Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Popielaty Plusk x Milczący Pysk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Popielaty Plusk x Milczący Pysk. Pokaż wszystkie posty

1 czerwca 2022

Od Popiołka (Popielatego Plusku) CD Milczącej Łapy (Milczącego Pysku)

Akcja dzieje się, gdy młody był gówniarzem (żyła Bryzowa Gwiazda, żył Brązowa Gwiazda, jeszcze wtedy Brązowa Blizna) i ogólnie w chuj dawno.
Pstrokate szczenię patrzyło się z przestrachem na obóz Wietrznych. Nieznane mu, śpiące psy, nieświadome jego obecności, wielkie konie prychające w swoich boksach, siano porozrzucane po stajennym korytarzu — ten cały widok, nie dość, że nieznany, to jeszcze zmieniony przez ciemność, która narzuciła na otoczenie przerażającą łunę.
Gdy stanął przed nieznaną mu, brzoskwiniowo-białą suczkę, poczuł gulę w gardle. Nie podobała mu się. Miała dziwny błysk w oku, nieprzyjazny głos. Mięśnie, naprężone pod jej sierścią wydawały się wiecznie gotowe do ataku. Popiołek nie czuł w sobie ani kropli śmiałości, którą dotąd zawsze tryskał.
Nie zrozumiał za wiele z rozmowy dwóch suczek, ale posłusznie dreptał za Milczącą Łapą, która udawała się do kolejnego, obcego psa. Usłyszał, że zastępca, do którego idą, nazywa się Brązową Blizną. Za dużo mu to nie mówiło.
Gdy Milcząca Łapa weszła do legowiska Brązowej Blizny, Popiołek zdecydował się zostać przed wejściem. Był za bardzo przestraszony, a przy tym lekko zdziwiony swoim uczuciem — przecież był nieustraszony!
— Mam moc. Jestem niebywały. Jestem odważny — wymamrotał, chcąc rozpalić w sobie na nowo pewność siebie. Po jego piskliwym szepcie, w stajennym korytarzu zapadła głucha cisza. Kurz unoszący się w powietrzu, sylwetki śpiących psów, jak gdyby jakiś nierealnych potworów, spowodowały, że sierść Popiołka stanęła dęba. Już nie odważył się pisnąć ani słówka, dopóki Milcząca nie stanęła znów obok niego.
Popiołek słuchał z szeroko otwartym pyskiem, jak starsza uczennica tłumaczy mu, co postanowiła wraz z liderką i zastępcą jej klanu. Dowiedział się przy tym, że jutro z samego rana odprowadzą go do Flumine, lecz noc spędzi u nich w obozie. Popiołek, choć w głębi przerażony, pokiwał powoli łbem, wręcz bojąc się odezwać. Gdy to przemyślał, stwierdził, że musi się ogarnąć i przestać trząść ze strachu dupskiem. Łatwiej było to pomyśleć, niż zrobić, ale ostatecznie uspokoił się na tyle, że dał radę wydobyć z siebie głos.
— Dziękuję — wyszeptał, z ukosa spoglądając na reakcję starszej koleżanki; Milcząca uśmiechnęła się pod nosem.
Nasz dzielny, odważny Popiołek noc spędził wtulony w gęstą, dwukolorową sierść Milczącej Łapy i spał jak martwy, zmęczony przeżyciami tamtejszego dnia.

