Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iskrzący Płomień × Lekkie Serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iskrzący Płomień × Lekkie Serce. Pokaż wszystkie posty

29 maja 2021

Od Iskrzącej Łapy CD Lekkiego Serca

Iskrząca Łapa wstała dzisiaj o zwykłej dla niej porze. Suczka zawsze wstawała wcześnie rano, a dzisiaj nie było inaczej. Uczennica wtuliła się jeszcze przez chwilę w futro królika, po czym wyszła z legowiska. Do jej nozdrzy doszedł zapach zwierzyny ze sterty. Marchewkowa oblizała pyszczek i prędko przemieściła się w stronę zapachu. Gdy była już przy stercie natychmiast spostrzegła, co ją tu przywiodło. Mianowicie wśród zwierzyny leżał naprawdę pulchny zając. Suczce ślinka pociekła z pyska. Zające były jej ulubionym pożywieniem a (jako że w porze młodych liści mnożą się jak najęte) teraz ich nie brakowało. Po posiłku suczka ziewnęła i rozejrzała się wokół. Miała jeszcze trochę czasu do treningu, a chętnie z kimś by przed nim porozmawiała. Iskierka odeszła trochę od sterty. Wokół niej inne psy powoli się budziły. Marchewkowa poszła jeszcze dalej i wtedy spostrzegła znajome trzykolorowe futro. Przy jednej z półek stał Lekka Łapa. Lekkie Serce — poprawiła się w myślach suczka, przypominając sobie ceremonię jej przyjaciela. Gdy o tym pomyślała, poczuła ciepło w rozchodzące się po całym ciele wprost z jej serca. Nie marnując już więcej czasu na rozmyślania, uczennica podbiegła do Lekkiego Serca.
— Cześć! — zapytała, podchodząc z widocznej strony. Nie chciała przecież go przestraszyć. W jej oczach błyskały iskry gdy na niego patrzyła. Pyszczek marchewkowej zdawał się jeszcze bardziej szczęśliwy niż zwykle, a ogon wywijał taniec radości. 
<Lekkie Serce?>
[219 słów: Iskrząca Łapa otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

