Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łasicza Łapa x Bryzowa Zamieć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łasicza Łapa x Bryzowa Zamieć. Pokaż wszystkie posty

29 czerwca 2022

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczej Łapy

Oczy Bryzka niemal wyszły z orbit. Musiał przez chwilę przystanąć, by przeanalizować, co się wydarzyło. Skinął głową z konsternacją.
— Jestem z ciebie bardzo dumny. Nie wiem jakim cudem udało ci się tak wytresować tych Dwunożnych, ale tak czy inaczej, dobrze by było, jakby nikt poza nami nie dowiedział się, co tu zaszło. Dobrze? — zapytał z nadzieją i lekką paranoją. Po raz kolejny stwierdził fakt w myślach: jeśli ta mała wypapla matce, na co ją naraził… Cóż. Byłoby po Bryzku.
— Omblmblm — wymamrotała niezrozumiale przez zapychający cały jej pyszczek kawał mięsa, po czym natychmiast odbiegła, nie odwracając się nawet za siebie.
Wojownik uznał to za zgodę, nie mając kompletnie pojęcia, co suczka powiedziała. Zastanowił się, czy jeśli nie pobiegnie za nią, w ogóle ktokolwiek się tym przejmie. Łasiczka była przynajmniej ze dwa razy zdolniejsza i przydatniejsza niż on. Otrząsnął się z tej myśli i podreptał w kierunku obozu, dotrzymując kroku suni, z ulgą oddalając się od dziwacznego zbiorowiska Dwunogów. Nie odnalazłby się jako samotnik, albo pieszczoch, jeśli musiałby zadawać się z nimi.
 
* * *
 
Łasiczka była świetną uczennicą. Tak mówił każdemu Bryzowa Zamieć. Prawda była… może nie przeciwna, ale na pewno nie tak wyidealizowana. Nigdy nie zgadłby, że sunia będzie nalegała na wybór właśnie jego jako mentora. Miała tyle innych świetnych opcji do wyboru, chociażby Rozżarzony Język, albo Begoniowa Plamka, które były świetnymi wojowniczkami. Piaskowa Gwiazda i tak prawdopodobnie chciała wybrać Bryza na nauczyciela tej małej, a dziamgolenie szczeniaka przy uchu liderki mogło ja tylko zdenerwować. Łasicza Łapa — jak kazała na siebie mówić suczka, obrażając się o dziecinne przezwiska przez długi czas od mianowania (później oczywiście wydoroślała i przestała się tym przejmować, ale Bryzowy nie odpuszczał i nie zamierzał przestawać nabijać się z jej ciągłego udowadniania własnej dojrzałości), co prawda oczywiście była miła, dobroduszna, i pracowita, a jej żarty bywały czasem śmieszne (warto dodać, że Bryzek oczywiście ma ogromny dystans do siebie, a to obelgi Łasicy wobec niego są na niskim poziomie, oczywiście, że tak, wcale Bryzkowi nie jest smutno, gdy wytyka się mu niedoskonałości i nie jest też tak, że on sam nie powinien pozwalać innym tak sobą pomiatać, jasne, jasne śmiejcie się z biednego Bryzka), ale jej ciekawość i ciągłe pyskowanie oraz niesubordynacja za wszelką cenę utrudniały pracę.
— Łasicza Łapo, moja droga, co chciałabyś dzisiaj robić? — zapytał suczkę, która wyglądając na zmęczoną, wygrzebała się z legowiska, prawie na niego wpadając. Starał się mówić jak dobry mentor, który szanował i dbał o swojego ucznia. Jeszcze miał na to trochę siły, ale podejrzewał, że po jeszcze kilku księżycach treningu z tym istnym wulkanem energii, przestanie mieć siłę i na to.
— Obiecałeś wczoraj, że jeśli będę grzeczna, pójdziemy nad Rzekę — zaskomlała, patrząc na niego z wyrzutem — A byłam przecież bardzo grzeczna!
— To fakt, całkiem dobrze ci poszło polowanie i bardzo doceniam twoją pomoc Rumiankowi w zbieraniu ziół — wojownik z trudem silił się na oficjalny ton.
— Śmieszne jest to Rumianek — uznała — sympatyczne.
— No tak — przyznał mentor, próbując kontynuować swoją wypowiedź, jak gdyby nikt mu właśnie nie przerwał — W takim razie, niech ci będzie, że możemy iść nad tę Rzekę — westchnął wyczerpany samą myślą o Łasiczce nad wodą, która będzie jak przewidywał, niemożliwa do okiełznania.
— Dziękuję Bryzowa Zamieci! — ucieszyła się uczennica. Jej nagła przemiana wyglądała przedziwnie, jakby całe zmęczenie spłynęło po niej jak woda z kaczki i pozostawiło tylko najczystszą formę szczęścia.
Niewielki  wojownik ledwo za nią nadążał. Sunia nie urosła jeszcze do swoich maksymalnych rozmiarów, ale już była od niego nieco wyższa, a jej łapy były zdecydowanie lepiej przystosowane do wędrówki, czy w tym wypadku — biegu. Nie zajęło im długo dotarcie na miejsce. Ciemna toń Rzeki wiła się aż poza zasięg wzroku i szumiała bezlitośnie. Pies miał wrażenie, że się z niego śmieje i próbuje do siebie zaciągnąć, a później utopić. Tyle traumatycznych wspomnień miał z tego miejsca, że aż głowa mała. Bryzowy dyszał ze zmęczenia, z chęcią położyłby się na ziemi i umarł, ale musiał pokazać wytrzymałość, nie mógł przecież wyjść na słabego. Łasica podeszła do brzegu i napiła się wody.
— Ym, okej, mam cię nauczyć pływać, czy chcesz poćwiczyć…? — zapytał niepewny. Najchętniej nie podchodziłby bliżej do tej zdradzieckiej, czarnej i mokrej powierzchni.
Zresztą wiedział, że suczka nie będzie chciała się uczyć, woda, jak zdarzało jej się powtarzać, to jej żywioł, co z chęcią wykorzysta, pozostając na dystans.
Uczennica pokręciła łebkiem, po czym bez ostrzeżenia wskoczyła w objęcia Rzeki, ochlapując przy okazji zdegustowanego Bryzka.