<Milczący Pysku?>
[356 słów: Popielaty Plusk otrzymuje 3PD]

6 września 2021

Od Milczącej Łapy CD Popiołka (Popielatej Łapy)

To się dzieje zimą 
Milcząca Łapa siedziała chwilę w ciszy wraz z Popiołkiem. Kiedy upewniła się, że zagrożenie nie nadchodzi, prędko popędziła szczeniaka do dalszej drogi. 
— Chodź — krótko wydała polecenie, niemal ciągnąc go po ziemi. Psiak zaparł się łapami o ziemię, przerażony.
— Ale dwunożni! On przecie...
— Cicho! — warknęła uczennica, na co Popiołek zamknął pysk z głośnym chlupnięciem. 
Dalszą drogę do obozu spędzili w ciszy, tylko czasem przerywanej cichym skomleniem rannego szczeniaka. Pies, chociaż próbował, nie mógł znieść zimna, a szorstkie obejście Milczącej Łapy zapewne nie pomagało mu w dzielnym wytrwaniu końca wędrówki. Oboje odetchnęli z ulgą (chociaż członek Wodnych też z przestrachem), gdy im oczom ukazał się obóz Ventusu.
— Nigdy tu nie byłem — na wpół z ciekawością, na wpół z paniką odparł Popiołek, rozglądając się dookoła. — A teraz mogę wrócić do domu?
W jego ostatnim pytaniu było słychać strach.
Zaczęło świtać, także nie było potrzeby budzić Manaciego Olbrzyma i Cynamonowej Pestki — medycy byli już na łapach, i ze zdziwieniem obserwowali obcego psa w ich legowisku. Po zadaniu paru pytań w stronę uczennicy oraz otrzymaniu odpowiedzi w formie milczenia polecili jej udać się do przywódczyni, zachodząc za głowę, co mogło sprowadzić tu biednego Popiołka i dlaczego Milcząca Łapa uciekła w nocy z obozu.
— Udałam się na nocne polowanie — wytłumaczyła suka Bryzowej Gwieździe — kiedy napotkałam trop obcego i samotnego szczeniaka. Chyba rozumiesz, że nie mogłam go zostawić.
Chociaż sama liderka nie była zbyt trzeźwa, bo do rannych ptaszków nie należała, Brązowa Blizna wziął sprawę w swoje łapy. Postanowił, że po opatrzeniu Popiołka i ustaleniu jego stanu, czym prędzej zostanie on odprowadzony wraz z patrolem Ventusu na granicę Flumine. Milczącej Łapie odpowiadało takie rozwiązanie sprawy, chociaż szczeniak miał wątpliwości.
— Mama będzie zła — stwierdził, gdy uczennica powiadomiła go o zaistniałej decyzji zastępcy klanu.
— Zbije mnie.
— Należy ci się — Łapa nie zamierzała go pocieszać, chociaż zmierzyła go współczującym wzrokiem.
— Następnym razem nie popełnisz takiego głupstwa. 
Szczeniak nie wyglądał na przekonanego, ale skinął głową. Zawahał się, lecz z jego pyska w końcu dobiegły takie słowa:
— Dziękuję. 

<Popielata Łapo?>
[326 słów: Milcząca Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia oraz 1 Punkt Treningu, Popielata Łapa zastał wyleczony, znowu]