24 lutego 2021

Od Lekkiej Łapy CD Iskrzącej Łapy

— Cześć — szczeknęła radośnie Iskrząca Łapa.
— Cześć Iskrząca Łapo — przywitałem się. — Jak tam życie ucznia?
— Cóż, czuję się nieco zmęczona, ale poza tym jest fajnie — przyznała Iskrząca Łapa.
Czułem pewną dumę z młodszej uczennicy. Zachowuje się dzielnie i odpowiedzialnie, wypełniając obowiązki, którymi obciążają ją wojownicy. Właśnie w tej chwili kichnąłem. Odwróciłem się i pokręciłem z zaskoczeniem głową. Choruję. Złapałem tę chorobę, która szaleje w obozie. Spojrzałem z niepokojem na Iskrzącą Łapę. Zdawała się być zdrowa. Musiałem jak najszybciej iść do Szkarłatnego Bluszcza, aby nikogo więcej nie zarazić. Nie chciałem sprawiać problemu mojemu klanowi. Ale czy mamy dość ziół? Nie chcę odbierać innym chorym leku. Muszę znaleźć zioła.
— Muszę gdzieś iść — powiedziałem do Iskrzącej Łapy, po czym pobiegłem w stronę jeziora.
Nie miałem ze sobą w tej chwili żadnego wojownika, ale nie było czasu, aby szukać teraz jakiegoś opiekuna. Zresztą, mógłbym go zarazić. Nie, ja popełniłem błąd, zarażając się chorobą, więc ja ten błąd naprawię. Jednak, ku mojej irytacji, Iskrząca Łapa wciąż biegła za mną.
— Dokąd idziesz Lekka Łapo? — spytała.
— Muszę znaleźć zioła — szczeknąłem prędko. — Nie chcę cię martwić, ale mogę być chory. Trzymaj się ode mnie z daleka, bo mogę cię zarazić. Bez obaw, to tylko choroba. Jeśli szybko zareaguję, to nie zginę. Raczej. Zapewne. Na pewno. Definitywnie.
— Pójdę z tobą — zobowiązała się Iskrząca Łapa.
— Co? — Aż podskoczyłem. — Nie możesz. Też będziesz chora. A jeśli będziesz chora, to osłabisz klan. A jeśli osłabisz klan, to będzie to moja wina, co będzie równoznaczne z tym, jakbym to ja sam osłabił klan. Nie, nie mogę na to pozwolić.
— Ale Lekka Łapo, proszę? — Iskrząca Łapa spojrzała na mnie tymi szczenięcymi oczami, którym nigdy nie potrafiłem odmówić. — Chcę tylko pomóc.
— Uczniowie... — zawahałem się, chcąc użyć wymówki, że uczniowie nie powinni sami opuszczać obozu, ale przypomniałem sobie, że sam jestem jeszcze uczniem. Westchnąłem z rezygnacją. — W porządku, możesz iść — zgodziłem się. — Ale zachowaj chociaż odstęp, w porządku?
Iskrząca Łapa z satysfakcją skinęła głową i pobiegła przodem. Pokręciłem głową, tłumiąc rozbawienie i ruszyłem za nią. Planowałem iść do jeziora. Tam ostatnio znalazłem zioła, więc może znowu jakieś będą.
— Lekka Łapo, czy to to? — zawołała Iskrząca Łapa, wskazując na jakąś roślinę.
Skrzywiłem się, rozpoznając owoce tej rośliny. Znam podstawy medycyny, więc wiem, że ta roślina to z pewnością nie było nic leczniczego. Nie pamiętałem nazwy, ale byłem pewien, że to trucizna.
— To nie lek — zaprzeczyłem. — Ta roślina zabije każdego psa, który ją zje. Spokojnie. Dotknęłaś jej? — Gdy suczka potwierdziła, zawahałem się. — Idź umyć łapy w stawie. I pod żadnym pozorem nie zlizuj.
— Nie jestem głupia — obraziła się Iskrząca Łapa i poszła do jeziora.
Ja tymczasem zacząłem się rozglądać za ziołami. Musiałam znaleźć lek. To mój priorytet. W przeciwnym razie będzie bardzo źle. Ponownie kichnąłem. Czyżby mi się pogarszało? Choroba weszła w kolejne stadium? Jeszcze bardziej zaraźliwe? Muszę się pośpieszyć.
— Lekka Łapo, Lekka Łapo — po raz kolejny usłyszałem nawoływanie młodszej uczennicy. — Chodź, coś znalazłam.
Pobiegłem niepewnie za głosem Iskrzącej Łapy. Co ona mogła znaleźć? Może to źle zabrzmi, ale miałem wątpliwości, czy suczka da radę znaleźć tu coś użytecznego. Dawałem jej jednak szanse.
— Co znalazłaś? — spytałem i zobaczyłem dwa białe przedmioty leżące na ziemi.
