Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Srocza Łapa †. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Srocza Łapa †. Pokaż wszystkie posty
7 czerwca 2021
Srocza Łapa umiera
Zgodnie z klątwą Industrii, niestety zakończył się także żywot medyczki, Sroczej Łapy w wyniku niewyleczenia ran. Pozostawiając klan, dołączyła ona do swojego byłego mentora a także lidera w Coelum.
1 lutego 2021
Od Sroczej Łapy CD Szkarłatnego Bluszczu
Srocza Łapa spojrzała na mentora, starała się wyglądać na opanowaną i spokojną, jednak w środku, aż się gotowało od innych myśli i paniki. Np. „Czy wszystko pójdzie dobrze?”, „A jeśli coś mu zrobię?”, „Czy to go poważnie zraniło?”. Z zamysłu wyrwał ją głos mentora.
— Srocza Łapo? — zapytał, patrząc na nią. Spojrzała na niego pytająco.
— Nie ma co się denerwować, będę ci podpowiadał — powiedział uspokajająco.
*Epidemia wiem leniwa jestem*
Srocza na tej lekcji dowiedziała się właściwości i nazw kolejnych ziół i zaczęła sobie już w głowie robić kategorie na podstawie tego gdzie występują i na co pomagają. Miała jeszcze parę godzin leniwego popołudnia, zanim uda się spać. Postanowiła jakoś korzystnie spożytkować i wtedy przypomniała sobie o panującej w obozie epidemii. Młoda szybko przywołała z pamięci wygląd roślinki, która by pomogła wyzdrowieć tym, którzy posiadają już pierwsze stadium choroby. Kluczyła po terenach, aż wyczuła ten zapach. Jednak roślinka rosła sobie za dwunożnymi, a oni nie wyglądali na takich, którzy mieliby zaraz odejść. Plan był taki: przelecieć im między nogami, jednego dziabnąć w łydkę, a potem chwycić roślinkę i uciekać, gdzie pieprz rośnie. Skradała się pomału pod krzakami, by podejść jak najbliżej, szła i czołgała się na przemian, by w końcu wypaść spod krzaka i puścić się szaleńczym galopem po roślinkę.
<Szkarłatny Bluszczu? Lan ja cię jeszcze raz przepraszam>
[204 słowa: Srocza Łapa otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]
18 stycznia 2021
Od Sroczej Łapy CD Aroniowego Ciernia
— A czy potężny Aroniowa Gwiazda nie pójdzie na polowanie następnego dnia, żebyśmy mieli co jeść? — zakpiła. Po czym poszła spać, zostawiając psa z jego myślami.
***
Kolejny dzień był do złudzenia podobny do poprzedniego, czyli morderczy trening, rozmowa z Aroniowym Cierniem i tak dalej. Pomału zaczynała ją męczyć powtarzalność dni. Czwartego dnia z kolei postanowiła nie dopuścić do szarej rutyny dnia i poszła się przejść. Szła do miejsca, w którym najczęściej spotykała się ze swoim przyjacielem. Siedział na drzewie, widocznie jej wyczekując.
— Od ostatniego spotkania minęło dużo czasu — miauknął z gałęzi, po czym zeskoczył. Los chciał, że pod wiekową rośliną było dużo śniegu i zapadł się po końcówki uszu. Sroczka parsknęła śmiechem.
— Rozwiałeś ponurą atmosferę — powiedziała. Kocur wygrzebał się ze śniegu.
— To nie tak miało wyglądać — mruknął otrzepując się.
— A jak, że sobie zeskoczysz z gracją godną wiewiórki? — parsknęłam.
— No mniej więcej — miauknął.
— Nie dotrzymałaś obietnicy Srocza Łapo — powiedział.
— Co ty tak oficjalnie? — mruknęła.
— Jestem już medykiem — oznajmił.
— Jak się nazywasz, Ognisty Wiewiór? — zaśmiała się.
— Nie, jestem Ognisty Liść — odpowiedział.
— Ładnie — powiedziała. — A więc musisz mi pomóc przyjacielu.
— A w czym? — zapytał.
— W umykaniu przed Ognistym Wiewiórem — zaśmiała się w głos.
