Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Migoczące Światło × Nieuchwytna Pieśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Migoczące Światło × Nieuchwytna Pieśń. Pokaż wszystkie posty

14 sierpnia 2021

Od Nieuchwytnej Łapy CD Migoczącego Światła

Z mojego życia nie zostało już nic. 
Patrząc tępo w pustą przestrzeń, widziałam dumny pysk Złotej Gwiazdy. Poważnej, surowej, stanowczej mentorki, której chciałam udowodnić, że jestem warta jej nauk. Sprawić, aby spojrzała na mnie przychylniej, niż na upierdliwe, nadmiernie ruchliwe dziecko. Jej dziecko. Wtedy tak myślałam. Teraz wiem, że wcale jej dzieckiem nie byłam. Ale nie mogłam jej już nawet zapytać, czy mnie za takie uważała. Nie zdążyłam sprawić, by na jej pysku ukazał się cień dumy zamiast grymasu niezadowolenia. 
Odwracając się na drugi bok, nękał mnie troskliwy wzrok Białej Zamieci. Pełne zmartwienia spojrzenie, którego mój umysł nie miał zamiaru wyprzeć. Krzywdził mnie tym widokiem niemal codziennie. Prosiła mnie, abym coś zjadła. Przyłożyła się do treningów, które szły mi jak krew z nosa. Ale udawałam, że nie słyszę. Przełykałam łzy, którymi dławiłam się dzień w dzień. Zmieniałam pozycję leżenia kolejny raz. 
I wtedy czekało mnie najgorsze. Wspomnienie Migoczącego Światła, które przelało szalę goryczy. Czułam się fatalnie, odkąd samice, które nazywałam matkami, zostały zabrane przez Gwiezdnych. Migoczący zajmował się mną. Wspierał. Dzięki niemu nie pogrążyłam się w rozpaczy, trzymałam się resztek chęci do życia, które miałam. 
Potem po klanie rozniosła się wieść o jego śmierci. Grunt osunął mi się spod łap. Już wcześniej Aksamitna Chmurka stała się dla mnie kimś… obcym. Znaczy, odkąd dowiedziałam się, że była, ale nie była moją mamą. Bo dla mnie nigdy nie była mamą. Była bliską ciocią. A potem one odeszły. I ona okazała się być ma… Nie. Nigdy jej tak nie nazwę. Nawet w myślach. Stawiałam się na treningach z nią, moją nową mentorką, z mieszanymi uczuciami. Mój zapał do zostania wojowniczką osłabł. Straciłam motywację. Ale przychodziłam. Udawałam, że słucham. Od biedy wykonałam polecenia. Przestałam, kiedy Migoczące Światło zginął. Zgubiło mnie to. Oddaliłam się od klanu. Całe dnie spędzałam na leżeniu. Czasem uciekałam, kiedy klan zdawał się niezadowolony moim brakiem produktywności. Bo po co komu taki pasożyt. Włóczyłam się, póki starczało mi sił. Nie dbałam o to, na jakich terenach ostatecznie się znajdę. Nie wnikałam, czy ktokolwiek się martwi. Czy kogokolwiek mój stan obchodzi. Ignorowałam Cynamonową Pestkę, która starała się utrzymać mnie w jakimkolwiek, względnie sensownym stanie. 
Którejś nocy przyszedł do mnie. Nie dosłownie. Przecież nie żył. Pojawił się we śnie. Akurat wtedy, kiedy istnienie Gwiezdnych stawiałam pod znakiem zapytania. Jestem pewna, że dlatego mi go przysłali. Dlatego pozwolili mu na chwilę zstąpić z Coelum. Albo nawet tam, daleko, daleko w odległym Coelum, starał się być moim stróżem? Zawsze był moim najukochańszym bratem. Stanął nade mną i uśmiechnął się ciepło. Mnie jednak przeszedł lodowaty dreszcz. 
— Migoczące Światło? — chciałam spytać, lecz głos ugrzązł mi w gardle. 
On jednak usłyszał mnie. Miał najwyraźniej wgląd w moje myśli.
— Nieuchwytna… Dlaczego wciąż jesteś Łapą? Tak ci było spieszno do wojowniczki — zapytał.
Jego wypowiedź, mimo swojego rodzaju reprymendy, wypowiedziana była ciepłym, łagodnym głosem. Przełknęłam ślinę.
— Ja… — spuściłam głowę — Ja nie nadaję się na wojowniczkę. — Wbiłam wzrok w ziemię, starając się za wszelką cenę nie rozpłakać.
