Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosnowe Światło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosnowe Światło. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2022

Od Sosnowej Łapy (Sosnowego Światła)

Akcja zaczyna się przed śmiercią Bryzowej Gwiazdy
Sosnowa Łapa obudziła się. Odkąd chodziła na treningi z siostrą, było już lepiej. Biodra nie bolały jej tak często. Wprawdzie nie była to duża poprawa, ale i tak to cieszyło Sosnową Łapę. W końcu mogła stanąć i nie łapał jej od razu ból. Zauważyła obok siebie swojego mentora Wilczy Cień. Uśmiechnęła się do niego.
— Witaj — oznajmiła.
— Witaj — odparł jej mentor. — Słyszałem, że, eee…już z tobą lepiej… — jej mentor odwracał wzrok. Sosnowa Łapa uniosła brew. Czy coś się stało? Miała nadzieję, że nie. Nie chciałaby się znowu dowiedzieć o czymś złym.
— Czy coś się stało? — spytała.
— Nie, nic…tylko…eee…myślałem…żeby…żebyś miała test na wojownika. Dzisiaj — oznajmił ciężko jej mentor.
Sosenkę zatkało. Poczuła się, jakby miała w gardle gulę. — Naprawdę? — spytała, a w jej oczach pojawiły się łzy szczęścia. — Naprawdę?
— Tak — odparł jej mentor. — Uznałem, że czas na ciebie, żebyś stała się wojowniczką. Widziałem twoją determinację i chęć do poprawy. Dlatego uważam, że powinnaś już zostać wojownikiem.
Sosnowa Łapa nie posiadała się ze szczęścia. W jej głowie pojawiły się wątpliwości, które natychmiast zepchnęła w tył głowy. Zostanie wojowniczką! Musi tylko zdać test! Na pewno go zda!
— Słyszałaś Cynamonowa Pestko? — spytała radośnie, szukają wzrokiem swojej siostry. — Dzisiaj zostanę wojowniczką! — suczka chciała skakać, tak się cieszyła. Wiedziała jednak, że nadwyręży to jej biodro, które musi oszczędzać na test. – Dam z siebie wszystko!
— Cieszę się — odparła Cynamonowa Pestka. — Na pewno zostaniesz wspaniałą wojowniczką! — dodała z uśmiechem. — A teraz zjedz coś. Musisz się wzmocnić przed testem.
Sosnowa Łapa z radością przyjęła posiłek. Jadła go ze smakiem i z radością, której dawno nie czuła. Jak skończyła, oblizała pysk i ruszyła powoli za mentorem.
Sosnowa Łapa stała obok mentora, kiedy ten wszedł do legowiska przywódczyni. Przełknęła ślinę. A co jeśli Bryzowa jednak się nie zgodzi? Spojrzała na siostrę. Ta posłała jej pokrzepiający uśmiech. I wtedy usłyszała nawoływanie przywódczyni. Chwiejnie weszła do legowiska podtrzymywana z jednej strony przez medyczkę.
— Sosnowa Łapo podejdź — oznajmiła szorstko Bryzowa. — Chyba nie każesz na siebie czekać. — skrzywiła swój pysk, widząc, że kuleje.
Suczka podeszła do przywódczyni.
— Twój mentor — tu zerknęła na psa — oznajmił, że powinnaś mieć test na wojowniczkę. — ściągnęła wargi w złośliwym uśmiechu. — Lecz ja uważam, że prędzej można byłoby wyszkolić dorosłego pieszczocha niż taką kalekę. Nie mianuję cię na wojowniczkę. W ogóle. — jej uśmiech stał się jeszcze szerszy, jakby cieszyła ją ta wiadomość.
Sosnowa Łapa czuła się, jakby ktoś zakopał jej łapy głęboko w ziemi. Jak to? Przecież się starała! Tak ciężko ćwiczyła!
— Aale ja już chodzę. Mogę przejść całkiem duży obszar. — oznajmiła.
— Bryzowa Gwiazdo, proszę, pozwól jej zostać wojowniczką — dodał błagalnie Wilczy Cień.
Przywódczyni spojrzała na starszego psa. Wyglądało, jakby bawiły ją te błagania.
