Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dmuchawcowy Lot × Krzemienny Pazur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dmuchawcowy Lot × Krzemienny Pazur. Pokaż wszystkie posty

1 sierpnia 2021

Od Krzemiennego Pazura CD Dmuchawcowego Lotu

Spojrzałem na Dmuchawcowy Lot z dużo większą dozą szacunku niż wcześniej. Prawda, zawsze ją lubiłem, ale nigdy nie spodziewałem się, że byłaby gotowa na coś takiego. 
Pytanie tylko, czy ja byłem. Manipulatorstwo i szachrajstwo to jedno. Ale całkowicie zniszczyć komuś życie... 
Z drugiej strony, to zależy też od tego, co ma na myśli Dmuchawcowy Lot. Wyrzucić Jaśniejącą Łapę z klanu, czy... 
— Zabić? — Spytałem ostrożnie. 
— No co ty? — w spojrzeniu Dmuchawcowego Lotu pojawił się niepokój — Chcę tylko zemsty za Migotka. Ale... nie czuję, abym zdołała odebrać drugiemu psu życie. 
Skinąłem głową. Więc wiem już, na czym stoimy. Poczułem pewnego rodzaju pieczenie w klatce piersiowej. A więc nawet po śmierci Migoczące Światło jest w sercu Dmuchawcowego Lotu zakorzeniony tak silnie, że byłaby dla niego zdolna zabić własnego pobratymca. Miałem wrażenie, że gdyby mój brat żył, wybrałaby za partnera właśnie jego. 
 Ale mój brat nie żyje, więc zapewne ja jestem teraz potencjalnym kandydatem, prawda? Tylko... czy naprawdę chcę być plastrem po Migotku, kiedy wiem, że ona tak naprawdę mnie nie kocha? 
Dobrze, ale na razie muszę się skupić, co z Jaśniejącą Łapą. Właściwie, młody ma poważne szanse stać się pewnego razu przywódcą. Póki jest uczniem, nie jest źle, ale kiedy zostanie wojownikiem... może stać się dla mnie poważnym zagrożeniem w walce o władzę. A ja nie mogę na to dopuścić. 
A tu staje przede mną Dmuchawcowy Lot, z ofertą, aby tak mu zniszczyć psychikę, aby już nie był w stanie nawet myśleć o władzy. Uśmiechnąłem się. Tak... Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale ten pomysł mi się bardzo podoba. 
— Cóż... — zawahałem się. — Osobiście, nie czuję urazy do Jaśniejącej Łapy... 
— Nawet po tym, co zrobił Migoczącemu Światłu? — warknęła Dmuchawcowy Lot. 
— Uczę się wybaczać innym — uśmiechnąłem się okrutnie — Ale... — mrugnąłem do niej — jeśli prosisz, mogę postarać się, aby Jaśniejąca Łapa cierpiał. 
— Wspaniale — ucieszyła się Dmuchawcowy Lot — To, jaki mamy plan? 
— Spokojnie, nie tak szybko — zaśmiałem się. — Wszystko zależy od czynników zewnętrznych. Trzeba znaleźć jakichś sprzymierzeńców. Psy, które nie przyjaźnią się z Jaśniejącą Łapą i nie mają skrupułów. Mogą być to zarówno psy klanowe, jak i włóczędzy, bez różnicy. Tylko bez pieszczoszków, bo one zaraz spartaczą sprawę. Poza tym potrzebujemy znaleźć jakieś ustronne miejsce. Ja jestem lepszym strategiem, a ty wzbudzasz zaufanie. Ja znajdę nam bazę, ty sprowadź posiłki. Razem staniemy się najgorszym koszmarem tego ucznia. 
— Chyba nie zamierzasz go pobić? — spytała suczka. 
— Nie — zaprzeczyłem. — Ja sięgam o wiele dalej. Powiedzmy, że młode psy są o wiele bardziej podatne na sugestię. 
Zobaczymy, jak się rozwinie sytuacja. Może po prostu zniszczymy go psychologicznie i sprawimy, że już nigdy się nie uśmiechnie? Tak, to by była kara gorsza niż śmierć. 
Chwila, za co go właściwie karzę? Ech, nieważne. Jak w ogóle zacząłem o tym myśleć, to musiałem mieć jakiś powód. 
O czym to ja myślałem? Tak, albo zniszczymy go psychologicznie, ale uczynimy naszym sługą w rękach przeznaczenia. 
Tak czy inaczej, on jest już stracony, a my... my jesteśmy zwycięzcami. Jak zawsze. Ja, akceptuję wyłącznie zwycięstwo.
<Dmuchawcowy Locie?> 
[ 486 słów: Krzemienny Pazur otrzymuje 4 punkty doświadczenia]

