Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burzowa Aura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burzowa Aura. Pokaż wszystkie posty

13 maja 2022

Od Burzowej Aury CD Sarniego Tupotu

Nie zawsze byłem taki miły. Zazwyczaj wolałem biegać i denerwować innych, by w końcu zwalczyć swoją nudę, jednak zobaczyłem, że z nią nie jest zbyt dobrze. Była zamyślona i chyba niezbyt kontaktowała z rzeczywistością. Sam, gdy byłem młody, miałem takie chwile, jednak nie miałem nikogo, kto by do mnie podszedł. Dlatego postanowiłem, że sam to zrobię, by nie czuła się tak jak ja.
Po krótkiej rozmowie niby się czegoś dowiedziałem, kilku rzeczy nie rozumiałem, ale stwierdziłem, że nie powinienem jej przerywać w takiej chwili. Powiedziała, że mogę odejść, a jednak siedziałem w miejscu, nie chcąc się ruszyć. Nie miałem nic do robienia, dopiero co wróciłem. Przecież mogłem z nią trochę posiedzieć, prawda?
— A może nie chce? — ziewnąłem i rozłożyłem się na ziemi. 
Sarnia spojrzała na nie ze zdziwieniem, ale nie odeszła. Czułem, że potrzebowała, by ktoś obok niej był, w ciszy po prostu napawając się swoim towarzystwem. Nie wiedziałem o niej zbyt dużo. Przelotnie zamieniliśmy ze sobą kilka słów i na tym się wszystko kończyło. Jednak może był to dobry moment, by lepiej ją poznać? Wszyscy mieli mnie trochę dość przez to, że często zawracałem im głowę z nudów, jednak może znajdę w niej przyjaciółkę, której potrzebuję. Przecież nie można być mną 24/7, prawda?
— Moglibyśmy spędzić trochę czasu ze sobą, jeśli nie miałabyś nic przeciwko. Widzę, że obydwoje nie mamy jak na razie nic do roboty.
Uśmiechnąłem się delikatnie, by nie zabrzmiało to podejrzanie. Po chwili wahania Sarenka się zgodziła, co sprawiło, że poczułem w środku ciepło, które powoli rozlewało się w moim wnętrzu. W końcu kto chciał spędzać z nim swój czas?

~*~

Przechadzałem się, powoli brnąć przed siebie. Wokół czułem zapach wielu stworzeń, jednak nie zwracałem na nie uwagi. Codziennie spotykałem je i przyglądałem się, jak leniwie pasą się i pochłaniają ogromne ilości trawy. Patrząc na nie, czułem spokój, który pozwalał mi, choć na chwilę wyłączyć się i zatracić w swoich myślach. W ciągu ostatniego czasu straciliśmy lidera, którego tak bardzo podziwiałem. Oczywiście nie przyznałem tego nigdy otwarcie, jednak brak jego obecności w klanie, nieco mnie przytłaczał. Nie mam na myśli, że nasz nowy lider jest do niczego, co to, to nie! Jednak nie znałem go tak jak Brązowego. Wilczy był spokojny i opanowany, zupełnie inny niż jego poprzednik.
Gdy tylko miałem wolną chwilę, starałem się przebywać jak najdalej od codzienności klanu. Z ochotą chodziłem na patrole, pomagałem innym, jednak czułem, że coś jest nie tak. Czułem się samotny. Nie miałem nikogo, do kogo mógłbym pójść i porozmawiać na głupie tematy, bądź się wyżalić. W wieku szczenięcym wcale mi tego nie brakowało, chciałem być jak najbardziej niezależnym i moja własna obecność najbardziej mi pasowała. Jednak gdy zostałem uczniem i zyskałem swoją własną mentorkę, coraz bardziej czułem, że jestem sam. Zawsze gdy tylko do kogoś podchodziłem, nie umiałem przywitać się normalnie, co skutkowało tym, że wszystkich denerwowałem i tak właśnie mnie zapamiętali — jako psotnika i awanturnika, który uwielbia dokuczać innym. Nie próbowałem wyprowadzić ich z błędu, w końcu i tak nic by mi to nie dało.
Nie zauważyłem nawet kiedy moje łapy zaczęły prowadzić mnie w stronę obozu. Powoli zaczynało być ciemno, a wolałem wrócić przed zapadnięciem nocy. Przyspieszyłem, zauważając ruch po mojej prawej stronie. To był Sarni Tupot! Nie pamiętam kiedy ostatni raz z nią rozmawiałem. Rzadko ją widywałem, a gdy już gdzieś ją zauważyłem, zawsze była zajęta, a ja nie chciałem zawracać jej głowy. Przystanęła, wpatrując się we mnie, dlatego postanowiłem, że powinienem pierwszy zagaić rozmowę. W końcu przecież kiedyś spędzaliśmy ze sobą trochę czasu i zawsze byłem tym który ją wysłuchał. Nawet nie wiem kiedy się od siebie odsunęliśmy.
— Witaj. — powiedziałem niepewnie, powoli ruszając w jej stronę.
<Sarni Tupocie?>
[601 słów, Burzowa Aura otrzymuje 6 punktów doświadzenia]