<Łasiczo Łapo?>
[719 słów: Bryzowa Zamieć otrzymuje 7 PD, Łasicza Łapa 1 PT]

18 maja 2022

Od Łasiczej Łapy (Łasiczki) CD Bryzowej Zamieci

Akcja dzieje się, gdy Łasiczka nie była jeszcze uczniem.
Przecież ja Bryzowej Zamieci nie mogę tu zostawić! Ta kupa futra chyba go rozszarpie na małe kawałeczki, jeżeli ja miałabym iść do obozu, a nawet gdybym dotarła i prosiła o pomoc to mógłby leżeć tu już z ranami jak mnie nie będzie! A tego chyba nie chcemy. Westchnęłam cicho i uspokoiłam się. Muszę zacząć działać, jeżeli czegoś zaraz nie wymyślę to może się skończyć to dla mnie i Bryzowej Zamieci źle. Ten zwierz powoli podchodził do nas, hm... a co gdyby... gdyby tak odejść gdzieś kawałek dalej, wziąć „jego” jedzenie i uciec z nim pod tamten sklep? Byłby to nawet dobry plan, w końcu jakiś  dwunożny mógłby zacząć go przeganiać i na pewno uciekłby!
Łasiczka zamyśliła się na chwilę. Tylko jakby to zrobić skoro Bryzowa Zamieć mnie osłania, a ten włóczęga powoli do nas podchodzi z wyszczerzonymi zębiskami gotowych do ataku? Spokojnie Łasiczko dasz radę. Nie jesteś głupim tchórzem! Pomyślała. 
Wzięła parę wdechów i zaczęła powoli się wycofywać. Gdy już zeszła z oczu temu „psu” ukryła się i zaczęła czekać na odpowiedni moment. Bryzowa Zamieć nie poradzi sobie sam, a to może nam obu pomóc. 
Zaczęła powoli iść z brzuchem przy ziemi, nie chciała wydać żadnego dźwięku, aby zwrócić uwagę tego dziwnego zwierza. Wyczekała odpowiedni moment I... zaczęła szybko biec. Wzięła soczyste mięso z tym szeleszczącym czymś i zaczęła uciekać. Może była mała, ale sprytna i nawet szybka... chyba. Ten pan nagle odwrócił się w jej stronę. Był bardzo zły... co ja mówię wkurzony! Z jego oczu można było zobaczyć tę wrogość, na pewno nie był zadowolony, że ktoś ukarał mu jedzenie. 
Obrócił się i zaczął biec za Łasiczka. Suczka biegła ile sił w łapach. Musiała na chwilę stanąć. Nie mogła wziąć tchu. Położyła na chwilę jedzenie i wzięła parę wdechów, nagle usłyszała ciężkie kroki. To chyba był ten „pies”. O nie, kłopoty nadchodzą! Wzięła szybko mięso i zaczęła uciekać, słyszała go za sobą, czyli był blisko. Trzeba brać łapy za pas! Uciekała tak szybko jak jeszcze nigdy. Ledwie co wyrobiła na zakręcie. Postawiła jedzenie przy sklepie, ale sama nie wiedziała gdzie uciec. Nagle usłyszała warczenie za sobą. Wystraszyła się, że aż podskoczyła. Zobaczyła to zwierzę. Cofała się, ale nagle ten „pies” zaczął się cofać, zatrzymała się i spojrzała do tyłu. Ludzie rzucali w niego różnymi rzeczami! Czyli poszło zgodnie z planem, idealnie! Zamerdała nawet ogonkiem. Spojrzała się, z powrotem na tego pana. On uciekał! Wzięła szybko swoje łupy „upolowane” wcześniej i zaczęła iść do Bryzowej Zamieci. Czyli wygrała tę „walkę”? Tak? Była nawet podekscytowana. Z pyskiem uniesionym dumnie, szła do Bryzowej Zamieci. W końcu po paru uderzeniach serca dotarła do niego.
— Widziałeś! Uratowałam cię i nawet odzyskałam nasze wcześniejsze łupy! — rzuciła szybko, była bardzo szczęśliwa!
<Bryzowa Zamieci?>
[446 słów, Łasicza Łapa otrzymuje 4 punkty doświadczenia i 1 punkt treningu]

