Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pręgowana Skóra × Cichociemny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pręgowana Skóra × Cichociemny. Pokaż wszystkie posty

13 września 2021

Od Cichociemnego CD Pręgowanej Skóry

Dzieje się to przed porodem Szramy
Jazgot, Jazgot. Jakiś rozchwytywany ten maluch. Kto by pomyślał, że jest taki popularny. Nie, żeby był zazdrosny. Kontakty z Ventusem nigdy specjalnie go nie interesowały. Miał odpowiednio dużo kontaktów w Tenebrisie i Flumine, chociaż z tych drugich specjalnie nie korzystał. Chociaż musiał przyznać, że sytuacja dawnej Szramy dawała mu do myślenia.
Nie, żeby chciał wrócić do Flumine. O nie, nie, ty mu było całkiem dobrze. Miał rodzeństwo, które nie miało zamiaru się stąd ruszać. A poza tym ten cmentarz bardziej pasował mu do estetyki, niż port.
Wianek ostatnio chciał go tam wyciągnąć. Tęsknił za wodą. To akurat Cichociemny nawet rozumiał, bo dźwięk płynącej wody bywał naprawdę kojący. Tylko to nie była znajoma rzeka, tylko ocean. Nie potrafił znaleźć w nim nic, poza przerażającą potęgą.
Czasami miał problem z miłym odmawianiem Wiankowi, ale akurat on musiał siedzieć u Leonisa. Ból brzucha. U normalnego psa to było pewnie przeżarcia, ale to był Wianek, który wiecznie chorował na wszystko. Nawet w Flumine, przed wojną, łapał każdą możliwą chorobę.
Ale dzięki temu mógł przynajmniej spotkać Szramę. Nie, przepraszam, Pręgowaną Skórę. Ah rozumiał ją, rozumiał. To nie był już dom. Kiedy zawędrował po wojnie tutaj, trafił na nowe ziemie o znajomym zapachu. Nie było co niszczyć swoich dobrych wspomnień, tym oszukanym obrazem.
— Jazgot poszedł na patrol, możemy go poszukać jeśli chcesz — powiedział, kiwając łbem w stronę wschodu. Sam łamał wielokrotnie zasady, wchodząc na tereny Tenebrisu jak panicz na włości.
— Widzę po brzuszku, że dobrze ci się wiedzie — powiedział, wskazując na jej odstający dzieciotrzymacz. — Znalazłaś sobie jakiegoś panicza? Jak się nazywa? — zapytał śpiewnym głosem, a uśmiech grał mu na pysku. O ho ho, kto by pomyślał, że ona tak szybko znajdzie sobie kogoś. Na pewno nie on. 

<Pręgowana Skóro?>
[287 słów: Cichociemny otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia + Wianek zostaje wyleczony przez Leonisa]

1 września 2021

Od Pręgowanej Skóry CD Cichociemnego


 — Nie do końca — rzekła, słabo kiwając ogonem.
Czuła się lepiej, widząc znany już sobie pysk. Ciężko byłoby wytłumaczyć takie swawolne przekraczanie granic obcym nosom. W końcu tak jak stała była cała Ventusowa. Nawet to źdźbło słomy, które gdzieś tam przykleiło się do pręgowanego futerka.
— Ale tak. Nie jest to już miejsce, które pamiętałam za szczeniaka.
Suka schyliła łeb, jakby rozpamiętując rozległe pola, łąki. Myszy i zające rozbiegające się do swych nor. Żadnych wielkich potworów sterowanych dwunożną łapą. Żadnych kamiennych ścieżek. No i ta przestrzeń, po której można było ścigać się niezauważenie. Teraz, tutaj trzeba zważać nawet na najmniejszy kamień, co to może wbić się w łapę, a koloru nie ma żadnego. Nawet ptaki leżące na trawniku, niby zabite przez koty mogą stanowić śmiertelną pułapkę. Nic nie było pewne i to właśnie było przerażające!
Pręgowana Skóra odetchnęła.
— Czy w obozie jest może Jazgot? — spytała nagle. — Chciałam z nim pomówić.
Wiedziała, że obiecała temu energicznemu psu kilka rzeczy. Czuła się nie fair, nie wywiązując się z nich. Zaraz jednak dodała, nie chcąc urazić Szalikowego Przyjaciela:
— Z tobą też mogę oczywiście, jeśli wyszedł się powłóczyć. — Zamerdała ogonem.
Zresztą, nawet jeśli nie rozmawiali za wiele, to nadal mogą. Zawsze jest dobry moment, by zacząć. Ale czy Obłoczne wie co zrobić, gdyby, któreś wdało się w bójkę? A może nie warto się martwić i wszystkie będą spać jak zabite?

<Cichociemny?>
[224 słowa: Pręgowana Skóra otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia]