21 grudnia 2021

Od Burzowej Łapy (Burzowej Aury)

Ten dzień nie mógł być lepszy. Pomimo spadającej temperatury słońce nadal grzało, jakby chciało podzielić się jeszcze swoimi ostatnimi ciepłymi chwilami. Wiedziałem, że dzisiaj stanie się coś, czego pragnąłem od bardzo dawna. Niestety przez moją upartość, nieumiejętność słuchania i pochopnego zachowania, koniec mojego treningu mocno się opóźnił. Była to tylko moja wina, nie miałem prawa winić za to kogokolwiek. Jednak w końcu mój trening się zakończył, a moja mentorka mogła być zadowolona z mojej wiedzy i doświadczenia. Wiedziałem, że nie miała ze mną łatwo, byłem tego pewien, że nie raz chciała mnie wrzucić do rzeki czy dać zwierzynie do pożarcia, ale tego nie zrobiła. Za co byłem jej wdzięczny.
Moja siostra już od dawna była wojownikiem. I to właśnie w dniu jej mianowania wiedziałem już jakie imię wybiorę. Burzowa Aura. Idealnie pasowało to do mojego charakteru i sposobu bycia. Oczywiście moja mentorka przez kilka dni się ze mnie śmiała twierdząc, że to nieco damskie imię, ale nie zwracałem na nią uwagi. W końcu to była moja decyzja, imię, które miałem nosić do końca swojego życia.
Właśnie dzisiejszego wieczoru stałem się wojownikiem. Czułem napływającą dumę w moim sercu i ledwo powstrzymałem się, by nie zacząć skakać w miejscu. Pamiętałem mianowanie swojej siostry i radość z tego powodu. Jednak teraz czułem coś zupełnie innego, bo w tej chwili to ja stawałem się kimś godnym i ważnym, kimś, kto będzie mógł bronić swojego klanu. Wojownicy wykrzykiwali raz po raz moje imię, a ja szukałem wzrokiem swojej siostry. Stała na uboczu z delikatnym uśmiechem. Oczywiście zazdrościłem jej tego, że własny trening skończyła o wiele wcześniej niż ja, ale w tej chwili kompletnie o tym zapomniałem. Odwzajemniłem gest i spojrzałem na moją mentorkę, która patrzyła na mnie z błyskiem w oku. W końcu będzie miała ode mnie spokój. Zaśmiałem się pod nosem. Teraz czekało mnie życie wojownika, które kompletnie różnić się będzie od tego ucznia. Nie wiedziałem, czy naprawdę byłem na to gotowy, jednak nie dowiem się jeśli nie spróbuje, prawda?
[ 326 słów, Burzowa Łapa otrzymuje 3 punkty doświadczenia i nowe imię ]

