Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krwawy Zew × Bryzowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krwawy Zew × Bryzowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

9 kwietnia 2021

Od Krwawego Zewu CD Bryzowej Gwiazdy

Czułem, jak wszystko we mnie buzuje. Adrenalina w momencie podskoczyła. Czułem swoją przewagę nad tą marną suczką. Nie obchodziła mnie jej pozycja. Zioła musiały znaleźć się u mnie, tylko tak mogła skończyć się ta zaciekła walka. Nagle moja rywalka wyminęła mnie, ruszając do ucieczki. Spojrzałem jak łapie lecznicze zioła w pysk i zwiewa. Zebrałem resztki swojej determinacji i ruszyłem za nią w pogoń. Moje długie łapy pozwalały mi na wielkie susy, dzięki czemu już prawie ją dorwałem. Jednak w sekundzie zbrakło mi powietrza, zacząłem kasłać, zawirował, świat więc zrezygnowałem z dalszego pościgu. Czyżby choroba wróciła, nie to niemożliwe. Nagle poczułem, jak coś podchodzi mi do gardła, otworzyłem pysk i zwymiotowałem pianą. Cholera to coś dziwnego, zawróciłem więc. Na szczęście w pośpiechu suczka nie wyrwała wszystkiego, złapałem za pozostałości i wróciłem na tereny klanu. To nie był prosty powrót, czułem się paskudnie. Gdy stanąłem u progu legowiska medyczki. Ta spojrzała na mnie zaniepokojona.
— Krwawy co Ci się dzieje?
— Nie wiem, duszę się, wymiotuje pianą, mam zawroty głowy.
— Kładź się tutaj, muszę dokładnie Cię zbadać.
Obwąchała mnie całego, nagle złapała mnie zębami i szarpnęła.
— Oszalałaś? — warknąłem.
— To kleszcz, był zakażony.
Dostałem kilka ziół, miały zneutralizować truciznę, jaką kleszcz mi wpompował.
— To przez niego mam te wymioty i kaszel?
— Tak. Oszczędzaj się Krwawy, teraz. Za trzy dni przyjdź do mnie, chyba że twój stan się pogorszy.
Skinąłem głową i udałem się do siebie. Niestety nie odczuwałem poprawy, znowu powrócił mi ból głowy, gardła, kaszel i ten głupi brak możliwości normalnego oddychania. Nie chciałem zawracać medyczce głowy, więc przybyłem po trzech dniach.
— I jak się czujesz?
— Mam te same objawy co przy poprzednim zachorowaniu na nieznaną chorobę.
Medyczka nic mi nie odpowiedziała, widziałem grymas na jej pysku, co ani troszkę mnie nie uspokoiło. Ponownie przystąpiła do badań.
— To nawrót choroby... — Przygotowała mi lekarstwo. Wypiłem je bez zastanowienia.
— To pomoże?
— Jesteś ponownie zarażony, musisz dużo pić i odpoczywać, ten głupi kleszcz musiał Cię osłabić i złapałeś to dziadostwo ponownie, jednak powinieneś a tydzień czuć się o wiele lepiej. Ogranicz przebywanie z innymi psami.
Skinąłem głową i udałem się do swojego legowiska.
Koniec wątku.
[346 słów: Krwawy Zew otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

