Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pajęcza Łapa x Nocna Furia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pajęcza Łapa x Nocna Furia. Pokaż wszystkie posty

13 maja 2022

Od Nocnej Furii CD Pajęczej Łapy

Miał bardzo konkretny plan. Zbierał się cały dzień, aby kopnąć swoją dumę i poprosić Mleczne Oko o rozmowę, do której przygotowywał się już jakiś czas. Wiedział, że nie będzie łatwa ani przyjemna, w końcu, ilekroć o niej myślał, natychmiast pogarszał mu się humor. Ale wiedział, że nie może ukrywać tego przed nią w nieskończoność. Szczególnie że była jedną z tych osób, które naprawdę zasługiwały na to, aby znać prawdę.
I wtedy na drodze pojawił się uczeń medyka, próbując wcisnąć mu kit, że potrzebuje jego pomocy. Tu warto wspomnieć, że Nocny odwiedzał medyka prawie tak często, jak modlił się do Gwiezdnych. Czyli nigdy. No dobra, może raz za tę tamtą babcię Mlecznej, bo bardzo jej na tym zależało. Ale nawet jej się do tego nie przyznał. Po prostu poprosił Krucze Pióro, aby miała na nią oko. I to by było na tyle z jego wiary. Dlatego pierwszym odruchem było wyminięcie szkodnika, który zatruwał mu czas. Jak się okazało, nie było to takie proste.
— Boli mnie twoja obecność w mojej przestrzeni — rzucił krótko, licząc na to, że młodzik zrobi smutną minę i odczepi się od niego.
— Ojej! Mówisz zupełnie jak mój mentor! Macie tyle wspólnego! Myślę, że powinieneś go bliżej poznać, przy okazji opatrzę cię dokładnie.
Nocny parsknął tylko na to zdanie. Gdyby miał trochę więcej empatii, może nawet zrobiłoby mu się szkoda młodego ucznia. Ale nie miał. I pewnie ten wątek bardzo szybko zakończyłby się na tym, że wojownik zostawiłby ucznia bez słowa, gdyby nie obrzydliwy swąd dwunogów. Furia bardzo często zapuszczał się na tereny miejskie, więc rozpoznawał go już z oddali. Wiedział, że musi to sprawdzić.
— Gdzie idziesz? — usłyszał natychmiast.
Wiedział, że tak łatwo się go nie pozbędzie.
— Jak chcesz się przydać, to zamknij się i chodź za mną. Byle cicho — mruknął.
Ogon brązowego poszedł w ruch. Na początku jeszcze próbował dotrzymać warunków postawionych przez Nocnego, ale zaraz pękł i znów zaczął paplać.
— To gdzie idziemy? Po co? Co będziemy robić? To ważne zadanie?
I mimo tego, że pytania się nie kończyły, wojownik uparcie je ignorował. Dopóki nie znaleźli się wystarczająco blisko łysych intruzów.
— Jak dasz się złapać, ja nie będę leciał cię ratować, więc lepiej się skup — zastrzegł od razu Furia.
Sam zaczął skradać się w kierunku, jak się okazało, stosunkowo młodych dwunogów. Odkąd nastała Pora Zielonych Liści, rozłazili się absolutnie wszędzie. Coraz więcej ich pojawiało się na terenach klanu, co oczywiście nie mogło mieć dobrych rezultatów. Dlatego Furia przyglądał się sytuacji. Kiedy widział, że ma szansę odstraszyć smrody, robił to. Potrafił ocenić, czy będą to typy, które uciekną w popłochu, czy nie mają dziwnej, głośnej, huczącej broni, która robiła dziury w ciele, czy nie mają za dużej liczebności i czy nie mają obok siebie potworów, które kiedyś skrzywdziły Mleczne Oko. Ci byli raczej niegroźni, ale hałaśliwi. Łatwi do przegonienia. Wystarczyło wyskoczyć znienacka, szczekając głośno, żeby obsrali zbroje i zniknęli z pola widzenia, ale jak wiadomo, życie nie może być zbyt piękne, a sprawa się znacznie skomplikowała.