13 czerwca 2021

Od Dmuchawcowego Lotu CD Krzemiennego Pazura

Spojrzałam w oczy Krzemiennej Łapy: była w nich zaciętość, wola walki, a wręcz rzucane wyzwanie. Może nawet krztyna bólu? Czyżby był zazdrosny o rangę wojownika? Sam był jeszcze uczniem, jednak nie przez mniejsze umiejętności bitewne czy taktyczne, jedynie dzięki wcześniejszym powikłaniom z mentorem. Żal ściskał mi serce pomimo pogodnego ducha tego wieczoru, gdy każdy ruch młodego był przepełniony iskrami złości. Nie był w stanie podjąć radosnych okrzyków, obrzędów czy ciepłego tonu reszty klanu. Podeszłam do niego od tyłu i bez słów usiadłam obok. Nie czułam potrzeby wypowiadania słów, mój temperament przygasł i siedzieliśmy tak dobre chwile, wpatrując się w pobratymców i Migoczące Światło. Po dłuższym czasie słońce zaniknęło za horyzontem, a Ventus zaczął się rozchodzić, każdy do swojego legowiska.
— Chyba będziemy już się zbierać? — zagadnęłam.
— Tak, jasne — odparł, a gdy zwrócił się w moją stronę, wszystkie negatywne emocje jakby wyparowały. — Do jutra, Dmuchawcowy Locie.
— Śpij dobrze. — Machnęłam ogonem i powłóczyłam nogami w stronę Migotka pełniącego wartę. Młody wojownik szukał dobrego miejsca na czuwanie, a może po prostu nie mógł znaleźć sobie dobrego miejsca?
— Powodzenia, Migoczące Światło! Oby Klan Gwiazdy oświecał Ci wojownicze ścieżki swym światłem! 
*timeskip*
Słońce zaczynało grzać od samego świtu. Zbudził mnie zaduch wyczuwalny w powietrzu przez całą Porę Zielonych Liści i suchość w pysku. Rozgrzane gorącymi promieniami łapy wręcz wołały o rozruch czy małą przebieżkę. Po cichu wstałam i wyszłam na polanę. Cały obóz był niemalże uśpiony, jakby jeszcze nieświadomy rozpoczęcia nowego dnia i nowej przygody. Podbiegłam do wyjścia, lecz zatrzymał mnie znany głos:
— Dmuchawcowy Locie, zaczekaj!
Podbiegł do mnie Krzemienny Pazur. Jedno spojrzenie na jego pysk przypomniało mi rysy bliskiego przyjaciela, którego przyszło nam pożegnać jakiś czas temu. Nawet tamtego dnia trudno było mi powiedzieć, co tak naprawdę czułam — nie pogodziłam i nie chciałam się pogodzić ze śmiercią Migotka. Być może trzymało mnie to w miejscu, jednak nie wyobrażałam sobie dnia bez myśli o nim. Przez dłuższy czas kierowałam swój gniew na bezmyślne zachowanie Jaśniejącej Łapy, jednak nie mogłam długo żyć z takimi emocjami. Gdzieś w głębi serca chowałam jednak urazę i chęć zemsty. Gdy docierałam do tej części siebie, zawsze zaczynałam bać się samej siebie. Czy zmieniłam się aż tak bardzo? Zacieśniłam jednak swoje relacje z Krzemykiem; był dla mnie najlepszym przyjacielem, oraz niezwykłym wsparciem. Tamtego dnia wpadł mi do głowy jednak bardzo zły pomysł: jednakowo okrutny, jak i idealny dla mojego najbliższego. Jego zdolności do manipulacji były niezwykłe, nasze stosunki bliskie, a mimo wszystko wahałam się, czy przystanie na mój plan.
— Krzemienny Pazurze — rzekłam, nie patrząc za siebie, jednak czując, że wojownik staje obok mnie — zniszczmy Jaśniejącą Łapę.
<Krzemyk? Powstaję z martwych! Naszych historii ciąg dalszy.>
[424 słowa: Dmuchawcowy Lot otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]