21 marca 2021

Od Bryzowej Gwiazdy CD Krwawego Zewu

Bryzowa Gwiazda już myślała, że ma przewagę. Już myślała, że głupim kijem będzie w stanie sprawić, że intruz będzie zwiewał, gdzie pieprz rośnie.
Nie.
Jednym kłapnięciem, tak, jakby nie sprawiło mu to w ogóle trudności, pies złamał patyk, który wydając z siebie głuchy trzask, opadł na ziemię.
Nim liderka zdążyła chociażby drgnąć, została złapana za kark i powalona na ziemię. Szarpanina chwilę trwała, a przywódczyni poczuła, jak kły samca przebijają się przez skórę na jej szyi. Niewiele myśląc, złapała napastnika za łapę i mocno ugryzła, czując, jak jej pysk wypełnia krew.
Już miała się podnieść, gdy jej kark został puszczony, ale zaraz poczuła pieczenie w boku. Została przyciśnięta do ziemi, jak nic niewarty pieszczoszek. Och nie! Nie zamierzała się teraz poddać. Wyślizgnęła się.
Dwójka psów, stojąc na dwóch łapach, niczym dwunożni na ringu, zaczęła się bić. Walić łapami, drapać pazurami. Kłapać paszczą. Prali się jak prawdziwi wojownicy.
Bryzowa czuła dużo mniejszy ból, dzięki adrenalinie. Co nie oznaczało, że umknął jej uwadze fakt, iż jej piękne uszko zostało naderwane przez tego prostaka bez zasad.
Furia wypełniła oba psy, mimo ran napędzając ich ciała, zachęcając do coraz bardziej zaciekłej walki. Liderka nawet chciała znów sięgnąć po kij, który mimo złamania, dalej mógł być użyteczny, ale Krwawy Zew wyrwał jej go z pyska.
Dwa walczące psowate wyglądały tak, jakby stanowiły jedność. Jakby były jednym ciałem, splecionym ze sobą w potyczce.
Przywóczyni pozwoliła sobie na chwilę nieuwagi, co skończyło się fatalnie. Samiec złapał ją za kark i kilkukrotnie trzepnął nią w drzewo. Walił nią o biedną roślinę tak, jak mama ubija kotlety.
Suka poczuła straszny ból rozchodzący się wzdłuż kręgosłupa i wrzasnęła. Kiedy pies ją puścił, wstała, trzęsąc się na łapach. Warczała, we wrogim uśmiechu i rozpoczęła się krótka wymiana zdań.
— Za kogo ty się masz?
— Nie twoja sprawa, damulko.
— Jak ty mnie nazwałeś? Wiesz, z kim zaczynasz?
— Nie i nie muszę wiedzieć!
— Jestem przywódczynią tego klanu a ty intruzem.
— Nie obchodzi mnie, kim jesteś, stajesz mi na drodze do zdobycia lekarstwa, którego potrzebuje mój klan.
— Mój niby nie?
— Gówno mnie obchodzi twój klan, tak jak ciebie mój więc niech wygra lepszy!
Suczka zdała sobie sprawę z tego, że walcząc dalej, ryzykuje własne życie.
Tylko czemu powalenie psa nie było tak proste, jak w przypadku Trzmielego Lotu? Czemu nagle zrobiło się trudniej? — zastanawiała się, rozczarowana samica — przecież wszystko miało iść po mojej myśli! Od kiedy przywódcy nie są darzeni szacunkiem? Od kiedy coś im się nie udaje?
Bryzowa Gwiazda wyobrażała sobie, że prowadzenie klanu da jej nieskończoną moc. Że wszystko będzie jej się udawało.
Tylko czemu tak nie było?
Musiała się teraz wycofać z walki. Na szybko wymyśliła krótki i niedopracowany plan, po czym wystartowała do przeciwnika, a przeciwnik — do niej. Miało już dojść do kolejnego starcia, jednak psina w ostatniej chwili wyminęła kundla. Ten nie zdążył wyhamować przed drzewem. Trzask intruza uderzającego w pień nie był tak głośny, jak jej się wydawało, jednak nie na tym teraz się skupiała.
Pruła przez pole, taranując rośliny rosnące przed nią. Przed jej oczami zamajaczyła kępka ziół. Ziół, o które toczyła się walka. Nie zwalniając, spróbowała je wyrwać. Uciekała z walki, ale nie zamierzała dać wojownikowi tej satysfakcji ze zdobytych niesprawiedliwie medykamentów. Zamierzała zdobyć je przed nim i nie dać się złapać.
<Krwawy Zewie?>
[535 słów: Bryzowa Gwiazda otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

