęczysz jak zwykle" westchnął. Jego głos brzmiał jak śpiew ptaków, kojąc uszy zmęczonej medyczki. Lekki uśmiech pojawił się na jej pysku. "Owsianko, nie przejmuj się nim. Masz na głowie ważniejsze rzeczy niż marudzenie jakiś prychów. Twoja siostra tu idzie."
Nagle się rozpromieniła. Nie musiała minąć nawet chwila, a jej siostra powoli weszła do legowiska medyka.
— Cynamonowa Pestko? — spytała powoli. — Czy… czy chciałabyś ze mną porozmawiać?
Od razu się do niej odwróciła, zapominając o gościach widocznych tylko dla niej. Zniknęli z jej oczu, tak szybko jak zmartwiona mina z pyska Owsianki.
— Oczywiście! — odpowiedziała z szerokim uśmiechem, podchodząc do niej. — O czym byś chciała ze mną porozmawiać?
— No wiesz… — Sosnowa Łapa nie patrzyła jej w oczy. Cynamonka przechyliła parę razy głowę, próbując złapać kontakt wzrokowy ze swoją siostrą. — O moim wypadku… o tym, kim zostanę, jak dostanę nowe imię… o nowym imieniu Nieuchwytki…
Mina Cynamonowej Pestki zmieniła się. Na jej pysku znów wymalował się zmartwiony grymas. Usiadła koło swojej siostry, obejmując ją ogonem.
— Przykro mi z powodu twojego wypadku — odparła. — Twoje biodro jest niesprawne i nie dasz rady chodzić — powiedziała szczerze, spokojnym głosem.
— Wiem — oznajmiła cicho suczka. — I już nigdy nie będę mogła biegać jak wiatr! A tak bardzo lubiłam to robić! Cynamonowa Pestko, tak mi tego brakuje! — jęknęła, kładąc łapę na pysku. — I kim ja teraz jestem dla klanu? Nie potrafię nawet polować! A to jest to, co robią wojownicy! A ja chciałam nim być! Straciłam wszystko, Cynamonowa Pestko! Mamy, brata, sprawność. Wszystko, co kochałam. Zostanę uczennicą do końca życia!
— Nie, na pewno nie będziesz uczennicą do końca życia — oznajmiła ciepło medyczka. — Na pewno za niedługo dostaniesz swoje imię. — odparła.
— Tak, ale jakie? — spytała. — Bryzowa Gwiazda mnie nie lubi! Na pewno da mi imię, które będzie piętnem! — oznajmiła Sosnowa Łapa.
Sytuacja była beznadziejna i Cynamonka o tym dobrze wiedziała. Z biodrem Sosnowej Łapy było naprawdę źle, nieważne jak długo ona czy Manaci Olbrzym starali, jego stan zmieniał się znikomo, jeśli nie wcale. Jej siostra wciąż nie mogła chodzić, a ona czuła się za to winna. Spędziła tak wiele czasu na doszkalaniu się u innych medyków, szukaniu porad czy wręcz pytaniu samotników o sposoby na to jak pomóc dla Sosenki. Przysięgła sobie, że zostanie najlepszą medyczką, jaka kiedykolwiek postawiła łapę w klanach, jej wiedza była ogromna, a mimo to, nie wiedziała jak pomóc dla swojej najbliższej.
Łza zakręciła się w jej oku, potrząsnęła jednak lekko głową, by wtuliła się w jej futro.
— Sosenko, nie ważne, jakie imię dostaniesz i tak będę z ciebie dumna. Nawet jeśli Bryzowa nazwie cię Sosnowa Łamaga, nic się nie zmieni — Cynamonka się uśmiechnęła.
— Co z tego?! — pisnęła uczennica. — To nie jest o tobie! Ty... Ty jesteś zdrowa, masz świetne życie, masz Manaciego Olbrzyma, masz Białą Łapę, masz wszystko! A ja, nawet nie mogę chodzić. 
Suczka o głosie jak śpiew ptaków, skrzyżowała wzrok z Cynamonką. 
Kiwnęła głową i wstała.
— Masz rację — mruknęła. — Ale chce ci pomóc, wierze w ciebie wiesz siostrzyczko? Naprawdę. Wierze, że dasz radę znowu biegać.