4 sierpnia 2021

OD Cichociemnego CD Pręgowanej Skóry

Cichociemny miał spokojny dzień, czyli nudny dzień. Tak nudny, że aż udał się do medyka z zadrapaniem. Jego rodzeństwo było zajęte, jego przyjaciele byli martwi, a wuj Pył wciąż zachowywał się jak smutny idiota. 
Chciał urządzić sobie spacerek na tereny innego klanu, ale podobno Industria miała na pieńku z Flumine, Tenebris było zajęte własnymi problemami, a w Ventusie nikogo nie miał. Nie, przepraszam, miał Szramę. 
Nigdy nie byli ze sobą blisko, ale podsunął jej czasem na posiłku lepsze kąski mięsa, gdy ta wyglądała wyjątkowo beznadziejnie. Kiedy wróciła do Wietrznych, nie było to specjalnym zaskoczeniem, ale nie uderzyło go to też zbyt mocno. Odeszła, to odeszła. Jego rodzeństwo tu było, to się liczyło. 
Wyszedł aż na patrol, z tej całej nudy. Jego jedyną radością życia były plotki. Znaczy, właściwie wolał nazywać je niepewnymi informacjami. Dlatego właśnie wiedział o tym, że Szrama ma dzieciaki. Usłyszał od kogoś, kto usłyszał od jeszcze innej osoby, która usłyszała od Burzowej Łapy. 
Cieszył się, naprawdę. Pasowała na matkę, przynajmniej będzie nieco bardziej energiczna, gdy będzie musiała biegać za dziećmi. Nie sądził, że kiedyś dowie się więcej o tej małej bandzie, jeśli żadne z nich nie zrobi czegoś wielkiego. Nieistniejący Gwiezdni postanowili jednak się z niego zaśmiać. 
Stawiał małe kroki, kręcąc się w okolicy granicy i wypatrując niebezpieczeństwa. Pod nosem nucił sobie melodyjkę, której nigdy nie potrafiłby zaśpiewać i zastanawiał się, czy Miękka byłaby bardzo wkurzona, jeśli przyciągnąłby wannę z wysypiska do blokowiska. Wtedy właśnie do jego nozdrzy dotarł znajomy zapach. 
— No nie może być - mruknął i przyśpieszył kroku. 
I oczywiście, tuż za granicą była ona. Szrama, zwana teraz Pręgowaną Skórą, w całej okazałości. Nie wyglądała, jakby próbowała dostać się tu niezauważenie. Łeb wysoko, wyprostowana postawa. Cichociemny wrzucił na pysk swój uśmiech numer cztery — szeroki, ale przyjacielski — i podbiegł do samicy. 
— No dzień dobry, dzień dobry. Kogo moje oczy widzą. Co cię sprowadza na dawne śmieci? Ventus za bardzo śmierdzi koniną?
<Pręgowana?>
[ 314 słów, Cichociemny otrzymuje 3 punkty doświadczenia]

1 sierpnia 2021

Od Pręgowanej Skóry do Cichociemnego

Ptactwo z dnia na dzień stawało się coraz głośniejsze. Fruwały to tu, to tam, zbierając giętkie gałązki i wytartą sierść. Czasem potrafiły chamsko usiąść na delikwencie i po prostu wyrwać odchodzące z łatwością kłaki. Wśród celów nalotów był między innymi Manaci Olbrzym czy Obłoczne Poroże, a także każdy inny długowłosy pies. Cóż, choć zabiegi były bezinwazyjne to wciąż ciągłe siedzenie, podrywanie się i ćwierkanie potrafiło naprzykrzyć krwi. Pręgowana Skóra nie miała tego problemu. Choć błoto kleiło się do jej łap, to ptasie towarzystwo ani trochę nie było zainteresowane jej gładkim, krótkim futrem. Może dlatego łatwiej jej było wyjść z obozu, podczas gdy włochate kulki pozostały pod opieką ojca. 
Nie było łatwo jej zostawić maluchy. Wiedziała, że Obłoczne Poroże będzie dobrym opiekunem, ale jak to matki mają w zwyczaju, wolą same przypilnować swoich pociech, tak na wszelki wypadek. A co jeśli Lilia wpadnie do kałuży i Obłoczne nie będzie w stanie jej uspokoić? Albo co jeśli Kijanek i Obdartusek znów wdadzą się w szczenięcą bójkę? Starsze psy mówiły, że tylko się bawią, ale pręgowana, młoda mama nie miała takiej pewności. 
To, czemu wyszła, miało jednak wiele zastosowań. Po pierwsze musiała rozprostować długie łapy. Czuła się jakby przyrosła do siana, a poduszki stały się jednością z deskami. Nawet pachniała zbożem i Ventusem, a także Obłocznym Porożem, który często przy niej leżał, i młodymi. Po drugie, czuła się zobowiązana przekazać wieści chociażby Jazgotowi. Był taki podekscytowany, gdy tylko na wierzch wychodziły szczenięce tematy. A po trzecie i ostatnie, ile można siedzieć w stodole? Brak tam powietrza, a przechadzki po obozie wiązały się z zaczepkami innych psów. 
Gdy Pręgowana Skóra przekroczyła granicę swojego klanu i zaczęła człapać znanym sobie, bezklanowym szlakiem naszły ją negatywne myśli. A co jeśli Bezgwiezdni wcale nie chcą takich nowin? A może narzuca się niepotrzebnie? Mało tego. Dwunożni mogą chcieć ją wyłapać, a potem poszukać jej kruszynek. Suczka otrzepała się w ruchu. Musi być dobrej myśli. Przecież świat nie może być taki brutalny.  
Słońce górowało nad ziemią, gdy ta stanęła w pobliżu granic Bezgwiezdnych. Język jej wisiał, a klatka miarowo opadała się i unosiła. Brakowało jej tego truchtu, a teraz czuła się jak w domu, mimo że nie dochodziła do niej woń dawnego klanu. Rozejrzała się po przestrzeni. Teren wydawał się zupełnie inny niż Ventusu. Po chwili przerwy, podczas której napiła się z kałuży, ruszyła powoli i ostrożnie. Nie chciała zostać odebrana jako intruz, więc też nie próbowała się skradać.
< Cichociemny? >
[400 słów: Pręgowana Skóra otrzymuje 4 Punktów Doświadczenia]