12 sierpnia 2021

Od Popiołka (Popielatej Łapy) CD Milczącej Łapy

Szczeniaczka zaślepiła furia. Śnieg przecinał niebo pod ostrym kątem, gnany przez mroźny wiatr, a on widział tylko rudą kitę, która migała mu przed oczami. Utkwił rozwścieczony wzrok w zwierzątko, które obrał na swój cel i przyśpieszył. Mimo, że jego łapy zaczęły wyglądem przypominać bardziej mięso świeżo wyciągnięte z zamrażarki niż kończyny, piesek pozwolił im biec. Nie zastanawiał się nad tym, czy postępuje słusznie, czy nie, nie dotarło do niego także, że wiewiórka jest szybsza od niego, zamarzniętego szczeniaka.
Moment później wydawało mu się, że złapał już zwierzynę. Pod pazurami niemal czuł jej zimową sierść, na języku smak tłustego mięsa, który prawie że śpiewał mu w pysku. Wyciągnął mordkę daleko przed siebie, kłapiąc w powietrzu zębami; w nos pacnął go rudy ogon, a zęby natrafiły na pustkę. Uśmiechnął się ze szczęścia, mając nadzieję, że już za niedługo nie będzie głodny.
Wtem poczuł, jak szczęki dorosłego psa zaciskają mu się na karku, gwałtownie szarpiąc do tyłu. Stracił na moment oddech, a chwilę potem wisiał bezwładnie z pyska dorosłej suczki.
— Mały smrodzie — mruknęła Milcząca Łapa, gdy piesek po pierwszym szoku próbował wyrwać się z jej szczęk, głośno piszcząc — Co ty najlepszego wyprawiasz?
— Je-jestem g-głodny! — szczeknął, zgrzytając zębami z zimna — A-a wiewiórki s-są dobrrre.
— Trzeba było nie wychodzić ze żłobka.
Popiołek skulił się pod surowym wzrokiem Milczącej.
— Przepraszam — wyszeptał, odwracając głowę w stronę terytorium Flumine.
Uczennica Wietrznych niepewnie odstawiła go z powrotem na ziemię, cały czas go obserwując. Popiołek z ulgą poczuł pod łapami śnieg, jednak nie zamierzał dać tego po sobie poznać.
— Chodźmy dalej — przybrał swój najbardziej przywódczy ton, unosząc wysoko brodę. Starał się opanować zgrzytanie zębów. — Poprowadzę.
— Ty? — w głosie suki czuć było szczere zdziwienie — Po moim trupie.
— Uspokój się! — warknął, bliski tupnięcia nogą.
— Jestem spokojna — mruknęła Milcząca, najwyraźniej poirytowana obecnością kaszojada — Zabiorę cię do obozu Ventusu, tam medycy cię wyleczą, a rano odprowadzi cię patrol wprost do twojej rodziny we Flumine.
— NIE! ZGUBISZ SIĘ! — wrzasnął, na nowo rozwścieczony kurdupel. — CHCESZ MNIE PORWAĆ! ZOSTAW MNIE W SPOKOJU! GWIEZDNI NIE CHCĄ, BYM DO NICH PRZYSZEDŁ, A TY MNIE NA PEWNO ZABIJESZ! IDŹ SOBIE, IDŹ, SAM SOBIE PORA-
Milcząca przewróciła oczami, znowu zaciskając zęby na skórze Popiołka. Tym razem zrobiła to mocniej. Szczeniak się skrzywił, próbując kąsać ją po ciele.
— Ty — merle pies zmroził Wietrzną wzrokiem — mnie lepiej puść.
— Nie.
Popiołek wyciągnął pysk przed siebie, łapiąc Milczącą za szyję. Jego ostre jak igiełki mleczaki wbiły się boleśnie w skórę, jednak nie zrobiły suczce krzywdy. Wzrok Łapy z lekko poirytowanego w jednej sekundzie przeobraził się w przerażony, a uczennica poprawiła sobie szczeniaka w pysku, ściskając go zębami jeszcze mocniej.
— Uważaj na to, co robisz, niedoszły morderco.
Zabolało.
Zabolało serduszko małego debila.
Warknął coś cicho, udając, że ma to w dupie, a jednocześnie zamrugał oczami, gdy tylko poczuł w nich pierwsze łzy.
Milcząca zatrzymała się, jednakże nie z powodu nagłego współczucia dla szczeniaka, tylko dobiegającego do jej uszu bliskiego hałasu. Popiołek poczuł, jak mięśnie suczki napinają się, a zęby automatycznie wbijają się w jego kark. Skrzywił się, sztywniejąc.
— To boli — z wstydem zauważył, że głos mu drży.
Potrząsnął głową. Uczennica nakazała ciszę, po czym podeszła parę kroków do przodu, uważnie się rozglądając. Panowała cisza, nagle zastąpiona przez niezrozumiały wrzask. Chociaż Popiołkowi zaschło w gardle, zmusił się do przewrócenia oczami.
— Co to jest? — uniósł pysk i pomachał w powietrzu łapkami, zirytowany pragnąc, by Milcząca postawiła go na ziemi.
Po okolicy rozniósł się kolejny krzyk i warkot jakiegoś psa, przeplatany z głupawym rechotem dwunożnego.
— Raczej kto — mruknęła, jeżąc się. — Siedź cicho, Popiołku. Możemy mieć problemy.
< Milcząca Łapo? Postrzel go i wylecz, proszę >
[ 581 słów, Popielata Łapa otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