Sosnowa spojrzała na nią zmieszana, ale oczy Owsianki płonęły determinacją. Uśmiechała się szeroko, a jej ogon majtał się na wszystkie strony. Tak bardzo wierzyła w to co mówiła, wierzyła, że da radę to jeszcze naprawić. Musiało być jeszcze coś, czego nie spróbowała.
Dobry humor medyczki, chyba zaraził się jej siostrze, bo na pysku Sosenki pojawił się delikatny uśmiech.
— Pomogę ci stanąć na nogi. 
— No dobrze, ale jak chcesz to zrobić?
— Krok, po kroku — wtuliła pysk w szyję siostry. — Zobaczysz, mały krok, po kroku. I wszystko będzie znowu tak jak dawniej.
Wierzyła w to, bardziej niż w cokolwiek innego w tym momencie.

<Sosnowa Łapo?>
[806 słów: Cynamonowa Pestka otrzymuje 8 Punktów Doświadczenia + Leszczynowa wyleczona]

23 sierpnia 2021

Od Sosnowej Łapy do Cynamonowej Pestki

Sosnowa Łapa skrzywiła się lekko, widząc wyraz pyska przywódczyni. Przecież nie zrobiła nic złego. Spojrzała tylko na kolegę, który odchodził razem z przywódczynią. Ponaglana przez siostrę wróciła na posłanie. Cynamonowa Pestka zaczęła wyciągać z jej futra gałęzie i liście.
— Dlaczego z nim wyszłaś Sosnowa Łapo? — spytała suczka. — Mogłaś zginąć.
— Ale on mi pomagał! — oznajmiła Sosnowa Łapa. — Pomógł mi chodzić! Podparł mnie, a ja chodziłam! Sama! I jeszcze opowiedział mi opowieść. O takim piesku, który miał problem z łapą. I Dwunożni zrobili mu taką jakby podpórkę, że mógł sam chodzić. Bo on był Pieszczochem. Niezbyt lubię Pieszczochów, ale on był podobny do mnie. I na spacerze czułam się lepiej niż przez ostatnie księżyce! Byłam na zewnątrz! Czułam zapach świeżego powietrza! I czułam się szczęśliwa, że mogłam być wolna! Proszę cię, Cynamonowa Pestko, nie zabraniaj mi wychodzić! — Z desperacją w oczach spojrzała na siostrę. Ona musi wychodzić! Inaczej straci tę małą nutkę nadziei, jaką jeszcze posiada.
Sosnową Łapę obudził przytłumiony nieco gwar. Suczka ziewnęła i otworzyła oczy. Ciekawe co się dzieje. Rozejrzała się, szukając medyka lub jego uczennicy. Tak bardzo chciała wyjść i zobaczyć co się dzieje.
— Cynamonowa Pestko! — krzyknęła, widząc siostrę. — Pozwolisz mi wyjść? Proszę! Podeprzesz mnie i dam radę.
Siostra podeszła do niej i pomogła Sosnowej Łapie wstać. Suczka wstała, ale poczuła duży ból w biodrze, co spowodowało, że musiała usiąść. Po chwili znowu chwiejnie wstała i oparłszy ciężar bardziej na przednich łapach i grzbiecie siostry wyszła na zewnątrz. Zauważyła, że przywódczyni zwołała klan. A niedaleko stała… Nieuchwytna Łapa! Nawet jej siostra już będzie wojowniczką! W oczach suczki pojawiły się łzy. Teraz ona będzie jedyną uczennicą! Zestarzeje się, jej pyszczek i łapy posiwieją ze starości, a ona dalej będzie z członem — Łapa. Zostanie legendą, przekazywaną przez szczeniaki i straszącą je, żeby uważały, bo inaczej skończą jak ona. Lekko zadrżała. Nie chciała patrzeć, jak jej siostra otrzymuje nowe imię. Czuła się, jakby chciała dosięgnąć czegoś, co jest poza zasięgiem jej łap, podczas gdy inni z łatwością chwytają to w swoje pazury. I wtedy usłyszała nowe imię siostry. Żałobna Pieśń. To imię sprawiło, że suczka aż siadła. Dlaczego przywódczyni nadała jej takie imię? Przecież była Nieuchwytną Łapą! Nie zasługiwała na takie imię! Dlaczego? Dlaczego tak ją skrzywdziła? Spojrzała na siostrę, również zszokowaną swoim nowym imieniem, a potem na uczennicę medyczki, której wyraz pyska niewiele się różnił od ich własnych.