25 marca 2022

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczej Łapy

Włóczęga złowieszczo wyszczerzył zęby, pokazując, jakie są piękne, żółte i ostre. Wyglądał, jakby z chęcią zaprezentował je im bliżej. Na przykład na ich własnych karkach. Serce Bryzka łomotało tak mocno, że prawdopodobnie mogłaby usłyszeć je nawet Nakrapiana Gwiazda zza grobu. Wziął niespokojny wdech i zasłonił Łasiczkę swoim ciałem. Mimo własnego strachu i niechęci wyszczerzył zęby i wydał z siebie cichy i nieśmiały warkot. Nie wyglądał może szczególnie groźnie, ale przecież musiał coś zrobić. Niestety nie miał absolutnie żadnego pojęcia co. Czy będzie musiał walczyć? Już kiedyś bił się z innym psem w obronie szczeniaków, i chociaż nie było to wiele, jak na jego już prawie dwuletnie życie, ale i tak dziwne, że wydarzyło się to dwa razy. Zresztą, wtedy była to walka z jakimś pieszczochem, a ten tu jegomość był większy od Bryzka ponad dwa razy. Po obronie dzieciaków Leszczyny ciągle miał bliznę, więc jak miałby przeżyć to? W tej niezręcznej chwili wspólnego mierzenia się nienawistnym wzrokiem wojownik zdążył przeanalizować swoje szanse. Znikome. Mógł oczywiście wykorzystać wielkość przeciwnika, jak miewał często w zwyczaju. Włóczęga nie miał na tyle długich nóg, by się pod nimi przecisnąć bez większego ryzyka, ale przynajmniej można było w ostateczności tego, chociaż spróbować i zagrać na czas. Bryzowy liczył, że dzięki treningom jego kondycja wytrzymałaby na tyle długo, aby zmęczyć przeciwnika, co zdecydowanie pomogłoby Łasiczce uciec. Nie liczył, że sam zdoła przeżyć ten atak, ale wierzył, że ona powinna dać radę uciec. Otoczenie nie wyglądało na szczególnie przydatne podczas starcia. Może jakiś Dwunożny będzie przechodził i wojownikowi uda się dzięki temu zmylić przeciwnika? Bryzek nie miał pewności, w jakim stopniu ten zwierzak był inteligentny i czy rozumiał psi język, ale jak mu często polecano, przygotował się na najgorsze. Bojąc odwrócić się tyłem do drapieżnika, rzucił szeptem do młodszej suczki, której futerko czuł, przytulone do jego tylnej nogi, mając nadzieję, że usłyszy:
 Nie rób gwałtownych ruchów. Jeśli zaatakuje, odejdź jak najdalej stąd, ale nie biegnij, bo może zacząć cię gonić. Powinnaś trafić sama do obozu, ja spróbuję zyskać dla ciebie jak najwięcej czasu.
 Nie mogę cię tu zostawić!  sprzeciwiła się suczka.
 Jeśli dotrzesz do domu, będziesz mogła powiedzieć wojownikom, by przybiegli tu i mi pomogli  spróbował przekonać ją wojownik, siląc się na pewny siebie ton. Nie zależało mu na tym. Teraz zależało mu tylko i wyłącznie, by nie zginęła córka Tulipanowej. Jeśli wróci stąd zwycięsko, zostanie tak ochrzaniony, za narażanie małej na śmierć, że zniechęcało go to jeszcze bardziej.

<Łasicza Łapo?>
[402 słów: Bryzowa Zamieć otrzymuje 4 PD i medal zapierdalacza]

Od Łasiczej Łapy CD Bryzowej Zamieci

 Łasiczka szła tak z Bryzową Zamiecią przez różne tereny, w błogiej ciszy. Można było gdzie nigdzie usłyszeć jakiś mały tupot łapek lub śpiew ptaków. Nagle poczuła jakiś dziwny zapach, nie znała go wcześniej, bo nigdy go nie czuła, nawet gdy czasem wymykała się z obozu. Położyła można "zdobycz" na ziemi. I spojrzała się na Bryzową Zamieć, wyglądał, jakby nagle był mocno sparaliżowany, cofał się i coś tam mówił, ale nie rozumiała co, bo była trochę za daleko. Odwróciła łeb, a tam zobaczyła dziwne zwierzę, nie znała go wcześniej, było żółte na grzbiecie, miał trochę odcienia szarego, a z reszty przypominał psa, jeżeli tak to ujmę. Był chyba większy od Bryzowej Zamieci, grzebał w śmieciach tak samo, jak on wcześniej. Dziwiło ją tylko co to zwierzę tutaj robi. Matka nie mówiła wcześniej nam o takim zwierzęciu! Podeszła krok do przodu trochę zapatrzona jak w obraz. Przekrzywiła pyszczek, gdy poczuła okropny zapach. Z jego pyska można było usłyszeć warczenie, jej doświadczenie mówiło, że to ostrzeżenie. Odeszła do tyłu, ale nadal patrzała na jedzenie, jakie zdobyła wcześniej. Ten o to zwierz spojrzał się na nie i oblizał pysk. Była tym zdziwiona, w końcu to jest jedzenie Klanu, które zdobyła. Dziwny pies zawarczał w jej stronę kolejny raz i powoli podszedł do tego smakowitego mięsa. Było można policzyć jego żebra, jak widać, był wygłodniały. Rozszerzył otwór tego szeleszczącego czegoś i zaczął jeść. No ej! Nie może sobie zapolować czy co!
— Zostaw to! — tym razem to ona zawarczała, ale ten pan jej nie usłyszał, jak widać, bardziej był pochłonięty jedzeniem. Podeszła tym razem bliżej I znowu cicho zawarczała. To nie było jego! Niech idzie sobie polować gdzie indziej ta nic niewarta kupa futra! Ale to chyba nie był dobry pomysł, zwierzak podniósł swój łeb i spojrzał się na Łasiczkę z grymasem, jakby zjadł cytrynę. Rzeczywiście to nie był dobry pomysł, ten pan zaczął warczeć, a ona przestraszona zaczęła się cofać. W końcu wzięła nogi za pas i uciekła do Bryzowej Zamieci. Skuliła się pod nim. Łasiczka przyczepiła się mocno do jednej z jego łap, trochę się trzęsąc.
— Zrób coś Bryzowa Zamieci, boję się. — powiedziała cicho, mając nadzieję, że go usłyszy.