19 lipca 2021

Od Milczącej Łapy CD Popiołka

„Czy wszystkie szczeniaki takie są, czy to ten jest jakiś dziwny?” — spytała się w myślach sama siebie, próbując wyłapać w nocy woń nieznajomego młodzika. Gwiazdy i księżyc świeciły nad nią jasno, oświetlając jasną łuną jej drogę. Śnieg chrupał pod łapami Milczącej i wtem suka popatrzyła w niebo. Znów zaczynał padać śnieg. Nie musiała być geniuszem, aby domyślić się, że jeżeli nie zdąży przyprowadzić szczeniaka na czas do obozu, z tym nie będzie najlepiej.
Nie znała jednak dobrze tych terenów, a ona sama nie posiadała długiej szaty. Jej też zimno wdarło się do kości, raz po raz wysyłając nieprzyjemne dreszcze po jej skórze. Starała się to, na miarę jej możliwości, ignorować, o co było trudno.
Znalazła trop. Ruszyła przed siebie, starając się rozgrzać każdy mięsień swojego ciała. Doskonale wiedziała, że będzie musiała potem udać się do medyka — było to jednak dla niej nagrodą za wszczęcie przedsięwzięcia. Wspomnienie ciężkiego i odurzającego zapachu ziół dodało jej sił niezbędnych do przebycia trasy. Dotarła do celu. Znajdowała się na brzegu zamarzniętej rzeki.
Szybko zrozumiała, że ten nierozumny szczeniak wpada do wody. W świetle księżyca zobaczyła jego małą sylwetkę ginącą w lodowatej otchłani. Nie dopuszczając do siebie wątpliwości, weszła na lód. Starała się wybrać drogę o najtwardszym podłożu, mimo to nie raz i nie dwa miała gorzkie przeczucie, że i ona wpadnie pod lód. Wtedy jednak ani dla niej, ani dla szczenięcia nie znalazłoby się już ratunku.
Kiedy tylko dotarła do dziury, szybko nachyliła się nad nią i chwyciła szczękami wodę. I jeszcze. Znowu. Gdzie on się podział? Czy jest już zbyt późno? Kolejny raz.
Poczuła, że ściska nogę szczeniaka. Z wrodzonym spokojem chwyciła go poprawnie — za kark — i zaniosła nad brzeg. Miała wątpliwości, czy szczeniak jeszcze żyje. Ten jednak zaczął kasłać i wypluwać wodę.
— O... u-ummie-ram… Gwie-ezdni, to już Coo-leeuumm? — wyjąkał, próbując pozbyć się wody z płuc.
— Chyba Infernum — mruknęła Milcząca Łapa i odwróciła szczeniaka do góry nogami. Ten zaczął się wić i piszczeć, a z jego pyska wypływała woda. — Imię kolegi?
— Popi…ołek jest-em! — Wyślizgnął się z jej uścisku i wyprostował się dumnie, na tyle, jak bardzo pozwalał mu jego stan. Zaraz jednak ponownie się skulił. Piesek przypomniał sobie o tym, co zrobił, a w jego oczach było widać strach, który nadaremnie starał się ukryć.