Pajęcza Łapo?
[490 słów: Nocna Furia otrzymuje 4PD]

22 kwietnia 2022

Od Pajęczej Łapy do Nocnej Furii

Pajęcza Łapa zaczął dzień od porannej gimnastyki. Rozciągnął się, aż usłyszał własne stawy. Ziewnął przeciągle, mlaskając językiem wesoło. I od razu lepszy dzień! Nie ma to jak zacząć przyjemnie nowy dzień życia.
Ruszył przed siebie, szukając wzrokiem mentora. Zastanawiał się, gdzie go wywiało. Rozejrzał się tu i tam po medycznej siedzibie, a widząc syf na podłodze, aż dreszcz mu po plecach przebiegł.
— No nie, co za bałagan! — Mruknął pod nosem, teatralnym, załamanym głosem.
Nie był pedantem, jednak lubił porządek dookoła siebie. Chociażby dla satysfakcji i tego, że jeśli ktoś przyjdzie z potrzebą, będzie mógł szybko znaleźć potrzebne zioła.
Zaczął więc układać, tutaj stokrotki, na boczku. Obok nich położył mech, a na samym środku liście czarnego bzu. Pozostałe ziółka też poukładał, wielkością i ilością. Zanotował w głowie braki, które musi uzupełnić. Liści z wierzby będzie musiał poszukać.
Po bardzo długich parudziesięciu minutach skończył segregację. Na wszelki wypadek ogrodził kącik z ziołami patykami, żeby każdy widział granice i nie przekraczał jej.
Odetchnął zadowolony z efektu jego pracy, a następnie wyszedł na palące słońce. Przeszedł przez obóz, dochodząc do stosu ze zwierzyną. Zjadł śniadanie ze smakiem, by z uzupełnioną energią ruszyć szukać ziół.
W wyjściu z obozu spotkał Lisi Wrzask, jego mentora, którego szczerze podziwiał i baaaardzo darzył sympatią.
Zamachał ogonem energicznie na widok czarnego.
— Lisek! — powiedział radośnie.
— Kazałem ci nie zdrabniać mojego imienia.
— Achhh no tak! Ale gapa ze mnie, co? — Zaśmiał się.
Celowo nie stosował zakazów czarnego. Były według niego okropnie nudne i niefajne! On chciał pokazywać to, jak ważny dla niego był Lisi Wrzask, a czarny stale mu to utrudniał.
— No wielka. — Medyk przewrócił oczami.
Kiedy wymijał ucznia, Pająk trącił go nosem w bok, a następnie rzucił pędem przed siebie, żeby Lis go nie złapał.
Problem w tym, że czarny nawet nie zaczął go gonić. Lisi Wrzask nie zaprzątał sobie głowy takimi bzdetami, tak więc nędzna próba wciągnięcia go w zabawę zawaliła na samym początku.
Pająk, nim ogarnął, że nikt go nie goni, był już paręnaście metrów od obozu, a Lis zdążył się ulotnić. Nieco posmutniały przyjął na klatę kolejną porażkę, zaraz jednak odzyskując humor.
Spacerował przez piękne tereny Tenebrisu, zauważając nieopodal czarną sierść. Kojarzył tego wojownika z ich obozu. Był o wiele starszy i mądrzejszy. Los chciał, by szedł obok wierzby, której liści akurat Pająk potrzebował.
Ruszył więc wesoło, wprost na niego. Kiedy był blisko, nadstawił uszu. Usłyszał, jak pies szedł, a ciche brzdękniecie stawów dobiegło do jego uszu. 
— Ojej, zabrzmiało, jakby ci pękła kość! — oznajmił.
Nocna Furia, słysząc to, odwrócił głowę i spojrzał na ucznia medyka z politowaniem. Nie skomentował tego w jakiś szczególny sposób.
— Boli cię coś? Potrzebujesz może pomocnej łapy? Bo wiesz, jestem uczniem medyka i już całkiem sporo wiem! — zaczął nawijać, dotrzymując kroku starszemu. — Masz jakieś zadrapania? Mogę ci nałożyć na nie papkę, która uśmierzy ból!
Kiedy tak mówił i mówił, nie zauważył, że zaczęli oddalać się od wierzby. Pająk będzie musiał wrócić niebawem po jej liście, by uzupełnić braki.
<Nocna Furia?>
[485 słów, Pajęcza Łapa otrzymuje 4 punktów doświadczenia i 2 punkty treningu]