<Bryzowa Zamieci?>
[358 słów: Łasicza Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczki (Łasiczej Łapy)

Raz się żyje — uznał Bryzowy. Tym stwierdzeniem, bardziej chciał pocieszyć Łasiczkę niż samego siebie, bo dla niego nie było już chyba ratunku, nie bardzo jednak wiedział, jak tę maksymę przekazać, więc po prostu się nie odezwał w ogóle, pozostając w niezręcznej ciszy, której szczerze nienawidził. Pochylił się nad zdobyczą i chciał ją chwycić, jako dorosły, odpowiedzialny pies i donieść do obozu za suczkę, jak nakazywałaby kultura, ale Ognista, z determinacją w głosie,  zapytała, czy może zanieść to sama. Bryzek nie miał pojęcia, czy to z uprzejmości, czy ze zwykłej szczenięcej upartości, ale czemu miał jej odmówić? Szczególnie że jego asertywność była raczej, że tak to ujmijmy, niewysoka. Na swojej drodze nie napotkali żadnych przeszkód… można by powiedzieć, przez pierwsze ćwierć kilometra. Mimo iż wojownik sugerował raczej trzymanie się cieni i ścian budynków, mieszczących się przy deptaku, jak zwykle miał w zwyczaju, niestety, ranek już nastał, a Dwunożni zaczęli zmierzać do swoich codziennych zajęć. Kilka razy oboje zostali prawie zdeptani, raz jakiś śmierdzący żebrak na nich napluł, a jeszcze innym razem malutki dzieciaczek zaczął zaganiać ich w kąt, celując w nich swoimi brudnymi łapami. Łasiczka miała już niewielkie lub nie aż tak niewielkie (Bryzek nie dopytywał, kulturalnie nie drążył tematu) doświadczenie z ludźmi, więc wiedziała, na co powinni w starciu z nimi zwracać uwagę. Bryzowa Zamieć był pod wrażeniem, gdy zorientował się, jaki może być z niej przydatny wojownik w przyszłości. Taki mediator, między psami a Dwunożnymi powinien pomóc nie raz, ani nie dwa w wielu różnych sytuacjach. Szczerze mówiąc, we dwójkę tworzyli całkiem dobry zespół. Przynajmniej Bryzek miał wielką nadzieję, że on też do niego należy, bo z tego co widział, sunia całkiem dobrze radziła sobie sama. Ostatecznym bossem, stojącym na ich drodze, do wyjścia z tego siedliska ludzi, był… jakiś ogromny, w porównaniu z mikrusowatym Bryzkiem, żółty wilk. Gdy przyjrzał się uważniej, przypomniał sobie, jak Tulipanowy Płatek uczyła go rozpoznawania dzikich zwierząt. Jeśli się nie mylił, to grzebiąc w śmietniku, tak jak on, całkiem niedawno, kilka metrów przed nimi, stał włóczęga. Gdyby nie niemal paraliżujący strach, wojownik pisnąłby ze strachu. Ale spokojnie, jeszcze mieli czas a ucieczkę, prawda? Weź się w garść Bryzek, musisz ochronić dzieciaka swojej mentorki, bo jeśli ona zginie, zginiesz i ty pod wpływem jej gniewu — próbował opanować swój atak paniki w myślach. Gniew Tulipanowego Płatku był raczej ciężki do wyobrażenia, ale umysł Bryzowej Zamieci w takich sytuacjach nie miał zbyt wielu ograniczeń. Wziął głęboki wdech i wydech, po czym zrobił kilka ostrożnych, cichutkich kroków w tył. Po co ja się oszukuję, jeśli ona zginie, ja zginę tu tym bardziej. W sumie, czy na pewno byłoby to takie złe? Przynajmniej nikt z nas nie dostałby ochrzanu. Ogarnij się Bryzek, o czym ty w ogóle myślisz? Masz odprowadzić Łasiczkę bezpiecznie do domu, koniec, kropka — Stanowczo potrząsnął głową, odganiając ponure przemyślenia.
— Wycofaj się, najciszej, jak tylko umiesz, dobrze? — wyszeptał, cicho do suni, wpatrzonej w drapieżnika jak w obrazek.
Ku jego trwodze, Łasiczka nie zareagowała, bo stała prawdopodobnie zbyt daleko, by go dosłyszeć. Powtórzył polecenie nieco głośniej, przez co usłyszała je nie tylko suczka, ale i Pan Włóczęga. Gdy pysk zwierzaka odwróciła się, przez ułamek sekundy, w oczach widać było strach, który, po zobaczeniu prawdopodobnie bardzo śmiesznego rozmiaru intruzów, przemienił się w groźne ostrzeżenie. Po plecach Bryzowej Zamieci przeszedł zimny, jak Rzeka podczas śnieżycy, dreszcz, a jego stara już i widoczna tylko przy porządnej inspekcji, blizna na boku, po przygodzie z Leszczynową Kępą, zapiekła ze zgrozą.