14 października 2021

Od Burzowej Łapy CD Spadającej Łzy

Od dłuższego czasu spędzałem z siostrą coraz mniej czasu. Wiedziałem, że przez to oddalamy się od siebie, jednak nie mogłem nic na to poradzić. Często mieliśmy treningi w tym samym czasie i wracaliśmy zmęczeni tak bardzo, że tylko kładliśmy się obok siebie, by zasnąć niczym głazy. Od całej afery z jej jakże wspaniałym pomysłem wskakiwania do wody minęło trochę czasu i widziałem, że jej mentor sprawia, że robi się (chociaż trochę) bardziej ostrożna. Chociaż kim byłaby moja siostra bez tej nutki szaleństwa w sobie. 
 Moja mentorka także uczyła mnie wielu nowych rzeczy. Chociaż często ćwiczyliśmy też to, co już potrafiłem, rozumiałem, że jest to konieczne. W końcu nic się nie stanie, jak od czasu do czasu, powtórzy się coś, by sobie przypomnieć. Najbardziej jednak uwielbiałem wypady na dalsze "spacery". Wtedy mogłem rozkoszować się śniegiem i udawać, że wcale nie miałem ochoty wskoczyć w żadną zaspę z rozpędu. Cieszyłem się swoim uczniowskim życiem, jednak nie mogłem doczekać się, by być bardziej potrzebny klanu. W końcu co takiego mogłem teraz dla niego zrobić? Spojrzałem na moją mentorkę, która szła przede mną. I wtedy obiecałem sobie, że zrobię wszystko by była ze mnie dumna. 

~*~

Skryty w legowisku uczniów przyglądałem się ceremonii mojej siostry. Byłem z niej dumny jednak wstyd jaki czułem z powodu tego, że nadal byłem uczniem, nie pozwalał mi cieszyć się z nią tą chwilą. Musiałem przyznać, że czułem się nieco gorszy od niej z powodu, jak widać, różnicy w naszych umiejętnościach. Nie miałem jednak odwagi jej tego powiedzieć, więc po prostu przyglądałem się wszystkiemu z ukrycia, podczas gdy reszta uczniów spała za moimi plecami. Wiedziałem, że muszę się wiele nauczyć. Czasem przez mój awanturniczy charakter sam opóźniałem swój trening i tylko ja sam dla siebie byłem, przeszkodzą w drodze do zostania wojownikiem. 

 ~*~

Dmuchawcowy Lot odprowadziła mnie do legowiska i sama poszła w innym kierunku. Nigdy nie zastanawiałem się, co robiła w swoim czasie wolnym, ale zawsze wstydziłem się zapytać, czy mógłbym pójść z nią. Często się nudziłem i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Siostra ciągle miała patrole, gdzieś wychodziła czy pomagała w jakiś mniej, czy ważniejszych sprawach. A ja siedziałem i przyglądałem się temu co robią inni. Dzisiaj sądziłem, że pewnie będzie tak samo. Oczywiście, że wolałem coś porobić, ale skoro nie ma co, to co ja na to poradzę? Nagle w oddali zobaczyłem swoją siostrę. Nie wiedziałem, czy do niej podejść, czy nie. Może akurat była zajęta? Usiadłem bokiem do niej, udając, że jej nie widzę. Jednak po chwili kątek oka zobaczyłem, że zaczęła się do mnie zbliżać. 
— Cholera — mruknąłem sam do siebie, wzdychając. Ja zawsze miałem szczęście, gdy nie chciałem się z kimś spotkać. 
 
<Spadająca Łzo?> 
[441 słowa: Burzowa Łapa otrzymuje 4PD oraz 2PT]

7 lipca 2021

Od Burzowej Łapy CD Spadającej Łapy

— Lubię Twoje przygody, gdy są one ciekawe i za zgodą dwóch stron. Jednak teraz jako brat proszę cię o powrót.
Patrzyła na mnie w ciszy, najpewniej analizując moje słowa.
— Dobrze, to chodźmy — mruknęła. Nie powiem, zdziwiło mnie to. Byłem przyzwyczajony, że ciężej było ją do czegoś przekonać. Gdy tak o tym myślałem, nagle usłyszałem plusk wody. Podniosłem szybko głowę, wpatrując się na powierzchnię tafli, pod którą zniknęła moja siostra. Przerażony podbiegłem do brzegu, ulgą stwierdzając, że widzę jej głowę. Tylko że znajdowała się dość daleko ode mnie. Zakląłem pod nosem. Przecież ona nie potrafiła dobrze pływać! To zawsze ja moczyłem futro, podczas gdy ona grzała futro na słońcu na trawie. Po cholerę ona tam wskoczyła?! Nie zastanawiając się ani chwili dłużej wskoczyłem za nią, po kilku sekundach znajdując się obok niej. Moje łapy mocno pracowały, próbując płynąć wzdłuż przepływu rzeki. Złapałem siostrę za kark — już nieźle nałykała się wody i przestała mnie już wołać. Wiedziałem, że tak będzie, jej ciało było ciepłe i nagle wskoczyła do zimnej wody, co musiało mieć swoje konsekwencje. Złapałem ją za kark i z całej siły zacząłem machać łapami, by wrócić na brzeg. Było to o tyle trudne, że siostra wcale nie ułatwiała mi tego zadania. Kilka razy znaleźliśmy się pod wodą, desperacko próbując wypłynąć i zaczerpnąć powietrza. Poczucie twardego gruntu pod łapami sprawiło, że poczułem ulgę. Siostra leżała kawałek ode mnie, wypluwając z siebie wodę. Sam otrzepałem się z jej nadmiaru, czując jak zalewa mnie złość. Specjalnie udała, że chce wrócić, bym się od niej odwrócił, miała wtedy idealną okazję, by wskoczyć z pewnością, że jej nie złapie. Pomimo jej stanu stanąłem nad nią ze wściekłą miną.
— Co ty sobie wyobrażałaś?!
Oczywiście mi nie odpowiedziała, czego się w zupełności spodziewałem.
— Gdyby mnie nie było, to źle by się to skończyło!
— Ale byłeś...
Westchnąłem, nie miałem zamiaru na ten moment ciągnąć tej rozmowy. Musiałem ją zaprowadzić do medyka, pewnie będzie wyziębiona i miejmy nadzieję, że na tym się skończy. Pomogłem bez słowa jej wstać i krok za krokiem ruszyliśmy w drogę powrotną. Podczas niej nie wymieniliśmy ani jednego słowa. Nie wiedziałem, co w tym momencie chodzi jej po głowie, jednak wolałem jak na razie o to nie pytać. Kochałem ją, była przecież w końcu moją siostrą i, pomimo że czasem zachowywałem się wobec niej oschle, nie chciałem, by się smuciła. Jednak dzisiejszej sytuacji wcale się nie spodziewałem. Nie mogłem zrozumieć, co wtedy miała w głowie. Mogliśmy wrócić tam kiedyś na spokojnie, mówiąc komuś, że tam idziemy. Wtedy, gdyby coś się stało, reszta wiedziałaby gdzie nas szukać. Po dłuższej chwili powolnego marszu dotarliśmy na miejsce.
<Spadająca Łapo?>
[429 słów: Burzowa Łapa otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]

4 lipca 2021

Od Burzowej Łapy CD Dmuchawcowego Lotu

Od kilku dni strasznie się nudziłem, nie mogąc usiedzieć w miejscu. Miałem za dużo energii, by tak po prostu spędzać leniwo czas, czekając, aż coś się wydarzy. Co prawda ta nuda nie dotyczyła zajęć z moją mentorką — lekcje z nią zawsze były owocne w nowe informacje i w rozładowanie energii, musiałem przyznać, że się do niej przywiązałem, ponieważ jako jedynej nie przeszkadzał jej mój charakter, który nie zawsze był oczywiście łatwy do zaakceptowania. Chociaż i ja nie zawsze innym ułatwiałem kontakty ze mną. Nie zawsze ktoś mi się podoba i wtedy nieważne co by nie robił, nie pozwolę mu się do siebie zbliżyć.
Gdy tylko usłyszałem rozmowę dwóch znanych mi psów, postanowiłem podbiec bliżej, będąc gotowym na to, by błagać o zabranie mnie gdziekolwiek. Chciałem tylko wyjść i zrobić cokolwiek, nawet niezbyt ważnego. I ku mojej radości właśnie tak się stało. Nie chciałem zawieść mojej mentorki na swojej pierwszej ważnej misji, jednak byłem tak podekscytowany! Ledwo po drodze powstrzymywałem się, by nie zacząć podskakiwać ze szczęścia. Podczas naszego biegu odwróciłem się do Dmuchawcowego Lotu, która rozglądała się czujnie wokół. Dwunożni mogli pojawić się wszędzie, dlatego i ja zwiększyłem swoją czujność. Nienawidziłem ich zapachu oraz głośnych rozmów — zawsze gdzie nie szli, wydzierali się, do siebie jakby byli głusi. Najgorsi byli ci niscy, zawsze piszczą i ganiają się, jakby działa im się krzywda. Doprawdy odrażające stworzenia. 
~*~
Przeciągnąłem się, będąc już na terenie naszego klanu, po moim spotkaniu z medykiem. Pomimo tej całej przygody i tych stworów z jaskini, chciałem tam wrócić i ją zbadać. Nie każdy lubił, jak coś łaziło mu po plecach, jednak nawet to nie zraziło mnie, do chęci sprawdzenia co kryje się w dalszej części jaskini. Może z jej drugiej strony jest wyjście? Albo znajduje się tam zagadka, która czeka na odkrycie? Jednak ugasiłem jak na razie mój entuzjazm, nie miałem serca iść do mojej mentorki i zapytać, czy wrócimy jeszcze do miejsca naszej dzisiejszej misji — podczas powrotu wiedziałem, że tamto miejsce niezbyt przypadło jej do gustu. Ja też oczywiście nie pałałem miłością do tych włochatych stworów, które przyczepiły się do mnie jak rzep, jednak męcząc się z nimi, czułem adrenalinę, która sprawiała mi nie lada frajdę. Ale jeśli chodzi o Dmuchawcowy Lot... Nie lubiłem jej zasmucać, nie raz widziałem, obserwując ją z daleka, jak się zamyśla, nie zwracając uwagi na otoczenie. Była wojownikiem, którego szanowałem za umiejętności i podejście do uczniów, dlatego postanowiłem, że nigdy, ale to nigdy nie zrobię czegoś, co mogłoby ją zranić. Ale... Strasznie chciałem tam iść, więc może, gdy raz złamię swoją obietnicę, nic się nie stanie? Przecież jak powie, że tam nie wracamy, to nie zmuszę jej siłą! Grzecznie odejdę i na tym skończy się nasza rozmowa. Przez kilka minut biłem się z własnymi myślami. Mentorka była teraz u naszego zastępcy dlatego miałem chwilę, by nad tym pomyśleć. W głowie miałem wiele za i przeciw które kotłowały się nieźle w mojej głowie. Wszystkie wyparowały, gdy ujrzałem, jak idzie w moją stronę. Od razu do niej podbiegłem, biorąc głęboki oddech. Nie wiedziałem, czy coś ode mnie chciała, jednak wolałem najpierw przedstawić swoją stronę, by mieć spokój.
— Wiem, że pewnie niezbyt masz dobre wspomnienia z naszej dzisiejszej misji, jeśli chodzi o jaskinię, jednak z wielką chęcią sprawdziłbym ją do końca... Teraz wiemy, co się w niej kryje i zawsze moglibyśmy kogoś wziąć do pomocy. Ale jeśli nie będziesz chciała, to zrozumiem, w końcu naszym zadaniem nie było sprawdzać jej całości... Jednak chciałbym to zrobić, ponieważ może jest w niej coś, cokolwiek, co nas zainteresuje.
Wstrzymałem oddech, gdy suczka trawiła to, co do niej powiedziałem. Zmarszczyła brwi, dokładnie mi się przyglądając, podczas gdy moje serce waliło tak głośno, że obawiałem się, że je słyszy. Miałem nadzieję, że nie powiedziałem czegoś nie tak i nie uraziłem jej swoją prośbą.
<Dmuchawcowy Locie?>
[622 słowa: Burzowa Łapa otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia, 2 Punkty Treningu i zostaje wyleczony]

19 maja 2021

Od Burzowej Łapy CD Spadającej Łapy

Gdy siostra się za nami schowała, spojrzałem hardo na Borsucze Wzgórze. To nie tak, że się go nie bałem, tylko idioci nie boją się starszych i silniejszych od siebie, ale przecież stał przed nami i to właśnie jego przestraszyła się moja siostra. Nie miałem zamiaru tego tolerować. Spadka oczywiście musiała jednak postawić na swoim i wykrzyczeć starszemu, że zostaniemy wojownikami, on oczywiście zaprzeczył. Nie potrafił się bawić. Westchnąłem, kątem oka spoglądając na Rozmaryna. Coś czułem, że to będzie długa kłótnia. 
~*~
Trening jak zwykle sprawiał mi frajdę. Wyjścia z moją mentorką jak i dzisiejszy obchód terytorium zawsze wprawiały mnie w dobry humor. Mogłem pozbyć się energii jak i pobiegać bez martwienia się, że zaraz na kogoś wpadnę i dostanę po łbie. Dlatego też prosiłem o wyjścia, jak tylko często mogłem. I to nie tak, że nie lubiłem spędzać czasu z rodzeństwem — byli oni dla mnie najważniejsi na świecie, bym jednak mógł w przyszłości ich bronić, musiałem stać się silny. A żeby się takim stać, musiałem dużo trenować.
— Dziękuję za dzisiaj — powiedziałem do Dmuchawcowego Lotu, gdy tylko wróciliśmy do obozu. Suczka spojrzała na mnie z uśmiechem. Z nią trening nigdy nie był nudny, dlatego mój szacunek do niej był duży. W końcu kto chciałby być uczniem jakiegoś nudnego staruszka? Na pewno nie ja.
Rozstaliśmy się chwilę później, a ja od razu pobiegłem, by zjeść śniadanie. Nie byłem przyzwyczajony do jadania wczesnymi porami, dlatego często odpuszczałem śniadanie. Zabrałem pokarm ze stosu i ruszyłem do legowiska uczniów. Nie lubiłem jeść z innymi, dlatego usiadłem obok wejścia, obserwując wszystkich, jedząc. Często odchodziłem od reszty, z powodu tego, że większość miała po jakimś czasie mnie dość. Było wszędzie mnie pełno i do wszystkiego byłem chętny, dlatego nawet pomimo mojego pozytywnego podejścia, nikt nie stał obok mnie.
— Dlaczego siedzisz sam? — Jakby z ziemi wyrosła obok mnie Spadająca Łapa, która najpewniej także przed chwilą wróciła ze swoim mentorem. Po tych wszystkich ostatnich śmierciach dobrze było mieć kogoś, kto nie zamierzał umierać.
— Nie chcę innym przeszkadzać moim gadaniem, księżniczko — zaśmiałem się, podczas gdy ona spróbowała uderzyć mnie łapą. — Jeśli chcesz, możesz do mnie dołączyć.
<Spadająca Łapo?>
[345 słów: Burzowa Łapa otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i 2 Punkty Treningu]