Pokazywanie postów oznaczonych etykietą •Klematisowy Gryz•. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą •Klematisowy Gryz•. Pokaż wszystkie posty

19 grudnia 2021

Od Klematisowej Łapy CD Kłaczastej Łapy

Tego ranka Klematisowa Łapa nie został wybrany do uczestniczenia w patrolu, a mimo to wyruszył niedostrzegalnie w jego ślady. Z pewnej odległości słyszał rozmowy, a gdy Spadająca Łza zatrzymała się, nasłuchując, Klematisek zamarł. Na całe szczęście nie wypatrzyła jego pręgowanego futra wśród krzaków. Niedługo po tym ścieżki szczeniaka i reszty grupy rozdzieliły się.
Młody znów wybrał się na kocią przechadzkę nie tylko w celu dokładniejszego poznania terenów okalających klan, ale też rześkie, podeszczowe powietrze pozwalało mu posegregować ostatnie treningi z mentorką. Stawiając długie kroki, wyobrażał sobie, od której strony powinna znaleźć się nornica, by go nie wyczuła. Wzrokiem szukał ptactwa, które krakało mu nad uchem. Pręgowana Skóra opowiadała mu jeszcze w gnieździe, żeby nigdy na nie nie polował. Na zdartą łapę tylko one wiedziały, jak się bronić przed ostatnimi ulewami.
Klematisowa Łapa przystanął z zadartym łepkiem, wpatrując się w czarno-białe ptaszysko. Siedziało nachylone w stronę psa i kręciło dziobem, jakby chciało się pochwalić swoim mieniącym się upierzeniem.
— No i na co się tak gapisz? — szczeknął, lecz stworzonko, które najpewniej nazywało się sroką, jedynie zakrakało po swojemu. Wyglądało na zadowolone ze swojej wyższości. — W porządku. Siedź sobie tam. Ale przestań krakać, bo nie ręczę za swoje kły.
Ach, gdyby jeszcze mógł dosięgnąć tego przeklętego ptaka... W każdym razie, gdy Klematisek ruszył w dalszą wędrówkę, zwierzę podążało za nim, skacząc od drzewa do drzewa. Co kilka skoków pokrakiwało, szydząc z pręgowanego ucznia. Biedny wietrzny przyśpieszał coraz bardziej, aż takie przekomarzanie zakończyło się wyścigiem z przeklętą sroką. Nie miał w planach dziś biegać, jednak widząc, że biało-czarna plama jest ciągle przed jego głową, zaczął wyciągać łapy, coraz dalej angażując zaraz całe ciałko do szaleńczej pogoni z ptakiem. Sam zaraz poczuł się, jakby leciał nad ziemią. Gdy pierwsze promienie słońca tego dnia przebiły się przez chmury, ich cienie złączyły się w jeden.
Klematisowa Łapa nawet nie zauważył, gdy jego rywal odpuścił. Zafiksował się w tym szaleńczym biegu tak bardzo, że spoczął, dopiero odczuwając pieczenie w łapach. Zziajany przystanął gdzieś w pobliżu domu dwunożnego. Mięśnie mu drżały, jednak ogon miał uniesiony z dumy. W końcu wygrał i choć opowiadanie tego komukolwiek brzmiałoby jak szczenięcy sen, to w duchu będzie dobrze to wspominał.
Napił się z kałuży, by zaraz potem ruszyć do wnętrza zdaje się, że opuszczonego domostwa. Znów uważnie nasłuchiwał, choć w połowie wszystko zagłuszało jego własne bicie serca. Nagle zauważył brązowe futro. Klematisowa Łapa przystanął z łapą uniesioną w powietrzu. Węszył, odsłaniając ząbki, po czym odetchnął z ulgą, rozpoznając zapach Kłaczastej Łapy. Zdążył zrobić jeszcze kilka kroków, nim ten podskoczył przerażony.
To był pierwszy raz, gdy pręgowany uczeń usłyszał echo i choć jeszcze nie znał tego słowa, to zjawisko zrobiło na nim wrażenie. Wpierw rozejrzał się za odległymi, cichnącymi słowami, a dopiero poznając, że echo go nie zrani, spojrzał na przyszłego medyka z pogodą i merdającym lekko ogonem.
— Ciebie również miło widzieć. — odpowiedział Klematisek, jednak Kłak zerknął na niego z ukosa.
— Taaak... ciebie też. - bąknął niepewnie. — Co tu robisz?
— Ja... — Ścigałem się ze Sroką. — Szukałem cię.
W tym momencie brązowy przechylił głowę w drugą stronę w całkowitym niezrozumieniu.
— Szukałeś mnie? Coś się stało? — zapytał, brzmiał na dość zaintrygowanego tym, bo jednak niecodziennie szuka go ktoś z innego klanu.
Uczeń wietrznych dość powolnie zaczął okrążać Kłaczastą Łapę, aż w końcu przysiadł przy wcześniejszym znalezisku rozmówcy.
— Nie. Jeszcze nie. — przeszedł pośpiesznie do wyjaśnień. — Pomyślałem tylko, że mógłbyś mnie czegoś nauczyć. O tych swoich... — musiał znaleźć słowo. — ciekawych chorobach i innych podobnych.
<Kłaczasta Łapo?>
[567 słów, Klematisowa Łapa otrzymuje 5 punktów doświadczenia i 1 punkt treningu]

