Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilcza Gwiazda x Mleczne Oko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilcza Gwiazda x Mleczne Oko. Pokaż wszystkie posty

6 sierpnia 2021

Od Mlecznego Oka cd Wilczego Cienia

Mleczna czuła się głupio i źle, a to uczucie tylko wzmogło się, gdy wpadła na samca. 
— Chciałam przyjść z przeprosinami — wyrzuciła z siebie w końcu. Pies spojrzał na nią zaskoczony. Mleczna musiała schować swoją dumę i zacząć się tłumaczyć. — Wasz medyk został zaatakowany przez patrol, prawda? Ten patrol był prowadzony przeze mnie. Nastąpiła… pomyłka.
Pomyłka, mało powiedziane. Nie wiedziała, kto postanowił, że sparowanie jej z Aronią i Konwalią, które nawet nie skończyły treningu, było dobrym pomysłem. Na pewno był to debil, bo samice były dla niej za wolne i tylko we wszystkim przeszkadzały. W pewnym momencie, któraś, teraz nawet nie potrafiła powiedzieć która, krzyknęła coś o niedźwiedziu.
Mleczna musi przyznać, że postąpiła bezmyślnie. Przecież obie suki niedźwiedzia na oczy nie widziały, a on nie miałby co robić tu, tak blisko dwunogów. Instynkt zadziałał, a ona zaatakowała. Nie niedźwiedzia, psa. Bardzo przyjemnego, jak się okazało. Nawet nie przejął się tym, że ktoś rzucił się na niego z pazurami.
A potem dowiedziała się, że ten pies był medykiem. Rzuciła się na cholernego medyka, bo ktoś krzyknął niedźwiedź. Czuła się jak skończona idiotka. Nie dziwne, że nie nadawała się na zastępcę.
Samiec patrzył na nią dziwnie. Czekała na jakąś reakcje. Nawet na atak. Obróciła lekko łeb, żeby lepiej na niego patrzeć. Nawet nie skomentował jej oczywistych deformacji, więc zaplusował u niej.
— Z naszym medykiem wszystko w porządku. Nie powiedział, kto zrobił mu te rany, ale uczennica pomogła mu się opatrzeć.
— To dobrze — odpowiedziała. Czy mogła uznać, że nie ma jednak za co przepraszać? Zapewne powinna, ale skoro medyk nikomu o sprawie nie powiedział, to raczej nie chował urazy. 
— Jestem Wilczy Cień — powiedział samiec, przerywając niezręczną ciszę. 
— Mleczne Oko — odpowiedziała. Zrozumienie błysnęło w jego oczach.
— Jesteś zastępcą Tenebrisu. — Już niedługo, przeszło jej przez myśl, ale nic nie powiedziała. — Byłaś z Brązową Blizna na wyprawie.
— Znasz Brązowego? — To nie powinno być takie zaskakujące, w końcu klany nie są aż tak liczne, by móc pozostać anonimowym. 
— Oczywiście, to mój przyjaciel — odpowiedział, a jego pysk rozjaśnił się w uśmiechu. Mleczna opuściła trochę łeb i rozluźniła mięśnie. Znajomy znajomego to prawie przyjaciel, prawda? 

<Wilczy Cieniu?>
[435 słów: Mleczne Oko otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

9 lipca 2021

Od Wilczego Cienia do Mlecznego Oka

Patrolowanie naszych granic nie należało do najciekawszych rzeczy. Chodzenie z jednego miejsca na kolejne i sprawdzanie, czy gdzieś w okolicy nie pojawił się obcy pies, który mógłby nam zagrażać. Ale była to jedna z ważniejszych rzeczy, które miały przynieść spokój i bezpieczeństwo naszemu klanowi. Zawsze jak najlepiej wypełniałem swoje obowiązki, bez słowa wykonywałem polecenia, jednak gdy nie byłem do czegoś przekonany, potrafiłem o tym powiedzieć. I to nie tak, że byłem marionetką, która robiła, co mu się każe. Nie lubiłem zbytnio szorstkich rozkazów, dzięki którym inni czuli nade mną władzę. Jednak na dobra sprawę, nigdy nikt się tak do mnie nie odezwał. W większości przypadków była to prośba wynikająca z moich obowiązków jako wojownika. Dlatego też, gdy podczas zamyślenia poczułem nieznany mi zapach psa, który nie należał do żadnego z moich kompanów, stanąłem w gotowości, rozglądając się wokół siebie. Ślad był dość świeży, dlatego pies musiał znajdować się dość niedaleko. Znajdował się on blisko naszej granicy, po naszej stronie, wskazywało to na to, że przybysz najwyraźniej nie wszedł w głąb naszych terenów, co nieco mnie uspokoiło. Może się zagapił i jak tylko zauważył, wrócił do siebie? Pomimo swoich domysłów musiałem to sprawdzić. Przechadzałem się wzdłuż granicy, obserwując otoczenie i szukając miejsca, w którym pies być może wszedł jednak głębiej. Nic takiego jednak nie znalazłem. Powinienem powiedzieć o tym innym, lecz czy było to aż tak ważne, by ich niepokoić? Najpewniej była to pomyłka, która już nigdy się nie powtórzy. Na każdym patrolu mogłem podejść w to miejsce i sprawdzić, czy mam rację.
Westchnąłem, otrzepując śnieg, który już zdołał przykryć mnie grubą warstwą. Powinienem już wracać do reszty, by kolejni mogli udać się na patrol, jednak poruszenie się czegoś kilka metrów ode mnie, sprawiło, że moje mięśnie się napięły. To na pewno nie było żadne małe zwierzę, które chciało jak najciszej umknąć ode mnie. To coś specjalnie chciało, żebym usłyszał, że nadchodzi.
Czujnie przypatrywałem się temu miejscu, uważając, by nic nie zaatakowało mnie z tyłu. W końcu mógł być to podstęp bądź pułapka. Teraz czułem, że jednak powinienem powiedzieć o tym reszcie, jednak przecież nie pobiegnę, odwracając się plecami do przybysza. Gdy już miałem ruszyć w stronę, gdzie ostatnio go widziałem, sam wyszedł z ukrycia. Była to średniej wielkości suczka, z jasną sierścią, która skądś kojarzyłem — jednak na ten moment nie mogłem sobie przypomnieć skąd. Wpatrywaliśmy się w siebie przed dobrą chwilę, w bez ruchu, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie chciałem jej atakować, ponieważ nie wykazała się wobec mnie agresją, jednak nadal uważałem na każdy jej ruch. Nie znałem jej zamiarów, dlatego nie chciałem ryzykować podchodzeniem bliżej. Stanąłem tylko pewniej na łapach, patrząc prosto w jej oczy.
— Co tutaj robisz? — zapytałem, nadal nie spuszczając z niej wzroku.
<Mleczne Oko?>
[448 słów: Wilczy Cień otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]