Powąchałem je, po czym parsknąłem z irytacją. Pachną Dwunożnymi. Co prawda, zwykle ich lubię. Bywają zabawni. Nie powinienem ich nie lubić, ponieważ mam w sobie krew pieszczocha. Nigdy mi to nie przeszkadzało, a nawet, mimo niechęci niektórych psów do tego faktu, czułem wręcz dumę, że mój ojciec zna ten gatunek lepiej, niż którykolwiek klanowy pies. Wiedziałem jednak jeszcze coś. Nic, co wyrzucił Dwunożny, nie może być dobre. Słyszałem kiedyś historię o psie, Żółwim Wzroku, który kiedyś popełnił ten błąd i zjadł coś zostawione przez Dwunożnego. Zapłacił najwyższą cenę.
— Cofnij się od tego — warknąłem. — Pachnie Dwunożnymi.
Suczka odskoczyła od tego czegoś, patrząc na to z nieskrywaną niechęcią. Znałem jej historię i wiedziałem, że ona w przeciwieństwie do mnie nienawidzi Dwunożnych i ma do tego pełne prawo. Ten gatunek potrafi być zarówno dobry, jak i zły. Lojalny i dwulicowy. Ja jednak mimo wszystko ich szanuję i nie odwróciłbym się przeciwko niemu.
— Coraz mniej mi się te poszukiwania podobają — mruknęła z irytacją Iskrząca Łapa i po raz kolejny poszła umyć łapy.
Spojrzałem na nią ze współczuciem. Może nie powinienem jej tutaj ze sobą zabierać? Może powinienem kazać jej zostać w obozie. Ale, czy posłuchałaby? Jest przecież taka młoda. Uśmiechnąłem się, samemu odpowiadając sobie na to pytanie. Owszem, nie posłuchałaby. A dlaczego? Właśnie dlatego, że jest młoda. A młodzi mają to do siebie, że robią, co chcą, a nie czego się od nich oczekuje. Zaśmiałem się cicho i ruszyłem na dalsze poszukiwanie ziół, aż usłyszałem trzecie wołanie Iskrzącej Łapy.
— Lekka Łapo, chyba coś mam — szczekała radośnie.
Wciąż rozbawiony poszedłem do młodszej uczennicy i... zamurowało mnie. Stała tuż przed stertą pięknego, błogosławionego przez Gwiezdnych zielska. Tak, to jest dokładnie to samo, co już dwukrotnie zebrałem. To były dokładnie te same zioła, których używał Szkarłatny Bluszcz.
— To jest to, Iskrząca Łapo — powiedziałem z zadowoleniem, po czym schyliłem się, aby wykopać zioła. — Znalazłaś dokładnie to, czego potrzebowałem. Doskonale się spisałaś.
— Wiem — powiedziała z mieszaniną zadowolenia i dumy Iskrząca Łapa. — Cieszę się, że we mnie wierzyłeś.
Nie wierzyłem. Przynajmniej, nie cały czas. Pozwoliłem, aby dorwało mnie zwątpienie. Czułem wyrzuty sumienia.
— Będziesz doskonałą wojowniczką — skinąłem z uznaniem głową, a Iskrząca Łapa podskoczyła z radości. 
* * *
Iskrząca Łapa chciała mi pomóc także zanieść zioła do obozu. Było ich naprawdę sporo. Przyznam, że naprawdę czułem nowo napływający szacunek, do młodszej uczennicy. Nie pozwoliłem jej jednak trzymać ziół w pyszczku. Kazałem jej zamiast tego popychać je łapą. Ciągle się o nią bałem. Czy to coś złego? Wojownicy byli wściekli na nas, że opuściliśmy obóz bez nadzoru, ale nie mogłem zdobyć się na skruchę. W końcu znaleźliśmy zioła. To znaczy, Iskrząca Łapa znalazła, ja tylko wykopałem. Nie zwracaliśmy uwagi na wściekłe spojrzenia, idąc prosto do Szkarłatnego Bluszczu. Iskrząca Łapa usiadła przed legowiskiem medyka, a ja, w środku, czekałem na swoją kolej. Po chwili podeszła do mnie Srocza Łapa.
— Masz z Iskrzącą Łapą kłopoty — stwierdziła ostro. — Jagodowa Mgła i Orli Klif kazali ci przekazać, że gdy już wyzdrowiejesz, będziesz miał z Iskrzącą Łapą pełno roboty przy legowiskach starszyzny.
— Trudno. — Uśmiechnąłem się z satysfakcją. — Wierz, lub nie, ale było warto.
— Psy — Srocza Łapa westchnęła z irytacją, po czym odwróciła się, aby zająć się innymi pacjentami. — Co wy macie w tych głowach?
— Nie zadawaj pytań, na które nie chcesz poznać odpowiedzi — zaśmiałem się.
— Lekka Łapo? — zawołał Szkarłatny Bluszcz, chcąc mnie zbadać.
— Już idę — zawołałem do niego, wstając.
<Iskrząca Łapo?>
[1065 słów: Lekka Łapa otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia, 3 Punkty Treningu i zostaje wyleczony z choroby]