22 listopada 2021

Od Klematisowej Łapy CD Żałobnej Pieśni

Jego uszy przez chwilę w spokoju kiwały się w takt aktywnego marszu zmęczonych łap. W skupieniu zmarszczyło się mu całe czółko. Wzrokiem przebadał całą Ścieżkę Dwunożnych, nim dokończył pytanie. Żałobna w oczekiwaniu uniosła ogon, jakby zachęcając swojego ucznia do zadania tego widocznie nurtującego pytania, a Klematisowa Łapa, łapiąc jej spojrzenie, przełknął głośno ślinę. Nie miał teraz odwrotu, cała uwaga była wyłącznie na jego cichym:
— Czy ja jestem za słaby na wojownika?
Psica zamrugała, nie dowierzając, że jej podopieczny mógł zadać to pytanie, jednak spojrzenie Klemtisowego wpatrywało się z takim nieokreślonym, głębokim uczuciem w jej brązowe oczy. Z jednej strony rozchwiane, jednak przerażająco w tym spokojne. Jak szczenię, które pogodziło się z tym, że zaraz zostanie wtarte w Drogę Grzmotu przez Potwora. Tak bardzo nieadekwatne do tragiczności sytuacji.
Dzieci Pręgowanej Skóry sztuka po sztuce stawały się wojownikami, jednak uczeń Żałobnej Pieśni mimo jego pracowitości wciąż był uczniem. Ciężko jednak powiedzieć, że to wina tego czy tamtego. Było tak wiele czynników... ich było tak wiele…
— Żałobna Pieśni? — Kremową suczkę wyrwało ponaglające zaskomlenie. Otrzepała się i rozejrzała wybudzona z transu.
— Absolutnie nawet nie próbuj tak myśleć — warknęła i nim Klematisowa Łapa przeprosił za swoje pomysły, ta kontynuowała — Nim się obejrzysz, będziesz wojownikiem. Czasem ci, którzy dłużej się uczą są silniejsi od tych, co ukończyli szkolenie jako pierwsi. Cierpliwości, Klematisowa Łapo.
Nie zdążyła nic więcej powiedzieć. Do ich nosów dotarł zapach obcego psa. Nie był to żaden klanowy osobnik. Intensywna woń kwiatów i owoców, a także czegoś, co Klematiosowej Łapie pachniało apetycznie. Czymkolwiek to było.
— Pieszczoch — stwierdził, kręcąc noskiem na lewo i prawo.
<Żałobna Pieśni?>
[259 słów, Klematisowa Łapa otrzymuje 2 punkty doświadczenia i 2 punkty treningu]

13 listopada 2021

Od Klematisowej Łapy do Zroszonej Łapy (Zroszonej Ptaszyny)