— Powiedz mi choć jeden powód. Jeden racjonalny powód — dodała złośliwie. — Ja nie widzę tutaj nikogo oprócz kaleki, która próbuje za wszelką cenę udowodnić, że jest zdrowa. A nie jest! — wyszczerzyła kły. — Wiesz, jak bym cię nazwała, kaleko? — spytała, zwracając się do niej. — Może Zgaszone Światło? Podoba ci się? Mogę wymyślić jeszcze lepsze! A teraz zmiatać mi stąd! I nawet nie próbować ponownie prosić o tak niedorzeczny pomysł!
Sosnowa Łapa poczuła, jak cały świat zawala się pod jej łapami i ciągnie ją za sobą. Nigdy nie zostanie wojowniczką. Nigdy nie zdobędzie nawet imienia! W jej oczach szkliły się łzy. Chciała jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od Bryzowej i jej legowiska. Bryzowa wysunęła kły, zmuszając ich do szybkiego wyjścia. Przez chwilę wszyscy wpatrywali się z niedowierzaniem w wejście.
— Bryzowa jest głupia — odparł mentor po chwili ciszy, kiedy był gotów zabrać głos. – Zasługujesz na to.
— Dokładnie. To nie twoja wina — szepnęła medyczka.
— Właśnie że moja! — jęknęła. — Gdybym nie zazdrościła braciom, nie doszłoby do tego! Czekałabym cierpliwie i się uczyła. A tak…
— Kiedy ona w końcu zdechnie? — Sosnowa Łapa usłyszała jak przez mgłę głos mentora. — I przestanie niszczyć życie naszym uczniom i wojownikom?
Uczennica nie miała już sił. Chciała się położyć i spać. I spać i spać i spać. Przespać swoje życie. Przespać panowanie Bryzowej.
— Bryzowa już dawno powinna sczeznąć — szepnął.
Inne psy, zainteresowane krzykami Bryzowej zwróciły głowy w ich stronę. Nikt się jednak nie odezwał.
— Jestem skończona Cynamonowa Pestko — jęknęła głośno. — Nie mam brata, nie mogę zostać wojowniczką… co mi zostało? Mogę tylko gnić w legowisku uczniów jak ostatnia oferma. Inni będą mnie pokazywać pazurami i mówić: Widzisz? Uważaj na siebie, bo skończysz jak ona. Nie chcę takiego życia! — łzy zaczęły kapać z jej oczu na ziemię.
— Nie mów tak — oznajmiła Cynamonowa Pestka. — Jesteś silna i zdeterminowana. Twoje imię nic nie znaczy.
— Może kiedyś pokażesz Bryzowej, że potrafisz zostać wojowniczką. I ona będzie musiała to przyznać. I zmieni ci rangę.
— Dokładnie Sosenko. Zmiażdżysz ją! — zawołała medyczka.
Sosnowa Łapa nie była pewna. Wydarzenia sprzed chwili szumiały jej w głowie, nie pozwalając na żadne sensowne myśli.
— Nie słuchaj tej wywłoki — stwierdził mentor. — Mówiła, że matka Bolesnego Barku sama się prosiła o atak niedźwiedzia. Ona jest chora na głowę.
— Muszę pobyć chwilę sama — jęknęła suczka. Głosy siostry i mentora szumiały w jej głowie.
— Dobrze – oznajmiła Cynamonowa Pestka. — Zostawimy cię teraz. Ale zawsze możesz nas zawołać.
Następne wschody słońca mijały suczce wciąż tak samo. Czuła się pusta i wyczerpana. Całe jej marzenia uciekły jej spod łap jak za szybka zwierzyna. Inni uczniowie opuszczali to miejsce. Ona tego nie zrobi. Pewnego dnia, podeszła do niej Cynamonowa Pestka.
— Witaj — oznajmiła. — Jeśli chcesz, możemy znowu pójść nad rzekę. Jeśli nie będziesz ćwiczyć, będzie gorzej.
— Co mi zostało? — stwierdziła pustym głosem. — I tak nie zostanę wojowniczką. Słyszałaś Bryzową? Nigdy się to nie stanie. — trąciła łapą mech w swoim legowisku.
— Nigdy nie mów nigdy! — odparła radośnie. — Kto wie, może jednak jej udowodnisz? Bardziej niż imię wojownika ważniejsza jest jego dusza. A co robi wojownik? Nigdy się nie poddaje. Czy chcesz nim być?
Sosnowa Łapa spojrzała na siostrę ze zdziwieniem. Ma rację. Wojownicy się nie poddają.
— Tak. Chcę nim być — odparła, uśmiechając się lekko. — Prowadź nad jezioro.