<Łasicza Łapo?>
[567 słów: Bryzowa Zamieć otrzymuje 5 PD]

25 lutego 2022

Od Łasiczki CD Bryzowej Zamieci

Łasiczka patrzała na Bryzową Zamieć z zaciekawianiem  w końcu, o co mu może chodzić? Miał zmarszczony nos i tak czekała, czekała... aż się odezwie. W końcu coś powiedział czy aż tak trudno było coś wydusić z siebie?
— Hej, Łasiczko — zagadnął sunię — Co uważasz o tym, żebyśmy twoją zdobycz zanieśli do obozu i podzielili się z resztą klanu?
Sunia zastanowiła się przez chwilę, w końcu jeżeli podzieliła, by się z klanem byłoby dobrze, ale nagle przypomniało jej się, że szczeniakom nie wolno wychodzić z obozu czemu taka zasada jest! W końcu inni mogą sobie wychodzić i wracając to dlaczego szczeniakom nie wolno! Jakby ktoś z nimi szedł, nic by się nie stało. Zmarszczyła nosek i pomyślała jeszcze przez chwilę. No najwyżej dostanie karę, że uciekła.
— No dobrze, choć pewnie i tak dostanę karę na wychodzenie ze żłobka, ale trudno. Na coś się przydam w końcu! — Łasiczka powiedziała to z uśmiechem.
Dostanie kary to jeszcze nie koniec świata! I tak za niedługo będzie uczennicą i aż cieszyła się na tą myśl może ona dostanie Bryzową Zamieć za mentora! Byłoby wspaniale! Spojrzała na niego jeszcze raz i teraz czekała na "rozkaz", aby wrócić do obozu. Choć też lekko się bała, co powiedzą pobratymcy, w końcu mogą się naradzić i przesunąć jej mianowanie na uczennicę za ten występek! A nie chciała, aby Bryzowa Zamieć dostał karę zamiast niej w końcu to jej wina.

<Bryzowa Zamieci?>
[229 słów, Łasiczka otrzymuje 2 punkty doświadczenia]

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczki

Pięknie pachnąca, krwistoczerwona breja z mokrym plaskiem upadła przed łapami Bryzka, na chodnik. Wyglądała kusząco. Wojownik nawet nie chciał pytać, co stało się w środku. Bał się, że Łasiczka kogoś zamordowała. Nie chciał się do tego przyznawać.
 Proszę — powiedziała suczka, z uradowaną miną.
Zapach kusił, by te drobne pozostałości honoru olać i zostawić w błocie za sobą, zajadając się pysznym, krwistym stekiem, ale Bryzowa Zamieć miał całkiem silną wolę. Nie miał pewności, czy ktoś mu uwierzy, jeśli przyjdzie z tym do obozu i powie, że ten tu oto szczeniak, jest właścicielem ogromnego kawałka mięsa, większego prawie niż on sam. Za to, jeśli skłamie, Łasiczka może czuć się niedoceniona i go znienawidzić, a Bryzek nienawidził, gdy ktoś nienawidzi jego. Zawsze próbował być sympatyczny i miły dla wszystkich, przez co zdarzało się mu trochę za bardzo roztrzepywać w umyśle kompletne drobnostki, które potrafiły zalać go paraliżującym strachem przed odrzuceniem, nawet gdy większość Wodnych nawet ich nie zauważała, albo celowo ignorowała, mając je kompletnie w psich czterech literach. Przestąpił z łapy na łapę, czując, jak przez jego mózg przepływa łańcuch rozważań, zwijając się niczym lampki na choinkę, gdy wyjmie się je po roku leżenia i zbierania kurzu, by z nadzieją otworzyć ich pudełko i spędzić kolejną godzinę, na kompletnie beznadziejnym rozplątywaniu.
 Hej, Łasiczko — zagadnął sunię — Co uważasz o tym, żebyśmy twoją zdobycz zanieśli do obozu i podzielili się z resztą klanu? Szczeniak wydawał się bardzo szczęśliwy z możliwości przysłużenia się dumnemu klanowi Flumine. Była taka malutka, puchata i urocza! Tak jak reszta dzieciaków Tulipanowej, potrafiła spojrzeniem roztopić nawet najbardziej skamieniałe serduszko. Do głowy Bryzkowi przyszedł nagle jeszcze jeden problem. Ten tam oto szczeniak, nie mógłby być właścicielem tej ogromnej zdobyczy, bo nie mógł przede wszystkim wychodzić z obozu. Argh! Czemu taka błahostka jest tak okropnie kłopotliwa? Trudno, będzie musiał zwalić winę na siebie i powiedzieć, że zabrał ją na spacer i zgarnąć ochrzan od wszystkich. Jego lampki choinkowe w umyśle zaświeciły się na złowrogi, czerwony kolor zgrozy.

<Łasiczko?>
[324 słów, Bryzowa Zamieć otrzymuje 3 punkty doświadczenia]

21 lutego 2022

Od Łasiczki CD Bryzowej Zamieci

— Plan jest prosty, ty tu czekasz na mnie, a ja idę tam — powiedziała i patrzała się na drzwi. Wyczekała odpowiedni jak i dobry moment, aby tam wejść. W końcu drzwi otworzyły się najszerzej jak mogły, a Łasiczka szybko wbiegła do "sklepu". Najpierw weszła po cichu, nie chciała w końcu przykuć do siebie uwagi. Potem jednak już wiedziała gdzie iść. Usiadła i wykonała parę sztuczek, aby dostać kawałek mięsa. Zaszczekała i zamerdała ogonkiem. Jak widać, dwunożna wkładała coś do tego szeleszczącego. Suczka nie lubiła tego, zawsze wtedy bardzo bolała ją od tego głowa. W końcu położyła się, czekając na swój moment. Ziewnęła i spojrzała, jak ci dwunożni wychodzą lub wchodzą. Przymknęła na chwilę oczy, a po chwili zrozumiała, że już może wziąć swoją nagrodę! Podniosła się i zrobiła koci grzbiet. Wzięła jedzenie w pyszczek z tym szeleszczącym czymś i już chciała wyjść, ale drzwi były zamknięte. Poczekała chwilę i wybiegła z niego, jak tylko drzwi się otworzyły. Szła trochę chwiejnie, bo to jedzenie było trochę ciężkie. W jednym momencie poleciała na bok, przewracając się przy tym. Szybko wstała i otrzepała się. Wzięła jedzenie i szybkim, ale i chwiejnym korkiem podeszła do wojownika.
— Proszę — rzekła, usiadła się i spojrzała na wojownika.

<Bryzowa Zamieci>
[199 słów, Łasiczka otrzymuje 1 punkt doświadczenia]

19 lutego 2022

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczki

Ta mała uważała, że Bryzek nie wie co to mięso? Może nie był jakiś przesadnie inteligentny, ani nie wykazywał się nigdy ogromną wiedzą, ale trochę go uraziło, że mają go za aż takiego idiotę. Poza tym miał nadzieję, na lepsze potraktowanie jego prezentu. Podszedł za suczką pod, jak to nazywała „sklep” (swoją drogą, zainteresowało go, że rozumiała ona mowę Dwunożnych, ale głupio było mu zapytać, więc pozostawił sobie ten temat do przemyślenia kiedy indziej). Łasiczka skupiła się na tych śmiesznych, ludzkich drzwiach, które otwierały się jakby magicznie, gdy tylko któryś do nich podszedł. Jasne, nawet godność mu odbierzcie. Żeby szczeniak polował za wojownika, tego jeszcze nie grali! Oczywiście, Bryzowa Zamieć nie miał już za wiele, ale honor miał nadzieję utrzymać jeszcze przez jakiś czas. Niestety, ten czas leci nieubłaganie i właśnie metaforycznie lub nie, kopnął Bryzka w żebra. Ale zapach faktycznie był piękny. Musiał przyznać, że dzieciak Tulipanowej ma gust. Sunia spojrzała na jednego z Dwunożnych, który właśnie zbliżał się pod te magiczne, zarezerwowane dla ludzi przejście. Wyglądał śmiesznie, jego świecące ubranie odbijało promienie słońca, które ledwo wzeszło na niebo. Instynkt powiedział Bryzowej Zamieci, że zdecydowanie nie powinien się do niego zbliżać. Jeśli może chodzić w czymś tak zwracającym na siebie uwagę, znaczy, że nie ma naturalnych wrogów i nie musi się przed nikim ukrywać. Nie chciał wyjść w dodatku do nieudacznika, na strachajłę, więc zacisnął zęby i powstrzymał się od wycofania.
— Jaki jest plan? — zapytał Łasiczki, która już startowała powoli do akcji.

<Łasiczko?>
[243 słów, Bryzowa Zamieć otrzymuje 2 punkty doświadczenia]

Od Łasiczki CD Bryzowej Zamieci


Łasiczka spojrzała się na psa, była lekko w zamyśleniu. Zastanawiała się przez moment, że aż zmarszczyła swój mały nosek.
— Wiesz może zamiast zjeść tamtej bułeczki, mogę skombinować jeszcze trochę jedzenia i to lepszego. Gdy błąkałam się tu i ówdzie zawsze wchodziłam do takiego jednego "sklepu" jak na to mówili dwunogi. Tamto jedzenie było pyszne i nieubrudzone, mówili na nie mięso — zakończyła i spojrzała na psa. W końcu przydałaby się na coś, co nie? To, co jej dał było nawet dobre, ale jednak może skombinować tego pysznego jedzenia, aż ślinka ciekła z pyska, o tamtym pysznym smaku. Bardzo chciała go spróbować jeszcze raz. Spojrzała się i zobaczyła, że jak na razie nikt nie wchodzi do tego "sklepu" musiała wyczuć idealny moment więc podeszła trochę bliżej i lekko wychyliła łeb, patrząc się w tamto miejsce. Wiedziała ze swojego doświadczenia, że to musi być szybka akcja, nie można iść powoli, bo inaczej "drzwi" zamkną się. Zmarszczyła nos czując ostry zapach. Kichnęła bardzo cicho i spojrzała się tam. Był to człowiek z czymś na głowie i jakimś święcącym się ubraniem. Wiedziała, że teraz to była idealna chwila, ale nie mogła też tak po prostu odbiec od wojownika.
<Bryzowa Zamieci>
[193 słów, Łasiczka otrzymuje 1 punkt doświadczenia słów]

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczki

Bryzowa Zamieć spojrzał za suczkę z zakłopotaniem. Niby była starsza niż jej rodzeństwo i niedługo chyba na oko powinna zostać uczniem, ale dalej nie miała żadnego prawa wyjść samemu z obozu. Niestety albo stety, obowiązkiem Bryzka było ją ochronić i bezpiecznie odprowadzić do obozu. Mała wydawała się sympatyczna, może nie będzie takim złym towarzyszem?
— Szkoda, że nie masz imienia na literę P — mruknął pod nosem.
— Czemu? — zainteresowała się suczka.
— Wiesz, to chyba zniszczyło genialny plan twojej mamy, żeby wszystkie jej dzieciaki miały takie imiona — wytłumaczył.
Rozejrzał się wokół. Dwunożnych brak, tak samo jak innego zagrożenia. Jedzenia również. Chociaż… wojownik podbiegł do najbliższego śmietnika i oparł o niego łapy, przy okazji przewracając. Odgłos, który wydał przy upadku, był okropny, ale krótki, więc chyba nie zwrócił uwagi obcych. Ze środka, jak przeczuwał nos psa, wypadł prawie świeżutki pączek, tylko trochę nadgryziony i ubrudzony w błocie. Jak można wyrzucić coś tak dobrego. Wyciągnął go ostrożnie i spróbował ustawić pojemnik na odpady z powrotem, na jego miejscu, ale siła przyciągania była, jak sama jej nazwa wskazuje, silniejsza. Zrezygnowany westchnął. No trudno, ludzie, którzy wyrzucają jedzenie dlatego, że upadło na ziemię, sami sobie zasłużyli. Ile biednych, głodnych piesków by z chęcią skorzystało z takiego daru. Może powinni zorganizować jakieś kosze pod ich obozami, do których wrzucano by niepotrzebne jedzenie, a klany mogłyby korzystać z nich, gdy mają mało zwierząt do upolowania? Równowaga wszechświata. Tylko teraz weź i się dogadaj z Dwunogami.
— Głodna? — zaproponował połowę zdobyczy nowej koleżance.
Suczka spojrzała trochę nieufnie na słodką bułkę. Bryzek urwał połowę i podsunął ją Łasiczce, a sam pochłonął łapczywie drugą część. Mniam, nadzienie różane. W jego tierliście smaków pączków, te były na samiutkim szczycie. Czasem zastanawiał się, czy przypadkiem jedzenie Dwunożnych nie szkodzi psom, ale gdy zobaczył, jak Leszczynowa Kępa opychała się nimi po ich wspólnej przygodzie z zaginionymi szczeniakami, jakiś czas temu i ciągle była cała i zdrowa, to przestał mieć wątpliwości.
— Gdzie idziemy? — zapytał Łasiczki, która wcześniej wydawała się na niego czekać.

<Łasiczko>
[325 słów, Bryzowa Zamieć otrzymuje 3 punkty doświadczenia]

18 lutego 2022

Od Łasiczki CD Bryzowej Zamieci

Suczka jeszcze przez chwilę przypatrywała się wojownikowi. Jak widać, ubrudziła go, co chyba nie zbyt mu się spodobało.
— No po prostu uciekłam ze żłobka i poszłam się taplać w błocie? — W końcu odezwała się i spojrzała na niego, lekko spaliła się ze wstydu, bo w końcu on może powiedzieć wszystko jej mamie.
Poszła bardziej w cień, bo w końcu dwunożni mogą ją złapać lub zrobić to, co jej poprzedni dwunożni. Nie chciała powracać to tamtych czasów, ale jednak sięgnęła po nie trudem pamięcią. Przeszedł ją lekki dreszcz na to wspomnienie. Jej dawni dwunożni krzyczeli na nią, co również jej się nie podobało, a chciała ich wychować nie? Albo robiła swoje sprawy w domu i wtedy też na nią krzyczeli, ale to nie była przecież jej wina! Po prostu bała się nowego otoczenia, tyle. Po jakimś czasie zrozumiała, o co im chodzi. Gdy już było dobrze, oczywiście coś musiało się spartaczyć. W tamtym dniu, aż ją zamurowało, dwunożny wziął przedmiot i rzucił w nią! Przy tym uszkodziła sobie trochę opuszki łap, a większym kawałkiem dostała w nos przez co jej krwawił i niestety została jej blizna. Gdy już skończyła nadal siedziała w cieniu, czekając na wojownika.