— Osz ty Sroczy Upadku — parsknął, po czym pogonił za czarną suczką.
— Nie wolno mi polować — krzyknął za uczennicą medyka.
*W obozie*
Jak zwykle miała do roboty porządkowanie ziół, parę pytań od mentora i pomoc przy zbieraniu jałowca. Zajrzenie do Malinowego Kroku i kontrola czy szczeniaki się dobrze mają. Po zrobieniu wszystkich zadań udała się na spacer. Po powrocie zobaczyła Aroniowego Ciernia krzyczącego na Makowego Ogona. Podbiegła do nich.
— Aroniowy Cierniu czy to twój nowy przyjaciel? — zapytała, próbując rozładować napięcie wiszące w powietrzu, było niemal namacalne.
— Tak — odpowiedział za niego Makowy Ogon.
— Nie — odparł krótko Aroniowy, piorunując tamtego wzrokiem.
— Rozumiem, czyli Makowy się ciebie uczepił, a ciebie to wkurza — stwierdziła, z namysłem przekręcając głowę i strzygąc uszami. — Oczywiście bez urazy Makowy Ogonie — dodała szybko.
— Nic się nie stało — odparł Makowy.
— Dokładnie Srocza Łapo — powiedział Aroniowy, odpowiadając na jej wcześniejsze stwierdzenie.
<Aroniowy Cierniu?>
[329 słów: Srocza Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]
11 grudnia 2020
Od Sroczej Łapy CD Aroniowego Ciernia
— Nie, na nikogo nie wpadłam — mruknęła, biorąc wychudzonego zająca ze stosu.
— Chcesz połowę? — zapytała, mając na uwadze to, że jutro może być mniej zwierzyny.
— Pewnie — powiedział. Srocza Łapa przegryzła zająca na pół, posuwając drugą połowę czarno-białemu. Jedli w milczeniu, gdy Srocza skończyła, oblizała się i poszła na spacer poza obóz. Szła powoli, zaczęło ją męczyć unikanie ludzi, szła po prostu przed siebie, od czasu do czasu warcząc na tych, którzy wyciągali w jej stronę ręce. Szczególnie uciążliwe były mniejsze ludziki, które czasami potrafiły za psem pobiec byle tylko go dotknąć. Po jakimś czasie napłynęły wspomnienia z przeszłości, widok zapłakanego ojca, ona sama płacząca. Potem widok jej taty rzucającego się pod samochód, opowieść pewnego psa o jej mamie i wiele więcej obrazów, których nie chciała zobaczyć. Pobiegła przed siebie, próbując je wyrzucić z głowy, nie widzieć ich, przebiegła przez drogę, którą jeździły potwory, jeden śmignął niebezpiecznie blisko niej, ale ona była zbyt zaślepiona przeszłością i wściekłością, by to zauważyć. Myślała o rodzinie, która ją opuściła i o tym jak jej ojciec zostawił ją. Chciało jej się wyć, jak oni mogli ją tak zostawić, tak się nie robi. W końcu legła pod jakimś drzewem, a łzy spływały po jej policzkach, zostawiając mokre futro. Nie była pewna czy jest smutna, czy wściekła. Nie wiedziała ile tak leżała wściekając się na swoją nieżyjącą rodzinę. Nie spostrzegła kiedy zasnęła.
***
Kiedy się obudziła, zobaczyła śnieg na swoim futrze, a obok siebie leżącego kota. Ten kot to był jej przyjaciel.
— Kiepski dzień, Srocza Łapo? — zamruczał.
— Tak, Ognista Łapo — powiedziała do ogniście rudego kota z zielonymi oczami.
— Rzadziej się ze mną spotykasz — zamiauczał z wyrzutem.
— Mam pewne, hm... obowiązki jako uczennica medyka, ty powinieneś rozumieć to najlepiej — mruknęła. — A jak ci idzie trening?
— Jakoś idzie, treningi medyczne Błękitnego Futra dają w kość — zamiauczał z rozbawieniem.
— Dobra, muszę się zbierać, nie wiem, ile tu leżę — szczeknęła.