Minęło trochę czasu. Sosnowa Łapa regularnie ćwiczyła chodzenie w wodzie pod opieką medyczki. Dzisiaj jednak było inaczej. Sosnowa Łapa to czuła. Coś było nie tak. Nagle usłyszała krzyki. Coś się stało! Wstała, czując ból, jednak utrzymała się na łapach. Wyszła z legowiska. A tam…Bryzowa. Martwa Bryzowa. Martwa. Jej opatrzone ciało leżało na ziemi, a obok siedziała jej siostra, razem z jej mentorem.
— Cco się stało? — spytała przerażona. — Czy Bryzowa…
Siostra spojrzała na nią smutnymi oczami.
— Cykuta… — wyjąkała siostra. — Dałam jej cykutę… klan już wie… — wyjąkała.
Sosnowa Łapa poczuła, jakby ktoś głęboko zakopał jej łapy. To chyba był żart. Przecież Cynamonowa Pestka nie byłaby w stanie tego zrobić! Ona jest najdelikatniejszą suczką jaką zna! To musiał być wypadek!
— Jjak to… — wyjąkała. — Nie zginęła przez rany? Ma ich dużo. Może to rany… — zaczęła. To musiały być rany. Nic innego.
— Nnie. To nie rany — odparła siostra. — To ja. Pomyliłam zioła z cykutą. Dałam jej cykutę.
— Ale to był wypadek! — zawołała.
— Zostanę przez to ukarana — odparła. — Tak ma być.
— Aale… — zaczęła Sosnowa Łapa. — Dlaczego mają cię ukarać za pomyłkę? — spytała. Wiedziała jednak, że nic nie zmieni.
Sosnowa Łapa leżała w legowisku. Klan chyba dobrze odczuł śmierć Bryzowej. Przywódcą został jej zastępca, Brązowa Blizna, stając się Brązową Gwiazdą. Jej siostra, Żałobna Pieśń, została matką. Sosnowa Łapa pogratulowała jej. Klan wyraźnie odżył. Nagle usłyszała kroki. To był Wilczy Cień.
Mentor stanął przed nią.
— Dobrze, test składa się z polowania. Musisz upolować jak największą zwierzynę. Jeśli ci się uda, zdasz go – dodał, drobiąc łapami. Nie patrzył się na uczennicę. Jego ogon drżał z niepewności. Spojrzał na nią. — Daj z siebie wszystko — dodał z lekkim uśmiechem. — Wierzę, że dasz radę.
Sosnowa Łapa kiwnęła głową. Da z siebie wszystko. Ruszyła powoli, czując ból w biodrach. Co jakiś czas cicho syczała. Ale szła. Zaczęła wąchać powietrze. Wyczuła coś! Ostrożnie ruszyła w tamtą stronę. Zauważyła zająca. No dalej, dasz radę! Na pewno pamiętam coś z treningów. Ułożyła się powoli w pozycji łowieckiej. Spięła mięśnie i wtedy poczuła ból w biodrze! O nie, nie da rady skoczyć! Sięgnęła łapą w stronę zająca, ale on zaalarmowany uciekł.
O nie! Nie! Nie! Tylko nie to! Nie! Nie może! Musi zdać test! Zaczęła oddychać głęboko, jak nauczyła ją Cynamonowa Pestka. Powoli ból zmniejszył się do głuchego pulsowania. Spróbowała ponownie stanąć na łapy. Udało jej się to, lecz nie bez bólu. Zaczęła powoli iść z opuszczonym ogonem. Zaczęła ponownie węszyć. Poczuła kolejny zapach, tym razem myszy. Dobrze, może być i mysz. Zaczęła powoli iść w stronę źródła zapachu. Jej biodro pulsowało bólem, ale nie zwracała na to uwagi. Zauważyła spokojnie jedzącą coś mysz. Tylko jak ją złapać, skoro nie może skakać? Zaczęła iść coraz bliżej zajętej myszy. Uniosła łapę i uderzyła w ziemię. Ogłuszyła mysz! Jej zdobycz jednak oszołomiona zaczęła iść dalej, poza zasięg jej łap! O nie! Szybko się uniosła i poczuła ból w biodrze! O nie! Nie znowu! Jej zdobycz oddalała się. Mysz zaczynała dochodzić do siebie. Wstała i zaczęła powoli za nią iść. Jednak myszy udało się uciec. Sosnowa Łapa uderzyła łapą o ziemię ze złości. Dlaczego jej się nie udaje złapać nawet głupiej myszy? Zaczęła węszyć. Wyczuła kolejną mysz. Ruszyła powoli w jej stronę. Jej biodro bolało coraz bardziej. Dawno nie wychodziła na tak długo sama. Zauważyła mysz. Napięła mięśnie i wyciągnąwszy jak najbardziej swoją górną część ciała, opadła na ziemię usiłując pochwycić mysz swoimi przednimi łapami. Udało jej się ją chwycić, ale ona łatwo wyswobodziła się z jej pazurów. Sosnowa Łapa syknęła, czując ból i złość. Nigdy niczego nie złapie!