— Co ty wygadujesz? — przysiadł koło mnie. Czułam jego obecność. 
— Migoczący ja… Ja nie mam siły. Nigdy nie miałam. Złota Gwiazda nigdy nie była ze mnie dumna. Teraz, kiedy Jej nie ma, kiedy nie ma Białej Zamieci, kiedy nie ma ciebie… Dla kogo ja mam być silna? — zacisnęłam powieki, ale łzy mimowolnie przeciskały się przez nie. 
— Czy siła jest twoim zdaniem jedynym atutem wojownika?
Przyznam, że nie spodziewałam się z jego strony takiej odpowiedzi. Myślałam, że zacznie zaprzeczać. Powie coś o tym, że powinnam się przyłożyć, albo za mało się staram, albo trening czyni mistrza czy inne pierdoły, w które od dawien dawna nie wierzyłam.
— Co masz na myśli? — odważyłam się na niego spojrzeć. Wciąż się uśmiechał.
— Zawsze byłaś najszybszą z rodzeństwa. Miałaś tyle zapału, tyle energii. Nie pozwól temu zgasnąć, Nieuchwytna.
— Przecież to się nigdy nikomu nie przyda — jęknęłam.
— Jesteś pewna? A gdyby, przykładowo, należało natychmiast dostarczyć innemu klanu wiadomość? Chociażby o ataku na nas? Gdyby gonili cię wrodzy wojownicy? Co im pozostanie z siły, jeśli nigdy nie będą w stanie cię dogonić, Nieuchwytna?
Milczałam. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Zrobiło mi się głupio.
— Nigdy nie wątp w siebie, Nieuchwytna. Masz jeszcze tak wiele życia przed sobą. Tak wiele do zrobienia. Kto wie, może kiedyś, dzięki temu, że się nie poddasz, ocalisz klan? Może zostaniesz liderką, może zmienisz świat na lepsze? Może będziesz miała rodzinę, może zostaniesz wspaniałą mentorką niesamowicie zdolnych uczniów, może uratujesz komuś życie? Umierając z głodu nigdy się nie przekonasz. Chciałabyś zaprzepaścić te wszystkie możliwości? Żadnej z nich nie sprawdzić? Zabić swoje wszystkie plany, nadzieje, marzenia?
— Ty byłeś moją rodziną, Migoczący. Ty, Biała, Zło-
— Dlaczego skazujesz się na samotność, Nieuchwytna? — przerwał mi.
Uśmiech znikł z jego pyska. Skuliłam się mimowolnie.
— Migoczący, ja…
— Myślisz, że po takim zaniedbaniu znajdziesz się w Coelum?
Nie odpowiadałam. Nie byłam w stanie. Zatkało mnie.
— Myślisz, że wątpiąc w Gwiezdnych, znajdziesz się tu ze mną?
Pokręciłam powoli głową.
— Czy rozumiesz już, dlaczego musisz się podnieść?
Mój oddech znów stał się niespokojny. Załkałam i wtuliłam głowę w bok Migoczącego. Spodziewałam się, że znów poczuję rozdzierający duszę chłód i upadnę, nie mogąc się przecież oprzeć o kogoś, kto nie żyje. Jednak Gwiezdni zlitowali się nade mną we śnie. Jego ciepło. Jego miękka sierść. Jego łagodny głos i ciepły uśmiech. To wszystko było takie prawdziwe. Takie… rzeczywiste. To za tym wszystkim tak bardzo tęskniłam. Nie chciałam się budzić, ale wiedziałam już, że musiałam.
— Zostanę tu, ale obiecaj mi podnieść się, kiedy tylko będziesz gotowa, Nieuchwytna.
— Jeszcze chwilka — poprosiłam, ciesząc się jego obecnością.
Mój brat. Mój najlepszy przyjaciel. Moje oparcie. Przymknęłam oczy. Wiedziałam, że już czas. Nie chciałam. Ale musiałam. To był ten moment. Ta chwila, która wymagała ode mnie odwagi. Odwagi, która była we mnie głęboko uśpiona. Którą to on obudził. Przed oczami przelatywały mi nasze wszystkie, dobre wspomnienia. Wspólne zabawy. Patrol, na który mieliśmy okazję wybrać się razem. Wszystkie chwile, kiedy wiedziałam, że zwierzyć się mogę tylko jemu. Zawsze był dobrym słuchaczem. Nigdy nie oceniał. Zawsze rozumiał. Zawsze doradzał, pocieszał. Nabrałam powietrza.
— Spoczywaj w pokoju, Migoczące Światło.
Znikał. Znikał przed moimi oczami. Uśmiechał się.
— Żałuj żywych, nie umarłych, Nieuchwytna Łapo.