23 lutego 2021

Od Iskrzącej Łapy CD Lekkiej Łapy

Iskrząca Łapa wyszła wolno z obozu. Niedawno skończyła posiłek, a przed tym była na treningu. Dzisiejszy trening był lekko męczący, ale suczka nie narzekała. Wiedziała, że za obozem jest łąka i to tam postanowiła się udać. Szła dość wolno, przyglądając się otaczającym ją rzeczom. Gdy poczuła, że posiłek ułożył się w jej brzuchu, z radością pobiegła. Iskrząca Łapa kochała biegać. Dzięki dość zwinnej budowie łatwo jej było biegać. A podczas biegania mogła wszystko obserwować. Biało-ruda uczennica ostatnio odkryła, że jej wzrok działa trochę inaczej. Gdy ostatnio chciała się skupić i poobserwować położyła się i oglądała. Nie wyszło jej to jednak bo zawsze skupiała się na jednym punkcie, a nie na wszystkim. Jednak podczas biegania wszystko było inne. Iskrząca Łapa czuła jak wyostrzają jej się zmysły gdy biega. Jak wyczula jej się węch, jak uszy odbierają więcej dźwięków. Słowem — była urodzonym myśliwym o instynkcie łowieckim wyostrzającym się gdy biega. Biało-ruda, czując, że zaczyna się męczyć, zaczęła zwalniać. Nie chciałaby wszyscy się zdziwili gdy wróci do obozu zmęczona i zziajana. Po chwili suczka całkiem się zatrzymała. Dotarła na łączkę. Pod łapami uczennicy wszędzie była trawa. Nie była bardzo wysoka, ale dość miękka. Iskrząca Łapa położyła się na niej. Nie kuła jak ta, która była jeszcze przed połową księżyca. Mała uczennica leżała dość długo na trawie. Gdy uznała, że nie chce więcej leniuchować, wstała i znowu ruszyła do przodu. Słońce zaczęło się już chylić ku zachodowi, choć jeszcze było dość daleko. Iskrząca Łapa ruszyła szybszym krokiem w stronę obozu. Po drodze suczka lekko zwolniła. Gdy dotarła do obozu, zobaczyła Lekką Łapę stojącego przed wejściem.
— Cześć — szczeknęła radośnie Iskrząca Łapa, widząc Lekką Łapę.
<Lekka Łapo?>
[271 słów: Iskrząca Łapa otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia i 1 Punkt Treningu]

15 lutego 2021

Od Lekkiej Łapy CD Iskierki (Iskrzącej Łapy)