— Tak szybko? — miauknął zasmucony. — Masz się ze mną częściej spotykać.
— Dobrze, Ognista Łapo — powiedziała i zaczęła odchodzić, jednak kot szedł za nią.
— Nie myślałaś chyba, że odpuszczę ci tak łatwo — zamruczał. Srocza złapała go za grzbiet i wrzuciła w zaspę śniegu, po czym szybko odbiegła śmiejąc się w głos.
— Tak się nie robi — usłyszała śmiech swojego przyjaciela wygrzebującego się teraz prawdopodobnie z zaspy. Biegła w stronę obozu. Po chwili już tam była. Dopadła ją tam codzienność, czyli trening ze Szkarłatnym Bluszczem, sortowanie ziół, chwilowy odpoczynek i inne ważne sprawy. Gdy zaczęło się ściemniać, weszła do legowiska i zasnęła.
***
Obudziła się z lekkiego snu, gdy usłyszała skrzypienie śniegu na zewnątrz, wychyliła głowę z legowiska i zaczęła węszyć. Ktoś stał pośrodku obozu i patrzył w gwiazdy, nie mogła wyczuć zapachu, zaciekawiona zaczęła cicho podchodzić do siedzącego w obozie psa.
<Aroniowy Cierniu?>
[445 słów: Srocza Łapa otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia i 2 punkty do treningu]
10 grudnia 2020
Od Sroczej Łapy do Szkarłatnego Bluszczu
Trening, trening i jeszcze raz trening, potem obowiązki i w końcu odpoczynek. Siedziała w legowisku wykonując zadanie zlecone jej przez swojego mentora, które polegało na posortowaniu ziół, Robiła porządek w miejscu na mak, kiedy zauważyła, że tej rośliny nie ma, a są tam inne zioła. Szybko przełożyła te rośliny na ich miejsce i zaczęła gorączkowe przeszukiwania legowiska. Maku nie było… Stłumiła głośny jęk. Ta roślina była potrzebna, a właściwie jej ziarnka, pomagały zasnąć i uśmierzały ból. Wyleciała z miejsca, w którym dotąd siedziała, na zewnątrz i pobiegła szukać swojego mentora. Przeleciała już przez połowę terenów, gdy nagle zaczepiła łapą o jakiś przedmiot, po czym wywinęła orła. Leżała chwilę na grzbiecie próbując ogarnąć co się właśnie stało, gdy zobaczyła, że jacyś ludzie się do niej zbliżają. Zerwała się na równe łapy i popędziła próbując unikać ludzi, którzy wyciągali ręce, aby ją dotknąć. Zręcznie lawirowała pomiędzy nimi, gdy zobaczyła znajome brązowe futro. Pobiegła w tamtym kierunku.
— Szkarłatny Bluszczu — krzyknęła, chcąc go zatrzymać. Jej mentor odwrócił się.
— Tak? — zapytał. — Co się dzieje?
— Zabrakło nasion maku, nie ma ich nigdzie — odpowiedziała, łapiąc oddech.
— Jak to nie ma? — warknął.
— No nie ma, przeszukałam całe legowisko — powiedziała — Gdzie można znaleźć mak?
— O tej porze będzie ciężko — mruknął. — Ty pójdziesz tam.
— Dobrze, a ty? — zapytała.
— Ja w tamtą stronę — szczeknął z irytacją, wskazując głową kierunek, w którym on miał pójść. Wskazał jej stronę, gdzie miała iść. Pobiegła, po chwili znalazła małą łąkę, nigdzie nie widziała czerwonych kwiatów, ale nic w tym dziwnego. Z białego podłoża wyrastały tylko smętne badyle. Zobaczyła charakterystyczne łodygi z bulwami na końcu, zerwała wszystkie, jakie miała w zasięgu wzroku. Wracała z łodygami w pysku do obozu, by rozłupać je i zdobyć ziarna. Swojego mentora zobaczyła już w legowisku oddającego się tej miłej czynności. Z jednej bulwy wylatywało około kilkudziesięciu ziarenek, a niektóre były zepsute. Srocza miała się zająć wynoszeniem zepsutych ziaren. Mniejszość była nie nadająca się do użytku, po zakończeniu pracy zostało wystarczająco ziaren, by zapełnić nawet rezerwy. Poszła zakopać zepsute ziarna. Gdy wróciła, jej mentora już nie było.