— Nie powi-esz o tym mo-jej mat…ce?
— Już pewnie o tym wie. — Przewróciła oczami, pomijając fakt, że nawet nie pamięta imienia jego opiekunki. Jak w takim razie miała na niego naskarżyć? — Jeżeli nie, to się dowie.
— Dzięki, dzię-ki, dzi-ęęki wiel..kie! — powiedział Popiołek, który źle usłyszał odpowiedź. Zaraz też zwinął się w kłębek, i drżał cały na ciele. — Zim-no… mi…
— Ruszaj się, to szybko wrócisz do domu i będziesz w jednym kawałku.
Szczeniak piśnięciem zareagował na takie traktowanie, jednak posłusznie mknął przez teren za Milczącą Łapą. Uczennica nie miała problemu z odszukaniem drogi do obozu — szła za swoim tropem, który zostawiła uprzednio. Popiołek natomiast nie odzywał się wiele, a jeżeli już, jego słowa były skierowane do siebie samego.
— Naa-stępnym… raze-m… bę-dę ostro-żniejszy…
Szczeniak chodził sztywno, a woda z niego opadała strumieniami. Milcząca Łapa starała się lizać go podczas ruchu, co jednak nie wychodziło nazbyt dobrze, a na jego ciele powstawały sople. Zastanawiała się, co poprawiłoby stan młodzika, jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Żałowała wielce, że nie było z nimi medyka. „Ten na pewno wiedziałby co zrobić…”. Ona natomiast nie wiedziała. Dlaczego nie mogliby zrobić każdemu przeszkolenia podstawowego z ziół? Chociaż, jakby na to patrzeć, na nic by jej się to teraz nie przydało. W końcu w zimie nie rosną rośliny. Prychnęła, zdenerwowana swoim własnym brakiem logiki.
— Za… il-ę będzie-my…? — na wpół zamrożony szczeniak się odezwał.
— Niedługo — ucięła rozmowę.
— Ile-je-szcz-e?
Nie odpowiedziała, co wprowadziło szczeniaka w histerię.
— O rajuśku! Odpowie-dz, będę… grze-czny… — odezwał się, szczękając.
— Powiedziałam. Niedługo.
Popiołek próbował coś odpowiedzieć, jednak nie mógł. Z każdą chwilą czuł się coraz gorzej. „Jest jeden plus — stwierdziła w myślach uczennica. — Zamarza mu język. Wreszcie zamknie mordę”.
Popiołek nagle zastygł, zobaczywszy w oddali wiewiórkę.
— To ona! — wykrzyknął i pognał za nią, jak gdyby na widok „sprawczyni” jego kalectwa wstąpiły w niego nowe siły.
— Nie waż się… — Milcząca nie dokończyła, a pysk, który był blisko złapania uciekiniera, wpadł w zaspę. — I po co komu szczenięta — mruknęła, próbując wypluć śnieg.
<Popiołku?>
[718 słów: Milcząca Łapa otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