 <Koniec wątku Nieuchwytnej Łapy i Migoczącego Światła>
[1000 słów, Nieuchwytna Łapa otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia i 3 Punkty Treningu]

27 stycznia 2021

Od Migoczącej Łapy CD Nieuchwytnej Łapy

Biszkoptowy uważnie wysłuchał zażaleń siostry. Od początku widział w niej szybką i zwinną wojowniczkę, która mogłaby spisywać się świetnie jako łowczyni, ale i obrończyni klanu. Sama przyznała, że nie jest do końca zadowolona z samej siebie, jednak to nie zmieniało faktu, że Migocząca Łapa w nią wierzył. Był szczerze przekonany, że mimo wszelkich trudności, poradzi sobie i dopnie swego. Przynajmniej, na pewno zawsze będzie lepsza od niego. Co do Jazgotu, w tej sprawie był również przekonany, że wszystko się ułoży na dobre.
— Spokojnie, może po prostu nie ma teraz czasu. Jest uczniem, tak? Na pewno ma jeszcze więcej treningów i obowiązków niż my! — uśmiechnął się do niej ciepło. — Może sama do niego pójdziesz? Nigdy nic nie wiadomo. Może coś mu się stało i dlatego nie może cię odwiedzać? Na pewno ucieszy się na twój widok! — postawił krok w jej stronę i liznął ją czule po pysku. Miło było poczuć tę bliskość, ciepłe ciało ukochanej siostry, szczególnie gdy łapy mrozi śnieg. — Głowa do góry! Wszystko będzie dobrze. — starał się jak najbardziej zrozumieć jej ból. Poznać jej myśli. Martwi się o niego? Tęskni za nim? Hm, tak, w końcu to jej przyjaciel. To na pewno boli. W dodatku zgadywał, że Nieuchwytka nadal nie może wymazać ze swojej głowy obrazu martwego medyka. To musi być dla niej ciężkie. Cieszył się, że sam nie widział ciała Płomiennego Zachodu.
— Dziękuję, Migoczącą Łapo — sunia posłała w jego stronę uśmiech i odwzajemniła gest liźnięcia. Biszkoptowy skierował wzrok przed siebie, cały czas idąc za swoim mentorem. Teraz myślał o tym, jak sad mógłby wyglądać w Porze Zielonych Liści. Po pierwsze, nie ma wątpliwości, że nie byłoby tu tak ponuro, jak to wyglądało teraz. Śnieg pod łapami dawno by się roztopił pod wpływem gorących promieni słońca, a Migocząca Łapo stąpałby po miękkiej trawie. Drzewa nie byłyby takie nagie, lecz przyodziane w piękne, zielone liście, a także jabłka, większość zapewne jeszcze zielonych, ale i znalazłoby się i kilka czerwieńszych. Promienie uparcie wyglądałyby zza gęstych gałęzi jabłoni, rażąc w oczy. W całym sadzie rozbrzmiewałoby kwilenie ptaków, a wieczorami charakterystyczny odgłos chrząszczy. Migoczący nie mógł się doczekać tych pięknych dni. Nie ma co ukrywać, ten śnieżny i pozbawiony barw świat też miał swój urok, jednak na obecną chwilę biszkoptowy niezmiernie pragnął znaleźć się w tym innym świecie.
<Nieuchwytna Łapo?> 
[375 słów: Migocząca Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

23 stycznia 2021

Od Nieuchwytnej Łapy CD Migoczącej Łapy

— Radzę sobie… Tak. Właśnie. Radzę sobie. Radzę sobie doskonale i jestem coraz lepsza, Migocząca Łapo! Jestem pewna, że w przyszłości będę naprawdę dobrą wojowniczką — odparłam, nie patrząc jednak na brata.
W zasadzie to nie radziłam sobie tak dobrze, jak radzić sobie chciałam. Byłam szybka. Byłam zwinna. Ale moja siła była… godna pożałowania. Obawiałam się, że ciężko mi będzie kiedykolwiek walczyć, o ile nie ulegnie to zmianie. Bo co z tego, że mogłam uciec, skoro tylko niehonorowi wojownicy zostawiają klan w potrzebie? Nigdy nie chciałam być niehonorową wojowniczką i nie miałam zamiaru takową zostać.
— To świetnie. Nigdy w to nie wątpiłem. — Uśmiechnął się ciepło.
Migocząca Łapa był nie tylko moim ulubionym bratem, ale i moim ulubionym rodzeństwem. Nie mówiłam tego co prawda na głos, żeby nikomu nie zrobiło się przykro, ale był taki… Najmilszy chyba. Zawsze mnie słuchał i rozumiał. Normalnie jak nikt! I nie zdarzało mu się na mnie krzyczeć, jak chociażby mamom. Poczułam się źle z tym że wymigałam się od powiedzenia prawdy.
— No, może nie do końca sobie radzę tak, jakbym chciała — przyznałam po chwili. — W dodatku cały czas myślę o Jazgocie. Chyba się na mnie obraził, bo w ogóle już nie przychodzi. — Zerknęłam wreszcie na brata, oczekując porady.
Migoczący zawsze wiedział, co powiedzieć. Wierzyłam, że teraz też będzie wiedział, bo jemu mówiłam najwięcej o Jazgocie. Powiedziałam, że jest z innego klanu i spotkałam go przypadkiem, kiedy pierwszy raz sama się wymknęłam. Opowiedziałam o naszej przygodzie, kiedy uciekaliśmy od Złych Dwunożnych i o tym, że już wiem, że mówi się na nich hycle. Mówiłam mu też, że jakiś duży, wilkowaty pies przygniatał mnie do ziemi i nie chciał puścić, ale mniejszy pies kazał mu nas zostawić w spokoju. I że mama mnie przyłapała. Wiedział o tym, bo była na mnie strasznie zła i mówiła rodzeństwu, że tak nie wolno. Ale i tak wymknęłam się następnego dnia i po tym, jak przypadkiem powiedziałam na głos, że Jazgot był przy mnie, kiedy znalazłam ciało Płomiennego Zachodu, powiedziałam o tym też Migoczącemu. Bo czemu miałam mu nie mówić? Jemu ufałam najbardziej z rodzeństwa.
<Migocząca Łapo? Nie chciałam, żebyś dłużej czekał ;v>
[342 słowa: Nieuchwytna Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