Zajrzałem do nowej kryjówki Iskierki i się uśmiechnąłem. Szczeniak znalazł ładne miejsce. Gdybym ja się tu znalazł, będąc szczeniakiem... cóż, dzieciństwo miałem dość trudne, ale ta kryjówka aż prosiła się, aby ją jakoś wykorzystać w wolnym czasie, raz na jakiś czas, gdy już się skończy ze swoimi obowiązkami. Kto wie, jakie psikusy można wykręcić drugiemu psu, kryjąc się w tym miejscu. Można na przykład rzucić stąd w kogoś patykiem, aby zwrócić jego uwagę, po czym schować się w cieniu.
— Wspaniałe miejsce — zwróciłem się z dumą do Iskierki. — Wiesz co, możemy zrobić w tym miejscu nasz własny, dwuczłonowy klan. Taka zabawa. Nikt nie będzie o tym wiedział.
— Naprawdę? — Ucieszyła się Iskierka. — To wspaniale. Będzie doskonała zabawa.
Wyjrzałem ostrożnie przez szparę z desek i zobaczyłem jego. Wilcza Łapa. Stłumiłem wrogie warknięcie. Wiem, że nie powinienem go nienawidzić. To członek mojego klanu itp. itd., ale skompromitował mnie przed Jagodową Mgłą. Przecież poradziłbym sobie sam z tym włóczęgą, prawda. Moja zemsta będzie słodka.
— Zobacz Iskierko. — Pokazałem jej Wilczą Łapę. — To będzie nasza pierwsza ofiara. Ja zacznę drapać deski, aby zwrócić jego uwagę. Ty z kolei, schowasz się tam za tamtym drzewem. Gdy przestanę drapać, zawyjesz tak głośno, jak tylko potrafisz, zgoda?
— Zgoda — powiedziała z ekscytacją Iskierka i pobiegła schować się za drzewem.
Ja z kolei podbiegłem do Wilczej Łapy. Jest młody. Młodszy ode mnie. Z pewnością jest w stanie uwierzyć w każdą bajkę. Poszukałem jakichś wskazówek. Zobaczyłem, że jest cały upaprany w błocie. W obozie wyjątkowo niewiele było błota w tej chwili. Wiedziałem, że nie był na treningu. Było zbyt wcześnie. Poza tym, mamy teraz wspólną mentorkę, więc Jagodowa Mgła, oprócz Wilczej Łapy powinna wziąć również mnie. Wniosek nasuwał się sam. Wilcza Łapa nielegalnie wyszedł z obozu. Podszedłem do niego, próbując ukryć zadowolenie. Chciałem wyglądać na przestraszonego.
— Witaj Wilcza Łapo — powiedziałem z niepewnością. — Będąc szczery, nieco się boję.
— Co się stało Lekka Łapo? — spytał Wilcza Łapa.
— Byłem poza obozem — powiedziałem. — A słyszałem niedawno legendę o Mrocznym Porywaczu.
— Mrocznym Porywaczu? — zdziwił się Wilcza Łapa.
— Duch ucznia, który raz wyszedł z obozu swojego klanu, choć nie powinien — wyjaśniłem. — Zginął potrącony przez Potwora. Od tego momentu, porywa wszystkich nieposłusznych uczniów. Najpierw, jego ofiary słyszą mroczne drapanie. Potem, upiorne wycie. Chwilę później, znikają w dziwnych okolicznościach. Ich zwłoki zostają znalezione zwykle księżyc później.
— Straszne — szczeknął Wilcza Łapa.
Uśmiechnąłem się, widząc, jak Wilczej Łapie jeży się sierść na karku. Już miałem odejść, drapać o deski, zostawiając go z tym przerażeniem, po czym zdałem sobie sprawę z faktu, że głos Wilczej Łapy jest jakiś dziwny. Mówi przez nos. A to znaczy, że ma katar. Przypomniałem sobie o szalejącej epidemii. Wilcza Łapa musi być chory tak jak Srocza Łapa. Nie zdziwiłbym się jednak gdyby przez swoją arogancję obawiał się okazania słabości, poprzez wizytę u Szkarłatnego Bluszczu. Parsknąłem z irytacją, ale postanowiłem mu pomóc.
— Jeśli jednak uczeń jest chory, to w Mrocznym Porywaczu rozwija się szacunek wobec tego psa. Podziwia psy, które dzielnie walczą z chorobą — kontynuowałem. — A wtedy je oszczędza. Musi jednak widzieć, że pies jest chory. A zobaczy to dopiero wtedy, gdy pies pójdzie do medyka.
— Dziękuję, Lekka Łapo. — Uśmiechnął się Wilcza Łapa. — Cieszę się, że o mnie dbasz. Właśnie miałem iść do Szkarłatnego Bluszczu. — Odwrócił się w kierunku legowiska medyka, po czym się zawahał. — Wymyśliłeś dobrą straszną bajkę, ale końcówkę trochę popsułeś. Słyszałeś o Psie Śmierci? Ocenia każdego psa, czy jest godny życia, czy powinien zginąć. Najbardziej nienawidzi jednak głupich kawałów. Bywa bardzo drażliwy. Wystarczy go obrazić w jakikolwiek sposób. Możesz po prostu źle o nim pomyśleć. A weźmiesz swój ostatni oddech. Twoi pobratymcy będą myśleli, że zginąłeś śmiercią naturalną, ale Pies Śmierci wszczepi im w głowy przekonanie, że byłeś złym, podłym zdrajcą. Nikt nie pozna prawdy, że twoim jedynym błędem był głupi żart. Nikt prócz Psa Śmierci i twojego ducha. Ostatnim, co usłyszy jego ofiara, jest dźwięk, jak drapie swój potężny patyk i wycie, oznaczające jedno. Polowanie rozpoczęte.
I tym akcentem, ruszył w kierunku legowiska medyka. Stałem przez chwilę skamieniały. Historia o Psie Śmierci nie mogła być prawdziwa. Wilcza Łapa chciał mnie tylko nastraszyć, prawda? W tej właśnie chwili usłyszałem dźwięk podobny do drapania pazurem po drewnie. Ha, ha. Teraz ewidentnie znalazł jakiś drzewo i drapie po nim pazurem, aby jeszcze bardziej mnie sprowokować. Niedoczekanie jego. Wciąż z najeżoną sierścią ruszyłem do kryjówki mojej i Iskierki. Przy wejściu, zdałem sobie sprawę, że szczeniak zniknął. Nie mógł jej przecież zabrać...
— Auuuuuuuu! — usłyszałem głośne wycie. To już nie mógł być Wilcza Łapa. Wycie było wyższe, o wiele bardziej upiorne, niż byłby w stanie wydać z siebie mój rywal. — Au, au, auuuuuuu! — Przywarłem do ziemi z łapami położonymi na głowie.
— Nie! — krzyknąłem. — Przepraszam. Błagam o wybaczenie. Już nigdy nie będę próbował wykręcić nikomu żartu. Daruj mi życie, łaskawy Psie Śmierci.
I w tej chwili podbiegła do mnie Iskierka, z wyraźnym zadowoleniem na pyszczku i z dumą w oczach.
— I jak? — spytała. — Spisałam się?
— Co? — dopiero teraz przypomniałem sobie o swoim spisku z Iskierką. — Tak, pewnie, sam się prawie przestraszyłem.
— Zabawa była super — zawołała Iskierka. — Pobawimy się w to jeszcze raz?
— Nie — syknąłem. — Znajdziemy inną grę. 
* * *
— Iskierko, od dzisiaj aż do czasu, gdy zdobędziesz imię wojownika, będziesz nazywać się Iskrzącą Łapą. Twoim mentorem będzie Orli Klif. — Po tych słowach, Oszroniona Gwiazda, zwrócił się do wojownika. — Zostaniesz mentorem Iskrzącej Łapy. Orli Klifie, okazałeś się lojalnym i szlachetnym wojownikiem. Na pewno przekażesz temu młodemu uczniowi całą swoją wiedzę.
Kiedy Iskrząca Łapa i Orli Klif zetknęli się nosami, członkowie klanu zaczęli skandować imię nowej uczennicy. Z zapałem się do nich przyłączyłem. Na naszych tajnych spotkaniach mocno się do siebie zbliżyliśmy i zacząłem ją nawet lubić. Obawiałem się jednak, że życie ucznia może ją rozczarować, a zabawa z nią, gdy jeszcze była szczeniakiem, była dla mnie najlepszą rozrywką. Nie mogłem jednak nie czuć dumy, widząc iskierki radości w jej oczach. Ma jednak dobre imię.
— Lekka Łapo — zawołała radośnie. — Widziałeś. Jestem już uczennicą. Wreszcie jesteśmy tej samej rangi. Będę najlepszą uczennicą Industrii — zawahała się na chwilkę. — Zaraz po tobie.
Uśmiechnąłem się lekko i popchnąłem ją przyjacielsko bokiem.
— Na pewno — szczeknąłem z dumą. — Nie wiem, jak ktoś mógłby w to wątpić.
— Dziękuję, Lekka Łapo — powiedziała Iskrząca Łapa. — Na treningach będę korzystać ze wskazówek, które udzielałeś mi, gdy byłam jeszcze szczeniakiem.
Z jednej strony czułem zadowolenie, z drugiej strony nie byłem pewny, o jakich wskazówkach mówi suczka, ani, czy chcę się tego dowiadywać.
<Iskrząca Łapo?>
[1044 słowa: Lekka Łapa otrzymuje 10 Punktów Doświadczenia i 2 Punkty Treningu, Wilcza Łapa zostaje wyleczony z choroby]