Szła do swojego mentora z opuszczonym ogonem i bolącym biodrem. Było coraz gorzej i Sosnowa łapa ledwie szła. Ciężar niezłapania niczego, powodował, że czuła się jeszcze żałośniej. Jej mentor podszedł do niej i położył ogon na jej grzbiecie.
— Nie martw się — oznajmił. — Starałaś się, a to najważniejsze. Tego wymagam od swoich uczniów. Według mnie zdałaś test — oznajmił z uśmiechem.
Po usłyszeniu tych słów Sosnowa Łapa od razu uniosła głowę. Niedowierzanie i szczęście pojawiły się w jej głowie. — Naprawdę? — spytała.
— Tak. Idę powiedzieć o tym liderce — oznajmił z ciepłym uśmiechem jej mentor. — A ty chwilkę odpocznij. Niech Cynamonka da ci trochę ziół na ból.
Sosnowa Łapa żuła w ciszy rośliny. Bała się. Tak bardzo się bała, że Brązowa Gwiazda również ją wyśmieje. Nagle usłyszała wezwanie klanu przez przywódcę. Wyszła, podtrzymywana przez siostrę z legowiska. Uczennica spojrzała na przywódcę. Przełknęła ślinę. Niech pozwoli jej zostać wojowniczką!
— Ja, Brązowa Gwiazda, wzywam naszych wojowniczych przodków, by spojrzeli na tę uczennicę. Ciężko pracowała, by zrozumieć wasz szlachetny kodeks, więc polecam ją wam jako pełnoprawną członkinię naszego klanu. Sosnowa Łapo, czy obiecujesz przestrzegać kodeksu wojownika i bronić go nawet za cenę życia?
— Oobiecuję — odparła uczennica. Była szczęśliwa. Jej marzenie, żeby zostać wojowniczką, właśnie się spełnia. Choć czuje pewien niepokój. Co jak przywódca da jej ośmieszające imię? Miała nadzieję, że nie.
— A zatem mocą Coelum nadaję ci pełnoprawne imię. Sosnowa Łapo, od dziś będziesz znana jako Sosnowe Światło. Gwiezdni honorują twoją determinację i upór, a my witamy cię jako pełnoprawną członkinię klanu. Od dziś zostajesz starszą.
Nastała cisza. Sosnowa Łapa poczuła się, jakby świat pod nią pękł. Kolejny raz. Jak to starszą? Spojrzała na siostrę, również zdziwioną jak ona sama. Słyszała szepty psów z klanu.
— Starsza? Jeszcze tego nie było
— Dlaczego została starszą?
— W sumie dobrze, przecież nie może chodzić
W jej oczach wezbrały się łzy.
— Sosnowe Światło! — zawołała po krótkiej chwili jej siostra.
— Sosnowe Swiatło! — krzyknął jej mentor.
Po chwili cały klan wykrzykiwał jej nowe imię. Suczka jednak była zbyt przerażona faktem, że została starszą. Czuła się jak w koszmarnym śnie. Dostała imię. Jednak to tak bolało.
— Nie martw się — usłyszała głos siostry. — Masz piękne imię. To, że zostałaś starszą, jest nieważne…
Sosnowe Światło zaczęła płakać.
— Tak. Ale dlaczego jestem starszą? — jęknęła. — Tak bardzo pracowałam, żeby zostać wojowniczką i co? — spytała. — Co teraz?
— Nie przejmuj się — oznajmił jej były mentor.
— Dokładnie — usłyszała głos swojej siostry, Żałobnej Pieśni — Może przywódca zmieni jeszcze zdanie.
— Nie przejmuj się — dodał jej brat, Krzemienny Pazur. — Może jak przywódca zobaczy, że się starasz, przyzna ci rangę wojowniczki.
Sosnowe Światło przełknęła ślinę. Tak bardzo chciała powiedzieć dziękuję. Ale była zbyt zdołowana. Słowa przywódcy wciąż szumiały w jej głowie.
— Dzisiaj w nocy odbędziesz czuwanie — oznajmiła Cynamonowa Pestka. — Ale zawsze jesteśmy gotowi do pomocy — dodała.
Sosnowe Światło kiwnęła głową