***
Leżała przez chwilę na legowisku i patrzyła na wyjście, gdy pojawił się w nim Szkarłatny Bluszcz. Mijał dzień od akcji z ziarnami maku.
— Wstawaj, Srocza Łapo — warknął. Czarna zerwała się i podbiegła do niego.
— Co będziemy dzisiaj robić? — spytała z żywym entuzjazmem. Mentor nic nie odpowiedział tylko mamrocząc coś z wyczuwalną irytacją w głosie odwrócił się i poszedł do jakiegoś celu. Uczennica bez słowa podreptała za nim. Poszli do dziwnej części miasta, której Srocza jeszcze nie widziała.
— Co będziemy tu robić? — ponowiła pytanie.
— Poczekaj to się dowiesz — prychnął.
<Szkarłatny Bluszczu?>
[424 słowa: Srocza Łapa otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia oraz 2 punkty do treningu]
7 grudnia 2020
Od Sroczej Łapy CD Aroniowego Ciernia
Wróciła ze spaceru, śnieg przyjemnie chłodził rozgrzaną po biegu Sroczą Łapę. Wbiegła do obozu, niezbyt zwracając uwagę na stojącego w obozie psa, nie zdążyła wyhamować i wpadła na niego, przy okazji go przewracając.
— Przepraszam, spieszę się — mruknęła pod nosem.
— Uważaj, jak łazisz — odpowiedział.
— Przeprosiłam już, chyba nic się ci nie stało — zapytała, patrząc w śnieg pod swoimi łapami, czując na sobie świdrujące spojrzenie psa. Czarno-biały był nad wyraz niski, co od razu rzuciło się Sroczce w oczy. Przewyższała go o parę centymetrów, więc skuliła się, by okazać skruchę.
— Nie, nic mi nie jest — powiedział i odszedł w swoją stronę. Uczennica skoczyła jak oparzona i pognała do swojego mentora, który nawymyślał jej za spóźnienie.
***
Wróciła wymęczona psychicznie z treningu, Szkarłatny Bluszcz wypytywał uczennicę o rośliny ich właściwości, a potem kazał pokazać, gdzie rosną, potem jeszcze pokazywał, gdzie rosną nowe, nieznane jej dotąd zioła. Legła w śniegu próbując uspokoić latające ze zmęczenia i stresu serce. Pomału zaczęła ogarniać, co się działo, na 4 pytania odpowiedziała niepoprawnie, ale nie pomyliła się ani razu co do miejsca występowania, więc może nie będzie tak źle. Wstała i otrzepała się ze śniegu, większe grudy dalej się do niej kleiły, ale w końcu uporała się i jej sierść była pozbawiona kulek zamarzniętej wody. Weszła do legowiska i zaczęła sortować zioła. Gdy w środku zapanował idealny porządek, poszła się przewietrzyć, po chwili zobaczyła niskiego psa, na którego wpadła przed treningiem.
— Cześć, jak ci minął dzień? — przywitała się, przezwyciężając zwykłą nieśmiałość. Czarno-biały odwrócił się i zlustrował ją spojrzeniem poirytowanych, brązowych ślepi.
— Doskonale, dopóki na mnie nie wpadłaś — odpowiedział.
— Przecież przeprosiłam — mruknęła, zastanawiając się, czemu tak się wobec niej zachowuje.
— To, że przeprosiłaś, nie odwróci bolesnego upadku, dalej mnie bolą łapy — szczeknął.
— Ale będzie świadczyć o dobrym wychowaniu — odpowiedziała. Zaśmiał się ironicznie, a suczka pokręciła głową z niedowierzaniem i odwróciła się, by odejść.
<Aroniowy Cierń?>
[305 słów: Srocza Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 2 punkty do treningu]
„Talent uderza w cel, w który nikt inny nie może trafić. Geniusz uderza w to, czego nikt nie widzi.”
Subskrybuj:
Posty (Atom)