12 lutego 2021

Od Iskierki CD Lekkiej Łapy

— A, a co teraz będziesz robił — szczeknęła Iskierka lekko zawiedziona, że interesująca historia została przerwana. Wprawdzie była trochę straszna, ale jednak ciekawa. A teraz została brutalnie przerwana przez tymczasową mentorkę Lekkiej Łapy. Suczka podążyła za uczniem, który niósł ściółkę w pysku. Lekka Łapa szedł już dalej i coś tam mówił, ale Iskierka przez ściółkę w jego pysku nic nie rozumiała.
— A jak skończysz, to mogę ci coś pokazać — powiedziała Iskierka, myśląc o dziurze zabitej deskami. Wprawdzie nie wiedziała dokładnie, czy to dobry pomysł pokazywać coś takiego, ale skoro Lekka Łapa opowiedział jej taką historię, to trzeba się odwdzięczyć i też coś opowiedzieć albo właśnie pokazać. Trzykolorowy uczeń po usłyszeniu pytania odparł:
— Dobla. — Krzywiąc się przez ściółkę w pysku. Po chwili dotarli do legowiska starszyzny. Lekka Łapa wypluł ściółkę z pyska i wymienił ją z tą, która służyła jako legowisko Brzozowego Wschodu. Iskierka, czekając, aż uczeń skończy pracę, starała się kryć podekscytowanie, ale jej ogon zdradzał wszystko. W końcu nie chcąc, by jej ogon machał na wszystkie strony, przytrzymała go łapą. Uszy suczki były podniesione, a oczy błyszczały. Tak bardzo chciała pokazać już swoje znalezisko Lekkiej Łapie. Gdy uczeń skończył, szczeknęła rozemocjonowana:
— Chodź za mną. — I nie wytrzymując, wybiegła z legowiska starszyzny. Lekka Łapa kiwną głową na znak, że rozumie i również zaczął biec. Gdy dotarli do kąta, w którym znajdowało się drugie wyjście z obozu. Przystanęła i pokazała deski dumnie łapą. Widząc lekko zaskoczoną minę drugiego psa, przesunęła deskę łapą. Deska zaszurała o inne deski, a po chwili całkiem odsłoniła wejście. Iskierka odwrócona tyłem do ucznia nie widziała jego miny, ale była pewna, że jest zaskoczony. Chcąc wyjść na świeże powietrze, przeszła przez dziurę. Na zewnątrz było trochę jaśniej niż wcześniej i również trochę cieplej. Iskierka przysiadła na większej kępce trawy i oszołomiona tak samo jak za pierwszym razem oglądała okolicę. Nie za bardzo znała zewnętrzny świat, ale jedno wiedziała na pewno — jest piękny!
<Lekka Łapo?>
[314 słów: Iskierka otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