[1996 słów: Sosnowe Światło otrzymuje 19 PD]

31 października 2021

Od Sosnowej Łapy CD Cynamonowej Pestki

akcja odbywa się przed zimą
Sosnowa Łapa obudziła się. Zauważyła nad sobą jej siostrę Cynamonową Pestkę. Uniosła głowę z posłania. Czyżby siostra już znalazła coś, co pomogłoby jej znowu stanąć na łapy?
— Witaj — oznajmiła.
— Witaj. — przywitała się uczennica medyczki. Na jej pysku widniał szeroki uśmiech. — Mam chyba pomysł, dzięki któremu znowu będziesz mogła biegać!
 — Naprawdę? — spytała suczka. — Słyszałam od pewnego wojownika, Wojowniczego Mrozu, że był jeden pies i mu pomogli dwunożni, dając mu takie śmieszne coś na kółkach…
 — Słuchaj — przerwała jej uczennica medyczki z błyskiem w oku. — Nie mówię tu o jakiś mrzonkach dalekich dwunożnych, tylko o czyś, co jest na wyciągnięcie łapy! I to całkiem niedaleko! To znaczy niedaleko dla mnie. Ale na pewno dam radę cię tam zaciągnąć. — dodała z nadzieją.
Sosnowa Łapa z trudem wstała. Jej zastane po nocy mięśnie powodowały, że jej biodra bolały jeszcze bardziej. Jęknęła. 
— Dobra, to gdzie mnie zaprowadzisz? — wizja poprawienia jej stanu, spowodowała, że wstąpiły w nią nowe siły.
Cynamonka podparła ją swoim grzbietem i zaczęły powoli iść w stronę wyjścia z obozu. Uczennica czuła na sobie zaciekawione spojrzenia klanowiczów. Pewnie się zastanawiają, dlaczego medyczka ciągnie ze sobą tą kalekę — pomyślała ze smutkiem. — Nie, już za niedługo nią nie będziesz!
Szły przed teren klanu.
 — Gdzie mnie zaprowadzisz? — spytała, zerkając na siostrę.
 — Pamiętasz jezioro, w którym pływałaś z tym wojownikiem z innego klanu? — spytała Cynamonka. Siostra kiwnęła głową. — Zauważyłam, że łatwiej w nim chodzić. Spróbujemy wzmocnić twoje biodra.
 — Ale teraz? — spytała uczennica. Kiedy siostra oznajmiła jej, gdzie idą, aż zjeżyła się z niepokoju. — Przecież teraz nadchodzi pora bez liści.
 — Jeszcze woda nie zamarzła i jest jeszcze ciepło — odparła. Cynamonce bardzo zależało na tym, żeby siostra rozpoczęła treningi jeszcze przed śniegiem. — Im wcześniej zaczniemy, tym szybciej uda ci się znów stanąć na nogi.
Dwie suczki doszły do jeziora. Sosnowa Łapa stanęła nad brzegiem. Przełknęła ślinę i spojrzała w toń wodną. Już czuła chłód. Zadrżała. Zauważyła, że siostra zaczęła wchodzić do wody.
 — No dalej! — zachęciła ją. — Nie jest aż tak zimno!
 — Ale ja się boję — odparła suczka, drżąc. Podniosła jedną łapę i zanurzyła ją w wodzie. Nawet nie była tak chłodna, jak myślała. Powoli weszła do wody. Jej biodro bolało, ale szła dalej.
 — Cynamonko poczekaj na mnie! — zawołała rozpaczliwie, czując, że jej tylne nogi odmawiają posłuszeństwa. Poczuła przy sobie ciepłe futro siostry.
 — Chodź powoli razem ze mną — oznajmiła ciepło. Sosenka kiwnęła głową. Po chwili zorientowała się, że kiedy jest w wodzie, nie dokucza jej tak bardzo ból bioder. Mogła chodzić! Po raz pierwszy od wielu księżyców poczuła się wolna! Na jej pysku zagościł uśmiech. Nie pamiętała kiedy czuła się tak dobrze. Na pewno jeszcze przed wypadkiem!
 — Będziemy szły do celu małymi kroczkami — odparła medyczka. — Lepiej od razu nie nadwyrężać twojego biodra — dodała.
Wyszły z jeziora. Sosnowa Łapa uśmiechnęła się do siostry. 
— Dzisiaj po raz pierwszy poczułam się prawie jak przed wypadkiem — oznajmiła. — Dziękuję ci. Jesteś najlepszą medyczką — przytuliła się do futra siostry.

<Cynamonowa Pestko?> 
[516 słów: Sosnowa Łapa otrzymuje 5PD]

1 października 2021

Od Sosnowej Łapy – drabble „Po nitce do kłębka”

Sosenka siedziała przed swoim legowiskiem i obserwowała inne psy. Nagle zauważyła spadający listek. Niezgrabnie skoczywszy, złapała go w swoje pazurki.
- Mam! – zawołała radośnie. – Ale skąd przyleciał?
Poszła za trasą listka i po drodze znajdowała inne listki. Były takie śliczne. I zielone. I wtedy je zobaczyła. Piękne, duże drzewo, z którego pochodziły listki. Machnęła ogonem z radością.
- Witaj drzewo – oznajmiła. – Przyniosłam listki. Może za nimi tęskniłeś? – przekrzywiła główkę w pytaniu. – Jeśli tak, to je przyniosłam. – podeszła do drzewa i czekała. Westchnęła. A może drzewo wcale nie chce liści?
- Jeśli ich nie chcesz, ja je wezmę! – oznajmiła radośnie i ruszyła z powrotem.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Zwątpienie”

Sosnowa Łapa spoglądała w niebo. Gwiezdni, dlaczego mnie zawiedliście? Dlaczego nie dam rady chodzić? Dlaczego mi to zrobiliście? Łzy pojawiły się w jej oczach. Czemu Gwiezdni na to pozwolili? Przecież nie chciała nic złego. Tylko zostać mianowana. Tylko tyle. Poczuła się zawiedziona. Skoro Gwiezdni się nimi opiekują to dlaczego pozwolili, żeby stała się niepełnosprawna?
 — Dlaczego? — krzyknęła w górę. Miała nadzieję, że Gwiezdni ją usłyszą. Tymczasem było żenująco cicho. Warknęła. Dlaczego Gwiezdni jej nie odpowiadają? Może…może ona jest już dla nich niczym? W końcu nie zostanie wojowniczką. To, po co by jej odpowiadali? Spojrzała jeszcze raz w niebo ze smutkiem.