19 stycznia 2021

Od Migoczącej Łapy do Nieuchwytnej Łapy

Stąpał pewnie w śniegu, biegając spojrzeniem po białym terenie sadu. Był na patrolu, wraz ze swoim mentorem, Brązową Blizną, jego siostrą, Nieuchwytną Łapą i jej mentorką, a zarazem ich matką, Złotym Popiołem. Dopiero co został mianowany na ucznia i zdobył imię Migoczącej Łapy, podobnie jak jego rodzeństwo. Z jednej strony to dla niego powód do szczęścia i wkroczenie w ten intrygujący świat dorosłych, jednak z drugiej strony trudno mu się skupić na treningach i słowach jego mentora, zawsze ucieka gdzieś myślami i wszystko go rozprasza. Tak i było tym razem. Jego siostra biegała i skakała wokół nich, pełna energii, on natomiast szedł powoli za swoim mentorem, obserwując z pozoru uważnie otoczenie, jakby rzeczywiście skupiał się na patrolu, jednak prawda była taka, że jedynie dodawał w swojej głowie wymyślne elementy do tego zimowego krajobrazu. Taka nieuwaga nie mogła się skończyć dobrze.
— Hej, Migotek! — podbiegła do niego siostra, ten, zaskoczony i wytrącony ze swojego spokoju, przewrócił się na lodzie i padł twardo, przy okazji rozbijając zamarznięta kałużę. Brązowa Blizna zwrócił na to uwagę i podszedł do swojego ucznia. 
— Powinieneś bardziej uważać, Migoczącą Łapo. Niech zgadnę, znowu się zamyśliłeś, co? — zaśmiał się, a młody uczeń powoli wstał, otrzepując się ze śniegu i wody, którą pomoczył sobie futro. Mruknął tylko potakująco, po czym spojrzał na Nieuchwytną Łapę. 
— Co nie zmienia faktu, że mogłaś mi tak nie krzyczeć nad uchem — parsknął, trochę podirytowany. Nie, żeby nie kochał swojej siostrzyczki, ale chwilami przez ten jej wulkan energii miał jej po prostu dość. W dodatku najwidoczniej wstał dziś lewą łapą i nie miał ochoty na uśmiechy w stronę innych. 
— To nie moja wina, że tak łatwo dałeś się zaskoczyć! — fuknęła, piorunując go wzrokiem. Biszkoptowy dobrze wiedział, że podważanie słów Nieuchwytnej Łapy to nie jest zbyt dobry pomysł i zrezygnował z kontynuowania tego tematu, nie chciał wdawać się w kłótnię. Zresztą, miała rację. Był świadomy swoich kompetencji, a raczej ich braku, chociaż wystarczyło się tylko trochę skupić i mógłby pokazać, ile potrafi! Jednak oderwanie się od swojej własnej wyobraźni nie jest takie łatwe. Rozejrzał się smętnym wzrokiem po otoczeniu, rzucając jeszcze spojrzenie na Nieuchwytną Łapę, tym razem życzliwe, pełne troski i miłości. 
— Wiem, że nie najlepszy ze mnie przyszły wojownik. No cóż... A co u ciebie, Nieuchwytna Łapo? Jak sobie radzisz? — ruszył pewnym krokiem przed siebie, zauważając, że oboje zostali w tyle.
<Nieuchwytna Łapo?>
[384 słowa: Migocząca Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]