11 lutego 2021

Od Lekkiej Łapy CD Iskierki

Szedłem właśnie przez obóz Industrii do legowiska starszyzny. Oszroniona Gwiazda prosił mnie, abym wymienił ściółkę Brzozowemu Wschodowi. Tak, wymiana ściółki to jeden z mniej przyjemnych aspektów bycia uczniem, ale nie mogę narzekać. W końcu to tylko zbliża mnie do zostania wojownikiem. W tej właśnie chwili usłyszałem za sobą wesołe szczeknięcie.
— Cześć, jestem Iskierka.
Podskoczyłem, upuszczając ściółkę. Nim zdążyłem się odwrócić, moje myśli szalały. Obcy głos. Brzmiał jak szczeniak, ale w Industrii nie ma przecież żadnych szczeniąt. Odwróciłem się z zaskoczeniem, aby zobaczyć małą suczkę, wyglądającą prawie tak, jakby była rodzoną córką Płonącego Konara. Wtedy sobie przypomniałem, że kilka księżyców temu, patrol sprowadził do obozu szczeniaka porzuconego przez Dwunożnych. Zmusiłem się, aby nie najeżyć odruchowo sierści. Jak ktoś mógłby porzucić takie bezbronne, niewinne stworzenie jak Iskierka? I z tego co słyszałem, przedtem stworzyli jej złudne poczucie bezpieczeństwa. Nawet lisy nie są tak dwulicowe. Co prawda, mój ojciec był pieszczochem, więc nie mogę nienawidzić dwunożnych. To ogólnie dość dziwny gatunek. Niektóre osobniki są lojalne i dbają o swoich bliskich jak najlepsi wojownicy. Inni, podlejsi niż najgorsi zdrajcy. Potrząsnąłem głową. Trudno nadążyć za rozumowaniem Dwunożnego.
— Cześć młoda — powiedziałem przyjaźnie. — Jestem Lekka Łapa. Uczeń Oszronionej Gwiazdy.
— Musi być wspaniale być uczniem Industrii! — zawołał szczeniak.
Uśmiechnąłem się cynicznie i spojrzałem na ściółkę, wciąż leżącą na trawie. Cóż, owszem, bycie uczniem Industrii jest wspaniałe, ale pamiętam swoje pierwsze odczucia, gdy się dowiedziałem, że bycie uczniem to nie tylko polowanie i patrole z mentorem, ale również zajmowanie się starszyzną i czyszczenie legowisk. Nie powiedziałem jednak tego, co myślę. Nie chcę jej zniechęcić. Poza tym miała w końcu rację. Trudno należeć do klanu, jeśli nie przeszło się szkolenia. To znaczy, nie licząc szczeniaków, ale ja się już do żłobka nie nadaję. Z kolei należenie do klanu, to najlepsze możliwe uczucie. Współczuję psom, które nigdy tego nie doznały. Widząc zapał w oczach Iskierki, postanowiłem opowiedzieć jej nieco o pozytywnych aspektach życia ucznia.
— Chodź — powiedziałem, siadając na trawie. — Opowiem ci, jak to jest. Chcesz poznać relację z jednej z moich — i w tym momencie ściszyłem konspiracyjnie głos — supertajnych misji?
— To ty masz supertajne misje? — Nie mogłem się nie uśmiechnąć, widząc szerokie oczy szczeniaka. — Niesamowite. Też chcę. To niesprawiedliwe, że ty możesz chodzić na supertajne misje, a ja nie.
Skinąłem współczująco głową. Nie zamierzałem okłamywać suczki, ale chciałem nieco ubarwić moją opowieść, aby ją zabawić. Zasługuje na jak najwięcej radości w życiu, po tym co przeżyła.
— Owszem, my uczniowie mamy pełno supertajnych misji — potwierdziłem radośnie. — Pewnego dnia, Oszroniona Gwiazda został ciężko ranny podczas bitwy. Musiał zostać na obserwacji u Szkarłatnego Bluszcza. Ja w tym czasie, ponieważ wciąż musiałem się szkolić, dostałem za tymczasowego mentora Jagodową Mgłę i szkoliłem się z Wilczą Łapą.
— O nie — powiedziała smutno Iskierka. — Mam nadzieję, że Oszroniona Gwiazda nie cierpiał bardzo.
Stłumiłem parsknięcie. Owszem, kocham swojego przywódcę i mentora i nie chcę jego cierpienia, ale Iskierka musi zrozumieć, że każdy w końcu odnosi rany. Szybko pozbyłem się jednak tej myśli.
— Poszedłem z Jagodową Mgłą i Wilczą Łapą obejrzeć teren — kontynuowałem. — W pewnym momencie wyczuliśmy zapach włóczęgi.
— Industria miała podobno ostatnio poważny problem z włóczęgami — zauważyła Iskierka. — Podobno są bardzo agresywni.
Cóż, agresywni to delikatne słowo. To bestie niedbające o nikogo i o nic. Psy z mojej historii to nie są jednak ci brutale. Nie opowiedziałbym przecież szczeniakowi tak mrocznej historii. Nie zasnęłaby przecież w nocy.
— Poszliśmy śladem włóczęgi — ciągnąłem. — Zamaskował swój zapach w błocie, ale już z nie takimi problemami się mierzyliśmy. Usłyszeliśmy jego kroki. Ciche, ale jednak słyszalne. Dogoniliśmy go akurat wtedy, gdy dzielił się naszym królikiem z innym włóczęgą. Zasugerowałem wezwanie kogoś z klanu, ale Jagodowa Mgła powiedziała, że poradzimy sobie z nimi sami. Wyskoczyliśmy z zarośli na włóczęgów, powiedzieliśmy, że to nasz teren i, że nie wolno im nigdy więcej postawić tu łapy. Psy były wielkie. Ruda suczka i czarny pies. Robiły wrażenie, jakby samym wzrokiem mogły unieszkodliwić samego Potwora Dwunożnych.
— Straszne — powiedziała z niepokojem Iskierka. — Boję się.
— Nie ma się czego bać — zaśmiałem się. — Okazali się być tak naprawdę dobrzy tylko w pysku. Zwyzywali nas, gdy tylko nas zobaczyli. A potem Jagodowa Mgła skoczyła na czarnego psa. Wilcza Łapa zaatakował suczkę. Próbował przebiec jej pod brzuchem, ale przeciwniczka na czas uderzyła go łapą. Zagryzłaby go, gdybym nie przybył na czas. Skoczyłem na grzbiet wroga. Ugryzłem ją w kark. Udało jej się mnie zrzucić. Walczyła jak prawdziwa wojowniczka. Kotłowaliśmy się po ziemi dobrą chwilę. Powaliła mnie i trzymała przy ziemi przednimi łapami. Zdołałem podważyć jej tylne łapy, przez co straciła równowagę. Prędko zmieniłem pozycję i tym razem to ja przyszpilałem ją do ziemi. „Jestem psem Industrii”. Powiedziałem. „Pozwolę ci odejść, tylko dlatego, że jestem szlachetnym psem. Poddaj się, a będziesz wolna. W przeciwnym razie będę zmuszony zaprowadzić cię do obozu jako więźnia”.
— Niesamowite — powiedziała z uznaniem Iskierka. — I co zrobiła?
— Nie miała wyboru — szczeknąłem z dumą. — Ledwie mrugnąłem, suczka błagała o litość. W tej chwili podeszli do mnie Jagodowa Mgła i Wilcza Łapa. Moja zastępcza mentorka ruchem głowy dała mi znać, abym puścił włóczęgę. Zrobiłem to, a wtedy suczka uciekła.
— I sam ją pokonałeś! — nie mogła uwierzyć Iskierka.
— Nikogo innego nie było w pobliżu — powiedziałem. — Musiałem działać i...
— Lekka Łapo, co to za pogaduchy — usłyszałem za sobą głos Jagodowej Mgły. — Brzozowy Wschód czeka na ściółkę. A ha, nie przejmuj się porażką z włóczęgami. To nie twoja wina, że jak chciałeś się prześlizgnąć pod brzuchem tamtej suczki, ona akurat machnęła łapą. Z kolei Wilcza Łapa będzie wspaniałym wojownikiem. Niesamowicie sobie poradził.
Spojrzałem na nią z urazą. Nie powinna tak dokładnie usuwać mojego lekkiego podkoloryzowania. Gdy Jagodowa Mgła odeszła, wziąłem ściółkę i ruszyłem w stronę legowiska starszyzny. Patrząc przez ramię, zobaczyłem zaskoczone spojrzenie Iskierki.
— Wie sytaj — wysepleniłem przez zęby „Nie pytaj”, nie mogąc powiedzieć wyraźniej, trzymając ściółkę w pysku. Ku mojej irytacji, szczeniak poszedł za mną.
<Iskierko?>
[950 słów: Lekka Łapa otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia i 3 Punkty Treningu]