13 lipca 2021

Od Popiołka do Milczącej Łapy

Popiołek miał wielką ochotę się pobawić. Było jednak trochę przeszkód: słońce już zaszło, jego rodzeństwo było śpiące, rodzice zmęczeni, a noc nadchodziła wielkimi krokami.
Ale że Popiołek stwierdził, że się z kimś pobawi, to to zrobi za wszelką cenę. A przynajmniej będzie próbował — poddawać się nie zamierzał.
— Chmurko? — szczeniak zapytał się szeptem swojej siostry, która znajdowała się najbliżej niego i wydawała się najmniej śpiąca. — Chcesz się pobawić?
Chmurka obdarzyła go nieobecnym wzrokiem, szeroko ziewając. Sam Popiołek nagle także poczuł się śpiący; całodniowe bieganie po obozie i robienie głupstw wreszcie dało mu się we znaki. Zezłoszczony tym faktem warknął coś niewyraźnie i zlustrował siostrę pełnym nienawiści wzrokiem.
— Odpowiesz mi, czy nie? — warknął poirytowany.
— A czy to jest bezpieczne…?
Popiołek miał ochotę popchnąć suczkę tak, żeby się wywaliła, jednak usłyszał ostrzegające szczeknięcie ze strony matki. Prychnął tylko, próbując się uspokoić. Szczenię zdecydowanie za często się denerwowało — a bo to ktoś na niego za głośno krzyknął, rodzeństwo powiedziało coś niewyraźnie, on ich nie zrozumiał, czy też przegrał bójkę. Pełnym poirytowania warknięciom najczęściej towarzyszyły także niemiłe słowa i przemądrzały wzrok. Po jakimś czasie jednak następował czas refleksji; gdy z Popiołka uszły emocje, szczenię było bliskie płaczu, pełne żalu i miało ochotę wszystkich przepraszać. Z reguły jednak nie przepraszał. Duma mu na to nie pozwalała. A gdy ktoś próbował to na nim wymusić — Popiołek się wściekał, a cały cyrk zaczynał się od nowa.
Piesek — pod czujnym okiem rodziców — przewrócił tylko oczami i znudzony poczłapał do żłobka. Krzywił się przy tym, pokazywał rodzeństwu język i mamrotał pod nosem. „Dlaczego nie chcą się ze mną bawić?” — zadał sobie w myślach pytanie. — „Zresztą, niech poczekają. Muszą wiedzieć, że nie mają na mnie żadnego wpływu. Ja im pokażę i zrobię to, co chcę”. Właśnie. On im pokaże. Pokaże swoją głupotę, ot co. 
***
Popiołek wybudził się z płytkiego snu i nagle przestał być pewien, czy aby na pewno chce pokazywać rodzinie swoją wielkość i niezależność. Deszcz przyjemnie bębnił o dach, legowisko było miękkie, a od ciał wtulonych do niego rówieśników i matki biło przyjemne ciepło. Nie chciał ich za bardzo martwić, chociaż jednocześnie chciał im pokazać swoją samodzielność. I chciał, by wreszcie przestali mieć do niego bezpodstawne pretensje, chociaż w rzeczywistości to on zaczynał kłótnie, pyskował, a po wszystkim płakał. Popiołek jednak, jak to zwykle bywało, widział wszystko w innym świetle i nikt nie był w stanie zmienić jego poglądów.
W głębi jednak już podjął decyzję i choć sam miałby się do niej zmusić, to nie porzuci planów. Wyjdzie z obozu, przeżyje przygodę i rodzeństwo zacznie go podziwiać!
Popiołek powoli wstał i otrzepał się, po czym najciszej jak tylko mógł, wyszedł ze żłobka. Stłumił w sobie wyrzuty sumienia, gdy spoglądając za siebie przez bark, dostrzegł niczego nieświadomą, śpiącą matkę. Szybko odwrócił wzrok i poczłapał po korytarzu, próbując uspokoić walące serce. Chwilę potem do jego nozdrzy doleciał zapach psa pełniącego nocną wartę. Szczeniak skoczył gwałtownie do ściany, niechcący uderzając w nią barkiem. Stłumił syknięcie bólu i rozglądnął się po otoczeniu, próbując zlokalizować wojownika. Wszędzie jednak widział ciemność.