<Bryzowa Zamieci?>
[197 słów: Łasiczka otrzymuje 1PD]

Od Bryzowej Zamieci CD Łasiczki

Bryzowa Łapa- znaczy Bryzowa Zamieć, cieszył się właśnie z nie bycia już uczniem. Nadal nie mógł się w pełni przestawić na swoje nowe imię, zbyt długo był Łapą, by tak nagle przestać nią być. Oczywiście uczucie samodzielności było świetne, nikt go nie budził przed wschodem słońca, by zaklepać miejsce na trening, zanim ktokolwiek to zrobi przed nimi, mógł sobie do woli wychodzić z obozu, nie był zmuszany do interakcji z jakimkolwiek stanem skupienia wody, nie musiał babrać się w śmierdzącej i starej warstwie legowisk. W sumie naprawdę spoko, pozwolił sobie stwierdzić Bryzek. Spacerował właśnie wzdłuż Rzeki, zerkając na nią krytycznie, jakby mówił jej niewerbalnie, że nie ma ochoty z nią rozmawiać, bo jest teraz wojownikiem i może robić co chce. W oddali zaczął słyszeć ciche, ale straszliwie charakterystyczne odgłosy Dwunożnych. Nie miał ochoty dziś ich widzieć ani żeby oni widzieli jego. Skoro już mógł robić co chciał, to chciał, by nikt go dziś nie zaczepiał, nie próbował z nim rozmawiać, a najlepiej, żeby wszyscy zostawili go samego. Powszechną wiedzą jest, że Bryzek nie lubi towarzystwa i świetnie sobie bez niego radzi. Zaczął powoli wracać do obozu, chociaż wcale nie chciał. Był wczesny ranek, więc prędzej czy później ktoś by zauważył jego brak. Może jeszcze przespaceruje się po parku, blisko obozu, żeby przypadkiem za szybko nie wrócić? Towarzystwo Dwunożnych było zawsze lepsze niż innych psów. Nie oceniali, zwykle nawet nie zwracali uwagi, najwyżej coś krzyknęli albo chwilę pogonili, ale nic więcej. Wojownik uśmiechnął się pod nosem, przypominając sobie, jak podczas zwiedzania terenu z mentorką, Tulipanowym Płatkiem, suczka ukradła jednemu bułkę. Właściwie, poczuł, jak w brzuchu coś mu wibruje. Chyba jednak przecierpi ich towarzystwo i poćwiczy popisową sztuczkę Tulipanowej. Wszedł na deptak, trzymając się jak najbliżej ścian budynków, by zwracać na siebie jak najmniej uwagi. Ze skupieniem kontrolował otoczenie, by w razie niebezpieczeństwa, przygotować się do ucieczki. Na jego szczęście, dobrze mu szło unikanie czyjegoś wzroku. Był mały, w sporej części czarny, a jego charakter w jakiś sposób pomagał w pozostawaniu niezauważonym. I nagle zauważył coś… dziwnego. Na samym środku drogi, jak gdyby kompletnie gdzieś miał swoje życie, leżał szczeniak. Może już nie miał co szanować życia, bo leżał na plecach i wyglądał niepokojąco martwo. Niewiele myśląc, Bryzowa Zamieć podbiegł do kałuży, w której wegetował piesek i zorientował się, że ma on na sobie zapach jego klanu. Przypomniał sobie, że ostatnio Tulipanowa przygarnęła jeszcze jakiegoś dodatkowego dzieciaka. Bryzek przyjrzał się dokładnie tej malutkiej suczce i poczuł nieodparte wrażenie, że widział kiedyś wojownika niesamowicie podobnego. Chciał szturchnąć ciałko szczeniaka łapą, ale nie zdążył, ponieważ sama zdążyła się podnieść wcześniej. Otrzepała się z błota i wody, obryzgując przy tym zniesmaczonego Bryzka.
— Skąd się tu wzięłaś — wojownik spróbował panicznie odkopać z pamięci jej imię. Był pewien, że już je słyszał — Łasiczko? 
 
<Łasiczko?>
 [460 słów: Bryzowa Zamieć otrzymuje 4PD]

Od Łasiczki do Bryzowej Zamieci

Łasiczka obudziła się w żłobku. Wszystkie szczeniaki spały, czy one naprawdę są jakieś dziwne? Po co tyle spać przecież można odkrywać dużo nowych i fascynujących rzeczy! Mała suczka ukradkiem oka patrzała na swoją przybraną matkę. Powoli wychodziła ze żłobka, nie chcąc nikogo obudzić. Jednak, któryś ze szczeniaków nagle się obudził. Tak to ona na pewno nie wyjdzie! Jej przybrana matka może ją nakryć. Więc zaczęła czekać.
Po parunastu minutach szczeniak znowu spał, to była idealna chwila na ucieczkę! Szybko jak wiatr czmychnęła ze żłobka. Spojrzała na podwórko, był tam bardzo dużo miejsca! Otworzyła swój mały pyszczek i wyczuła dużo zapachów. Gdy nikt nie patrzył, wymknęła się i wyszła z obozu. Biegła tak przez deptak i zobaczyła kałużę! A potem jeszcze jedną! Była ucieszona, bo bardzo kochała bawić się w kałużach! Zamerdała ogonkiem i wskoczyła do jednej. Bardzo jej się podobało, więc nawet zaczęła się tarzać, śmiejąc się i ciesząc. W końcu wstała i wskoczyła do kolejnej kałuży i ochlapała wszystko dookoła. Zrobiła parę kółek wokoło własnej osi, aż w końcu położyła się i przez chwilę odpoczęła, wzdychnęła. Wstała i otrzepała się można powiedzieć wyglądała jak jakiś potwór była cała aż po głowę brudna. Znowu się położyła, ale tym razem na ziemi do góry łapami.

<Bryzowa Zamieci?>
[204 słowa: Łasiczka otrzymuje 2PD]