[5PD]

30 września 2021

Od Sosnowej Łapy – drabble „Efekt motyla”

 — No dalej! — głos Cynamonki ponaglał Sosnową Łapę do kolejnego ćwiczenia. Suczka z powrotem zaczęła machać przednimi łapami i podtrzymywana lekko przez siostrę pływała. Próbowała ignorować ból biodrach, który i tak w wodzie był lżejszy. Cieszyło ją to. Może uda jej się zostać wojowniczką? Po raz pierwszy od dawna szczerze się uśmiechnęła. Dzięki Cynamonce może jej się uda!
 — Dalej, na pewno dasz radę! — zachęcała ją siostra.
Da radę. Na pewno. W jej sercu była nadzieja, która dzięki Cynamonce zaczynała coraz bardziej rosnąć. Dzięki niej zaczynała wierzyć, że może uda jej się zostać wojowniczką. I może już niedługo to się stanie. Naprawdę. 
 
[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Gorzkie starcie”

— Dlaczego? — spytała Nieuchwytki. — Czemu bracia wcześniej dostali swoje imiona wojowników niż my? Przecież my też się staramy! To niesprawiedliwe!
 — Sosnowa Łapo — zaczęła Nieuchwytka, ale siostra jej przerwała. — To jest po prostu niesprawiedliwe! Przywódczyni powinna ich razem mianować!
 — Może bracia bardziej się starali… — oznajmiła suczka.
Sosnowa Łapa spojrzała na nią wściekła. — Też tak uważasz? To jesteś w błędzie! Ja też się postaram!
Tak bardzo, żeby przywódczyni dała mi imię wojowniczki! A ty bądź dalej sobie uczennicą! Jeśli uważasz, że się nie starasz, rób to dalej! Ja nie zamierzam! 
— Zobaczymy się na mojej ceremonii! — krzyknęła ze złością i odbiegła. Musi się postarać!

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Szczeniacka miłość”

Kiedy tylko go zobaczyła, Sosenka wiedziała, że to miłość. Był to najpiękniejszy kwiat, jaki widziała. Nieważne, że musiała opuścić obóz, żeby go zobaczyć. Wiedziała, że jest piękny. Często leżała sobie przy nim i opowiadała, jak to jest pięknie u nich w obozie. I że kiedyś też mógłby się do nich wybrać, tylko szkoda, że kwiatki nie chodzą. Ale się ruszają. Wiedziała to. Rano, kiedy robiło się jasno, jego płatki były zwinięte, jakby z obawą przed nocą. Żałowała, że nie może go zabrać, w końcu w ich obozie jest ciepło i nie musiałby się ukrywać. Westchnęła. Miłość do kwiatów jest ciężka.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Utracenie”

Leżała. Cała mokra z wody. Jej futro lśniło od kropel. Sosnowa Łapa stała i nie mogła uwierzyć.
- Ona żyje prawda? Jest tylko ranna? – zaczęła się trząść. – Musimy iść do medyka! Niech ktoś jej pomoże! - krzyknęła.
- Sosnowa Łapo… - zaczął Wilczy Cień, ale go nie słyszała. Nie chciała słyszeć. Nie chciała, żeby ktoś jej powiedział to, czego się obawiała najbardziej. – Sosnowa Łapo, ona… ona nie żyje.
Nie, nie! To nie może być prawda!– podbiegła do ociekającej wodą suczki. – Mamo, wstań! Chodźmy do obozu. Tam jest medyk, wiesz? Powiem co dzisiaj robiłam jako uczennica. Tylko wstań mamo… - przytuliła się do zimnego boku suczki.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Dawne ambicje”

Dogonić wiatr. Tak, Sosnowa Łapa zawsze chciała to osiągnąć. Odkąd odkryła jakie super jest bieganie. Kiedy została uczennicą, często biegała po terenach klanu. Nic ją nie mogło powstrzymać. No cóż, prawie nic. Najpierw ta nieszczęsna choroba. Kiedy leżała u medyka, nie mogła się już doczekać kiedy znowu zacznie biegać. Kochała to robić. Kiedy wyzdrowiała i nabrała siły, wróciła do biegów. Z dumą wracała do obozu po udanym polowaniu. Niestety, choroba nie pozwoliła jej szybko zostać wojowniczką. I wtedy chciała im udowodnić. Że przegoni wiatr. Niestety. Po wypadku również czekała. Na powrót do sprawności. I biegu. Jakże się wtedy koszmarnie myliła.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Poczucie winy”