8 lutego 2021

Od Iskierki do Lekkiej Łapy

 Iskierka z zaskoczeniem tuż po przebudzeniu odkryła, że jest cieplej niż z zwykle o poranku. Suczka potrząsnęła lekko głową odpędzając zmęczenie. Tak, naprawdę było cieplej! — pomyślała z zaskoczeniem. Dotychczas mała myślała, że rankiem i wieczorem jest najzimniej, a w środku dnia jest odrobinę cieplej. Ogólnie — myślała, że jest zimno. A dziś — niespodzianka — jest cieplej. Co prawda nie było jakoś bardzo ciepło, ale jednak cieplej. Iskierka pobudzona myślą, że jest naprawdę cieplej, wstała. Niektóre psy w innych częściach magazynu już zaczęły się budzić. Suczka zachęcona jakimś zapachem, podeszła do twardej ściany magazynu. W dolnym rogu szarej ściany zamiast jednolitej powierzchni natrafiła na jakieś deski. Iskierka zaciekawiona pacnęła je łapą. Była pewna, że tych desek wcześniej nie było. Chociaż... może były. Suczka uświadomiła sobie, że rzadko przychodziła do tej ściany. Szare powierzchnie odgradzające świat zewnętrzny od obozu wydawały jej się najmniej ciekawe. Dużo więcej ciekawych miejsc w magazynie znajdowało się w jego środkowej części, pomiędzy rzędami półek z pudłami. Iskierka przypomniała sobie jedną sytuację — jakiś czas temu przyszedł jakiś dwunożny. Suczka słyszała, jak podszedł do tego kąta i coś wykrzykiwał do drugiego dwunożnego. Następnie razem z drugim coś przymocowali. To wydarzenie było dość dawno więc na jakiś czas o nim zapomniała. Zainteresowana odmienną fakturą kawałków drewna zaczęła napierać na nie łapami. Na odmiennej powierzchni naliczyła pięć kawałków drewna. Każdy z kawałków przymocowany był do ściany błyszczącym srebrnym kolcem. 3 kolce były obluzowane, a jeden całkiem wypadł. Ten kawałek drewna, z którego wypadł kolec, przekrzywił się i wisiał na tylko jednym kolcu. Iskierka postanowiła, że wyciągnie dwa z obluzowanych kolców — oba były na jednym kawałku drewna. Suczka podeszła bliżej do ściany. Z małych szczelin pomiędzy kawałkami drewna leciało świeże powietrze. Iskierka uniosła łapę i naparła całym jej ciężarem na srebrny kolec. Kolec lekko się poruszył, wysuwając się bardziej z drewna. Suczka naparła jeszcze mocniej na kolec. Ten po kilku uderzeniach serca wypadł z drewna. Iskierka przesunęła go delikatnie łapą na bok. Kolec z jednej strony był tępy a z drugiej ostry. Iskierka postanowiła, że później mu się poprzygląda. Teraz suczka zabrała się za drugi kolec. Naparła znów całym ciężarem na przedmiot. Tym razem jednak kolec okazał się trudniejszy do wyciągnięcia. Iskierka przycisnęła dwoma łapami kolec. Ten wreszcie wypadł z kawałka drewna. Suczka uspokoiła oddech po wysiłku związanym z wyciągnięciem przedmiotu z drewna. Potem podeszła do kawałka drewna. Bez kolców ledwo trzymał się ściany. Suczka delikatnie go pchnęła. Drewniany kawałek przechylił się i upadł na podłogę. Iskierka zadowolona z siebie podeszła do powstałej dziury w ścianie. Pozostałe 4 kawałki drewna, które jeszcze ją zakrywały, trzymały się dość dobrze. Wyjątek stanowił najmniejszy kawałek — trzymał się on na tylko jednym kolcu. Suczka popchnęła nosem kawałek drewna na bok. Pod naporem jej nosa, przechylił się w bok. Gdy dotarł do dwóch innych kawałków drewna, przystanął. Zaklinował się odrobinę o kawałki drewna, tworząc wejście, które można otworzyć i zamknąć. Suczka ucieszyła się, widząc, że może z powrotem zasunąć wejście, a nieruszane pozostanie otwarte. Iskierka powoli przeszła przez dziurę, rozglądając się na wszystkie strony. Gdy tylko przekroczyła linię progu i wyszła na zewnętrzny świat, oślepiło ją bardzo jasne światło. Mała zmrużyła oczy, dopóki jej wzrok nie przyzwyczaił się do jasnego światła. Gdy tylko przekroczyła próg podłogi magazynu, stanęła na rzadkiej, ale miękkiej trawie i zamarła ze zdziwienia. Świat zewnętrzny wydał jej się ogromny i piękny. Przed Iskierką znajdowała się mała łączka. Za łączką biegła mała droga grzmotu, gdzie co jakiś czas przebiegał potwór dwunożnych. Obok magazynu rósł dość duży dąb o lekko pochylonych gałęziach. Na jego gałązkach Iskierka zauważyła wiele małych zielonych pączków. Suczka lekko przytłoczona wszystkimi wrażeniami powoli wyszła z magazynu. Chciała pozwiedzać, ale coś mówiło jej, że może ją spotkać coś złego. Ostatecznie wróciła do obozu. Po wejściu do magazynu przekręciła kawałek drewna, zamykając wejście. Większość członków Industrii była już na nogach, więc suczka po oddaleniu się od kąta z tajnym wyjściem z obozu ognistego klanu zagadała do jakiegoś psa. Terminatora. Chyba.
— Cześć, jestem Iskierka — zaczęła jak zwykle z uśmiechem na mordce. 
<Lekka Łapo?>
[655 słów: Iskierka otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]