Dlaczego? To pytanie wciąż tkwiło w głowie Sosnowej Łapy, wwiercając się w jej mózg. Dlaczego musiała chcieć udowodnić, że zasługuje na bycie wojowniczką w tym samym czasie co jej bracia? Dlaczego wtedy upadła? Dlaczego jej brat zginął? Dlaczego musiał ześlizgnąć się z tego głupiego dachu? Dlaczego biodro dalej boli? Dlaczego jej siostra ma takie imię? Dlaczego? Zakryła pysk łapą i zaczęła szlochać. Czy Gwiezdni jej nie lubią? Muszą jej nie lubić. Ale może przywódczyni da jej imię wojowniczki? Przecież nie zostawiłaby w swoim klanie kogoś z imieniem ucznia na zawsze. Prawda? A co jeśli da jej takie samo imię jak Nieuchwytnej Łapie? Sosnowa Śmierć? Kulawe Biodro? A może wymyśli jej coś lepszego? Bryzowa Gwiazda jej nie lubi, byłaby gotowa dać jej imię, które będzie piętnem. Co zrobić? Słyszała, jak przywódczyni wzywa wybranych przez nią na zgromadzenie. Ona oczywiście nie idzie. Nie mogłaby pójść w takim stanie. A poza tym, kto by chciał kalekę na zgromadzeniu? Pewnie i tak jest zła, że nic nie robi, tylko zjada zwierzynę. A co, jeśli kiedyś ją wyrzuci z klanu? Nie przeżyje zdana sama na siebie! Zaczęła panikować. Przecież przywódczyni tego nie zrobi. Jej obowiązkiem jest dbać o każdego klanowicza. Prawda? Wtedy przypomniała sobie wyraz pyska Bryzowej Gwiazdy, kiedy odprowadzała jej przyjaciela z innego klanu. Ona jej definitywnie nie lubi.
Poszukała wzrokiem Cynamonowej Pestki. Może jej się zwierzy ze swoich utrapień? Przynajmniej z nią może często porozmawiać. Może miła rozmowa pomoże jej zapomnieć o wszystkim. Zauważyła ją, sprawdzającą zioła.
— Cynamonowa Pestko? — spytała. — Czy…czy chciałabyś ze mną porozmawiać?
— Oczywiście! — radośnie odpowiedziała siostra i podeszła do niej. — O czym byś chciała ze mną porozmawiać?
— No wiesz… — Sosnowa Łapa nie patrzyła jej w oczy. — O moim wypadku… o tym, kim zostanę, jak dostanę nowe imię… o nowym imieniu Nieuchwytki…
Cynamonowa Pestka siadła obok siostry.
— Przykro mi z powodu twojego wypadku — odparła. — Twoje biodro jest niesprawne i nie dasz rady chodzić.
— Wiem — oznajmiła cicho suczka. — I już nigdy nie będę mogła biegać jak wiatr! A tak bardzo lubiłam to robić! Cynamonowa Pestko, tak mi tego brakuje! — jęknęła, kładąc łapę na pysku. — I kim ja teraz jestem dla klanu? Nie potrafię nawet polować! A to jest to, co robią wojownicy! A ja chciałam nim być! Straciłam wszystko, Cynamonowa Pestko! Mamy, brata, sprawność. Wszystko, co kochałam. Zostanę uczennicą do końca życia!
— Nie, na pewno nie będziesz uczennicą do końca życia — oznajmiła ciepło medyczka. — Na pewno za niedługo dostaniesz swoje imię. — odparła.
—Tak, ale jakie? — spytała. — Bryzowa Gwiazda mnie nie lubi! Na pewno da mi imię, które będzie piętnem! — oznajmiła Sosnowa Łapa.
Przywódczyni równie dobrze mogłaby ją specjalnie zostawić uczennicą do końca życia, za karę, że jest niesprawna. I o tym Sosnowa Łapa doskonale wiedziała.
<Cynamonowa Pestko?>
[831 słów: Sosnowa Łapa otrzymuje 8 Punktów Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]