Od czasu mianowania swoich braci, nie rozmawiała z nimi. Sosnowa Łapa leżała w legowisku medyka i czuła straszliwe poczucie winy. Przecież to nie oni namówili Bryzową, żeby ich mianowała. To jej wina, że nie przykładała się bardziej do szkolenia. A ona z nimi nie rozmawia. Powinna ich przeprosić. Ale nie jest w stanie chodzić. Westchnęła. Poczucie winy rozrywało ją od środka pazurami. Nie mogła dłużej tak funkcjonować. Pazury poczucia winy coraz bardziej raniły jej serce. Nagle usłyszała kroki. Podniosła głowę i zauważyła swoich braci. Spojrzała na nich zdziwiona. Teraz jest czas, żeby przeprosić! A pazury rozrywające jej serce zostaną usunięte.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Nauczka”

Miała za swoje. Po co zbiegała ze wzgórza? Po co chciała udowodnić, że również się nadaje na wojowniczkę? Teraz płaci za to swoją cenę. I to słoną. Nigdy nie zostanie wojowniczką. Dalej nie mogła w to uwierzyć. I to wszystko z powodu zwykłego upadku ze wzgórza? Po co? Po co? – ukryła pyszczek w łapach. Teraz ma za swoje. Powinna spokojnie czekać na swoją kolej. Dlaczego chciała już? Nie mogła zachować się jak siostra? Czemu pozwoliła, żeby zaślepiła ją zazdrość? Gdyby na to nie pozwoliła, byłoby dużo lepiej. Ale na to było niestety za późno. Teraz musi się zmierzyć z konsekwencjami.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – „drabble „dom jest tam, gdzie jest rodzina”

Sosenka rozciągnęła się. Było jej przyjemnie. Gdyby tylko rodzeństwo się tak nie rozpychało. Ale było ciepłe. Otworzyła oczka. Chciała tak leżeć i leżeć bez końca. Słyszała popiskiwanie swojego rodzeństwa. Trąciła łapką Nieuchwytkę, która pisnęła ze złością. Chyba nie chce się bawić. Może Krzemyk zechce. Albo Migotek. Podeszła do nich, trącają ich łapą. Krzemyk pisnął coś niewyraźnie i odwróciwszy się, poszedł spać. Westchnęła i trąciła łapką Migotka. Piesek otworzył oczy.
 — Jasne — oznajmił. — Ale w co?
 — Moziemy się pogonić — stwierdziła suczka.
 — Dobla — piesek zaczął gonić za suczką dookoła mamy. W końcu się zmęczyli i położyli z powrotem przy mamie. Ułożyli się spać.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Kanapowiec”

Widziała go. Stała ze zjeżoną sierścią i wściekle szczekała, żeby sobie poszedł. Ale on zdawał sobie nic z tego nie robić. Stał an dwóch łapach. I się nie chwiał. Wyglądał groźnie. Był duży. Ale tylko stał. Nie robił nic. Oprócz obserwowania. On ją obserwował! Pewnie chciał ją złapać! Wyciągnął rękę. Zawarczała ostrzegawczo. Odczep się! Ale on tylko pogłaskał ją po głowie i odszedł. Suczka stała zdziwiona. Nic jej nie zrobił. Nawet ją pogłaskał. Było to przyjemne. Ale nie zrobił nic innego. Był inny od tych, o których słyszała. O tych co łapią i zabijają psy. Ale on taki nie był.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – „Top 5 nagrań duchów”

Stał tu. Z uśmiechem. Suczka nie mogła wydobyć z siebie głosu. Jej brat. Który niedawno zginął. Teraz stał tutaj i się do niej uśmiechał.
 — Bądź silna — oznajmił.
 — Ale jak? Nie mogę chodzić. Bo bardzo boli — odparła ze smutkiem suczka. — Wiem, że nie chciałeś, żebym była tak bezużyteczna. Pies podszedł do niej i dotknął ją nosem.
 — Kocham cię taką, jaka jesteś. Nieważne czy możesz chodzić, czy nie. I zawsze będę przy tobie. Nie pozwól, żeby rozpacz tobą zawładnęła. — brat zaczął się rozmywać.
 — Nie odchodź! — zawołała suczka, wyciągając łapę, żeby go zatrzymać. Ale było za późno. Sylwetka psa się rozmyła. Obudziła się.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Raz kozie śmierć”

Sosnowa Łapa westchnęła. Ma iść? Z nowo poznanym wojownikiem, w dodatku z innego klanu? Spojrzała na Wojowniczego Mroza. Czy powinna mu zaufać? Jest obcy. Ale on chce pomóc. Może jakoś jej pomoże w chodzeniu? Ale czy jest jakaś szansa na to? Może jest. Tylko musi ją złapać w swoje łapy i trzymać pazurami. Jak zwierzynę. Nie może pozwolić, żeby uciekła ona spod jej łap. Kiwnęła głową.
— Pójdę — oznajmiła. — Cieszę się, że chcesz mi pomóc. Przecież się nie znamy.
— Teraz już się znamy — odparł pies z uśmiechem.
Suczka ruszyła w drogę podtrzymywana przez wojownika. W końcu nie miała nic do stracenia.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Nowy dzień, nowy ja”