19 marca 2021

Od Krwawego Zewu CD Bryzowej Gwiazdy

Jakaś porąbana ta suczka. Kto normalny łapie za kij i nawala innych po głowie. To wstyd mając kły i pazury używać dodatkowych przedmiotów. Zacisnąłem kły, zebrałem się w sobie, bacznie patrząc, gdzie celuje. Rozwarłem szczęki, złapałem za patyk, ścisnąłem z całych sił, łamiąc go. Nie miałem serca, nie miałem litości. Skoczyłem na nią, złapałem zębami za kark i zacząłem szarpać. Głupia długa sierść suczki nieco mi utrudniała, ale w końcu poczułem krew w pysku, udało się przerwać skórę. Poczułem, jak ta menda gryzie mnie w łapę. Naprawdę chce dzisiaj zginąć. Podniosła mi ciśnienie, nikt nie będzie ze mną zadzierał. Puściłem jej kark, aby wbić się w jej bok. Suczka puściła moją łapę, przyszpiliłem ją do ziemi. Warczałem i obnażałem kły, te roślinki były moje nie jej. Spryciara wyślizgnęła mi się, zaczęła się, stawaliśmy na tylnych łapach, siłując się, gryząc, gdzie popadnie. Złapałem ją za ucho i rozerwałem je. To wprawiło moją przeciwniczkę w jeszcze większą furię. Gryźliśmy się zaciekle, krew tryskała, każde z nas po kilku minutach dyszało. Zobaczyłem, jak moja przeciwniczka znowu usiłuje złapać jakiś badyl, uprzedziłem ją, przegryzając badyl.
— Tak się nie bawimy — warknąłem.
Ponownie szczepiliśmy, się gryząc zaciekle, to była walka a nagrodą były zioła, Tenebris ich potrzebowało, nie mogłem przegrać. Musiałem dać z siebie wszystko, ani ona, ani ja nie opuścimy tego. Na naszych ciałach pojawiało się coraz to więcej małych ran. Udało mi się w końcu złapać ją na tyle wygodnie za kark, że ją podniosłem, rozpędziłem się i uderzyłem nią o drzewo kilkakrotnie. Kosztowało mnie to sporo wysiłku, w końcu puściłem ją. Suczka wstała na drżących łapach, wręczała i obnażała kły, nie miała dość, w takim razie również i ja nie zamierzałem zakończyć tego starcia.
— Za kogo ty się masz — warczała.
— Nie twoja sprawa damulko.
— Jak ty mnie nazwałeś, wiesz, z kim zaczynasz?
— Nie i nie muszę wiedzieć!
— Jestem przywódczynią tego klanu a ty intruzem.
— Nie obchodzi mnie, kim jesteś, stajesz mi na drodze do zdobycia lekarstwa, którego potrzebuje mój klan
— Mój niby nie — warknęła.
— Gówno mnie obchodzi twój klan, tak jak ciebie mój więc niech wygra lepszy — warknąłem.
Oboje ruszyliśmy, biegiem w swoją stronę rozwierając szczęki. 
<Bryzowa Gwiazda?>
Dzięki przewadze w sile Krwawy Zew traci PZ w skali 86-99, zaś Bryzowa Gwiazda w skali 51-70. Bryzowa Gwiazda ma przewagę szybkości i może zdecydować się uciec. Krwawy Zew ma przewagę zręczności i — jeśli przeciwniczka nie ucieknie — wygra walkę.
[353 słowa: Krwawy Zew otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

16 marca 2021

Od Bryzowej Gwiazdy CD Krwawego Zewu

Bryzowa Gwiazda dumnie kroczyła przez pole, w poszukiwaniu roślin leczniczych.
Generalnie jej status z „Nie wiem, czy dobrze robię”, zmienił się na „Mam władzę, więc mogę wszystko”. Jej przygnębienie się skończyło, w momencie, w którym zrozumiała, że przemoc to najlepsza droga do władzy. W końcu, w tym świecie nie było nawet zbytniej różnicy pomiędzy dobrem a złem.
Już nie mogła się doczekać następnego zgromadzenia, które będzie musiała poprowadzić. W myślach już składała monolog o tym, jak dobrze się powodzi klanowi. W ogóle nie rozumiała do końca, po co się mówi takie rzeczy. Przecież to oczywiste, że lider nie pokaże słabości przy wrogich klanach, więc, na Gwiazdnych, po co?
Dobieranie słów i istny Roleplaying ze samą sobą, przerwał jej jednak widok sporej kępki ziół, rosnącej na polu. Rozpędziła się i ruszyła w jej kierunku, łamiąc inne rośliny na polu, w biegu. Wiatr przyjemnie rozwiewał jej futerko, a słońce powodowało, że ładnie ono błyszczało.
Nagle ni stąd, ni zowąd wleciało w nią coś dużego i brązowego, niemal zwalając z nóg. Ostatecznie jeszcze nie zmiotło jej z planszy, więc lekko obolała, złapała równowagę i zmierzyła się z przeciwnikiem. Śmierdział on ostro zapachem Tenebrisu, tak więc obnażyła kiełki.
— Dla twojego dobra, lepiej sobie odpuść — warknął wściekle.
O nie nie! On nie ma prawa mówić jej, co ma robić! I to jeszcze na jej własnym terytorium!
— To MOJE terytorium, MOJEGO klanu ty wybryku natury! — wrzasnęła wściekle.
Pod jej łapami, nie wiedzieć czemu, leżała gałąź. Była duża, jednak dało się ją unieść w pysku. Niewiele myśląc, złapała za nią.
Była gotowa ubić Krwawemu głowę szybciej, niż twoja babcia puree, a jednocześnie wpatrywała się w psa z taką nienawiścią, jak pięciolatek w talerz warzyw.
Machnęła pyskiem i bęc! Głowa intruza doznała bliskiego spotkania z kijem.
— WY-NO-CHA! — krzyczała w szale, lejąc biednego psa patykiem, niczym babcia laczkiem, kiedy zjesz ziemniaczki, ale zostawisz mięsko.
<Krwawy Zewie?>
[307 słów: Bryzowa Gwiazda otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