Klematisowała Łapa znów postanowił wymknąć się z obozowiska. Same szkolenia z Żałobną były może nie nudne, ale zajmowały tak mało czasu, że młody pies musiał sobie znajdować dodatkowe zadania. Prawie przez to nie spał, a przy tym mrozie wychodziło mu to na plus. Zakwasy były jego rutyną, jednak dzielnie brnął przez roztopy w poszukiwaniu czegoś więcej do jedzenia niż wychudzone szczury. Miał nadzieję, że jeśli coś przyniesie, to zyska uznanie w oczach każdego z członków klanu, może nawet Wilczego Cienia.
Pręgowany truchtał z dumnie uniesionym ogonem. Był tak wysoko, że aż zawijał się na kościsty grzbiet. Co chwila oblizywał zmarznięty nos, a pysk trzymał lekko rozwarty. Żaden znajomy zapach jednak nie docierał do ucznia. Przynajmniej nic, co mogło zostać upolowane. Nawet zając nie przemknął przez otwarte, błotniste pola. “Pewnie już dawno utonął.” - pomyślał Klematisowa Łapa, wpatrując się w miejsce, gdzie latem jest wręcz złoto i szumnie. Wydawało mu się, że te rośliny nazywa się owsem, choć może się przesłyszał.
Niedługo potem grunt stał się nieprzyjemnie szorstki. To musiały być ścieżki Dwunożnych. Nie minęły dwie długości lisa, a młody już przysiadł, oblizując łapy ze słonych kryształków. Piekły go w poduszki, jakby stąpał po gwoździach. Nie rozumiał, po co to zostało zrobione. Czy to jakaś forma obrony Dwunożnych przed psami? Zaraz, gdy uniósł wzrok, zmienił zdanie. Jakaś łaciata suka, prowadzona na cienkiej lince przez swojego pana dzielnie stąpała po twardej ścieżce. Klematisowa prychnął, widząc jak pieszczoch daje radę. Nie mógł być przecież gorszy!
Dalsza część wędrówki w tym smrodzie przypominała raczej susy niż trucht. Uczeń zadzierał łapy jak koń pod Dwunożnym, byle jak najdłużej nie mieć styczności z solą. Gdy dwa razy przekroczył drogę potworów, zauważył, że tylko w jej okolicy są te zasieki. Dlaczego?
Nagle, gdy Klematisowa przekrzywiał łeb, rozległ się ryk Potwora. Był tak blisko, że młody pies aż podskoczył, uciekając na liche pole z trawy. Dopiero tam się obejrzał. Ów potwór był większy od pozostałych, ale też dużo wolniejszy. Klematisowa Łapa prychnął z zażenowania swoim zachowaniem. Kichnął i ruszył dalej.
Nowe miejsce miało dużo drzew i innych roślin. Było tu też dużo zapachów pieszczochów i Dwunożnych. Musiał to być Park. Przynajmniej tak pasuje z opowieści.
<Zroszona Łapo?>
[356 słów, Klematisowa Łapa otrzymuje 3 punkty doświadczenia i 2 punkty treningu]

1 listopada 2021

Od Klematisowej Łapy

Brakowało łap poza obozem. Brakowało łap w obozie. Brakowało łap wszędzie gdzie się nie spojrzy mimo, że klanowe psy przyjęły do siebie pieszczochów. Bryzowa doszła do władzy tak szybko jak odeszła zostawiając jedynie chaos i niesmak. Mimo wszystko Klematisowa Łapa nie potrafił do tego przywyknąć. Może dlatego, że nie znał innej Gwiazdy? Nie zabierano go na zgromadzenia, żyć też nie żyje za długo. Nawet ten zając, którego widział z daleka był starszy. 
Wlókł długimi skokami szukając źdźbeł soczystej trawy. Nie było jej za wiele. Pastwiska przypominały rozlewiska. Pola rozgrzebanego przez konie błota. Z łysymi drzewami wyglądały jak wyjęte z koszmarnych opowiadań. Brakowało wielkiego, łapiącego psy Dwunożnego, albo kolejnego wysłannika Quintusu. Pręgowany szczeniak aż złapał w pyszczek jedną z lin, którą przywiązuje się konie. Memlał ją dopóki dopóty nie zaczęły wychodzić liczne sznureczki. Niech no spróbuje któraś łapa tamtych złodziei stanąć na terenach wietrznych a Klematisowa Łapa osobiście pokaże gdzie jej miejsce. 
W końcu, gdy słońce postanowiło witać się z ziemią, a niebo przybrało kolor gumowych pojemników z owsem młody wstał i przeciągnął się. W cieniu było zimno więc wypadało się nieco poruszać lub legnąć w słomie jak za mlecznych lat przy Pręgowanej Skórze. Klematisowa Łapa przeciągnął się jeszcze wyciągając swoje wszystkie cztery nogi tak daleko jak tylko dał radę, a gdy skończył ziewnął tak potężnie, że aż pisnął. Strzepnął z siebie senność i ruszył na przygodę. Wszyscy byli tak zaaferowani zmianami, że nie zauważą jak wymknie się na chwilkę ze stajni, prawda?

<Ktoś?>
[242 słowa: Klematisowa Łapa otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]
 
Zarezerwowane dla Ćmiej Łapy!

27 września 2021

Od Klematisowej Łapy do Żałobnej Pieśni

Na wyjście z pachnącego mlekiem siana czekał niemalże od narodzin. Rodzeństwo raz było irytujące, raz wręcz przeciwne. Może kilkoro z nich takie już miało pozostać. Jak Obdarta Łapa, który nie przyznawał się do reszty w każdej możliwej chwili. A przecież stanowili rodzinę, której się nie wybiera. Właśnie te próby bycia w zgodzie, a nie przeszkodzie sprawiały, że stawaliśmy się silniejsi. Czasem pies musi robić to co musi nie jojcząc nad każdą malutką drzazgą. Powinien być czujny, nie bierny, no i pełen sił, żeby móc w każdej chwili stanąć w obronie tej „rodziny”. Pies musiał stać się wojownikiem, nawet jeśli nie przypominał klanowego. Musiał stać się rodziną i pozostać nią aż do końca.
Klematisowa Łapa łudził się, że takie są właśnie prawa Ventusu. A przynajmniej tak dodawał sobie otuchy, targając niepełne, zimne naczynie z wodą. Bryzowa Gwiazda zleciła to Bananowej Skórce, jednak gdy tylko pręgowany szczeniak zobaczył wojowniczkę trudzącą się z naczyniem, które nazwała wiadrem, od razu zaproponował pomoc. Mimo że niedawno został uczniem, już przewyższał brązową sunię o głowę.
Klematisowa Łapa odłożył wiadro w miejscu o zapachu tysiącu ziół, jabłek (o które inni wojownicy uprzedzali nie pytać Manaciego Olbrzyma) oraz... Sarnią Łapę. Musiała niedawno opuścić medyków, bo uczeń nie zauważył swojej siostry mimo dobrego oświetlenia. Przeciągnął się, oblizał nos, ale było tu cicho. Nie zauważył Cynamonowej Pestki — drugiej medyczki Ventusu.
— Wyszła dosłownie chwilę temu. — Rozległ się skrzekliwy głos, sprawiając, że kopia Szramy podskoczyła w miejscu. — Oj, nie chciałam cię przestraszyć Klematisowa Łapo. Coś się stało? — spytała zaraz, zabierając się znów do porządkowania lekarstw.
Szczeniak popatrzył na nią wielkimi oczyma, zaraz merdając jakby przepraszająco za swoją reakcję.
— Nic się nie stało. Przyniosłem trochę wody.
— Nie powinieneś być teraz z Żałobną Pieśnią?
— Nie widziałem jej od jakiegoś czasu.
A dokładnie odkąd zajął się Bananową Skórką i wiadrem. Szybka dedukcja, analiza. Klematisowa Łapa obejrzał się na miejsce, skąd woń siostrzyczki była najsilniejsza.
— Myślę, że poszła gdzieś z Sarnią Łapą — przyznał — Żałobna Pieśń nie zabiera naszej dwójki razem poza obóz. Skoro jej nie ma, mam jeszcze chwilę.
Cynamonowa Pestka spojrzała na psa nieco zdziwiona. Wierzyła, że jej siostra dobrze wyszkoli uczniów, ale powinna sobie trochę zaufać. No i szczeniakom. Klematisowa Łapa zdawał się szybko uczyć. Zresztą nie tylko on. Mieli w tym roku wiele utalentowanych szczeniaków.
— Mogę zadać ci pytanie? — spytał zaraz pręgowany uczeń.
— Właśnie to zrobiłeś — odparła wesoło, nie przestając porządkować.
— No to, czy mogę zadać drugie? — spytał zuchwale malec.
— Znów to zrobiłeś — zaśmiała się, układając stosik. Ogon kołysał się jej wesoło.
Klematisowa Łapa aż poczuł się głupio, że daje się tak nabierać. Naprężył umysł i ogon.
— Mogę zadać ci kilka pytań? — słysząc tylko „mhm”, ciągnął dalej — Dlaczego w klanie jest tyle uczniów, a tak mało matek?
Jasna sunia aż upuściła patyk. Widziała, że młody uczeń trochę zmieszał się przez jej zaskoczenie. Już miała mu tłumaczyć, gdy nad jego uszami dostrzegła Żałobną Pieśń.
— ŻAŁOBNA PIEŚŃ! — zawyła donośnie, zaraz radośnie dodając — Myślę, że Żałobna Pieśń chętnie ci odpowie na to pytanie, prawda Żałobna? — Kiwała energicznie, jakby porozumiewawczo łbem. — To super. Powodzenia w przyswajaniu wojowniczej wiedzy. — Pośpiesznie popchnęła nosem brązową kulkę i wróciła do porządkowania. Przez bark rzuciła jeszcze pożegnanie.
Klematisowa Łapa siedział tak chwilę, nie do końca wiedząc, co właśnie się odgwieździło. Zaraz jednak zaskoczenie przekuł w nieśmiałą radość.
— Cześć, Żałobna Pieśni. Znaczy. Dzień dobry. — poprawił się, otrzepując, aż tylne łapki oderwały się od ziemi. W milczeniu czekał na jakieś nowe zadanie. Aż łapy paliły go do działania.
< Żałobna Pieśni?>
[564 słów, Klemantisowa Łapa otrzymuje 5 punktów doświadczenia i 2 punkty treningu]