Sosenka stała dumna obok swojego rodzeństwa. Zaraz dostanie swoje imię uczennicy! Była szczęśliwa! Tak bardzo chce być pomocna dla swojego klanu! Od dzisiaj będzie przynosić zdobycze! A jej mamy będą z niej dumne! I właśnie teraz się to dzieje! Właśnie podchodzi do niej jej mentor, Wilczy Cień. Słyszy jak klan woła jej nowe imię. Suczka była szczęśliwa. Teraz kiedy jej łapki są dłuższe, będzie szybko biegać. I nałapie mnóstwo zwierzyny. I jej klan będzie z niej dumny. Dreptała łapkami w miejscu z uciechy. To jest jej dzień. Właśnie została uczennicą. Nie jest już szczeniakiem. Jej łapy wkraczają na nową drogę.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – dabble „Nauka na błędach”

Sosnowa Łapa wywęszyła królika. Powoli zaczęła się do niego podkradać. Zdobycz stała spokojnie i czyściła sobie pyszczek.
— Łatwa zdobycz — przemknęło jej przez myśl. Ułożyła się w pozycji łowieckiej i skoczyła, jednak nieuważnie przy skoku, jej tylna łapa się poślizgnęła i suczka upadła obok królika, który szybko uciekł.
Sosnowa Łapa wstała, wściekła. Odwróciła się w stronę uciekającej zdobyczy, która została pochwycona przez jej brata, Krzemyka. Warknęła ze złością. Jakim cudem się potknęła? Przecież był w zasięgu łapy! Podszedł do niej mentor.
— Już prawie go miałam! — jęknęła ze złością.
— Nie martw się — oznajmił mentor. — Dasz sobie radę. Musisz tylko patrzeć pod łapy.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Małoletniość”

Sosenka uwielbiała się przytulać do puszystego futerka jednej ze swoich mam. Było takie ciepłe. I pachniało mamą. A mamy pachną słodko. I przyjemnie. Mlekiem i kwiatkami. I bezpieczeństwem. Można spać spokojnie, tuląc się do pięknego futerka pachnącego mamą. I być bezpiecznym. Nikt nic ci nie zrobi, jak mama jest blisko. I rodzeństwo. Rodzeństwo ruszające się i zabierające jej miejsce przy futerku mamy. Fajnie patrzeć w ich duże oczka. I w przyjazne oczy mamy. I drugiej mamy. Ale druga mama jest zajęta. A Sosenka chciałaby się kiedyś z nią pobawić. Na razie bawi się z rodzeństwem. I ze swoją drugą mamą.

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Bez ryzyka nie ma zabawy”

Sosnowa Łapa stała nad strumykiem. Wojowniczy Mróz pływał spokojnie. A ona? Przecież się utopi! Ponaglana przez psa, w końcu ostrożnie zanurzyła łapę w wodzie. Wizja porwania przez nurt pojawiła się w jej głowie. Przełknęła ślinę. Nie umie pływać! A już na pewno nie bez tylnych łap! 
— Spokojnie, nie pozwolę ci utonąć — odparł zachęcająco.
Dobrze, spróbuje. Ale to jest najbardziej szalona rzecz, jaką zrobi. Zaczęła iść dalej, coraz głębiej się zanurzając. Pisnęła, kiedy jej łapy straciły oparcie, a ona próbując machać tylnymi nogami, poczuła wielki ból. Poczuła przy sobie psa, który ją podparł, a ona sama przestała się topić. Pływała! Pływała!

[5PD]

Od Sosnowej Łapy – drabble „Do grobu”

Sosnowa Łapa po raz pierwszy wspięła się tak wysoko. Stała na dachu! I weszła tam całkiem sama!
— Uważaj! — krzyknął jej mentor. — Nie spadnij!
— Ja na pewno nie spadnę, ja… — zaczęła suczka, gdy nagle jej tylna łapka poślizgnęła się na twardym lśniącym podłożu i Sosnowa Łapa zaczęła się zsuwać.
— Sosnowa Łapo! — krzyknął spanikowany mentor.
 Suczka zaczepiła pazurkami o wystającą rynnę i prześlizgnęła się po niej. Wylądowała na ziemi. Serce szaleńczo biło w jej piersi, a w uszach słyszała szum krwi. Jej łapy nie mogły jej unieść. Mentor podbiegł do niej. 
— Nigdy więcej tak nie rób! — zawołał. — Mogłaś zginąć! Uważaj na siebie.

[5PD]