1 marca 2021

Od Krwawego Zewu CD Płomiennego Krzewu (do Bryzowej Gwiazdy)

Tego było już za wiele. Cudem udało mi się ujść z życiem. Walka z tym futrzakiem kosztowała mnie wiele wysiłku. Nie zakończy się to na jednorazowym starciu. Ten dupek jeszcze mnie popamięta i będzie błagał o litość. Los mnie nie oszczędzał, musiałem podczas starcia z nim coś złapać. Przez dwa tygodnie czułem, jak uchodzi ze mnie życie. Idiota, skończony pajac. Mimo braku sił i perspektyw moja przygoda skończyła się dobrze, gdyż zostałem wyleczony. Pomimo próby, jaką podjąłem, nie udało mi się dostać do tej głupiej szklarni. Zawisłem na tej głupiej klamce jak kretyn. Byłem wściekły na siebie i na cały świat. Chociaż nie zamierzałem tak po prostu odejść i odpuścić, bo co jeśli będę miał nawrót choroby. Nie znałem odpowiedzi na to pytanie, jakim sposobem zostałem zarażony, ale całą odpowiedzialność zrzuciłem na tego gnojka. Odszedłem od szklarni z nosem przykutym do ziemi. W głowie miałem setki przemyśleń. Postanowiłem zmienić strategię pora, aby wkraść się na terytorium innych klanów. Nie obchodzi mnie to, że tym sposobem zmniejszam szansę innych na przetrwanie. Najważniejszy byłem ja i moje potrzeby. Musiałem się zabezpieczyć na każdą ewentualność. Tutaj nie da się przewidzieć niczego, sytuacja drastycznie się zmienia z każdym dniem. Nie obchodzą mnie inni, mogą zdychać na moich oczach, to ich problem, że są słabi. Postanowiłem wedrzeć się na tereny Ventusu. Na tych polach musiało coś rosnąć. Musiałem zachować, chociaż odrobinę ostrożności, choć nie bałem się starcia. W końcu poczułem ostry zapach, przylgnąłem do ziemi, nie byłem sam. W zasięgu wzroku widziałem już roślinę, Ona była moja. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, jak jakaś suczka pewnie kieruje swoje kroki w stronę zioła. Nie mogłem czekać, poderwałem się i ruszyłem biegiem. Zostałem dostrzeżony, Rzuciłem się na suczkę, aby ją odepchnąć od roślinki. Tak jak mówiłem kto pierwszy ten lepszy. Gdy ta tylko odzyskała równowagę, obnażyła kły. Wiedziała, że jestem intruzem i nie wyglądała jakby ot, tak chciała mi odpuścić.
— Dla twojego dobra, lepiej sobie odpuść — warknąłem, obnażając kły. Moje mięśnie się napięły, byłem gotowy ją przegonić, zrobić wszystko, aby wrócić z tym głupim ziółkiem do swojego klanu.
 <Bryzowa Gwiazdo?>
[340 słów: Krwawy Zew otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]