„Lisie łajno” zaklął w myślach trzyksiężycowy psiak. Nie widząc innej możliwości, zaczął się na ślepo czołgać po podłodze, pilnując, by dotykać jednym bokiem ściany. Podczas przemieszczania się do przodu sekundy dłużyły się Popiołkowi niemiłosiernie, łapy drżały, a w gardle zaschło i choć szczeniak był pewien, że cała jego ucieczka z obozu trwała godziny, w rzeczywistości wyjście z opuszczonego domu zajęło mu kilka minut.
W końcu Popiołek poczuł świeże, zimowe powietrze, a także poczuł ukłucie niezdecydowania. Obawiając się, że zawróci, zmusił się do natychmiastowego wyjścia z obozu: powoli wstał z ziemi i podszedł parę kroczków do przodu, aż nie poczuł pod łapkami zimnego śniegu, a otoczenia nie rozjaśnił blask nocnego miasta.
Popiołek rozglądnął się z naiwną ciekawością po okolicy, zastanawiając się, dlaczego wcześniej nie wychodził zza ścian opuszczonego domu. Przecież wszystko było na wyciągnięcie łapy! Radując się w duchu początkiem przygody, Popiołek zanurkował w zaspy śniegu, piszcząc za każdym razem, gdy śnieżynki wpadały mu do oczu.
Gdy szczenię już najadło się śniegiem, smakując jego lodowego smaku, poczłapało w stronę rzeki, stwierdzając, że jako Wodny w pierwszej kolejności powinien pokąpać się w wodzie. Nie wziął jednego pod uwagę — była pora nagich drzew, w związku z czym rzeka była oblodzona, a woda pod nią lodowato zimna.
Popiołek parł do przodu przez niski śnieg, a choć zima dopiero się zaczynała, szczeniak szybko przemókł. Miał wrażenie, że jego łapy zamieniły się w sople lodu, a gardło zaczynało go boleć od zimnego powietrza. Powoli zaczynał mieć wszystkiego dosyć, jednak ślepa głupota i jego wrodzona upartość kazały mu iść dalej.
W końcu piesek dotarł do rzeki i choć zajęło mu to sporo czasu i miał ochotę umrzeć, poczuł przy tym poczucie satysfakcji, która natychmiast rozgrzała jego ciało.
Zaraz jednak znowu oblała go fala zimnego rozczarowania. Rzeka była pokryta lodem.
Popiołek jęknął cicho, a jego umysł, dotychczas zaćmiony chęcią przygody i starą złością, którą musiał sam w sobie podsycać, wreszcie się oczyścił. Wyszedł z obozu bez powodu. Naraził siebie na niebezpieczeństwo. Rzeka okazała się niezdatna do pływania. Co miał teraz zrobić?
Szczeniak w bezsilnej furii zamachnął się łapą na grudkę zamarzniętego śniegu, która była najbliżej niego i rozglądnął się po okolicy, szukając wzrokiem jakichś psów. Pustki.
Miał ochotę wrócić do ciepłego legowiska, wtulić się w sierść mamy i obiecać jej, że już nigdy nie wyjdzie sam, jednak był wyczerpany i głodny. Na samą myśl o powrocie do obozu poczuł się z góry przegrany, a w brzuchu mu zaburczało.
Z rozpaczy wyrwał go jednak pisk, a Popiołek nie mógł uwierzyć, że jedzenie samo postanowiło do niego przyjść. Przed nim, na zamarzniętej rzece stało rude stworzenie i patrzyło na niego pełnym ciekawości spojrzeniem.
— Um… Hej…? — przywitał się szczeniak, przystępując z łapy na łapę. — Ty jesteś wiewiórką, tak? Byłabyś taka miła i pozwoliła siebie zjeść?
Zwierzyna się nie poruszyła, a naiwny szczeniak wziął to za zgodę. Nie wiedząc, jak polują dorośli wojownicy, skoczył daleko przed siebie, z głośnym trzaskiem lądując tuż przy spłoszonej, uciekającej wiewiórce. Szczeniak nie spodziewał się, że lód będzie tak śliski, i wywrócił się, uderzając z impetem pyskiem o zamarzniętą powierzchnię wody. Sekundę później w jego głowie płynął żywy, pulsujący ogień, a gdy dał się słyszeć głuchy trzask, Popiołek zaklął w myślach.
Lód się zdradziecko załamał, a ciało szczeniaka z cichym pluskiem wpadło do lodowatej wody. Po Popiołku została jedynie dziura w oblodzonej rzece, w której płynęła niemalże czarna woda.
Popiołek umier— znaczy, hehe
<Milcząca Łapo?>
[1048 słów: Popiołek otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia]