Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mroźna Burza × Oszroniony Pysk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mroźna Burza × Oszroniony Pysk. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2021

Od Mroźnej Burzy CD Oszronionego Pyska

— Nie ma sprawy młoda — rzucił do niej, uśmiechając się i spojrzał na górę.
Ona przecież raczej nie chce stąd tak wychodzić co nie? Dobrze, stali na jakieś półce skalnej, a której dało się łatwo wydostać, ale nawet dla niej, to nie był taki pewny. On zawsze zauważał zmianę w jakimkolwiek psie, i nie odpuszcza jeśli komuś się by coś stało tak jak teraz. Nie mógł po prostu ją tu zostawić, na pastwę losu, a do tego jeszcze była z jego klanu. Również nie miał tyle siły, aby ją tam podsadzić, co prawda, kiedyś może miał tyle siły, ale teraz? Aż wróciły wspomnienia. Kiedy biegał ciemnym wieczorem. Tak, mógłby to na pewno powtórzyć, ale chyba nie teraz. Zwłaszcza że przecież robił się coraz starszy. Śmiesznie by było zobaczyć psa, który się robi coraz młodszy, to nie byłoby normalne. Wtedy był chyba najszczęśliwszy. Ten wiatr, którego nie było. Aż taki przecież szybki nie jest, aby był jakiś wiatr, nie jest z Ventus, on po prostu lubi biegać.
— Myślę, że będziesz musiała odpocząć, niż teraz próbować wstać. Wiesz, pamiętam, jak sam kiedyś myślałem, że sobie dam radę, jeszcze jako uczeń! Wtedy to były czasy, ale oczywiście musiałem poślizgnąć się na lodzie, przez co kulałem przez kilka dni. A ja głupi myślałem, że mi to przejdzie po jednym dniu! No oczywiście myliłem się. To była mroźna pora, strasznie zimno było. Naprawdę nie polecam, a tym bardziej że jak próbowałem się gdzieś ruszyć, to tak bolało, że czułem, że chyba te dni się wydłużają. — Pod koniec swojej wypowiedzi spogląda na nią. — Czyli jeśli Ci życie miłe połóż się i odpocznij trochę. Chyba nie chcesz, aby Cię to bolało, prawda?
— No ale przecież musimy stąd wyjść, czyż nie?
— No ale można później, nie chcesz przecież, aby później nagle coś Ci się stało, próbując tam wejść. Jeszcze tego by brakowało. Chyba nie chcemy, aby Twój stan się pogorszył — powiedział już bardziej poważnie niż wcześniej, plus jego wypowiedź była dosyć krótka, bo nie zawierała wspominek z przeszłości.
Może i nie jestem taki sprawny jak kiedyś, ale umiem więcej, więc nie sprzeciwiaj się — pomyślał oczekując na to co ona powie. W końcu nie był jakoś wyżej postawionym wojownikiem, że ona musi się go słuchać. Ale czasami potrafiło być irytujące, jak inne psy próbują postawić na swoim. A do tego te, które nic nie wiedzą o życiu. A co wtedy robi Mroźna Burza? Siedzi grzecznie i próbuje im wytłumaczyć miło. Bo on przecież zawsze mówi miłe rzeczy, i nie chciałby sprawiać przykrości innym. Nie chciał widzieć przecież smutku na pyskach innych. A do tego, żeby to była jego wina? On by sam był wtedy smutny, i próbował wszystko naprawić. Wolał, jak psy się uśmiechają do niego, a nie pokazują swoją skruchę. A ty bardziej, on woli uczyć, jak powinno się postępować, niż pokazywać, że źle postępują. Dlatego też lubił przecież opowiadać uczniom jego historie! Sami się nauczą, co powinni wtedy zrobić. A jeśli nie słuchali, to się nie nauczą. Proste, najwyżej Mroźna Burza powtórzy. Nie ma sprawy. Ważne przecież, aby się nauczyli, a nie żeby on nie musiał kilka razy mówić. Tak powinni według niego mentorzy uczyć. Sam pamiętał, jak jego mentor musiał mu kiedyś powtarzać 3 razy jedną historię, bo jej nie zapamiętał. Była to o chyba jego nieudanym polowaniu jak pamiętał. Tak! To była tak, jak kiedyś próbował upolować królika dwunożnych, miał wtedy jakieś sznurki do siebie przyczepione. Ale jak próbował go złapać, to oczywiście dwunożni go zobaczyli. Przez co też on musiał uciec. Dlatego Mroźna Burza nie zbliża się do tych pupili dwunożnych. Bo nigdy nie wie, jak to się może skończyć. Ta… życie ucznia jest ciekawe, można się tyle rzeczy dowiedzieć… jednak oczywiście wrócił do rzeczywistości i spojrzał na Oszroniony Pysk, która się kładzie, czyli go posłuchała. Jak miło.
— A tak poza tym, smakował Ci ten królik? Myślę, że chyba dobrze go upolowałem, dało się go zjeść czy coś źle zrobiłem? — zapytał, oczywiście próbując ją zagadać.
— Wszystko dobrze, bardzo dobry był — zapewniła go.
— Na pewno? Dawno nie polowałem, a chcę znać prawdę, będę się uczył polowania jak uczeń jeśli coś źle! — powiedział, śmiejąc się i lekko wypiął pierś do przodu. Oczywiście mając nadzieję, że suczka ma akurat to poczucie humoru. 
<Oszroniony Pysku?>
[694 słowa: Mroźna Burza otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

29 stycznia 2021

Od Oszronionego Pyska CD Mroźnej Burzy

Oszroniony Pysk, czekała i czekała.
— Coś długo nie wraca, może coś się mu stało... — pomyślała i kiedy postanowiła się ruszyć i iść zobaczyć czemu nie wraca, ujrzała go na horyzoncie, całego zziajanego i z królikiem w pysku. Położył to przed nią.
— Proszę, tak jak obiecałem, przyniosłem ci coś, tylko troszkę się zmęczyłem. — Położył się i odpoczywał. Oszronionemu Pyskowi zrobiło się mega głupio, to wojownicy powinni pomagać starszym, a nie starsi wojownikom. Oszroniony Pysk wzięła się za zjadanie królika, którego jej przyniósł. Zjadła go i oblizała się, pomyślała, jak teraz zejdą, przecież on to się umie wdrapać na górę i z powrotem wejść na półkę, ale jak ona? Jak ma to zrobić z niesprawną jedną łapą? A może da radę, przecież tylko boli, ruszać może, chyba.
— Odsuń się, spróbuję się wdrapać na górę! — Podniosła się z ziemi i spróbowała poruszyć ranną łapą, nie idzie nią ruszyć, na Gwiezdnych! Mimo to postanowiła spróbować wejść, najpierw jedną przednią, potem drugą i tylną i... kurtkę niełatwo na trzech łapach się wspinać. Zaczęła się ześlizgiwać z powrotem na półkę, ale Mroźna Burza, złapał ją i pomógł jej wejść. Kiedy już byli, oboje padli na pyski zmęczeni.
— Dz... dzięki — wydyszała i coś zakręciło ja w nosie i... psik, kichnęła.
<Mroźna Burzo?>
[203 słowa: Oszroniony Pysk otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia]

28 stycznia 2021

Od Mroźnej Burzy CD Oszronionego Pyska

Mroźna Burza, nasz kochany staruszek urządził sobie kolejny spacerek. Nikt mu nie zabroni, a tym bardziej iż przecież nikt by nie chciał mieć z nim relacji. Chyba. Ale i tak on traktuje wszystkich jak przyjaciół więc dla niego on nie ma złych relacji. Może ktoś go nie lubi, ale on nadal będzie dla tego psa miły. Przecież nie da się być ciągle dla kogoś wrednym nawet jak ktoś dla Ciebie miły. W końcu raczej przestałby być taki, ale taki to znaczy jaki? Nie ma dobrych czy złych psów… Chyba. Takie myśli dla Mroza czasami były problematyczne. A tym bardziej ich wytłumaczenie. Najczęściej kończyły się na tym, że tylko klan Gwiazd to wie, ale jak teraz nie mógł dokończyć myśli, gdyż zauważył suczkę z jego klanu, czyli Oszroniony Pysk. Czasami mu się wydawało, że ona jest jeszcze uczniem! Ale dobrze wiedział, że to jest wojowniczka. Ale zauważył, że coś jej się stało w łapę. Coś jej się stało w łapę! Na wielkich Gwiezdnych! Od razu do niej podbiega. Co się stało?!
— Nic Ci się nie stało? Wszystko dobrze? Może pomóc wstać? — zapytał zaniepokojony.
Trzeba przyznać, że od strony zboża, czyli granicy z innym klanem to jest tam bardzo stromo. Ale czemu ona akurat tędy chciała? Musiała sobie coś zrobić? Nie to, że nie rozumiał jej, a nie, teraz to kompletnie jej nie rozumiał. Ale i tak też nie chciał tego mówić, czy coś takiego. Również też nie chciał przecież, aby znowu się to powtórzyło. A może dwunożni byli na wejściu do szlaku kiedy ona chciała tu wejść? Z tamtej strony to bardzo łatwe wejście jest, więc dla nich to nie problem. A on się za bardzo ich nie boi. Kiedy ich mijał, to bawili się tam na drodze, a on przeszedł obok nich, za krzakami. Niczym wojownik. Ale Oszroniony Pysk może się boi dwunożnych? On się przyzwyczaił już do nich. Przecież teraz żyje wśród nich. W sensie ma je na swoich terenach. Albo to on żyje na ich terenach? Możliwe. Trudno to też stwierdzić. Niby oni byli tam szybciej, ale powinni się dzielić. Tak go uczono przecież.
— Mała rana.
— Nie jestem żadnym jakiś wielkim wojownikiem — powiedział do niej, uśmiechając się i schylił lekko głowę do jej rany, a ona cofnęła głowę. — Ze mną możesz być szczera.
— No cóż, no spadło tam jakiś kamień i… no — powiedziała już może trochę odważniej, a Mroźna Burza kiwnął głową.
— Oczywiście — gdy skończył mówić, rozejrzał się, jednak chcąc też utrzymać rozmowę i trochę ją od bólu odciągnąć spojrzał na nią, oraz zaczął znowu mówić. — A poza tym! Myślę, że szybko się przecież zagoi. Nie takie rzeczy się miało. Pamiętam, jak był atak na nas, jeszcze przy starych terenach. Wtedy to była akcja. Wszędzie były spłoszone psy, i starliśmy dużo naszych przyjaciół. A to? Dasz radę, przecież jesteś silną wojowniczką. Skoro my daliśmy radę mimo ran dojść do miasta, to ty dasz radę. A ja Ci pomogę. – Dobrze, akurat może to nie było tak, jak planował odciągnięcie uwagi od rany, ale próbował za to ją jakoś pocieszyć, że nie jest aż tak źle. Raczej nikt by nie chciał słyszeć, jak to źle wygląda.
— Jak chcesz mi pomóc?
— Nooo… — oczywiście też teraz nie miał pomysłu, jak by mógł pomóc. — Mogę coś złapać, a ty zjesz i będziesz miała siły? — powiedział już jakoś niepewnie. Kiedy on ostatnio polował?! Na Gwiezdnych.
— Myślę, że to dobry pomysł — rzuciła dosyć optymistycznie.
— To ja zaraz wrócę.
Mroźna Burza ruszył tym w dół. Chociaż i tak, nie mógł powiedzieć, że coś znajdzie. Byłby przecież problem, gdyby nie pamiętał np. pozycję na polowanie myszy.
<Oszroniony Pysku?>
[589 słów: Mroźna Burza otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

26 stycznia 2021

Od Oszronionego Pyska do Mroźnej Burzy

Oszroniony Pysk, obudziła się i otrzepała. Usiadła w legowisku wojowników i myślała.
— Dziś jest piękny dzień, słońce świeci, jest ciepło i nie zapowiada się na zmianę pogody. Chyba pójdę na spacer tylko gdzie by się tu przejść, hmmmm. Może pójdę na Gwiezdny Szczyt? Stamtąd są piękne widoki na całe tereny nasze i ventus. To dobry pomysł, by tam iść. — popatrzyła po innych wojownikach, albo byli zajęci, albo spali, no cóż, to chyba pójdzie sama. Rozciągnęła się i wyszła do centrum obozu, ruin, które służyły za obóz. Gdy już się tam znalazła, rozejrzała się i stwierdziła, że tu też wszyscy są zajęci! Westchnęła tylko i wyszła z obozu, pokierowała się w stronę Gwiezdnego Szczytu. Kiedy już do niego dotarła, spojrzała na górę, była wysoka, ale Oszroniony Pysk postanowiła się na nią wdrapać. Szła i szła, a śnieg wiał jej w pysk i było jej zimno, w końcu miała krótkie i niezbyt ciepłe futro. Ale nie poddawała się, kiedy dotarła prawie do szczytu, spojrzała w dół, szybko się cofnęła przestraszona.
— Ale wysoko, chwila co? Przecież nie mam lęku wysokości, a może jednak mam?
Postanowiła wrócić, bo zrozumiała, że to był zły pomysł, kiedy schodziła, łapy poślizgnęły jej się na lodzie i poturlała się w dół, próbowała wbić pazury w ziemię, ale się nie dało! W pewnym momencie w jednym miejscu jej się udało, ale... wisiała nad dużą przepaścią! Próbowała się wdrapać, ale na marne, kiedy tak robiła, jeden ostry kamień spadł jej na łapę i zrobił w niej głębokie rozcięcie. Zawarczała, na ból i spróbowała się znów wdrapać, udało się! Wdrapała się na półkę skalą i popatrzyła wyżej.
— No pięknie, tam nie dam rady wejść... — Skuliła się na półce skalnej, a na jej futro padał śnieg.
<Mroźna Burzo?>
[284 słowa: Oszroniony Pysk otrzymuje 2 Punkty Doświadczenia]